10 zasad, których powinniśmy się trzymać prowadząc własny biznes.

23 marca 2016

Własny biznes. Nie jest to nic łatwego. Niemal codziennie dostaję dziesiątki zapytań o to, jak założyć blog, jak na nim zarabiać, jak przyciągnąć czytelników… Jednym słowem: jak rozwinąć własny biznes. Mnóstwo pytań, mnóstwo wątpliwości, a po drugiej stronie jedna, jedyna ja, którą niektórzy uznają za guru, które w kilku zdaniach im podpowie i doradzi.

To miłe. Fajnie być w czyichś oczach ekspertem, fajnie kiedy ludzie proszą Cię o rady. Zawsze staram się odpisać, zmotywować, ale nie daję nigdy złotej recepty, bo sama takowej nie dostałam i nie posiadam. Dlaczego? Bo jej nie ma. Kiedy ktoś zadaje mi pytanie: ale jak Ty to zrobiłaś? Jak się wybiłaś? Zazwyczaj odpowiadam: nie wiem, po prostu to co piszę przyciągnęło ludzi. Samo. Bez reklam, bez znajomości. Po prostu zainteresowałam 5,10, 100 osób a potem zer tylko dochodziło… Jak? Nie wiem. Widocznie jestem w tym dobra, a inni to widzą. Ludzie nie są głupi, nie da się im wmówić, że coś jest fajne. Jak to mówią – dobra jakość obroni się sama.

Jednak dzisiaj, poddając rozważaniu to pytanie : ” Jak to zrobiłaś” – zauważam, że za moim sukcesem stoi cała masa zasad i rzeczy, które kiedy wcielam w życie – pozwalają mi się rozwijać. Każdy inaczej postrzega biznes, każdy dąży do sukcesu na swój sposób. Jak to napisał w swojej książce Michał Wawrzyniak: w biznesie się nie pracuje, nad biznesem się pracuje. I tym zdaniem mogłabym zakończyć ten wpis. Jest to tak trafne spostrzeżenie, że czytając je w metrze zaczęłam kiwać głową z lekkim uśmiechem na twarzy.

Postanowiłam więc przyjrzeć się bliżej swoim poczynaniom i spisać to co pozwala mi się rozwijać i ulepszać w swoim fachu. Kto wie? Może i komuś z Was się to przyda.

