Wczesne poranki i czas dla siebie – moja recepta na udany dzień

29 listopada 2018

Na wstępie podkreślę, że mam ten komfort, że nie muszę zrywać się o 5,6 czy 7 rano na równe nogi i pędzić do roboty. Mam ten komfort, że nie wracam z pracy po 22 i nie kładę się spać dnia następnego. Mam ten komfort, że mogę sobie wstać o 5 i pójść spać o 22. No i nie mam już małego dziecka, które budzi się 10 razy w nocy :P

Nie każdy go ma, dlatego nie każdy może sobie pozwolić na pobudki o 5 rano, żeby spędzić z samym sobą godzinę czy dwie. I przecież nie ma jednakowej recepty na cokolwiek dla wszystkich ludzi na świecie. Staram się na tym blogu, pokazywać Wam SWOJE własne metody, które możecie przefiltrować dowolnie przez swoje potrzeby i coś dobrego z nich wyciągnąć :)

Od długiego już czasu staram się praktykować wstawanie o 5 rano. Z różnym skutkiem, wiadomo. Nie wychodzi mi to na wyjazdach, nie wychodzi mi to kiedy mam chore dziecko w domu. A czasem nie chcę, żeby mi to wychodziło, bo nie jestem robotem i jak mam ochotę to pośpię sobie i do 9 ( zdarza mi się to tylko u rodziców, no ale… jednak się zdarza).

Po raz pierwszy odkryłam magiczne działanie wczesnego wstawania, kiedy byłam na diecie bezpszenicznej, o której pisałam we wpisie – Tydzień z dietą bez pszenicy – 2 kilogramy w dół i energia nie z tej ziemi … . To było dwa lata temu. Wstawałam wtedy o 6 rano, co jak na mnie było wyczynem godnym podziwu. Wtedy nie afirmowałam, nie praktykowałam jogi i medytacji ( wow, teraz widzę, ile zmian zaprowadziłam w życiu przez ostatnie 2 lata !!! ) ; nie skupiałam się aż tak na tych wszystkich rzeczach, na których skupiam się teraz. Ale doświadczyłam wtedy, jak działa na mnie zdrowe jedzenie i wczesne pobudki. Sprzątałam, ogarniałam mieszkanie i siebie, szykowałam Polci rzeczy, a potem do wieczora intensywnie pracowałam.

W tym roku, zaczęłam praktykować pobudki o 5 rano i fakt – było to łatwiejsze latem, niż teraz, ale… i teraz jest to do zrobienia. Co takiego robię dla siebie, że potem bez problemu funkcjonuję cały dzień? Robię rzeczy, dzięki którym zaczynam dzień z czystą i spokojną głową, ale także naładowanym pozytywnie ciałem. A więc co takiego ta Mamala czaruje jak jej córa przewraca się dopiero na drugi boczek, hmm? :)

 

BUDZIK 5:00 – W INNYM POMIESZCZENIU

Stopniowo pozbywam się wszystkich sprzętów elektronicznych z sypialni. Telefon wynoszę na noc do salonu z dwóch powodów: brak promieniowania w nocy tuż obok głowy, albo nawet trochę dalej, ale wciąż w tym samym pomieszczeniu. Druga sprawa to taka, że jak już muszę wstać i iść do tego salonu, żeby ten budzik wyłączyć… to jakoś większe prawdopodobieństwo, że już nie wrócę do łóżka. Budzik dzwoniący tuż obok ucha, był zawsze na nieświadomce wyłączany.

KENYOKU – oczyszczająca sucha kąpiel

Trwa to zaledwie 2/3 minuty i polega na wykonywaniu ruchów jedynie rękoma. Taka technika ma na celu oczyszczenie naszego pola energetycznego z zanieczyszczeń, negatywnych odczuć i negatywnej energii.

 

MODLITWY I MEDYTACJA

Pierwszą rzeczą jest czas na duchowość. Moje ulubione modlitwy obecnie to Poranna Modlitwa Oddania z książki Agnieszki Maciąg, pt: Rozmaryn i Róże ; Modlitwa zawierzenia się Bogu, którą mam przyczepioną do kratki na swoim biurku i tradycyjnie Ojcze Nasz. Do tego dochodzi moja ulubiona forma kontaktu z Bogiem, czyli po prostu rozmowa z nim. Zwierzenie się, podziękowanie, prośby, podzielenie się wątpliwościami. Do tego dokładam swoje dwie ulubione medytacje : jedna dotycząca zabezpieczeń mentalnych, w której mówię o tym, że wybaczam sobie i innym, proszę o wrócenie mi mojej energii życiowej itp. Druga to medytacja wdzięczności, której autorem jest Mistrz ReiKi Walter Lubeck.

 

 

 

AFIRMACJE

Potem jest czas na afirmacje. Zazwyczaj wybieram sobie dwie afirmacje, które pasują mi do danego dnia i nastroju i każdą jedną czytam i powtarzam przez ok. 5 minut. O tym czym są afirmacje i jak je stosować pisałam we wpisie: Afirmacje – czym są i jak je stosować? 

Obecnie mam w swoim biurze taką fajną kratkę na ścianę i przyczepiam sobie na niej swoje modlitwy i afirmacje, żeby mieć je ciągle na widoku. Super patent, bo im częściej spoglądamy na jakieś hasła, tym mocniej przenikają one do naszej podświadomości :)

 

 

Lista TO DO

Czasem spisuję ją tuż po przebudzeniu, przed jakąkolwiek inną aktywnością. Czasem dopiero po seansie „duchowości”. Spisuję sobie na niej najważniejsze punkty jakie mam do zrealizowania danego dnia. Więcej o tworzeniu listy TO DO pisałam we wpisie: Dobra organizacja = lepsza jakość życia.

