wampirzy lifting

Zrobiłam sobie Wampirzy Lifting

16 maja 2019

Jakiś czas temu, pokazywałam Wam na stories relację z mojej kolejnej, trzeciej już wizyty w Klinice La Perla. Wiecie, że ja to lubię sobie dogadzać :D :P Na podstawie wcześniejszej konsultacji, doradzano mi hitowy zabieg jakim jest wampirzy lifting.

Pamiętacie słynne zdjęcie Kim Kardashian z zakrwawioną twarzą? Ja nie śledzę jej kariery, ale to zdjęcie i tak gdzieś wpadło mi w ręce przy okazji czytania o różnych zabiegach w internecie. Cóż – jak to zwykle w przypadku Kim, zdjęcie jest raczej bardziej takie na pokaz i na pewno nie oddaje tego jak Wampirzy Lifting naprawdę przebiega, bo z takim rozlewem krwi to tu raczej do czynienia nie ma :P

 

REWITALIZACJA OSOCZEM BOGATOPŁYTKOWYM TZW. WAMPIRZY LIFTING

 

Zanim poszłam na zabieg jakim jest Wampirzy Lifting, słyszałam i czytałam, że to jest totalny HIT. Przede wszystkim dlatego, że osocze bogatopłytkowe jest substancją otrzymywaną z naszej krwi. Dzięki temu, że nasza krew jest bogata w czynniki wzrostu, to kiedy wstrzykujemy osocze w naszą skórę, stymulujemy komórki macierzyste do regeneracji. Tkanki odnawiają się i zaczyna produkować się nowy kolagen.

 

JAK PRZEBIEGA ZABIEG?

Na początku pobrano mi krew, którą następnie odwirowano i przygotowano osocze bogatopłytkowe. W trakcie czekania na osocze, posmarowano mi twarz preparatem znieczulającym. Po ok. 15 minutach doktor przyniosła 3 strzykawki z osoczem, którymi zaczęła nakłuwać twarz i wprowadzać osocze w odpowiednie warstwy skóry. Spodziewałam się dramatycznego bólu, ale to trwało dosłownie kilka minut, ból był znośny, a wręcz minimalny ( już bardziej bolesne jest wypełnianie kwasem) – ale ja mam wysoki próg bólu, więc nie sugerujcie się mną – podczas 7 cm rozwarcia uśmiechałam się dzielnie i nawet nie pisnęłam więc co to dla mnie jakieś tam kłucie :P

 

 

Na twarzy po zabiegu był jakiś minimalny, nie za widoczny obrzęk, lekkie zaczerwienienie, którego nie było już na drugi dzień. Zastanawiałam się czy zobaczę jakikolwiek efekt, dzień po było już na twarzy takie hmmm glow. Ale najbardziej chyba zdziwił mnie fakt, że ta twarz promieniała z dnia na dzień i rzeczywiście po tygodniu efekt był już dla mnie bardzo zauważalny – rozpromieniona cera, taka świeża i odżywiona. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zabiegi tego typu nie usuną mi przebarwień i nie zlikwidują zatkanych porów – żeby podziałać z tym tematem, muszę czekać do jesieni i zrobić sobie laser frakcyjny, żeby „zedrzeć” tą skórę i nabyć nową. I serio, nie mogę się tego wprost doczekać i mega żałuję, że w tym roku nie zdążyłam :(

 

KOSZT

Osocze na twarz i szyję to koszt 600 zł. Najlepiej zrobić 3 zabiegi w odstępie około miesiąca – ja wybieram się na dniach na drugi zabieg i już nie moooogę się doczekać!

 

Ogólne wrażenia – bardzo pozytywne. Mocno przekonuje mnie tutaj fakt, że główne skrzypce gra tu nasza własna krew, o której właściwościach nie muszę przecież tutaj pisać. Dodatkowym plusem jest oczywiście czas zabiegu i wg mnie jego cena. Patrząc na zabiegi w kwotach grubo ponad tysiąc, które trzeba powtarzać naprawdę wiele razy, wampirzy lifting jest wg mnie w dobrej cenie i 2/3 zabiegi wystarczą by uzyskać dobry, długotrwały efekt.

Jeśli zastanawiacie się, czy ten zabieg jest dla Was, wybierzcie się na konsultację do Klinika La Perla , a tam na pewno Wam dobrze w tym temacie doradzą :)

Ściskam!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

wampirzy lifting