Zmiany.

17 czerwca 2014

Zmiany, zmiany, zmiany. W zachowaniu, w gestach, we wszystkim. Następują tak szybko, a mimo to czekanie na kolejne zdaje się trwać zawsze wieki. Czekanie na pierwszy uśmiech, pierwszy śmiech, pierwszy ząb. Ostatnie dni obfitują u Nas w pierwsze razy. Pierwsze samodzielne przewrócenie się z pleców na brzuszek, pierwszy śmiech przypominający słowo „haha”. Pierwsze kilkugodzinne trzymanie zabawki i bawienie się Nią i wiele wiele innych naszych małych pierwszych razów. To cieszy, a zarazem przeraża. Bo czas ucieka nam jak piasek przez palce i boję się, że ucieknie za szybko. Niepotrzebnie czasem rozmyślam o tym, że ona dorośnie, a ja nie będę już dla Niej najważniejsza, jedyna. Mimo, że to naturalna kolej rzeczy – boję się. Nie wiem czy ma tak każda matka i mimo, że do wielu rzeczy związanych z wychowywaniem Poli podchodzę na luzie, tak to nie daje mi spokoju i zaprząta mi myśli. Jednak staram się skupiać jak mogę na tym co teraz. Na tym jak moje dziecko codziennie dostarcza mi sporą dawkę radości, na tym, że co średnio 20 min wołam narzeczonego lub on mnie krzycząc „Chodź zobacz co zrobiła!”, po czym obydwoje kulamy się ze śmiechu z jej śmiesznej miny, gestu lub wydawanych dźwięków. Kocham to. Kocham jej zmieniającą się buźkę, rosnące stópki. A najbardziej w świecie kocham patrzeć jak różnorakie zabawki zaczynają wzbudzać jej zainteresowanie. Jak je dotyka, bierze do buzi, jak na nie patrzy. Jest w tej prostej czynności coś co skłania mnie do wielu przemyśleń. Do zastanawiania się jak magiczny jest rozwój dziecka.

Pamiętam jak w ciąży po każdym skończonym tygodniu czytałam w internecie co teraz będzie się działo, jakie zmiany będą zachodzić w moim organizmie i jak rośnie mój maluszek. Teraz robię to samo. Po każdym skończonym tygodniu Poli czytam jakie nowe umiejętności będę mogła zaobserwować i zawsze, ale to zawsze się wszystko zgadza. To niesamowite. Te wszystkie rzeczy, które następują po sobie. W tym tygodniu zauważyć można to, w następnym jeszcze coś innego. Na naszych oczach dorasta człowiek. Uczy się, obserwuje, bierze przykład. Na naszych oczach rozwija się dziecko, które my stworzyliśmy. To jest nie do ogarnięcia. To jest… piękne.

body – pepco

  • Anonymous

    Tak, to fakt pięknie jest dzielić radość z kimś gdy dzidzia pierwszy raz to pierwszy raz tamto :) mam drugiego synka i wiem co mnie czeka a i tak zachwycam się jak pierwszy raz się uśmiechnął czy zawołał „aguuu” :)
    pozdrawiam
    szczęśliwa mama dwóch cudownych synów <3

  • Marta Ratka

    oj tak…:) u nas jest tak samo… co dzien inna minka wszystko bardziej ja interesuje…i to jest piekne…to ze mozemy patrzec na nia jak z dnia na dzien sie rozwija i robi „male wielkie” kroczki do przodu…

  • Oj tak… te „pierwsze razy” to takie piękne momenty, w których duma aż ściska za serce… Skoro tak przeżywałam rozwój swoich siostrzeńców (też czytałam podczas ciąż sióstr co teraz rozwija się dzidziusiowi :D) to jak musi się czuć ktoś kto stworzył taki mały cud?
    Faktycznie… to musi być nie do opisania… <3

  • Kochana, a nie jest trochę za wcześnie na takie podgłówki dla Polci? Wiesz, że im dłużej na płasko tym lepiej, prawda? ;)
    Ja rozumiem, że może ona chce popatrzeć na wszystko, ale miej wzgląd na jej kręgosłupek.
    Tak tylko wiesz ;*

    Zjem ci ją!!!

  • U nas tak samo Mela ma juz 6 miesiecy i jest coraz fajniejszy. Reaguje na wszystko duzo sie śmieje nawet ma juz dwa zebole i tak śmiesznie wyglada :) czasem tez bym chciała zatrzymać czas ale wiem ze nigdy mi sie to nie uda wiec staram sie spędzać z nią tyle czasu ile tylko moge zeby nic nie stracić :)

  • Mój Jaś jest niewiele starszy od Poli i też mnie zadziwia nowymi zdolnościami. A przecież to normalna kolej rzeczy, tym bardziej, że mam jeszcze dwójkę starszych chłopców. Ale z każdej „nowości” cieszę się jak dziecko :D

  • tak to wyglada :) kazdy dzien to nowosc . u nas mimo ze 1,5 roku to nadal zmiany sa.