 

 

JOGA

Zazwyczaj wybieram krótką, 12 minutową sesję jogi Gosi Mostowskiej, czyli: Powitanie słońca – energetyczna joga na dobry poranek. Ćwiczę tylko i wyłącznie z Gosią. Cenię sobie jej profesjonalizm, wiedzę ale najbardziej niesamowite ciepło, które od niej bije. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że to właśnie Gosia przeprowadzi warsztaty jogi na moich Warsztatach Relaksacyjnych Soul Camp. 

 

Powyższe czynności zazwyczaj zajmują mi trochę ponad godzinę, czyli kończę je mniej więcej o 6:15. Wtedy mam jeszcze ok godziny z groszami na inne aktywności. Czasem jak czas mnie nagli, to zabieram się za sprzątanie, a czasem idę biegać. Robię wtedy około 5 kilometrów, żeby zdążyć wrócić na 7 i mieć jeszcze szansę się wykąpać i ogarnąć przed odprowadzeniem Poli do przedszkola. Patent z bieganiem jest o tyle dobry, że mam potem energię na cały dzień i nie muszę w trakcie pracy robić przerwy na trening. Jeśli więc idę biegać, to cały cenny czas dla siebie mam odhaczony na liście już o godzinie 7. Ale wiecie jak jest – jest coraz zimniej, o 6 rano jest ciemno jak w dupie – no nie zawsze chce się człowiekowi wyjść. Nie zawsze, ale jak już wyjdę i przebiegnę kilka metrów z dobrą nutą na słuchawkach, to samej sobie dziękuję za tak wielką odwagę :P Pytacie co jem po takim wczesnym treningu – zazwyczaj wypijam shake od Natural Mojo, bo na śniadanie aż tak wcześnie ochoty nie mam. Zawsze nasyci mnie to na jakieś dwie godzinki i śniadanko wsuwam wtedy ok. godziny 9. Wciąż dzięki współpracy mam dla Was kod zniżkowy 25% na hasło MAMALA25 :)

 

 

Jeśli nie bieganie i nie sprzątanie, to np. kąpiel + wizualizacja + relaksacyjna muzyka. O takim sposobie na łączenie przyjemnego z pożytecznym pisałam we wpisie: O sztuce łączenia przyjemnego z pożytecznym.  Jeśli nie to – to dobra książka i nie jakieś pranie mózgu, nie żadne ciężkie, motywacyjne kloce ( które uwielbiam) ale coś lekkiego i przyjemnego jak książki Agnieszki Maciąg. A czasem to po prostu chcę się wyspać i wstaję o 6 i robię „tylko” tą ponadgodzinną sesję dla siebie, bez treningu, kąpieli, książek itp. I to już jest bardzo dużo i wystarczająco. Ale czasem jest mi mało :) W końcu czym jest godzina, a nawet czym są dwie godziny dla samej siebie, kiedy doba ma ich aż 24?

 

 

Jakie więc mam korzyści z tak wczesnego wstawania i wykorzystywania dwóch godzin na swoje ciało i umysł?

  • lepsze samopoczucie
  • większy zapał do pracy
  • brak napadów głodu
  • brak ciągłego zmęczenia
  • większa cierpliwość do dziecka, bo nie mam w sobie frustracji, że nic dla siebie nie zrobiłam
  • lepsza organizacja pracy i czasu
  • bardziej pozytywne podejście do życia

A to już niesie za sobą cały szereg pozytywnych rzeczy. Lepsze kontakty z ludźmi, piękniejszy odbiór otaczającego nas świata, lepsze efekty w pracy… ogólnie rzecz biorąc – lepsze życie.

To jest mój sposób i moja recepta.  Na lepsze życie, lepszy nastrój, na szczęście. Każdy musi znaleźć na siebie sposób i szukać rozwiązań, które pomogą mu żyć lepiej i piękniej. Nie musisz od razu porywać się na 2 godziny czasu dla siebie i pobudki o 5. Możesz wstać chociaż pół godziny przed normalną porą pobudki i zrobić coś dla siebie – pomodlić się, posiedzieć w ciszy, wypić kawę czy herbatę i poczytać dobrą książkę – wybór należy do Ciebie. Czasem rydz jest lepszy niż nic, a w tym przypadku rydzem może być chociaż 15 minut. Sprawdzaj, testuj różne rozwiązania i w miarę możliwości ułóż sobie życie tak, żeby było chociaż ciut lepiej niż jest – jeśli oczywiście tego potrzebujesz i tego chcesz.

Myślałam, że byłoby fajnie wymyślić jakiś hashtag dla tych moich poranków i tak sobie myślę, że jak już mam ten Soul Camp to może i niech będzie #morningsoul :P Jeśli zainspirujecie się do zmian i do spróbowania mojej metody, to śmiało tagujcie swoje stories i foty tym hashtagiem. Będę udostępniała wszystko na swoim stories !

Ach i bardzo chcę Wam pokazać giftpacki wrześniowo-październikowe z akcji #inspiredbymamala – takie paczuszki wylecą już wkrótce do trzech moich czytelniczek! Kolejna edycja to listopad/grudzień, ale jeszcze nie ogłosiłam co będzie w paczuszkach z tej edycji :) Zachęcam serdecznie do dołączenia do akcji – więcej szczegółów znajdziecie TUTAJ.

 

 

Pięknych poranków moi mili!