gry edukacyjne kapitan nauka

Absolutne hity w naszym domu – zabawy i gry edukacyjne

27 listopada 2017

Zmęczyłam się. Ustawieniem kilkudziesięciu figurek w rzędzie, gdzie wszystkie muszą się ze sobą przywitać i pogadać. Zmęczyłam się udawaniem dzidzi. Zmęczyłam się bawieniem w doktora. Chyba nie nadaję się już do tych wszystkich zabaw, które są absolutnym hitem dla bączków w wieku 0-3. I Bogu dzięki, że zmęczyłam się tym właśnie w momencie, kiedy hitem w naszym domu staje się coś zupełnie innego.

No bo ile można?! Nieee mam już chyba tej cierpliwości co kiedyś i chyba z głowy pomału wybijam sobie drugie dziecko, bo najzwyczajniej w świecie, maleńkie dzieci zaczynają mnie przerażać, serio! Ledwo co wyszłam z pieluch, z przewijania, z tej całej „brudnej” roboty i jaram się niesamowicie faktem, że mam pod dachem prawie czterolatkę. Kapryśną i obrażalską, ale jednak coraz mądrzejszą i bardziej kumatą. Taka moja „pyjaciołka” co to się ze mną trochę pokłóci, a potem pogada jak baba z babą. Tupnie nogą i się obrazi, a potem pomoże mi sprzątać w kuchni. Te dzieci się jednak na coś przydają. Zwłaszcza jak zaczynają po sobie sprzątać :P

Ale tak całkiem serio, serio. Nigdy nie myślałam, że polubię kreatywne zabawy, granie z dzieckiem itp. – dopóki nie doszłam do poziomu gdzie ta kreatywność i gry edukacyjne mogą mieć naprawdę jakiś poziom, a ja spędzając tak czas z dzieckiem nie dosyć, że super się bawię to jeszcze mam mega satysfakcję, że ta cała zabawa niesie ze sobą jakąś wartość – uczy moje dziecko. I to jest taaaak fajne, że momentami jaram się tym chyba bardziej od mojego dziecka, które swoją drogą ma jeszcze małą trudność z przegrywaniem, ale cóż… jestem tym typem rodzica, że nie daje dziecku wygrywać za każdym razem. Niech się uczy życia. Nie zawsze będzie lekko ;)

Dobra, dobra. Wracam już do tematu. Bo tak jest zawsze. Zacznie o grach, a skończy na filozoficznych rozważaniach o życiu i przemijaniu. Najgorzej. Nie będę Was zatem zamęczać moimi farmazonami, tylko przejdę do konkretów, czyli tychże właśnie hitów, które tak Was zainteresowały po wstawieniu filmików na InstaStories. I ja się Wam wcale nie dziwię – dobre rzeczy wystarczy pokazać i powiedzieć o nich jedno słowo – i one bronią się same. Ale ja mimo wszystko, chcę Wam powiedzieć dziś o tym wszystkim więcej. Mamy tego całkiem sporo, ale wierzcie mi, że to wszystko jest warte poznania! Na początek nasze ukochane gry edukacyjne zakupy i gotowanie. Genialne!

 

GRA EDUKACYJNA ZAKUPY

 

 

Absolutnie fantastyczna, prosta i ciekawa gra dla całej rodzinki. Żetony przedstawiają asortyment sklepowy : ubrania, jedzenie, akcesoria itp. Mamy dostępne również wózki i listy z produktami z różnych sklepów. To co w tej grze jest mega fajne, to fakt, że mamy jedną grę, ale aż 12 różnych sposobów na rozgrywki. Możemy wybrać rozgrywkę polegającą na tym kto szybciej włoży do koszyka produkty ze swojej listy. Możemy też rozegrać to na zasadzie odkrywania odwróconych kart i odkładania ich jeśli nam nie pasują, ćwicząc tym samym pamięć. Opcji jest wiele i wszystkie są ciekawe – my z Polą rozgrywamy wszystkie opcje jedna po drugiej. Gra jest idealnym sposobem na ćwiczenie u dziecka jego koncentracji, pamięci, spostrzegawczości, a także podejmowania szybkich decyzji i logicznego myślenia. HIT nad hity :) Gra jest tak naprawdę najdroższą rzeczą z dzisiejszego wpisu i kosztuje 39,90. Możecie zakupić ją tutaj. 

