„Ty to masz szczęście…” – a g…. prawda!

21 marca 2016

Ilekroć udaje mi się coś osiągnąć, ilekroć za darmo dostaję rzeczy, o których marzyłam. Ilekroć mam możliwość spróbowania rzeczy, na które nigdy nie byłoby mnie samej stać… zawsze wtedy słyszę od kogoś: ” Ty To masz szczęście!”… normalnie w czepku urodzona!

A guzik prawda! Tak szczęście to jest ogromne… ale nie w tym znaczeniu, które ludzie mają na myśli, bo często to szczęście mylone jest z czyjąś ciężką pracą. „Ty to masz szczęście” – to można powiedzieć komuś, kto znalazł stówę na ulicy. Komuś kto wygrał w toto-lotka, lub kto znalazł się w dobrym miejscu i czasie i poznał światowej sławy gwiazdę, która postanawia wkręcić nieznanego osobnika do filmu, patrząc tylko na jego ładne oczy. Ja nie znalazłam się w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie. Pieprzyć skromność. Mówię jak jest. Na wszystko co mam – zapracowałam. Bez znajomości, bez bogatego męża, bez znajomości rynku, agencji i trików marketingowych. Od podstaw stworzyłam coś, co daje mi teraz satysfakcję i realne zyski, o których mogłabym tylko pomarzyć, gdybym tyrała gdzieś na etacie. SAMA. Stworzyłam stronę, która motywuje codziennie wiele kobiet do zmiany swojego życia. Stworzyłam stronę, na której można nie tylko się zmotywować, ale czasem ponarzekać czy zainspirować się i złapać bakcyla na punkcie zdrowego stylu życia. Stworzyłam miejsce, w którym nawet jeśli stawia się na profesjonalizm i estetykę, to mimo wszystko zachowuje się w tym…autentyczność. Potwierdzone info.

Czy mam szczęście? Cholerne, ale sama sobie na nie zapracowałam. Ba! Pracuję każdego dnia. Mam szczęście takie jak każdy. Ty, Ty i Ty. O, nawet Ty! Tylko ja wykorzystuję je trochę bardziej, a Ty trochę mniej – lub na odwrót. Na czym polega szczęście, które mam? Na tym, że mam dobę, która ma 24 godziny i każdego dnia zastanawiam się jak ją dobrze wykorzystać. Moim szczęściem, jest…życie, która dostałam 22 lata temu. I to szczęście ma każdy. I tylko od Ciebie zależy, czy będziesz całe życie czekać na wygraną w lotka, stówę na ulicy czy tą gwiazdę, która porwie Cię na plan filmu – czy weźmiesz życie w swoje ręce i zrobisz wszystko, by wykorzystać je jak najlepiej.

Czy mam szczęście…bo… mam łatwiej? Nie mam wcale łatwo. Już dawno przestałam szukać wymówek. Mogłam przecież zostać w rodzinnym mieście, gdzie miałam tanie mieszkanko, opiekę dla dziecka, czas na wyjścia, siłownię, kino i drinki z koleżankami. Ale ja od życia chciałam czegoś więcej. Czy wiedziałam na co się pisze, wyprowadzając się do stolicy? Nie do końca. Przede wszystkim nie wiedziałam, że będzie tak cholernie ciężko. Że tak ciężko jest pracować z dzieckiem pod pachą, które potrzebuje Cię coraz bardziej. Że tak ciężko będzie samemu, bez mamy, która nie wpada na kawkę, bez narzeczonego, który kończy lajtową pracę o 16, tylko codziennie tyra do późnej nocy…że tak ciężko będzie zawsze i wszędzie radzić sobie ze wszystkim samemu. Ale to właśnie tutaj rozwinęłam swoje skrzydła jeszcze bardziej. Właśnie tutaj staram się 10 razy bardziej, niż w miejscu, w którym mogłam dobę wykorzystać 10 razy lepiej – bo wystarczyło dziecko „podrzucić” do teściowej na kilka godzin. Ale tak już w życiu jest, że człowiek docenia ile mógł zrobić dopiero wtedy, kiedy pewne możliwości zostają mu odebrane. Tak to jest, że im mniej czasu mamy – tym więcej zrobimy. Tak to jest, że będąc skazani na samych siebie w wielkim mieście – odkrywamy jak wiele możemy i z jak wieloma rzeczami potrafimy poradzić sobie bez niczyjej pomocy.

