W dzieciach możemy zobaczyć siebie…

23 stycznia 2017

Przychodzi, całuje nas w policzek, mocno ściska i mówi : Kocham Cię. Czasem pod nosem powie sobie: o Jezu, Jezu, jaka jestem zmęcona… A czasem usiądzie, założy nogę na nogę i powie: musę odpocąć.

Czasem tupnie nogą i pójdzie sama do pokoju, a czasem zapyta: jesteś smutna mama? W łazience stanie obok i suchym pędzlem, będzie udawać, że się maluje. A czasem wejdzie na swoje autko i pojeździ nim po mieszkaniu, dokładnie tak jak tata jeździ w swojej pracy. W dzieciach możemy zobaczyć siebie. Drobne przyzwyczajenia, nawyki, słownictwo. Wszystko… Dziecko chłonie jak gąbka, uczy się i naśladuje. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak nasze zachowanie przy małym dziecku, wpłynie na jego dorosłe życie, na jego psychikę.

Wczoraj kiedy malowałam się w łazience, Pola powiedziała: ale jesteś ślicna. Ja tes będę jak się będę malować. Zdziwiłam się, odłożyłam pędzel, spojrzałam jej w oczy i odpowiedziałam: Polciu, jesteś śliczna taka jaka jesteś. Nie trzeba się malować. Każdy z nas jest piękny i bez tego. Na co ona pokiwała przecząco głową i powiedziała: Niee mamo. Dopiero jak się pomaluję – i zaczęła udawać, że jeździ po twarzy pędzlem. Zdziwiłam się, bo w mówieniu jej, że jest piękna, pobijam chyba światowe rekordy, co zapewne też nie jest za dobre.  Ale mi nikt tego nie mówił, więc teraz bujam się ze swoim największym koszmarem w głowie, czyli wiecznym niezadowoleniem ze swojej fizyczności… Nie chciałabym takiego koszmaru zafundować Poli, więc … mówię i mówię w kółko. Zresztą ona sama zawsze mówiła znienacka: jestem mądra i ślicna! I silna! A tu nagle coś takiego. Ale widocznie musiałam się kiedyś przy niej pomalować i powiedzieć nieświadomie: ale teraz ładnie wyglądam. A może usłyszała, jak mówię sama do siebie: muszę się pomalować, bo wyglądam okropnie. Pozornie nieistotne, a tak naprawdę niebezpieczne. Bo już teraz dziecko wpaja wartości, które mu przekazujemy. Ta sytuacja pokazała mi, że trzeba uważać nawet na coś tak pozornie błahego, bo niedługo będziemy odpowiedzialni za niskie poczucie własnej wartości u własnego dziecka. A tego bym sobie nie wybaczyła.

Dziecko widzi, dziecko obserwuje. To jak tato zwraca się do mamy i to jak mama zwraca się do taty. Postawa taty, zawsze będzie dla córki wzorem, więc za kilkanaście lat, nieświadomie będzie szukać u mężczyzny cech jakie ma jej tata. Wiem po sobie, jak usilnie starałam się zmienić w F. pewne rzeczy, by były takie jak w moim domu rodzinnym. Pamiętam jak często powtarzałam: przecież mój tata też tak robi, czemu Ty nie chcesz? Przecież mój tata to, tata sramto. A czy fakt, że pewien człowiek na tym świecie jest moim tatą, jest równoznaczny z tym, że jego postępowanie jest w 100 % słuszne? Nie. Ale w domach rodzinnych spędzamy średnio ok.20 lat. Nie sposób nie ulec pewnym schematom. Skoro przez 20 lat, tkwiliśmy w rodzinie, w której panowały jakieś zasady, reguły itp. – to jest to nam środowisko i zachowaniem w nim znane najbardziej. Nie znamy czegoś innego. Dopiero kiedy wyrywamy się z rodzinnego gniazdka i lecimy na swoje, musimy dojść do tego, kim jesteśmy my sami i jak my sami chcemy się zachowywać, bez kierowania się tym co wyniosło się z domu. Nie możemy ślepo powtarzać rodzinnych schematów, bo być może jesteśmy w stanie żyć lepiej, na inny sposób. Ale chcąc nie chcąc – i tak pewne wzorce zostaną w dziecku na zawsze.