 

 

 

 

 

GRA EDUKACYJNA GOTOWANIE

 

 

Podobnie jak w przypadku poprzedniej gry – jedna gra, kilka sposób na zagranie w nią. Gra zawiera również anglojęzyczne warianty, dzięki którym dzieci dodatkowo mogą podszkolić się w nauce języka angielskiego. W gotowaniu mamy do dyspozycji listy z zakupami, żetony ze składnikami potraw i talerze z czterema różnymi potrawami. I tak jak poprzednio: możemy zrobić wyścigi typu kto pierwszy ten lepszy, czyli wylosować po jednej liście zakupów, dobrać talerz i ścigać się kto pierwszy ułoży na talerzy wszystkie składniki z listy. Możemy wylosować kilka żetonów i opowiedzieć historyjki o każdym z nich – uśmiałam się przy tym niemiłosiernie, zaznaczając Poli, że może zmyślać, a ona z każdym owocem przypominała sobie historię a to zakupów, a to jakiegoś gotowania ze mną, a to jakiejś wycieczki. Możemy grać na zasadzie odkrywania żetonów położonych tak, że nie widzimy co na nich jest. Możemy się wymieniać, aż w końcu ktoś z nas uzbiera wszystko z listy. Możemy też podzielić się żetonami na pół, wybrać z nich to co mamy na liście, a resztę odwrócić tak żeby nie było widać co na nich jest i wśród nich dokonywać wymian. Opcji jest naprawdę wiele, wszystkie opisane są w instrukcji :) Grę możecie kupić tutaj.

 

 

 

 

 

 

 

 

MEMORY NA 3 SPOSOBY

 

Jedna gra, trzy sposoby na jej rozegranie, a dzięki temu trzy kategorie wiekowe: 2+, 4+ i 6+. PRZEPIĘKNE ilustracje na usztywnianych kartach już same w sobie sprawiają, że gra jest wyjątkowa. Memory możemy rozegrać na trzy sposoby, w zależności od wieku dziecka. Tradycyjnie – szukając dwóch podobnych obrazków. Nieco trudniej – odgadując różnicę na dwóch takich samych, znalezionych obrazkach. Najtrudniej – w momencie odkrycia dwóch tych samych kart, każdy z uczestników może krzyknąć na głos różnicę jaką zauważył – kto pierwszy, ten lepszy. Różnic można wskazać jedną, dwie lub trzy – trzeba ustalić to na początku gry.

Memory na 3 sposoby jest dostępne w kilku wersjach: Zwierzyniec, Co robimy? , Świat baśni, Zabawy podwórkowe. Wszystkie dostępne rodzaje możecie zobaczyć tutaj. 

 

 

 

 

 

 

 

 

NAUKA ANGIELSKIEGO

 

