Wyzwanie #30dnibezslodyczy + tabelka do druku

3 listopada 2019

Wrześniowe #30dnimedytacji wciąż cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Kiedy je tworzyłam, chciałam Wam pokazać jak piękną sprawą jest medytacja i ile dobrego wnosi w nasze życia. I doświadczył tego każdy, kto medytacji spróbował.

A ja jestem ogromnie szczęśliwa, że mogłam Was do tego zachęcić. Całą resztę roboty, zrobiliście Wy. Podczas wyzwania czułam codziennie meeega satysfakcję, że doświadczacie tego, czego i ja doświadczam dzięki medytacjom. Stworzyłam to wyzwanie, bo chciałam się tym szczęściem i spokojem podzielić. I udało się! Jeśli chcecie dołączyć do wyzwania medytacyjnego, możecie zrobić to w każdej chwili! W moich wyzwaniach nie ma daty rozpoczęcia i końca :) Wszystkie informacje znajdziecie we wpisie: Jak zacząć medytować?

To wszystko dało mi do myślenia. Po pierwsze – i ja czułam się zmotywowana do tego, by praktykować codziennie. W końcu to ja to wyzwanie stworzyłam. Po drugie – wasze wiadomości pokazały mi siłę takich wyzwań. Tego, że kiedy działa się w grupie, dzieli się efektami – motywacja wzrasta! Jest lepiej, jest łatwiej, jest… ciekawiej!

Podobno, by wykształcić w sobie nawyk – trzeba robić coś codziennie przez 21 dni. Pomyślałam, że fajnie jest wprowadzać nawyki stopniowo. Tak jak kiedyś przeczytałam w pewnej książce, warto kształtować jeden nawyk na miesiąc. Wyobraźcie sobie… 12 nawyków przez cały rok. Po roku, jakość Waszego życia będzie totalnie inna. Wprowadziłam już medytację i myślałam o kolejnych wyzwaniach… np. biegowych. Ale październik był dla mnie miesiącem okrutnej słabości… słabości do słodyczy. Co mam Wam powiedzieć – kocham słodycze i nigdy się z tym nie kryłam. Ale ostatnio słowo „umiar” – stało się dla mnie obce. Tu batonik, tu kolejny batonik. O, tam jeszcze kolejny! :P

I pomyślałam, że skoro wyzwanie medytacyjne sprawiało, że naprawdę medytowałam codziennie – to może wyzwanie #30dnibezslodyczy sprawi, że naprawdę zrobię sobie słodyczowy detoks? Nie no… nawet jak o tym piszę, brzmi to nierealnie :D Ciężko mi uwierzyć w to, że naprawdę mogłabym ich tak długo nie jeść. Ale byłoby trochę lipnie być autorką wyzwania i odwalić manianę… a że kłamać nie umiem, to chyba nie będę miała wyboru ;) Zatem… chyba pora zacząć.

 

#30dnibezslodyczy

 

Nie będę Wam tutaj pisać eseju o tym, dlaczego powinniśmy ograniczyć spożywanie słodyczy. To chyba każdy wie. Ani to dobre dla naszego ciała, ani dla kondycji, ani dla cery. Nie jest to coś dobrego dla naszego zdrowia, ale no wiecie – wszystko jest dla ludzi. Najważniejszy jest umiar. A jeśli go nie ma… trzeba się od złego nawyku odzwyczaić. Ja wiem, że będzie ciężko :D Dla mnie to wyzwanie będzie dużo bardziej ciężkie, niż gdybym miała biegać codziennie po 15 kilometrów :D Co dwie głowy to nie jedna, jak to mówią. A w tym wyzwaniu na pewno wezmą udział więcej niż dwie osoby, więc… jestem dobrej myśli – a przynajmniej tak sobie wmawiam.

Dwie głowy już są – wyzwanie realizuję razem z Martą, która przygotowała dla Was jak zawsze piękne grafiki. Zarówno grafikę na InstaStories (i właśnie tam ją Wam wrzucę, a Wy zrobicie sobie screena) jak i grafikę do druku. Nie każda z Was, która dołącza do wyzwań, chce pokazywać swoje efekty na stories. I to jest zrozumiałe! Macie prawo robić to tylko dla siebie, w swoich 4 kątach. Macie prawo mieć swoją osobistą tabelkę, której absolutnie nikt nie zobaczy :) I pamiętajcie… macie prawo zrobić fuck up. Macie prawo się potknąć i zaznaczyć w jakimś dniu X – nie udało się. Ale to nie znaczy, że macie wciąż zaczynać od nowa ( choć możecie!). Ale możecie też lecieć dalej! Nie załamujcie się porażkami, ale bądźcie wyjątkowo dumne, kiedy Wam się uda.

TUTAJ możecie pobrać tabelkę do druku do wyzwania #30dnibezslodyczy. Dni specjalnie nie są oznaczone jakąś datą itp. żebyście mogły dołączyć do wyzwania w każdym momencie. Ale jak już dołączycie – zachowajcie ciągłość :) Poniżej tabelka na InstaStories – jeśli czytacie ten wpis z pozycji telefonu, to możecie przytrzymać dłużej obraz i zapisać tabelkę na telefonie :)

 

 

 

 

 

Jak przestać jeść słodycze?

I teraz najgorsze. Jak to wyzwanie zaliczyć i przejść? Jak słodyczowy pochłaniacz może w ogóle myśleć o przeżyciu miesiąca bez ulubionego batonika? :D Myślę, że najważniejsze to potraktować to wyzwanie jako dobrą zabawę. Zbyt duża spina i oczekiwania mogą jedynie pogorszyć sytuację, a tego nie chcemy!

Można ratować się dużą ilością owoców, można zrobić samemu ciastka z orzechów, płatków itp. Ja doskonale pamiętam czas, kiedy zamiast słodyczy, sięgałam po jogurt naturalny z owocami, albo po prostu piłam shake białkowy. Jeszcze przez jakiś czas produkty Natural Mojo możecie kupić z moją zniżką MAMALA25, która daje Wam 25% rabatu. Są tam też zdrowe batoniki! :P

 

 

 

Trzymam za Was mocno kciuki. I za samą siebie też – nie wiem jak to wyjdzie, czy w ogóle wyjdzie. Ale jestem tu głównie po to, by Was motywować i inspirować. I ogólnie jeśli ja sobie z tym wyzwaniem poradzę – to wierzcie mi, każdy sobie poradzi. Żegnam się zatem dzisiaj z moimi ulubionymi batonikami. Żegnam się z deserami lodowymi. Ach, żegnajcie moje kochane ciastki i rodzynki w czekoladzie.

Powodzenia dziewczyny! Dajcie koniecznie znać, czy dołączacie do wyzwania. A nawet jeśli teraz nie czujecie się gotowe – pamiętajcie, że możecie dołączyć w każdej chwili!

Obym za miesiąc napisała coś w rodzaju  – 1:0 dla mnie! Niech moc będzie ze mną i z Wami. Damy radę <3