Bardzo często dochodzą mnie słuchy, że mam opinię dumnej lali, która wyrwała się z małej mieściny do stolicy, odwaliła jej sodówka i siedzi tylko w chałupie, chodzi na drogie zabiegi do kliniki i kupuje dla dziecka drogie gadżety. Już nawet mnie to nie rusza. Doszłam do punktu w swoim życiu, w którym jestem tak pewna tego ile jestem warta i ile osiągnęłam, że już nawet nie chce mi się tym miernotom tłumaczyć, że nie wszystko jest takie na jakie wygląda.

Nie jest też jednak tak, że na każdym kroku podkreślam jak to ja ciężko pracuję. Zajebiście mocno, doceniam możliwość bycia blogerką, bo jest to dla mnie o wiele łatwiejsze, niż praca gdziekolwiek indziej, którą wykonywałabym tylko po to, żeby zarobić. Tak, jest to ciężkie, ale im ciężej będę pracować teraz, tym łatwiej będzie mi za jakiś czas. I cholernie doceniam luksus możliwości oszczędzania, bo połowy rzeczy nie muszę kupować. Cholernie doceniam wiele rzeczy, mimo, że czasem mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę i iść do zwyczajnej roboty, której nie przynoszę do domu. Bo bycie samemu sobie szefem to taka praca 24 na dobę. Nawet jak już wszystko skończyłaś, to i tak zdarza Ci się rozmyślać – co jeszcze zrobić lepiej? Co dodać? Jak to rozwinąć?

Więc…tak mam szczęście. Ale sama sobie na nie zapracowałam. Ty też możesz. I nie mów mi, że nie masz możliwości, nie masz jak… codziennie piszą do mnie osoby, przy których mój los i moje problemy to pikuś. I te osoby w obliczu najgorszych tragedii, wzięły się w garść i spełniają marzenia. Na przekór biedy, raka, innych chorób. Wymówek jest szukać bardzo łatwo. Oceniać innych, którzy idą po swoje – też. Ale zawalczyć już o swoje własne szczęście – nieco ciężej. Bo nagle okazuje się, że wcale nie jest to takie proste… a przede wszystkim jest… pracochłonne.

 

Za fantastyczną sesję, będącą początkiem owocnej współpracy dziękuję fantastycznej Whale Photography <3 Tym samym chciałabym też, byście ciepło powitały pierwszą osobę, którą zdecydowała dołączyć do mojego dream teamu – teamu, którzy tworzą tą oto stronę… Od teraz czeka nas przepiękna wizualna oprawa bloga, o którą będzie troszczyć się właśnie Maria <3

 

2

 

DSC_1599

 

DSC_1631

 

DSC_1649

 

DSC_1651

 

DSC_1653

 

DSC_1683

 

DSC_1691

 

DSC_1703

 

DSC_1728

 

DSC_1735

 

DSC_1746

 

DSC_1764

 

DSC_1775

 

DSC_1780

 

DSC_1787

 

DSC_1799

 

DSC_1816

 

DSC_1890

 

DSC_1942ь

 

DSC_1954

 

DSC_1973

 

DSC_1981

 

DSC_1983

 

DSC_1996

 

DSC_2014

 

DSC_2018

 

DSC_2057

 

DSC_2105

 

DSC_2158

 

DSC_2169

 

DSC_2184

 

DSC_2193

 

DSC_2208

 

DSC_2216

 

DSC_2224

 

DSC_2251

 

DSC_2260

 

DSC_2265
DSC_2271

 

DSC_2277-2

 

 

shoes:  klik

 watch: klik –  na hasło „mamalla” – 15 % rabatu do 30.04 !!! :)

  • Malwina

    Cudowna sesja, a tekst genialny! Brawo! Ach – jesteś piękniejsza z dnia na dzień… :)

  • Agata Sawicka

    Niunia 😙Zdjęcia są wspaniałe, życzę owocnej współpracy, którą będę śledzić oczywiście. Całuski dla całej trójki dziewczyny 😀

  • luiza

    ale będziesz mieć teraz cudowne zdjecia, zazdroszcze az!!!! :)

  • Sesja super. Taka inna.