Bardzo fajny i prosty sposób na przyswojenie dziecku angielskich słówek i zwrotów. Zestaw kart dwustronnych (  z polską i angielską nazwą obrazka) , płyta i książeczka, w której możemy zobaczyć w jaki sposób możemy wykorzystać karty. Ale tutaj nie trzeba żadnej instrukcji, możemy bawić się i uczyć jak tylko chcemy. My z Polką, po prostu bierzemy karta po karcie i mówimy zarówno po polsku jak po angielsku. Mamy też swój patent, w którym wybieramy 10 kart, nazywamy je w dwóch językach, a potem zadaję Poli pytanie: what is this? Pola odpowiada np. jabłko, na co ja mówię: in english, please – i wtedy Pola mówi już po angielsku – o ile pamięta. Bawimy się również tak, że nazywamy po angielsku wszystkie kolory, które znajdują się na obrazku, lub krzyczymy WHIITE! i każda z nas musi znaleźć trzy karty z obrazkiem, który ma ten właśnie kolor. Tutaj opcji i sposobów na rozgrywkę i naukę jest multum. Ograniczeniem jest tylko nasza wyobraźnia, serio. W pudełku z kartami znajduje się również płyta CD, na której możemy znaleźć angielskie piosenki, a także wspomniana książeczka, w której prócz sposobów na rozgrywki karciane, mamy też masę zadań i obrazkowych zagadek. Pola jest w wieku, w którym zaczyna bardzo szybko podłapywać angielskie słówka, więc takie zabawy są i dla niej i dla mnie jak najbardziej na plus. Mamy jeszcze „na zapas”  nieco zaawansowane wersje dla dzieciaków 6+, ale czekają na swoją kolej. A może na Was? ;) Wszystkie wersje możecie zobaczyć tutaj.

 

 

 

 

 

 

 

 

100 ZABAW

Nasz faworyt. Pola od kilku miesięcy ma fazę na różnego rodzaju zadania, zagadki itp. Masowo kupuję jej zeszyty z różnymi zadaniami w każdym możliwym markecie. Chodzi mi o zadania typu: zakreśl niepasujący do reszty obrazek. Połącz zwierzęta z ich śladami. Połącz kropki. I tak dalej, i tak dalej. Pola koooocha to robić, a ja w sumie sama się w to wkręcam i lubię jej w tym towarzyszyć. 100 zabaw to jeszcze lepsza zabawa, bo … bo nie trzeba po rozwiązaniu zagadek, wyrzucać wszystkiego do kosza. 100 zabaw to zestaw 30 dwustronnych, zmywalnych kart z zadaniami, flamaster, a także książka, z masą różnorodnych zadań do rozwiązania. W zestawie znajdziemy zarówno ćwiczenia matematyczne jak i przyrodnicze czy językowe. Niektóre z zadań ćwiczą umiejętność rysowania czy szeregowania przedmiotów. Dzieci ćwiczą swoją spostrzegawczość, precyzję, umiejętność liczenia. Nie miałam nawet pojęcia, że Pola z dnia na dzień będzie coraz bardziej starannie i z ogromnym zaangażowaniem podchodzić do tych zadań. Nie na kolanie, nie na szybko, nie byle jak. Niesamowite jak wiele możemy dać swojemu dziecku, wydając tak nie wiele. 100 zabaw to koszt ok. 30 zł. Mamy dostępne wersje dla dzieci w wieku 3-4 , 4-5, 5-6 a także 6-9 lat. Wszystkie wersje 100 zabaw możecie zobaczyć tutaj. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

LOTERYJKA

Gry z tej serii pomagają naszym dzieciom ćwiczyć przede wszystkim spostrzegawczość i pamięć. W zależności od gry, dziecko uczy się nazewnictwa ubrań, kolorów czy zwierząt. Są wersje, które edukują w zakresie np. recyclingu. Loteryjka to zestaw plansz i żetonów. Tutaj również, w oczy rzuca się fantastyczna oprawa graficzna. W grę można zagrać na cztery sposoby, w zależności od wieku dziecka i stopnia trudności. Najłatwiejszy wariant polega na przygotowaniu 1 planszy i 6 pasujących do niech żetonów, a następnie odszukaniu na planszy obiektów z żetonów, które trzeba na tych obiektach położyć. Trudniejsze warianty uwzględniają np. odwrócenie żetonów tak, by nie było widać co na nich jest lub na rozłożeniu WSZYSTKICH plansz i żetonów i dopasowanie ich do siebie. Loteryjka jest dostępna w wersji dla dzieci już od drugiego roku życia. Wszystkie jej wersje możecie zobaczyć tutaj. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KSIĄŻKI

