„Szczepionki. Nie daj się zwariować” – recenzja książki

22 lutego 2016

Szczepionki – na ten temat nie wypowiadałam się nawet na liczne prośby czytelników. Po pierwsze: nie miałam zbyt dużej wiedzy na ten temat. Po drugie: nie jestem za przesadą ani w jedną, ani w drugą stronę. Jak zwykle jestem gdzieś pomiędzy.

Jakiś czas temu w moje ręce, wpadła książka autorstwa Izabeli Filc-Redlińskiej, pt.”Szczepionki. Nie daj się zwariować”. Tytuł od razu zasugerował mi, że nie będzie tutaj przesady w żadną stronę. Najpierw pomyślałam – po co mam to czytać? Potem jednak zastanowiłam się i zadałam sobie pytanie: na jakiej podstawie dokonałam wyboru szczepień tylko obowiązkowych? Czemu nie szczepię na płatne, albo – czemu w ogóle szczepię. Zrozumiałam, że moja wiedza jest… żadna. Podjęłam wybór słuchając moich autorytetów, głównie siostry. Ale może przyszedł czas, by w tak ważnej sprawie samemu wyrobić sobie opinię, lub przynajmniej utwierdzić się w przekonaniu, że wybór, którego dokonałam – jest słuszny.

Autorka książki to dziennikarka prasowa i telewizyjna, która specjalizuje się w dziedzinie  zdrowia i medycyny. Kiedyś była jedną z tych zwolenniczek szczepień, która na jakiekolwiek przeciw, reagowała oburzeniem. Nie dopuszczała do siebie myśli, że ktokolwiek może powiedzieć na coś co nas chroni, złe słowo. Kiedy jej siostra urodziła synka i oznajmiła, że nie będzie go szczepić – nie rozumiała. Nie rozumiała tez coraz częstszych głosów na nie, bliskich jej osób. I to skłoniło ją do porządnego re-searchu, a następnie napisania książki.

Autorka nie kryje się z tym, że jest zwolenniczką szczepień. Jednak odpowiednia dawka wiedzy sprawiła, że nie podchodzi już do tego tematu tak bezkrytycznie jak kiedyś.

„Jestem zwolenniczką szczepień, ale mam świadomość związanych z nimi powikłań. Zdaję sobie sprawę z ogromnego wkładu medycyny w nasze życie, ale jednocześnie zastanwiam się, czy na pewno znamy już wszystkie konsekwencje jej ingerencji. Praca nad książką stała się dla mnie okazją, aby uporządkować wiedzę i oddzielić ziarno od plew (…) Przyznaję, że jeszcze niedawno mój stosunek do szczepień był bezkrytyczny. Aby wytłumaczyć, dlaczego się zmienił, powinnam napisać parę słów o sobie.”

Cała książka pozwoliła mi lepiej zrozumieć, wszystko to o czym nawet nie próbowałam się dowiedzieć. Wiadomo, że nie chcę Wam tutaj zdradzić całej treści książki, właściwie byłoby to nawet niemożliwe. Chciałabym Wam zatem napisać, czego z tej książki możecie się dowiedzieć.

Początek książki, a konkretnie rozdział pierwszy to absolutne podstawy, które trzeba zrozumieć, jeśli chce się przebrnąć przez dalszą część książki. Choć dla niektórych ta wiedza będzie pewnie banalna – dla mnie było to dużo. Okazało się, że właściwie to nie wiedziałam nic. Autorka w prosty sposób, ludzkim językiem wyjaśnia nam czym jest szczepiona, jak działa. Kiedy kilka miesięcy temu koleżanka podesłała mi literaturę na temat szczepień, mimo usilnych prób zrozumienia tekstu – nie potrafiłam go zrozumieć. Język jest albo tak fachowy, jak gdyby pisany przez lekarza dla lekarza, albo wszystko jest skrajnością, która mówi tylko: szczep / nie szczep. Tutaj tego nie ma. Na każdym kroku można odczuć obiektywizm autorki, która szczerze odpowiada nam na pytania czy szczepionki w ogóle nam pomagają. Najciekawszym w tym rozdziale było dla mnie skupienie się na tym: co jest w strzykawce. Niejednokrotnie chodząc na szczepienia, czy rozmawiając ze znajomymi słyszałam nazwy takie jak: szczepionki żywe, szczepionki nieżywe. Wszystko to zostaje tutaj solidnie wyjaśnione.

