Ostatnia prosta do wymarzonej łazienki – wizyta w BLU salony łazienek

29 listopada 2017

Uff, jesteśmy już na ostatniej prostej. Zmierzamy prosto do naszej wymarzonej, jasnej łazienki. I serio, nie wiem jak ludzie mogą podejmować się urządzania stumetrowych domów, skoro ja mam trudności przy pięciometrowej łazience w bloku.

Pamiętacie głosowanie na projekty? Ten, który wybrałam, zmodyfikowałam do tego stopnia, że jest do siebie w ogóle nie podobny. A już nawet tak hardkorowo zmodyfikowaną wersję, co chwilę zmieniałam, bo a to jednak inne płytki tu, a to inne tam. Koniec końców, po zaakceptowanej wizualizacji i tak zdecydowałam się zobaczyć wszystko co wybrałam – na żywo. A konkretnie w salonie łazienek BLU w Białymstoku. Przy projektach nie chciałam Wam za dużo pisać o miejscu, w którym tworzę swoją wymarzoną łazienkę, dlatego postanowiłam napisać o tym w osobnym wpisie, tuż po mojej wizycie w salonie.

Calutka łazienka została zaprojektowana przez projektantkę z salonu BLU w Słupsku – Martę Wierzchowską. To jej „wizja” była mi najbliższa, choć finalnie… i tak wyszło z tego coś zupełnie innego. Do projektów zostały użyte tylko i wyłącznie produkty, które można zakupić w salonach BLU. Wyjątek stanowić będzie zabudowa pralki i szafka nad WC – to jest już robota dla stolarza; i lustro oraz oświetlenie, którego w sumie wciąż bezskutecznie poszukuję i wciąż nie wiem na co się zdecydować.

Sieć Salonów Łazienek BLU, współpracuje z czołowymi polskimi producentami. W salonie w Białymstoku, w którym byłam, znajdowało się wszystko co potrzebne nam do stworzenia swojej wymarzonej łazienki. I właśnie wtedy zrozumiałam, że totalnie nie jestem na czasie. Z niczym. Kiedyś nie było aż takiego wyboru, teraz… teraz mam wrażenie, że tego wszystkiego jest aż za dużo! Jestem pod ogromnym wrażeniem – asortymentu, profesjonalizmu osób pracujących w salonie jak i ich chęci pomocy, bym dokonała jak najlepszego wyboru. Jeden z panów, który oprowadzał mnie po salonie, musiał się wykazać na prawdę dużą dawką cierpliwości i to wcale nie do Poli :P Ale ja musiałam, po prostu musiałam płytkę do płytki przyłożyć, żeby sobie jakoś to wszystko wyobrazić. A co szłam dalej i widziałam kolejne propozycje, tym większy mętlik miałam. Wiedziałam jednak, że pierwsza ( no powiedzmy, że pierwsza, po stu poprzednich) myśl jest najlepsza, więc zostałam przy produktach, które zaakceptowałam na ostatniej wizualizacji mojej łazienki.

Koniec końców, postawiłam na płytkę szarą, białą i drewnopodobną. W salonie pokazano mi kilka kombinacji, w różnych odcieniach padającego światła i mam nadzieję, że po skończeniu mojej łazienki, wszystko będzie wyglądało tak jak sobie wyobraziłam. Jestem ogromnie zadowolona z wyboru wanny – jest właściwie identyczna jak mam teraz, czyli prosta, bardzo wygodna i długa. Choć patrząc na wzrost domowników, nie wiem czy istnieje taka długość wanny, która byłaby dla nas odpowiednia. A tak serio – 170 cm jest idealne. Można się wygodnie położyć i zrelaksować. Nie wyobrażam sobie życia bez wanny, serio! Rewelacją jest to, że dzięki temu, że zdecydowałam się na parawan nawannowy, będę mieć również opcję prysznicu. To było moje marzenie!