  1. Książki – w moim przypadku głównie te motywacyjne, które potrafią wydobyć z nas to co najlepsze. Sprawiają, że na wiele rzeczy w życiu zaczynamy patrzeć inaczej. Jednym słowem: dodają nam skrzydeł. Ludzie niestety wciąż mają w zwyczaju oceniać książkę po okładce. Jeśli zauważyłbyś tytuł: „Możesz wszystko” ; „Przepis na sukces” – zniechęcony niepowodzeniami powiedziałbyś zapewne: kolejne pierdoły. To samo słyszałam o książce „Sekret”. Pierdołami ludzie nazywają książki i rzeczy, których nie są w stanie pojąć. Jeśli czegoś nie rozumiemy, lubimy sobie to wytłumaczyć na nasz własny sposób: to na pewno z książką jest coś nie tak, nie ze mną. Tymczasem do wielu książek, trzeba podejść czasem kilka, kilkanaście razy. Gdyby wiedza w nich zawarta, była prosta do zrozumienia i łatwa do zastosowania, wszyscy bylibyśmy teraz bogatymi biznesmenami lub spełnionymi ludźmi w dziedzinach, w których chcieliśmy być.
  2. Cele – większe i mniejsze. Takie, na które daję sobie rok, takie na które daję sobie nieokreśloną ilość czasu, ale też takie, które postanawiam zrealizować w danym miesiącu. Takie coś pozwala mi mieć czarno na białym, ile wysiłku muszę włożyć, by coś osiągnąć. Cel, który nie został jeszcze zrealizowany nie pozwala nam osiadać na laurach. Jeśli jednak zrealizujemy cele nawet ponad to co sobie założyliśmy – jest jeszcze większy power do działania, bo … jesteśmy z siebie najzwyczajniej w świecie dumni. Udowadniamy sobie, ze potrafimy więcej niż sobie założyliśmy.
  3. Determinacja – gdyby nie ona, już dawno rzuciłabym to wszystko w cholerę. Przy pierwszym hejcie, przy miesiącach pracy za free, przy wpisach, które przeczytała znikoma ilość czytelników. Gdybyśmy prześledzili statystyki, zobaczylibyśmy, że większość biznesów upada już po roku. Wielokrotnie rozmawiałam z osobami, które przy każdej trudności, miały dość, mówiły, że to się nie powiedzie. Oczekujemy natychmiastowych efektów, najlepiej bez występowania trudności po drodze. I to nas gubi. Kto przetrwa? Ten, który z uporem maniaka dąży do wyznaczonego celu, pomimo podrzucanych mu kłód, pomimo trudności. Jak to się mówi: nie narzekaj, że masz pod górę, jeśli zmierzasz na szczyt. Oczekujemy wielkich efektów, najlepiej dając mało od siebie. To tak nie działa. Jak płachta na byka działają na mnie rozmowy z ludźmi, którzy chcieliby…ale rezygnują, bo… za dużo wysiłku. No moi drodzy. Jeśli chcecie bogactwa, własnej firmy, która dobrze prosperuje, chcecie własny biznes, który przynosi Wam korzyści, ale nie chcecie się uczyć – znajdźcie Wy sobie lepiej bogatego faceta. Siedźcie w domu, otwierajcie sklepy, w których wszyscy za Was wszystko robią. A Wy tylko, leżcie i pachnijcie, mówiąc ile to osiągnęłyście.
  4. Ciągły rozwój – innymi słowy: edukacja. Nie ma czegoś takiego jak powiedzenie sobie: stop, wszystko już wiem, wszystko już umiem. Umiemy dużo więcej niż nam się wydaje, a właściwie dużo więcej niż myślimy, potrafimy się nauczyć. Ciągły rozwój pozwala nam na większe efekty, na bycie coraz lepszym w swojej dziedzinie. Początkowo korzystałam ze wszystkich możliwych DARMOWYCH źródeł wiedzy: książki z biblioteki, książki online, szkolenia online. Dzięki tej darmowej wiedzy, dziś mam pieniądze na to, by iść na szkolenie, za które trzeba zapłacić, by samemu kupić książki. I nie mówię tu o jakiś kolosalnych kwotach, a o szkoleniach za 100/200 złotych i książkach za 30 ;) Co do szkoleń – należy tutaj pamiętać o tym, że na wielu szkoleniach informacje się powtarzają. Należy zrobić zawsze porządnych re-search i wybrać to, co rzeczywiście jest nam potrzebne. Lepiej zainwestować w dwa porządne szkolenia w roku, niż chodzić na kilka każdego miesiąca i wychodzić z tą samą wiedzą. Własny biznes nie pociągnie nawet miesiąca, jeśli będziesz stać w miejscu!
  5. Szacunek – zarówno do Twoich zleceniodawców jak i do Twoich odbiorców ( w moim przypadku czytelników). Szacunek również do osób, które z Tobą współpracują ( np. fotograf). Szacunek do wszystkich osób, dzięki którym Twój biznes się kręci. Owszem, możesz być aroganckim chamem, ale ja wierzę w to, że dobro zwycięży ZAWSZE. W przypadku blogosfery – oczywiście, że lepiej wyrazistym, mieć ostry język, przecież dzisiaj bez tego bloger jest nudny. Cóż – wolę być „nudna”, ale mieć świadomość, że robię „robotę” dobrze, będąc miłą i kulturalną osobą. Ktoś się ze mną nie zgadza? Ktoś mi ubliża? W tym pierwszym przypadku, napiszę pewnie, że ma prawo, a w drugim – zablokuję, puszczę w niepamięć. Niepotrzebne mi oklaski „Ale jej powiedziałaś! Ty to masz ostry język”. Bardziej godne pogratulowania jest zachowanie stoickiego spokoju. Wyobrażacie sobie sprzedawcę w sklepie, który na odzywkę klienta : „Co za gówniany sprzęt”, odpowie mu „Sam jesteś gówniany!” – ja sobie nie wyobrażam. Czemu więc w blogosferze, czy w jakimkolwiek innym biznesie miałoby być inaczej? Prowadząc komis odzieżowy, miałam sytuację, w której klientka wkurzona na to, że jej rzeczy się nie sprzedały, zaczęła rzucać mi innymi ciuchami i krzyczeć, że takie szmaty przyjmuję, a jej takie perełki zwracam. Cóż mogłam zrobić. Poprosiłam o uspokojenie się i spokojnie próbowałam wytłumaczyć, że niestety nie ode mnie zależy, co kupują klienci. Własny biznes to jak widać wieczne wystawianie na próbę naszej cierpliwości.