My jako rodzice, już od narodzin naszego dziecka, każdym słowem, gestem kształtujemy jego przyszłość. Przypatrz się dzisiaj swojemu dziecku i sam zobacz… zobacz jak bardzo w dziecku widać tych, którzy je wychowują. Zobacz w co się bawi, jak się wysławia, jakie robi miny i jak reaguje na dane sytuacje. Może okaże się, że podczas zabawy szybko się zniechęca, bo przecież… mama czy tata też zawsze tak robią. Może zobaczysz, tak jak my, zamiłowanie do gotowania, dokładne ruchy przy udawaniu, że soli, że miesza, że wącha. Takie coś na przykład widzę ja – każdego dnia. Kuchnia to jej raj, zupełnie jak mojego F. Kiedy patrzę na niego gotującego w kuchni, nie mogę oderwać wzroku. Każdy najmniejszy ruch jest pełen pasji i skupienia. I to samo u Poli, kiedy bawi się w swojej kuchni. Pasja i zamiłowanie do gotowania – bo to właśnie widzi w naszym domu każdego dnia u swojego taty. Od jakiegoś czasu codziennie wieczorem, podchodzi i mówi: mamo pątamy ! ( sprzątamy), jest już noc! Systko ceba popątać! Bo i ja tak wieczorem, zawsze gorączkowo wszystko sprzątam. A wieczorem przytula się do mnie i mówi: badzo Cię kocham, wieees? Zupełnie tak jak ja… każdego ranka, każdego wieczora… Piękna relacja, w której bezinteresownie dajemy i tyle samo dostajemy. Tyle ile włożymy, tyle wyjmiemy. Nie mniej, nie więcej. Tyle samo…

Chcę być przykładem. Chcę postępować tak, by z domu wyniosła same dobre wartości, by była pewną siebie dziewczyną, która nie boi się żyć, rozwijać, marzyć. By podobała się sobie i wiedziała ile jest warta. By była zaradna, odważna, ale nie zarozumiała i samolubna. Chcę zaszczepić w niej optymizm, miłość do życia, szczęście i to poczucie, że nie ma rzeczy, której nie przeskoczy. Chcę, by tak jak ja, wolała dawać niż brać, i by to dawanie, to pomaganie innym było czymś co będzie ją dopełniać. Tak. Chcę wychować dziecko na dobrego, wartościowego człowieka, który nie boi się żyć. Chcę wychować dziecko tak, by mieć znacznie więcej powodów do dumy, niż słodkie „kulwa”, w wieku 3 lat, które nie wiem czemu wzbudza jakiś podziw u mas… I idąc za głosem serca i swoją intuicją, wierzę głęboko, że uda mi się tego dokonać. A Tobie… ?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kuchnia Polki, którą widzicie na zdjęciu, to prezent świąteczny od całej mojej rodzinki. Jak dla mnie taka kuchnia dla dziecka to był strzał w dziesiątkę! Trochę męczyła nas już malutka, niska kuchenka Goki, więc postanowiliśmy zdecydować się na coś większego. Marzenie zostało zrealizowane dzięki firmie Hoplik.pl. Jest to produkt marki KidKraft – kilka lat temu widywałam już podobne na innych blogach, ale wtedy zakup takiej, czy nawet współpraca były dla mnie nierealne. W tym roku się udało – podobnie jak z centrum aktywności, jest to inwestycja na lata. Jest przepiękna, dopracowana w każdym calu i solidna. Jedyny minus, to dłuuugi czas składania. Części i śrubek było tyle, że mój F. prawie wybuchł ze złości :P Ale dał radę. Kuchnia jest w użytku każdego dnia, ale tutaj to akurat kwestia indywidualna. U mnie Pola sama wybrała sobie prezent gwiazdkowy. Dałam jej do wyboru ogromny domek dla lalek i kuchnię – ale znając jej upodobania, byłam pewna, że wybierze to drugie. I tak też się stało. Radość była ogromna i kiedy przed sylwestrem na kilka dni była u nas Milla – bawiły się w niej… całymi dniami! Że tak powiem – kuchnia zdominowała wszystko inne w pokoju Poli i nie mogę się doczekać tego, jak postawimy ją w naszym nowym mieszkaniu. Ta konkretna kuchnia dla dziecka, którą mamy, jest do kupienia  tutaj.

