Zdrowe produkty, które zawsze mam w swojej kuchni

19 września 2018

Na kuchnię czekałam w nowym mieszkaniu, jakieś… pół roku! I wiedziałam, po prostu wiedziałam, że jak tylko mi ją zrobią, to to będzie kolejny, nowy etap w moim życiu.

Tak też się stało, bo po pół roku dzikiego gotowania na jakiejś płycie z palnikiem, na którym wszystko gotuje się 10 razy dłużej, przeplatanego zamawianym żarciem – nowa kuchnia była dla mnie jak jedzenie dla bezdomnego O.o Rzuciłam się na nią jak wygłodniała lwica, a gotowanie jak nigdy wcześniej zaczęło sprawiać mi przyjemność :D Zaraz po montażu kuchni, wzięłam się za swoje zdrowie, za badania, za zdrowe żarcie, za ćwiczenia. Wszystko stopniowo, po kolei, ale obecnie jest już naprawdę dobrze i czuję się nareszcie jak świadomy tego co je człowiek. Oczywiście mam takie wrażenie, że im więcej wiem, tym wiem coraz mniej, bo nagle okazuje się, że ocean wiedzy jest nieskończenie głęboki O.o Ale przynajmniej pcha mnie to w kierunku ciągłego rozwoju i nieustannej chęci sięgania po więcej i więcej.

Nawyków żywieniowych zmieniłam już naprawdę sporo i chciałabym Wam dzisiaj pokazać kilka kozackich produktów, które mam w kuchni od naprawdę długiego czasu, stale ich używam i polecam je Wam z ręką na sercu. Zresztą – same widzicie na Stories co gotuję i jak, więc doskonale wiecie czego używam, a czego nie. Co prawda ja się dopiero rozkręcam, więc pewnie powstaną kiedyś kolejne części tego wpisu, ale póki co pokażę Wam te najważniejsze dla mnie produkty i co najważniejsze, nie są one jakieś wymyślne i wszystkie są łatwo dostępne.

 

SHAKE NATURAL MOJO

To jest mój hit, niezmiennie od dwóch lat :) Ponad dwóch lat! Piję zawsze kiedy nie mam nic na drugą przekąskę i totalnie jara mnie fakt, że robi się to szybko, ale przede wszystkim, że mi to smakuje. Shake zastępuje nam jeden, pełnowartościowy posiłek. Można wypijać dwa dziennie, ale dla mnie jeden na dzień to max. Nie lubię dwa razy pić/jeść tej samej rzeczy w ciągu doby. Najlepsze dla mnie smaki to niezmiennie Vanilla i Coco. Na hasło MAMALA25 macie 25 % zniżki, a dziś mam dla Was specjalny kooood, który daje Wam aż 40 % zniżki na cały asortyment w Natural Mojo !!! Dod rabatowy MAMALA40 będzie działał do końca tygodnia czyli do końca dnia 23.09 – enjoyyyy!

 

 

 

PŁATKI OWSIANE

No bo jak mogłyby bez nich powstać moje fit omlety ?! No nie mogłyby! Kupuję różne, nie mam jakiegoś swojego number one, w końcu to tylko płatki. Mój ostatni ich zakup, był w markecie Auchan, w dziale ze zdrową żywnością. But still – płatki jak płatki, omlet smakuje tak samo. No ale nieważne jakiej firmy, ten produkt musi w mojej kuchni być ZAWSZE. Prócz omletów dodaję go do deserów np. takich jak deser z jogurtem i owocami albo robię z nich owsianki :)

 

 

KASZA BULGUR/PĘCZAK

 

Nooo… to właśnie z tą kaszą robię swoje najbardziej zajebiste obiady! Jak widać lubię to co szybkie, a i ta kasza taka jest. Oszem, na hasło „gotowa mieszanka” niektórzy dostają palpitacji serca, ale ja nie sugeruję się hasłami, a składem, a w tej mieszance nie mamy nic innego prócz pęczaku jęczmiennego, kaszy bulgur i zielonej soczewicy. Wszystko to, połączne jest w takiej torebce jak do ryżu i nie mam tam dodanego niczego więcej. Przyprawiamy sami, wedle własnego uznania. Moje najlepsze obiady to właśnie ta kasza, którą gotuję w garnku i to co sobie zgrilluję na patelni, czyli najczęściej cukinia, ewentualnie kurczak ( ostatnio praktycznie wcale ! ) lub jakieś pieczarki. Wszystko mieszam, często dodaję też coś surowego zielonego, np. rukolę. I taki obiad w 10 minut, maksymalnie pieści moje podniebienie. Nie trzeba stać godzinami przy milionie garów, bo tego akurat nieeenawidzę.

 

 

NASIONA CHIA

No bo jakże bez nich, robiłam swoje puddingi z chia?! No jak? Mam też w planach zrobienie zdrowej wersji ptasiego mleczka, właśnie z nasionami chia i zobaczymy jak wyjdzie :)

 

 

BELLY LOVE

Stosuję od około miesiąca. Kapsułki Belly Love zawierają w sobie ponad 10 mld aktywnych, pożytecznych bakterii. Dbają o naszą florę jelitową, dostarczają bakterie i co dla niektórych ważne – są wegańskie :) Oczywiście na ten produkt jak i na każdy też macie zniżkę, którą podałam na górze wpisu.