To czym nie interesowałam się wcale to podwieszana miska. No wiecie, to nie jest jakiś najbardziej atrakcyjny element łazienki. Ale jak usłyszałam i na własne oczy zobaczyłam, że nowoczesne ubikacje nie mają teraz kołnierza, a co za tym idzie – czyszczenie jest dużo prostsze – to się już tym naprawdę zainteresowałam. Rewelacja! Najbardziej znienawidzona czynność, odejdzie w niepamięć. Woda wylatuje tylko z tylnej części, ale obmywa całość. Bajer.

Wiecie czego jeszcze nigdy nie lubiłam czyścić? Baterii! Wszystko zawsze na tym widać. Zacieki, kropki, brud. A ja…  a ja będę miała baterie, na których przeważa biel, ha! Cieszyłam się jak dziecko, jak pokazano mi je w salonie na żywo. Zresztą pokazano mi praktycznie wszystko to co wybrałam i jeszcze więcej. Nigdy chyba nie byłam miejscu o tak dużym asortymencie łazienkowym, z tak pięknymi aranżacjami boxów łazienkowych. Po wyjściu z salonu i zaakceptowaniu zamówienia, moja projektantka zapewne odetchnęła z ulgą, że przestanę ją zamęczać coraz to inna wizją, która uroiła mi się w głowie.

Salon łazienek BLU posiada markę własną AZARIO. Są to produkty unikalne, których nie ma wszędzie i nie są produkowane masowo. To również duży plus dla osób, które chcą postawić na oryginalność swojego projektu. Azario w swojej gamie posiada płytki ścienne, podłogowe, gresy i nie tylko. Oferta wciąż jest rozszerzana w taki sposób, by sprostać wymaganiom klientów. Ja z kolekcji Azario, wybrałam płytki ścienne AZARIO ZANZIBAR – płytka ta została wyróżniona Perłą Ceramiki 2017 ; płytkę AZARIO CEMENTI BLANCO oraz płytkę podłogową – gres AZARIO SUPER WHITE. „White” chyba nikogo nie dziwi w moim przypadku, prawda? ;) Wanna o której Wam pisałam, to z kolei AZARIO MORENA, a miska WC bezkołnierzowa to AZARIO ARGUS. O wszystkich produktach będę szczegółowo pisać jeszcze w poście z realizacją łazienki, ale nie zaszkodzi zdradzić już nazw kilku produktów.

Nie wiem. Sama nie wiem, jak to wszystko będzie finalnie wyglądało, ale wiem jedno – pierwsze partia zamówienia przyjdzie już za kilka dni, a mój fachowiec zacznie działać. Na pewno wprowadzamy się przed nowym rokiem. Nie martwię się na zapas, że coś nie dojdzie, że coś nie będzie pasowało – choć straszą mnie tym wszyscy wkoło. Najgorsze było dla mnie podjęcie decyzji odnośnie samych produktów – teraz będzie już z górki. Wiecie – kwestia nastawienia. Byle pieniędzy na wszystko starczyło :P

Podsumowując. Cały projekt i całe wyposażenie to zasługa BLU salony łazienek. Jestem pewna, że jeśli stoi przed Wami zadanie urządzenia łazienki, to mogę Wam polecić to miejsce z ręką na sercu. Duży wybór, pomocni i profesjonalni pracownicy i przede wszystkim – projektanci z świetną wizją, którzy na pewno wstrzelą się w to, co siedzi Wam w głowach. W salonie jest kącik, w którym możecie się swobodnie rozsiąść, zastanowić nad projektami, wypić kawkę. Dzieci mogą w tym czasie pokolorować i zająć się sobą. Wszystko na plus!

Za jakiś czas pokażę Wam na blogu ostateczny projekt, który zaakceptowałam i od którego nie ma już odwrotu. Mam nadzieję, że nie będę żałować :) Widzimy się niebawem, w mojej nowej łazience! Na pewno pokażę Wam wszystko na zdjęciach i w relacji na żywo. Ależ to będzie emocjonujące – relacja na żywo z mamalowej łazienki. Szaleństwo! Bądźcie cierpliwi, to wszystko już lada moment. Trzymajcie się ciepło.