  6. Samodyscyplina – znacznie łatwiej jest pracować, kiedy masz pod nos podsuwane zadania, które masz wykonać. We własnym biznesie, nie mamy nad sobą szefa, który powie nam co mamy zrobić. Często nie mamy też ustalonych godzin : 8 – 16, a sami ustalamy sobie cały grafik, godziny, zadania do wykonania. I to jest właśnie cholernie ciężkie. Sami musimy codziennie siebie motywować i wiedzieć, że jeśli odpuścimy, jeśli nie będzie nam się chciało – wszystko runie. Szczególnie trudna samodyscyplina jest wtedy, gdy pracujemy w domu. Rozdarci między obowiązkami domowymi, dziećmi, a pracą. Musimy znaleźć rzeczy, które nas motywują, które sprawiają, że nam się chce. Cóż może być większą motywacją od tego, że wypełniane naszych obowiązków, tego co sobie założyliśmy da nam upragnioną satysfakcję z osiągniętych celów. Boisz się, że nie będziesz tego potrafić? Spokojnie. Wszystkiego idzie się nauczyć. Ćwiczmy silną wolę, bądźmy asertywni. Nauczmy się traktować siebie jak swojego szefa – bądźmy dla siebie czasem surowi, wymagajmy…
  7. Nieszablonowe myślenie – tfu! Myślenie to za mało! Liczy się nieszablonowe działanie. Bo myśleć to każdy potrafi ( powiedzmy ) – działać – już niekoniecznie. Nie możemy trzymać się wiecznie czegoś, bo jest to bezpieczne, nie możemy stać w miejscu. Czasem trzeba wyjść poza schemat, podjąć ryzyko ( zwłaszcza kiedy ma się swój własny biznes) – u mnie takim krokiem będzie teraz posłanie Poli do przedszkola. Ogromne ryzyko, bo pieniądze są to nie małe, ale wierze w to, że mając więcej czasu, bez wiecznego odrywania się do karmienia, zabaw itp. polepszę jakość swojej strony, a co za tym idzie – więcej zarobię.
  8. Systematyczność – własny biznes bez tego nie istnieje. Nie od dziś wiadomo, że ten punkt jest przydatny w każdej dziedzinie naszego życia. Wielu ludzi w biznesie postępują zbyt chaotycznie. Podejmujemy nierozsądne decyzje pod wpływem emocji, dziwiąc się, że owe decyzje były jednak złe i nie przynoszą pozytywnych skutków. W biznesie musimy być skupieni, podejmować ryzyko, ale mimo wszystko być…rozważnym. Systematyczność pozwala rozkładać nam wszystko regularnie w czasie i krok po kroku dążyć do wyznaczonych celów. Musimy się nauczyć nie odkładać rzeczy na potem, planować swój czas i dobrze nim zarządzać. Nie jest łatwo być systematycznym mając na głowie sto tysięcy innych spraw, będąc rozpraszanym przez brudne kubki i stertę prania. Musimy nauczyć się panować nad własnymi emocjami. Musimy stworzyć idealny system, który pozwoli nam na robienie tego co mamy do zrobienia teraz, nie jutro. Zainwestuj w kalendarz, notesik, w którym będziesz zapisywać sobie co masz do zrobienia danego dnia. O tym więcej w następnym punkcie…
  9. Organizacja – organizacja czasu i pracy. Bez tego, jesteśmy skazani na klęskę. W biznesie zazwyczaj jesteśmy przyzwyczajeni do robienia kilku rzeczy naraz. Musimy nauczyć się więc hierarchii. Stawiania pewnych rzeczy na piedestale i traktowania ich jak priorytety, a w późniejszym czasie robienie tych mniej ważnych. Co wysuwać na priorytet? Czynności, które są kluczowe w drodze do osiągnięcia wyznaczonych celów. Kolejna rzecz to nie marnotrawienie czasu. Ileż to minut niewinnych ucieka nam na spoglądaniu na tablicę facebooka, zawieszeniu się na głupim filmiku, patrzeniu beznadziejnie w okno. Jeśli już mamy wolną chwilę, wykorzystajmy ją na coś przy czym się zrelaksujemy, ale będzie to, że tak powiem… miało sens. W organizacji ważna jest też regeneracja sił. Bez tego wysiądziemy w moment. Łapiąc bakcyla i wpadając w wir obowiązków, które przynoszą nam korzyści, wydaje nam się, że lubimy to tempo życia, lubimy być perfekcyjni. Ale bez zdrowia, nie zbudujemy niczego. Wpisz sobie regenerację w plan dnia. I tak jak w przypadku systematyczności – jeśli trzeba, rozpisuj działania, priorytety. Ustal sobie kiedy musisz pracować, a kiedy możesz na chwilę zwolnić.
  10. Budowanie zespołu – nie wierz w to, że wszystkiego nauczysz się sam i będziesz profesjonalistą w każdej dziedzinie, bo nie będziesz. Nie starczy Ci na to życia. Zapewne przyjdzie taki moment, w którym będziesz potrzebował kogoś, komu coś zlecisz, bo ktoś zrobi to lepiej niż Ty. W moim przypadku jest to np. współpraca z fotografem. Zrozumiałam, że muszę w końcu znaleźć osobę, która zapewni mi profesjonalne zdjęcia na moją stronę. Jeśli miałabym robić wpisy z motywacyjnymi plakatami i tabelkami, również zleciłabym to komuś innemu, bo samej mi mogłoby to wyjść hm…niekoniecznie dobrze. A ja cenię sobie jakość. Bylejakość mamy w dzisiejszych czasach na każdym kroku. Co druga blogerka, chce robić wszystko sama, żeby tylko robić. Filmiki, zdjęcia, wpisy i eksperckie teksty we wszystkich dziedzinach. Nie obchodzi ich jakość – ważne, że jest. Nie musisz mieć finansów – na początek szukaj ludzi, którzy za promocję podejmą się współpracy z Tobą. Nie będzie to jednak trwało wiecznie. Szanujmy wzajemnie swój czas. Tak jak w przypadku książek – dzięki tym dostępnym za darmo, zarobiłam na te, które musiałam sama kupić. To samo tyczy się ludzi, którzy z Tobą współpracują. Jeśli czegoś nie potrafisz – albo się tego naucz, albo zleć to komuś innemu.

