W czym przeszkadza mi macierzyństwo ?

16 września 2014

„Nie mogę ćwiczyć nawet 10 minut dziennie, bo mam dziecko” ; ” Nie mogę być ZADBANA”  – nie mogę, nie mogę, nie mogę. Bo przecież mam dziecko. Kiedy słyszę takie argumenty, nóż otwiera mi się w kieszeni. Dlaczego? Dlatego, że z tego wiecznego „nie mogę” wychodzi na to, że dziecko nie jest niczym innym jak przeszkodzą. Przeszkodą do spełniania marzeń, do realizacji celów, do edukacji, do dbania o siebie. Powiedz mi droga mamo, która twierdzi, że czegoś nie może. Ile czasu dziennie spędzasz na przewijaniu facebooka i śledzeniu życia znajomych, komentowania blogów, czytania wpisów itp? Jeśli jest to min.10 minut dziennie, a wierzę, że u większości z Was o wiele więcej to zapewniam Cię, że przez 10 minut, możesz 5 minut ćwiczyć, a przez drugie 5 minut możesz uczesać włosy i przypudrować nos jeśli masz taką potrzebę. Bo jeśli nie masz i Ci tak dobrze, to nie do Ciebie te słowa. Słowa są do tych, które NARZEKAJĄ i nic z tym nie robią. Wierzę, że twoje dziecko czasem sypia. A na pewno robi to w nocy. To wtedy możesz się wykąpać, ogolić nogi i doprowadzić do ładu. Ale Ty dobrze o tym wiesz…tylko Ci się nie chce. A dziecko jest Twoją wymówką na wszystko.

Wiele z Was mieszka tylko z mężem i nie ma w swoim otoczeniu, w swoim mieście najbliższej rodziny. Wiele z Was po prostu nie może sobie pozwolić na bieganie rano bez dziecka czy wyjście na siłownię. Proste i zrozumiałe. Niedługo sama będę w tym położeniu, wyprowadzając się od rodziców. Ale…ale ja nie muszę rezygnować z opieki nad dzieckiem, po to by o siebie dbać, po to by się uczyć, po to by żyć. Owszem, teraz mając taką opcję korzystam. Ale kiedy nie mam, ćwiczę w domu (wtedy kiedy mi się chce), studia? No problem. W razie sytuacji,w  których na wykładach być nie mogę, mam zapewniony indywidualny tok studiów. Prezentacje i wszelkie materiały lądują na mojej skrzynce, a ja mogę uczyć się kiedy dziecko śpi lub grzecznie obok się bawi.

Co do spraw na, które nie każdy może sobie pozwolić, bo nie ma takiej opcji – jeśli mam opcję pomocy to z niej korzystam. Nie unoszę się dumą, że jestem tak bardzo zaradna i nie muszę robić nic innego poza wychowywaniem dziecka. Owszem nie muszę, ale chcę i jeśli będę chciała wyjechać na kilka dni z F. to zostawię Polę u jednej z babć i wyjadę. Jeśli zostawić bym nie mogła, spoko pojedziemy we trójkę! Drink z koleżanką wieczorem? Jeśli F. będzie akurat miał wolne to spoko, Pola oprócz mnie ma również kochającego tatę, który spokojnie sobie poradzi z jej uśpieniem i czuwaniem. Jeśli nie będzie miał wolnego okej! Wycziluję przy dobrej herbacie i filmie!

W czym przeszkadza mi macierzyństwo? A więc moi drodzy…w niczym. Mój wiek to najlepszy czas na wyszalenie się, na realizację itp? Zgadzam się! Dlatego szaleję, realizuję się, studiuję i prowadzę bloga, który jest moją pasją. Wiecie co robiłam bez dziecka? Kompletnie nic. Praca i imprezy. Zero pasji, zero samorealizacji. Dziecko? To moja motywacja i siła napędowa zamknięta w małym ciałku. To moja miłość, która mówi mi „Możesz wszystko”. Nie wierzysz? Nie musisz. Jeśli twierdzisz, że się nie da to przestań narzekać. Dziecko nie jest naszym wrogiem, które pragnie naszej otyłości, pryszczy, braku pracy czy dyplomu w ręce. To my sami odbieramy sobie możliwości, wmawiamy naszej głowie, że się nie da. Da się. I nie musisz od razu szukać opiekunki dla dziecka, żeby zrobić dla siebie cokolwiek. Masz 4 ściany, w których możesz na prawdę wiele. Musisz to tylko dostrzec.