W dalszych rozdziałach przechodzimy do coraz większych konkretów. Znalazłam w nich odpowiedzi na wiele pytań, które mnie nurtowały, np:

  1. Kiedy lepiej zrezygnować ze szczepienia
  2. Czy szczepienie dokonywane zaraz po urodzeniu jest konieczne i w jakich przypadkach nie powinno się odbyć?
  3. Tutaj bardzo ważne pytanie, które nurtowało mnie od zawsze: czy szczepionka przeciwko odrze, śwince, różyczce może wywołać autyzm?
  4. Czy dzieci szczepione chorują rzadziej niż nieszczepione?
  5. Jak sprawdzić, czy u dziecka wystąpił NOP?

Na te wszystkie pytania odpowiedzi są bardzo obszerne. Nie ma tutaj jednozdaniowych odpowiedzi i konkretnego „TAK / NIE”. Przykładowo rozdział 12 jest w całości poświęcony związku autyzmu ze szczepieniami, co pozwala czytelnikowi na porządną dawkę wiedzy, a nie kierowanie się tym czym karmią nas media, lub znajomi, którzy coś tam kiedyś usłyszeli. Autorka książki na temat autyzmy rozmawia z Dr Wroniszewskim, który tłumaczy całą zależność i sam przyznaje, że autyzm jest zaburzeniem wieloprzyczynowym. Na pytanie autorki o to, czy wystąpienie objawów, wkrótce po szczepieniu jest zbiegiem okoliczności, dr odpowiada :

„Nie do końca. Może być między tymi dwoma zdarzeniami związek: szczepienie, podobnie jak poważniejsza infekcja, uraz czy zatrucie, może się stać tzw. mechanizmem spustowym, który aktywizuje proces istniejący w mózgu, choć do tej pory jeszcze nieujawniony. Może przyspieszyć wystąpienie objawów, ale nie jest źródłem choroby”

Ciężko streścić w jednym wpisie, najważniejsze informacje, a nawet podpunkty, w których mogłabym Wam powiedzieć o czym się dowiedziałam. Mogę Wam powiedzieć jedno – książka to zapewni Wam całą bazę informacji, które są potrzebne do wysnucia wniosków i zajęcia jakiegoś stanowiska. Dopiero teraz wiem, że żeby jakkolwiek na ten temat dyskutować, lub podjąć decyzję o tym czy szczepić czy nie – trzeba przeczytać przynajmniej jedną książkę z solidną wiedzą na ten temat. Re-search, który poczyniła autorka jest ogromny. Od  przeczytania kilkudziesięciu książek, po liczne konferencje, badania, a co najważniejsze: korespondencje z producentem szczepionek i prokuraturą.

Książka dedykowana jest zarówno laikom takim jak ja, jak i osobom z zaawansowaną wiedzą na ten temat. Ja uświadomiłam sobie jedno: mimo, że dalej będę szczepić, to jednak wiedza, którą teraz posiadam pozwoli mi robić to nieco ostrożniej. Tym bardziej nalegam, by każda mama, poświęciła kilka godzin jednego dnia ( wiem, wiem), lub kilka dni ;) i pozwoliła sobie wyrobić opinię na temat szczepień, czytając wyniki badań i re-searchu osoby, która spojrzała na to obiektywnie.

Nie lubię skrajności, dlatego książką jestem pozytywnie zaskoczona. Gdzieś tam w głębi duszy bałam się, że jakiekolwiek negatywne informacje, mimo wszystko będą przez autorkę wypierane, ale tak się nie stało. Mówi, że się ilu ludzi, tyle opinii. Ja uważam, że czasem jednak należy przystanąć i zamiast skłaniać wszystkich do tego, by przyjęli nasze poglądy – zatrzymać się i zastanowić, czy aby na pewno nasze poglądy są słuszne? A owych poglądów nie należy sobie nigdy wyrabiać na podstawie kilku często jednostronnych artykułów, a już tym bardziej na podstawie często niedouczonych rodziców, którzy przejęci przykładowo chorobą dziecka, nie dadzą powiedzieć sobie nic, poza wykrzyczanym w twarz: NOP. Życie już nie raz pokazało mi, że nie wszystko co czarne jest czarne, a białe nie zawsze jest białe. By wyrobić sobie jakąkolwiek opinię na dany temat, trzeba odpowiedniej, fachowej literatury. I nie mam tu na myśli 2, 3 stron, a solidnej książki takiej jak ta. Jeśli ktoś swoje poglądy opiera na internetowej prasie, czy ulotkach ze szpitala, bądź plotkach – tak jak ja do niedawna – ok. Ale niech nie przekazuje ich dalej – bo niestety, ale mogą być one błędne.