Takich zasad jest całe mnóstwo. Każdy kto prowadzi własny biznes, powie Wam to samo co powyżej, plus dodatkowo sto tysięcy innych rzeczy, które wynikają z ich własnych obserwacji, doświadczenia i błędów, które popełnili. Nad biznesem pracuje się cały czas. Potrzebne są całe pokłady uporu, sił, determinacji i cierpliwości. Przede wszystkim pamiętajmy o tym, że nie jesteśmy wszechwiedzący – wiele osób, zakładając własny biznes, dostaje jakiejś szajby i nie można im nic powiedzieć. Wszystko wiedzą najlepiej, jednak po pewnym czasie budzą się z ręką w nocniku. I być może się mylę, ale prawdziwym kluczem ( przynajmniej u mnie) do rozwoju mojego biznesu była…

PASJA – bez niej, śmiem twierdzić, że nie osiągnęłabym nic. Zaczynając blogować, nawet nie wiedziałam, że można na tym zarobić i może to właśnie to sprawiło, że zaszłam tak daleko. Teraz ludzie zakładają blogi, głównie dlatego, że kusi ich pieniądz. Najgorsze jednak jest to, że myślą, że jest on… łatwy. Być może są biznesy jak i blogi, pozbawione pasji, zamiłowania do tego co się robi i pisze, ale uważam, że odbiorcy nie są głupi i to czują. Pasja to zaangażowanie, zamiłowanie, wykonywanie każdego zadania na najwyższych obrotach z przyjemnością. Są owszem biznesy, w których wcale nie trzeba czuć jakiegoś specjalnego powołania, miłości, wystarczy być ekspertem w danej dziedzinie – są jednak i takie, w których bez miłości… nie wypali absolutnie nic. Własny biznes to dla mnie przede wszystkim serce, który w niego wkładam. Każdego dnia.

 

photo: Whale Photography <3

DSC_2284-2

 

DSC_2299-2

 

DSC_2306

 

DSC_2318

 

DSC_2322

 

DSC_2339

 

własny bizes

 

DSC_2362

 

DSC_2376

 

własny biznes

 

DSC_2401

 

DSC_2412

 

watch, bracelets – EdiBazzar

  • Maria

    Trafne spostrzeżenia. Własny biznes to ciągła praca – nad nim i nad samym sobą. W pracy jest się właściwie non stop, ale oczywiście patrząc od boku, jest to dla niektórych bułeczka z masłem. Jest ciężko, ale w życiu nie poszłabym na etat. A z Twoich punktów właściwie każdy odgrywa tak dużą rolę, że ciężko mi wymienić najważniejszy. Świetnie napisane. Profesjonalnie, ale nie skomplikowanie. Świetne!