  • Daria

    Bardzo dobrze napisane. Często słyszę właśnie taki tekst, jak gdyby wszystko dobrego co się dzieje w moim życiu było zasługą nie wiem… Boga, ale nie moją ;) Zdjęcia oczywiście cudowne, nie muszę tego wcale pisać, ale … chcę :P :)

    • Hah, dokładnie. Wszystko w rękach Boga przecież, nie naszych :)

  • A co do tekstu to ja jestem twoją przeciwnością. Potrzebuje, ale tak mi się nie chce, że nic z tym nie robię by poprawić bloga i jego staty. Ruszyłam na prawdę na początku roku ale teraz od 2 tygodni mam doła i zero pomysłu.

  • Zaaajebste zdjęcia! :P

  • Ola

    Przepiękne są te zdjęcia! A tekst świetnie napisany. Bardzo dobrze, ze już nie przejmujesz się „zyczliwymi”. Rób, to co robisz Ala, bo jesteś w tym naprawdę dobra.

    • Dziękuję, takie słowa wiele dla mnie znaczą! :)

  • Justyna Frączek

    Zdjęcia przepiękne….ludziom nie dogodzisz … i tak będą gadać! Także nie ma co się przejmować! 😘

  • RÓŻYCZKA

    Ja dzisiaj miałam też podobne przemyślenia. Że często zazdroszcze komuś/czegoś nie wiedząc ile daną osobe to kosztowało. Ale wiem też iż są osoby które i mnie zazdroszczą …

    Piękne zdjęcia. Powodzenia!

  • Maria Wojtczak

    Bo ludzie myślą, że te sukcesy to na ulicy leżą jak te stówy hehe… gratuluję nowej jakości zdjęć i fotografa. To duży krok naprzód! :) Fajnie widzieć te postępy … pozdrawiam.

  • salus salus

    Zawsze ludzie narzekają, gdy innym się powodzi.. ja podziwiam Cię.. nieraz już Tobie to pisałam. I oby dalej to „szczęście” się utrzymywało… Ja raczkuje.. jednak wiem, że ciężką pracą wszystko da się osiągnąć.

    Salusiowo.blogspot.com

  • Na swoje szczęście trzeba pracować i tyle. A u nas w kraju niestety ludzie potrafią w większości narzekać. Nic nie robią, a oczekują podwyżek, nie dbają o zdrowie i są zdziwieni, że się źle czują…itd. Jasne są wyjątki, ale tak samo są ludzie których spotykają prawdziwe tragedie i potrafią z tego wyjść obronną ręką i cieszyć się życiem. Na szczęście (a dla niektórych niestety) nasze zadowolenie zależy od nas samych!

  • merd

    „Nie jest też jednak tak, że na każdym kroku podkreślam jak to ja ciężko pracuję. ”

    Absolutnie tak nie jest ;) zaprzeczasz sama sobie.

  • karina

    Zmotywowałaś mnie jak nigdy… dziękuję!!!

  • Ania

    „Nie jest też jednak tak, że na każdym kroku podkreślam jak to ja ciężko pracuję (…) Tak, jest to ciężkie, ale im ciężej będę pracować teraz, tym łatwiej będzie mi za jakiś czas.
    W innym wpisie „Mam to szczęście, że praca, którą wykonuję jest dla mnie czystą przyjemnością, ale nie oznacza to, że nie jest czasem ciężko”. Znowu mówisz, że jest Ci ciężko.

    Także wydaję mi się, że jednak dość często powtarzasz jak bardzo ciężko jest blogować. Nie obraź się, zerkam czasami na Twojego bloga, niektóre wpisy są całkiem fajne (np. te z przepisami). Ale czasami sama sobie zaprzeczasz.