 

 

MAKARON SPAGHETTI Z CIECIERZYCY

Źle reaguję na produkty pszeniczne dlatego dłuuugo szukałam makaronu, który będzie miał satysfakcjonujący dla mnie skład. W biedrze znalazłam dwa makarony spaghetti – jeden ze 100% ciecierzycy, drugi z fasoli ( jest czarny ). Tego drugiego nie jadłam, ale ten z ciecierzycy jem ostatnio ciągle. Gotuję makaron, na patelni smażę groszek cukrowy, cukinię i pieczarki, dodaję jogurt i wszystko mieszam na patelni razem z makaronem. Delyszys! Pierwsze podejście do makaronu zrobiłam robiąc klasyczne bolognese. Na początku próbując samego makaron, dało się wyczuć różnicę – makaron jest bardziej taki ” papkowaty” co jest w sumie charakterystyczne dla ciecierzycy w takiej postaci. Na początku myślałam, że nie będzie mi smakował, ale tak jak i w kwestii zdrowych batonów, okazało się, że trzeba po prostu przyzwyczaić kubki smakowe. Po kilku kęsach oswoiłam się już ze smakiem, a teraz zajadam się jak szalona, właściwie co drugi dzień :)

CZYSTEK

Też kupiłam go w jakimś z marketów. Czystek ma działania detoksykacyjne. Picie go każdego dnia może być dla wielu zbawienne i przynieść wiele korzyści. Przede wszystkim ma wysoką zawartość przeciwutleniaczy, co sprawia, że jesteśmy mniej podatni na na stany zapalne a także na przeziębienia. Zawiera też polifenole, który zapobiegają rozwojowi miażdżycy. Mówi się też o właściwościach antyalergicznych.

Ja piję czystek 1 x dziennie, po śniadaniu. Warto wspomnieć o tym, że picie czystka nie niesie ze sobą żadnych niepożądanych skutków.

 

 

ORZECHY, MIGDAŁY, SŁONECZNIK, PESTKI DYNI…

I te pe, i te de :P Takie rzeczy mam w kuchni zawsze, a braki na bieżąco uzupełniam. Pestki dyni czy słonecznika to idealny dodatek do zup krem, do sałatek. Orzechy, migdały – te nadają się zarówno do deserów, jak i do batonów ( tutaj macie sztos przepis !!! ). No nie wyobrażam sobie czegoś z tego nie mieć :D

 

MĄKA RYŻOWA

No must have. Robię z niej naleśniki i racuchy, ale mam jeszcze sporo przepisów w zanadrzu, do których będę mogła ją wykorzystać. Dla mnie to póki co najlepsza mąka i najbardziej mi smakuje. Robiąc naleśniki czy racuchy nie dodaję żadnych substancji słodzących: cukru, ksylitolu itp. Ale to już chyba kwestia przyzwyczajenia kubków smakowych o czym wcześniej pisałam :)

 

JARMUŻ

Podstawa moich koktajli z jarmużu, banana i jabłka. Nie dodaję do nich niczego więcej. Ach wybaczcie! Odrobinę wody, żeby nie było aż tak bardzo gęste i dało się normalnie wypić :)

 

To takie podstawy. Nie gotuję skomplikowanych rzeczy. Zawsze podkreślam Wam, że gotuję w taki sposób, żeby było smacznie, ale meeega szybko i łatwo. Nie lubię babrania się, stania, wyczekiwania, mieszania.

To co w mojej lodówce musi być zawsze to oczywiście mleko, jogurty naturalne, jajka, olej no i zawsze jakieś warzywa, bo to podstawa w codziennym jadłospisie. Niestety większość z nas, je ich zdecydowanie za mało. No i jest coś, czego kupować nie muszę, bo mam zawsze pod ręką – WODA. Z kranu :) Nie widzę sensu kupowania plastikowych butelek, jeśli z kranu płynie bardzo dobra, czysta woda. Wiem, że nie wszędzie taka płynie, ale u mnie tak. Oszczędność kasy + ratowanie planety przed zalewającym nas zewsząd plastikiem. Pracuję ostatnio przy stole w kuchni, więc po wodę sięgam praktycznie non stop. Spokojnie wypijam jej jakieś 3 litry dziennie, a kiedyś nie piłam nawet łyka. Moja mama swego czasu cierpiała na okropne bóle głowy i ja tak długo jej tą głowę suszyłam, żeby pilnowała się z piciem, że wreszcie zaczęła, a wraz z tą zmianą, ból głowy odszedł na dobre. Pomyślcie o tym! Nie powinniśmy w ogóle dopuszczać do uczucia pragnienia, bo to już pierwsza faza odwodnienia organizmu, pamiętajcie !!!

No! To by było chyba na tyle :) Dopiero się kulinarnie rozkręcam, więc pewnie kiedyś trzeba będzie rozbudować ten wpis, ale póki co nie ma takiej potrzeby i w sumie może i lepiej. Byłabym wdzięczna gdybyście w komentarzach podsyłali mi jakieś fajne zdrowe produkty, co bym sobie to wszystko obadała i może nawet coś z tego kupiła i przetestowała. Dajcie też znać, czy coś z powyższych rzeczy przewija się również na Waszych kuchennych półkach. A ja póki co, spadam do pracy – uściski!