  • liwia

    oo tak…systematycznosc…wciaz mam z tym problem niestety :( za duzo chaosu, emocji, ale masz racje – trzeba sie tego nauczyc! dzieki!

  • Maggdaline

    Alicjo świetny tekst. Ja ciągle walczę z organizacją. 5 miesięczny syn rozwala każdy uprzednio zaplanowany dzień. Masz jakieś rady na to? Niestety pisanie w nocy odpada, choć noce ładnie przesypia, ale jak pisałaś dla mnie to jedyny czas regeneracji :)

    • Mam to samo. Moj 6 miesięczna córka jest bardzo absorbująca, a do tego nie przesypia całych nocy. Staram się prowadzić bloga ale teraz to naprawdę trudne, bo w czasie jej drzemek ja ledwo patrzę na oczy😊

  • Bożena Jędral

    Pięknie to zebrałaś w pożyteczną garść porad, dodaj jeszcze dystans, biznes można prowadzić tylko na chłodno :*

  • salus salus

    Zebrana w same sedno.. trzymaj zszokowal mnie kciuki!
    Pozdrawiam
    Buziaki
    Salusiowo.blogspot.com

  • Renata K.

    Bałam się, że będą tutaj jakieś banały – ostrożnie podchodzę zawsze do takich zestawień, ale jestem pod wrażeniem – zwłaszcza jako osoba prowadząca od lat swój własny biznes. Zawarłaś w punktach wszystko co powinien wiedzieć start-upowiec. Bez tego – klęska gwarantowana. A Tobie wróżę wielki sukces, jesteś stworzona do dużych rzeczy! Ściskam Cię mocno Alicjo!

  • Idealne zestawienie i puenta: pasja bo bez niej nie ma człowiek motywacji

  • Miska

    Świetne zakończenie !!! Już chciałam pisać, że brak mi tu wzmianki o pasji,a tu proszę :P :P ;)

  • Diana

    Fajnie to wszystko zebrałaś. Nie wiem czy potrafiłam jak ty. Ale może kiedyś się zbiorę w sobie.

    Jak zwykle fajne zdjęcia. Bardzo fotograficzna jesteś. Ja to tak jak mój starszy syn …nawet w cyfrowe klosza pęka. 😉Czy mogę się tylko tak lekko przyczepić do jednej rzeczy. Szczerze, bez złośliwość. Jesteś taka ładna, a czasami mam wrażenie, że zapominasz umyć włosy. Włosy to zawsze jakoś mocno mnie rażą. Zwłaszcza jak dziewczyna jest ładna… Ale to tylko taka uwaga. Nie złośliwość czy chcecie dokonania…
    Pozdrawiam Diana

    • Diano, ależ skąd ;) Myję włosy codziennie ( niestety, ale muszę cholerka ) ;) Ale włosy wyglądają tak jak na zdjęciu, kiedy idzie się 2 kilometry pod wiatr, a potem nie ma się ich jak przeczesać ;) Sprawdzone info :)

  • Werka

    Świetny wpis. Alu co masz za telefon? To iphone 5? I gdzie konkretnie kupiłaś książkę, którą czytasz na fotach? :) Pozdrawiam :) :)

    • iphone 5 :) ksiazke kupilam na Michala stronie mentalway :)

  • wiki

    Alicjo, właśnie ten oto wpis idzie do… DRUUUCZKu! ;) totalnie mnie zainspirowałaś i dałaś kopa w dupę! E-X-T-R-A !!!!!!! ;*

    • Ależ mnie to cieszy! To jest dla mnie mega power – motywować innych :)

  • hania

    czytalam ta ksiazke, jest super – w sensie nie sekret tylko michala w. :)

  • Wydrukuje sobie te twoje zasady i przykleję nad biurkiem by każdego dnia sobie przypominać, że czas zacząć by coś osiągnąć. Choć jak już mówiłam jestem typem osoby ,,Dziś mi się nie chce”! Dzięki za Power!

  • Super post i świetne zdjęcia. :-) Te zasady są bardzo przydatne. :-) Pozdrawiam!

  • Marta Gluszek

    Bardzo przydatne. Niesamowite, że wpisy, które zawierają w sobie taką wiedzę, potrafisz pisać tak lekko i zrozumiale :)

  • Kk

    Kolejny strzał w rozwój moich inspiracji 😚😍