Książka została wydana przez Wydawnictwo Otwarte, wraz z którym mamy dla Was do rozdania 4 egzemplarze książki ” Szczepionki. Nie daj się zwariować”.

Książki rozlosujemy wśród wszystkich osób, które skomentują ten wpis i zostawią w jego treści swój adres e-mail, pod którym będziemy mogli się z Wami skontaktować. Napiszcie nam też, czy mieliście już styczność z fachową literaturą w temacie szczepień i czy Wasz wybór szczepić / nie szczepić, jest na podstawie wnikliwego re-searchu czy może tego, co ktoś Wam powiedział?

Komentarze osób, które wygrały, bądź ich nicki, zostaną umieszczone na końcu tego wpisu, w przeciągu 5 dni od zakończenia konkursu. A o książkę możecie powalczyć równy tydzień tj. od 22.02 – 29.02 .

POWODZENIA !!!

KONKURS ZAKOŃCZONY!

Poniższych zwycięzców proszę o wiadomość e-mail ( z adresu podanego w komentarzu!!! ) na : alicja.wegner.blog@gmail.com

  1. W ciąży nie zastanawiałam się nad poważnymi tematami typu szczepienia, choroby niemowlęce czy żywienie dzieci. Z racji tego, że córka urodziła się z poważnymi wadami odrazu po porodzie również nie musiałam zastanawiać się czy szczepić, bo lekarze nie wyrazili zgody. Kiedy już przyszedł czas decydować, wolałam skonsultować się ze specjalistami, a że opinie są różne, byliśmy u 3 różnych specjalistów i potem podjęliśmy decyzję, na co i jakimi preparatami zaszczepimy córkę. Jestem ogromnie zainteresowana książka, bo Twoja recenzja ogromnie mnie zaciekawiła :-)
    Mój email: pesteczka13@tlen.pl
    Mam cichą nadzieję, że w skrzynce znajdę wiadomość…

    2.

    Niee, nie miałam nigdy styczności z fachową literaturą o szczepieniach i szczerze to czasem coś przeczytałam na jakimś fp o szczepieniach i zawsze się rozpętywały burze.. Urodziłam w UK gdzie wszystkie szczepienia są bezpłatne, mimo to szczepiłam tylko na te podstawowe, wyszłam z założenia, że jeżeli mnie rodzice nie szczepili na żadne pneumokoki to ja swojej córki też nie muszę.. A jak w UK chciałam żeby dr powiedziała coś więcej o pneumokokach to sama nie wiedziała co.. Z chęcią bym przeczytała książkę ‚…nie daj się zwariować’ ;) martynakolaszt@gmail.com

    3.

    Fajna książka. Nie miałam jeszcze styczności z fachową literaturą chociaż był czas kiedy próbowałam się w to zagłębić czytając informacje w internecie, jednak tam tyle opinii co ludzi. Tak samo opinie koleżanek które szczepiły a inne nie. Mój Kacpi przez to dostał jedna dawkę szczepionki na pneumokoki a z reszty zrezygnowałam a sama nie wiem czy dobrze zrobiłam. Znowu córka koleżanki po szczepionce na MMR ma autyzm (niby po jej otrzymaniu) wiec i Ja z tym czekałam zastanawiając się czy dać. Dostał ! ale w późniejszym terminie a ja byłam w strachu. Teraz mam termin nastepnęj szczepionki która też jest już przeciągnięta w czasie :) może uda mi się wygrać tą książkę i rozjaśni mi to co robić dalej. Dzięki za ten wpis Alus. mms_kasiunia@wp.pl

    4.

    Ja dopiero zacznę swoją przygodę ze szczepieniami bo mój synek za około 1,5 miesiąca będzie z nami… ale już się nad tym zastanawiam. Wstępnie wiem, że pewnie będziemy szczepić według kalendarza szczepień i chyba zdecydujemy się też na pneumokoki… wiem, że na pewno będą to trudne decyzje i pewnie będę drżała po każdej szczepionce, ale z drugiej strony nie wybaczyłabym sobie gdybym dziecka nie zaszczepiła, a coś by mu się z tego powodu stało. Jeszcze go nie ma, a już tyle dylematów, co będzie później ?
    Chętnie sięgnę po tę pozycję może nieco mnie uspokoi i da fachową wiedzę.
    daria.faabin@gmail.com
    Pozdrawiam

    GRATULACJE!!! :)

 

szczepionki

 

DSC_6268

 

DSC_6269

 

DSC_6272

 

autyzm a szczepienia

 

szczepionki