The last time i saw this girl …

26 lipca 2014

Dłuższe włosy niż zwykle, naturalny ich kolor, grzeczna spódniczka i czasem jeszcze brak wiary w siebie. Widzicie mnie w tej wersji ostatni raz. Nie. Nie będę teraz epatować seksem i nie zamienię ukochanych trampek na szpilki, ale pewność siebie będzie przemawiać ze mnie bardziej niż kiedykolwiek.

Ale mimo wszystko… do tej sesji będę wracać często z uśmiechem na twarzy. Toruń, dzień powszedni. Pada deszcz a ja biegnę z Nią, moją kochaną siostrą przed siebie, śmiejąc się i przystając co chwilę, by wśród tego szczęścia złapać kilka oddechów. Sandały spadają nam z nóg, a moja spódniczka podwiewa co chwilę do góry, próbując odsłonić to, co zasłonięte być powinno. Mamy wszystko gdzieś. To, że mokniemy, że miało być słońce, że ludzie patrzą na nas jak na nienormalne. Jesteśmy same, bez dzieci, bez drugich połówek, bez rodziców. Cholera tak bardzo Ją kocham. Tak, że mam łzy w oczach kiedy teraz o tym piszę. Może ona o tym nie wie, ale kiedy już wkrótce wyprowadzę się na swoje własne mieszkanie, to jej będzie mi najbardziej brakować. Jej wygłupów, jej uśmiechu. Jej wkurzenia i dołów, które zawsze kwitowałam zdaniem „Ty to masz coś z głową”. To ona dziś powiedziała mi, że jestem piękna, a nigdy tego od niej nie słyszałam. Wbrew pozorom uwierzyłam w to bardziej, niż kiedy padało to z ust F. Wbrew pozorom kocham ją bardziej niż kiedykolwiek. Czasem mam wrażenie, że mimo różnicy wieku to ja próbuję się nią czasem zaopiekować. Rozśmieszyć, porozmawiać, ponarzekać na zło, które nas otacza, pośmiać się z ludzi, którzy źle nam życzą. Ten post miał być zupełnie o czymś innym. O tam jak otworzyłam się na możliwości jakie daje zabawa modą, o tym, że spróbowałam w końcu czegoś innego niż jeansów i t-shirtu, o tym, że odnalazłam swój styl. Ale wspomnienie tego dnia kojarzy mi się jedynie z Nią. Z jej uśmiechem i z beztroską, którą czułam przy jej boku. Może nie wiesz, bo Ci tego nie powiedziałam, ale ten dzień był dla mnie czymś więcej niż dniem, w którym porobiłaś mi kilka zdjęć. Wciąż mam przed oczami nasz spowolniony bieg w deszczu, nasze miny przed obiektywem i nasz śmiech z panów, którzy bali się, że mur, o który się opieram się zawali. Nie wiem jak ty go wspominasz wiesz? Czy pamiętasz jedynie kilka kadrów, czy może ten obiad w knajpie, czy tą dziwną kelnerkę bez grama energii. Ja widzę w tym dniu spędzonym z Tobą , pewnego rodzaju magię i jakąś niewidzialną nitkę miłości, która nas jeszcze bardziej zespoliła. Tego dnia był we mnie pewien rodzaju smutek i zwątpienie przeplatane na przemian z miłością do Ciebie i szczęściem.

Ale wiesz… widzisz mnie taką ostatni raz. I nie tylko Ty. Wy również. Nie zobaczycie już w mych oczach zwątpienia. Smutku też nie. Jeśli będzie to szybko go przegonie. Bo wiedzcie, że jeśli kobieta ścina swe włosy… to wkrótce odmieni swoje życie.