Ostatnią rzeczą, którą chciałabym się z Wami podzielić jest książka. A właściwie dwie, warte polecenia książki. Angielski dla dzieci – piosenki oraz Na tropie angielskich słówek. Pierwsza z tych książek, zawiera 15 popularnych utworów, zarówno w wersji angielskiej jak i polskiej wraz z zapisem nutowym. Do książki dołączona jest płyta, na której są wszystkie piosenki z książki. Z Polką śpiewamy piosenki w obu wersjach – nie wszystkie jeszcze dobrze znamy, ale niektóre znałyśmy jeszcze przed kupieniem książki – z tym idzie nam wyśmienicie. No i przede wszystkim – które dziecko nie lubi śpiewać?!

 

 

 

 

 

Druga książka czyli Na tropie angielskich słówek to przepięknie ilustrowana książka, w której dzieci uczą się kolorów, odnajdują przedmioty na planszach, uczą się angielskich słówek i zwrotów. Masa frajdy i duża dawka wiedzy dla naszych smaków – i dla nas of kooors. Książka jest naprawdę solidna i wykonana w taki sposób, by nie można było jej zbyt szybko zniszczyć. Dzięki książce, dzieci poznają angielskie nazewnictwo emocji, członków rodziny, kolorów, części ciała itp. Cena moim skromnym zadaniem, absolutnie na plus – 30 zł z groszami za książkę, która jest rajem dla oczu i główki malucha, to naprawdę nie wiele. Książkę możecie zobaczyć ( i oczywiście kupić!) o tutaj. 

 

 

 

 

 

 

 

Na dzisiaj to już wszystko. Każda rzecz, którą Wam dzisiaj przedstawiłam pochodzi ze sklepu internetowego Kapitan Nauka. Jak dla mnie, numer jeden wśród stron, które oferują nam tego typu asortyment. Jak sami już zauważyliście, mimo, że Polka ma 4 lata, to jej gry i zabawy spokojnie nadałyby się i dla młodszych i dla starszych pociech. Różne warianty gier, różny kategorie wiekowe, a do tego masa wiedzy i ogrom zabawy. Sama nie sądziłam, że tak się wkręcimy z Polą w tą całą naukę przez zabawę. Ale jednak można łączyć przyjemne z pożytecznym i nie trzeba się ograniczać do jakiś bzdurnych zabaw, które nie niosą ze sobą nic wartościowego. Wierzcie mi, że moja Pola gdyby jej pozwolić, lampiłaby się na YT godzinami. I uwierzcie mi, że nawet takie dziecko, mimo wszystko kiedy ma wybór, wybierze własnie takie zabawy, które Wam dzisiaj pokazuje. Zachęca również cena, która jest naprawdę atrakcyjna. Wg mnie asortyment jest na kieszeń większości Polaków. A patrząc na to, że na edukacji dziecka oszczędzać nie powinniśmy… może warto w tym roku nie szaleć z nie wiadomo jakimki prezentami i zrobić dziecku prezent tego typu? Moja Pola byłaby wniebowzięta. Na prezent mikołajkowy, nasze propozycje są jak znalazł!

Pamiętajcie, że dzieci nie są aż tak leniwe jak nam się czasem wydaje – nauka przemycona w tego typu zabawach, nie męczy, nie wywiera presji. Po prostu przemycamy ją w formie pięknych obrazków, ciekawych rozgrywek – i ona już robi swoje. Zdecydowanie złapałam bakcyla i chyba odnajdę się w roli nauczycielki własnego dziecka. A dodatkowo umocnię jeszcze więzy między nami. Byle nie za bardzo. Bo ta mała kluska, przybiega ostatnio do naszego łóżka, KAŻDEJ, ale to absolutnie każdej nocy, awrrr! Ale cóż – do osiemnastki powinno jej minąć ;)

Ufff… dotarliśmy do końca. Jak Wam się podobało? Wpadło Wam coś w oko? Mam nadzieję, że tak, bo już na dniach, na facebooku wystartuje wieeeelkie rozdanie z zabawami od Kapitan Nauka. Bądźcie czujni!