Tych 5 rzeczy sprawi, że Twoje dziecko pokocha jesień!

29 października 2019

Jesieni piękna, jesieni złota… no przyznam się szczerze, że nigdy tak o tej porze roku nie mówiłam. Jesień kojarzyła mi się najczęściej z pluchą, deszczem i zimnem. Ale kiedy ma się dziecko istnieje duża szansa, że odnajdzie się to dziecko i w sobie. I na nowo pokocha rzeczy, które dorosłość nam obrzydziła.

Stanem idealnym jest dla mnie wbicie się w szorty i bokserkę i opuszczenie domu w minutę. Jesień i zima, to już przy dziecku wyższa szkoła jazdy. Wiadomo – im starsze, tym łatwiej, no ale wciąż. Przeżywam jednak w ostatnich tygodniach jakiś rozkwit (tak, tak… kolejny!). Regularnie biegam i medytuję, co skutkuje nieziemskim wręcz spokojem, dobrą aurą i otwartym umysłem. I jak ta jesień tak już nadchodziła małymi kroczkami, to powiedziałam sobie, że w tym roku docenię jej walory. Skupię się na spadających liściach, na znalezionych kasztanach. Na skokach przez kałuże małe i duże. Na wszystkim tym, co kiedyś tak bardzo cieszyło, a potem BUM – przyszła dorosłość, a wraz z nią odeszła ta sprawna i dziecięca umiejętność przeżywania i radowania się z drobiazgów. Ot takich zwykłych, drobiażdżków jak wyjątkowy liść znaleziony na spacerze. A można przecież byłoby go zdeptać, ominąć, nie zauważyć wcale. Ale można podnieść, przyjrzeć się, zachwycić i zatrzymać. Kwestia perspektywy. A ją – wybieramy sobie sami.

 

 

Mam też takie spostrzeżenie, że dzieci to takie małe lustra. Widzimy w nich siebie, swoje zachowania i przekonania. I gdyby tak przy dziecku narzekać na jesień i mówić jaka to jest brzydka i okropna … to mały człowiek pewnie też za chwilę tak stwierdzi. Nawet jeśli jeszcze sam w to do końca nie wierzy, to jednak słowo rodzica jest świętością i powielać je będzie. A ja bym nie chciała jednak zaszczepiać w Poli takiej skłonności do narzekania, do wybrzydzania. Na świecie jest tyle pięknych rzeczy, a w codzienności tyle cudownych momentów, że warto pokazywać dziecku, że to one są właśnie cenne i to im się trzeba z uwagą umieć przyjrzeć i je docenić.

Co zrobić, by jesień była w oczach dziecka piękną i wspaniałą porą? To proste!

 

JESIENNE ZBIERACTWO 

Nawet nie wiecie, jaką frajdę sprawiła mi ostatnio wyprawa po kasztany. Mam wrażenie, że cieszyłam się nawet bardziej od Poli :D Mniejsze, większe, niektóre jeszcze w łupinach, inne przykryte liśćmi. Jeszcze inne za płotem i tutaj już wyższa szkoła jazdy, bo trzeba było umiejętnie kijaszkiem je sobie przeturlać i hyc – do papierowej torby. A prócz kasztanów to są jeszcze i liście i żołędzie… i wszystko takie piękne jeśli się temu przyjrzeć. A można się ścigać, kto zbierze więcej. A można wspólnymi siłami, a potem przeliczyć. A można zebrać i oddać na zbiórki dla zwierząt. Każdy pretekst jest dobry, by zrobić coś wspólnie z dzieckiem, a takie zbieractwo to można uprawiać tylko i wyłącznie jesienią – i warto to wykorzystać!

 

 

 

 

 

JESIENNE PRACE, LUDZIKI, ZESZYTY Z LIŚĆMI

Uzbierałyśmy już całkiem pokaźną kolekcję, zatem w tym tygodniu naszym celem jest ich wykorzystanie. Kasztanowe ludziki. Zasuszone liście w zeszycie z podpisami nazw drzew, od których pochodzą. Czapki dla ludzików z żołędzi. Wystarczy pogrzebać na pintereście czy w googlach, a wyskoczą nam setki inspiracji! Pola w zeszłym tygodniu zbierała liście, kładła na nie kartki i odrysowywała ołówkiem. Ja jednak najbardziej nie mogę się doczekać tych kasztanowych prac. I już sama nie wiem, czy ten wpis jest bardziej o moich jesiennych przyjemnościach, czy Poldunowych… :P

 