    • Aniu :) Jeśli są wpisy, w których piszę o blogowaniu, nawiązuję do pracy – to muszę też o tym wspomnieć. Kiedy sytuacja, wpis tego wymaga – to to podkreślam. W przeciwnym razie rzygałabym tęczą, a wpisy o pracy byłyby odbierane nie tak jak powinny. Nie podkreślam jednak tego w co drugiem wpisie na facebooku i we wpisach, w których o pracy nie piszę :) Więc nie wydaje mi się, bym sobie zaprzeczała :) Cieszę się, że inne wpisy przypadają do gustu ;)

  • Lenka

    Piszesz, że zarabiasz takie pieniądze, których nie zarobiłabyś pracując na etacie. A na żłobek Cię nie stać…Coś mi się tu nie zgadza… Ja pracuję na etacie i mam pieniądze, aby dziecko mogło uczęszczać do prywatnego żłobka.

    • To już raczej moja osobista sprawa ;) Żłobki, a właściwie przedszkola w Warszawie to koszt ok 1200-1500 zł – no wybacz, ale wolę takie pieniądze odkładać na moje marzenie jakim jest mieszkanie ;) Aha! no i o jakim etacie mówimy? Ja w swoim zawodzie bez doświadczenia zarobiłabym pewnie na etacie najniższą krajową, z bloga wyrabiam więcej, ale nie po to, żeby ładować tyle kasy w przedszkole prywatne :)

      • AnegdotkaAnia

        Alicja już dawno zaczęła się mieszać w swoich wpisach i wiarygodności. Dwa lata temu chwaliła się na jeden ciuch dla córki może wydać nawet 200 zł, potem płakała we wpisach na fb że był czas że nie stać jej było na pieluchy… Strasznie już to zagmatwane i przez to wydaje się nieprawdziwe…

        • Nie widzę nic zagmatwanego w tym, że jeśli mieszka się z rodzicami i nie ma wydatków to się wydaje na ciuch 200 zł, a jak człowiek zaczyna liczyć tylko na siebie to sytuacja może się pogorszyć. Nie wiem ile masz lat, ale człowiek dojrzały doskonale wie, że życie bywa różne. Poza tym odróżnij wpisy, który powstały na przestrzeni czasu, po to by zmotywować ( np. wpis, w którym nawiązałam do pieluch) od płakania na FB, bo takie coś nigdy nie miało miejsca. Ja przynajmniej mam satysfakcję, że mimo chwilowo ciężkiej wtedy sytuacji, odbiłam się i jestem teraz w najpiękniejszym punkcie swojego życia. To, że czegoś nie rozumiesz, nie doświadczyłaś nie oznacza, że jest to zagmatwane lub nieprawdziwe ;)

          • AnegdotkaAnia

            Mieszkając z rodzicami liczysz na darmochę? Do niczego się nie dołożyłaś? Rachunki, jedzenie? Założyłaś rodzinę osiadając u rodziców?

            Tak, ja doskonale wiem że życie bywa różne. I jaki ma sens pianie, że można dać na ciuch 200 zł, skoro za parę dni może być tak że nie stać cię na ciuszki za 2 zł z ciuchlandu? Być może przeżyłam więcej niż Ty, miałam więcej dołków psychicznych i finansowych niż Ty, śledzę blog Twój od dawna i widzę jak nierzadko już motasz się we wpisach :)

  • Piękne zdjęcia! Pozdrawiam i do zobaczenia w Mogilnie na spotkaniu u Marty :)

  • Marta Gluszek

    Przepiękna sesja i cudowny wpis! Zawsze takie refleksje u Ciebie dają mi mega motywację. Jesteś bardzo dojrzała i to niesamowite jak na przestrzeni wpisów, widać u Ciebie zmianę na lepsze :) Tak trzymaj!

  • Bardzo nie lubię jak ktoś mi mówi „ale ci się udało” albo „ty to masz szczęście” – bo to faktycznie nieprawda. Na wszystko sama pracuję, podejmuję decyzje, które wydają mi się słuszne i tak naprawdę sama całkiem niedawno doszłam do tego, że moje życie leży w moich rękach. A nie w rękach przypadku :)