To o czym chciałabym jeszcze napisać pod tymi zdjęciami, to sukienka Poli. To moje najnowsze instagramowe odkrycie. Rzadko kupuję Poli ubranka, bo wiele dostaje od firm i od mojej rodziny, ale tutaj musiałam zrobić wyjątek i zainwestowałam w nasz polski, piękny hand-made :) Opłacało się. Sukienka, tudzież tunika nie dosyć, że prezentuje się na Polce PRZECUDOWNIE, to jeszcze jest pięknie wykończona i uszyta, co pokazywałam Wam na instastory. No i jeśli kiedykolwiek mówiłam, że moje dziecko nie będzie miało nic różowego, to jak sami widzicie na zdjęciach – trochę mi nie wyszło. I chyba dobrze, co? Sukienkę jak i wiele innych, fajnych ubranek znajdziecie na diverso design.

  • Emilia

    Ale mnie Alka wzruszyłaś! Cudownie napisałaś no! Aż sama się zastanowiłam i rzeczywiście… widzę w córce duuuużo z siebie. Kuchnia Poleczki przecudowna, ależ ma ona raj w tym pokoiku! Pięknie, no! :)

    • Ojej dziękuję, nie sądziłam, że wzruszę kogokolwiek, napisałam jak czuję :*

  • Agata Gawryś

    Jak Ty to ślicznie napisałaś 😍😍 a kuchnia jest mega

  • kama

    boska kuchnia <3

  • Małgorzata Stryjecka

    Śliczna kuchnia i ja widzę też ze córki naśladują,

    • Kuchnia jest super! :) A córki niech naśladują taką mamę, która tak dzielnie idzie do celu! :*

  • emma

    to prawda Alicja, niestety dzieci to takie lusterko, mowie niestety bo chlona nie tylko to co dobre, ale to co zle – bo tak jak mowisz jetesmy wzorem. trzeba sie naprawde pilnowac i myslec zanim cos sie powie nawet w zarcie, bo nawet cos niepzoornego moze odcisnac sie na psychice dziecka. fajnie o tym napisalas, super lekko sie czytalo i daje do myslenia.

  • jak zawsze trafiłaś w sedno, a kuchnia cudowna, mój syn zaczyna o takiej marzyć

  • Marlena Pietkiewicz

    Dokładnie. Czasem wkurzam się na własne dzieci, przez to jak się zachowują, a tak naprawdę często odzwierciedlają mnie samą. Tyle, że one np. złoszczą się czy panikują z powodu błachostek, które w moich oczach są mało istotne, a w oczach dziecka mają już duże znaczenie.

    • O dobrze, że o tym napisałaś. To co dla nas błahostką, dla nich czymś mega ważnym…

  • Basia Potocka

    Ostatnio mój Bartek (prawie 1,5roku) naśladował mnie jak maluję sobie rzęsy.. Otwierał buźkę..bo i ja otwieram przy malowaniu 😂 myślałam, że padnę! Teraz już mnie nic nie zdziwi 😅 hehe

    • Hahaha, a umiesz malować z zamkniętą buzią ? :D Weź spróbuj, wiesz jak dziwnie hahhaa :D

  • marvsiaa

    Jesteś jedyną blogowa Mama która dobrze mi się czyta u większości nie dochodzę nawet do połowy posta. Dobrze mi się Ciebie czyta :)

    • Wow, bardzo Ci dziękuję! :) To mega wyróżnienie dla mnie! Ściskam :*

  • Ewelka

    Boska jest ta kuchnia, a przy wpisie powiem szczerze, że się popłakałam, ale to dlatego, że uświadomiłam sobie jak wiele błędów popełniam i jak dziecko to chłonie… Cóż – dzięki Tobie człowiek zdaje sobie z tego sprawę, dzięki!

    • Kto by pomyślał, że z takiego wpisu zrodzą się takie komentarze pełne ciepłych słów! <3 To ja dziękuję :*