SPACER PO LESIE

Ale nie, że idziesz, milczysz i podziwiasz. Choć i taką formę kocham, ale raczej w wersji samotnej. Wczujmy się w nasze dzieci i obudźmy zarazem własne wewnętrzne dziecko. Czyż nie jest wielką frajdą tarzanie się w liściach, podrzucanie ich do góry, rzucanie w siebie wzajemnie? To jest dzieciństwo, to jest beztroska, która z czasem zanika, więc musimy naszym dzieciom pozwolić na bezkarne korzystanie z niej! Uzbierajmy kupę liści, podrzucajmy je do góry. Turlajmy się w nich! Odłóżmy w kąt naszą dorosłość i pokażmy dzieciom, że wystarczy kawałek lasu i sterta liści, by dobrze się bawić i spędzić ze sobą czas. W końcu mówi się, że najpiękniejsze rzeczy w życiu są za darmo… prawda?

 

 

 

JESIENNE WIECZORY Z BAJKĄ, CIEPŁĄ HERBATKĄ I JABŁUSZKAMI 

Wieczory z czytanymi bajkami są u nas normą przez 365 dni w roku. Ale te jesiennie wieczory są specyficzne. Zapalcie świeczkę albo kadzidło. Włączcie po cichu spokojną muzykę, albo pozostańcie w całkowitej cieszy. Pozwólcie dziecku wybrać kilka książek. Obierzcie wspólne jabłka, potnijcie je na kawałeczki. Zróbcie sobie ciepłą herbatkę – może z sokiem z malin? Wskoczcie razem pod koc, przytulcie się mocno. I zaczytajcie się w lekturę… klimat robi swoje, prawda?

 

NIE MA ZŁEJ POGODY… SĄ TYLKO ZŁE UBRANIA

Nie bądźmy tymi rodzicami, którzy jak tylko robi się zimno mówią… lepiej zostań w domu, bo zimno, bo wieje, bo pada! Mówi się, że nie ma złej pogody – są tylko złe ubrania. Ileż to razy człowiek wracał z dworu wkurzony, że w ogóle wyszedł. A wkurzony był, bo się źle ubrał. Pogoda była dobra. Bo przecież na deszcz – są kalosze i odpowiednie kurtki! Na piękną, słoneczną jesień – cieplejsze botki i cieniutkie czapeczki! Na srogą zimę – puchate kurtki, grube czapki i rękawiczki. Wszystko jest kwestią ubioru. A jak człowiek zrobi to dobrze – to na dworze można spędzić kilka dobrych godzin jak i latem :)

 

 

W ramach tego wpisu, miałam przyjemność wykonać piękne jesienne zdjęcia dla Pepco – sklepu, w którym zaopatrzyłam Polę na jesień od stóp do głów. Piękne wzory legginsów, cieplutkie kurteczki, milusie czapki, fantazyjne parasolki! Szczególnie zauroczył Was ten sweterek z pomponikami. Po pokazaniu go na stories dostałam lawinę zachwytów. Jest milusi, cieplutki (ale nie przesadnie), no i przede wszystkim… jest piękny!

 

 

 

 

 

W sieciach pepco znajdziecie ogrom rzeczy z jesiennej kolekcji i muszę przyznać, że tegoroczna kolekcja jest bezapelacyjnie najpiękniejsza jeśli chodzi o kilka ostatnich lat, w których stałam się częstym klientem tegoż sklepu :P Z tego co mi piszecie – macie podobne odczucia. Piękne wzory, duży wybór i przede wszystkim mega atrakcyjne ceny, które wcale nie świadczą o lichej jakości, wręcz przeciwnie!

Wczoraj zaopatrzyłam Polę jeszcze w podkoszulki, nowe rękawiczki i kilka par cieplejszych spodni. Dział damski jak zwykle musiałam ominąć, bo jednak nic nie sprawia takiej frajdy, jak kupowanie w dziale dziecięcym :D

Ale wracając do tej jesieni… pomyślcie i sami przyznajcie… jeśli by tak odpowiednio się ubrać, iść na jesienny spacer, pozwolić sobie na szaleństwo, nazbierać kasztanów, a potem w domu mieć z tego fun… jeśli by tak skupić się na tym, co jesień nam daje, a nie co nam zabiera… to czy można jej nie lubić? Punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia. Ja w tym roku patrzę na jesień jak na całą paletę barw, która cieszy moje oczy. Wczoraj wybrałam się na poranne bieganie i przez kilka metrów biegłam uliczką całą obsypaną kolorowymi liśćmi, które kiedy biegłam, cały czas spadały mi na głowę. To był niesamowity widok. Jedna chwila, tak ulotna. A zapamiętam ją do końca życia.