Świeżo upieczona mama kontra matka dwulatka

4 lutego 2016

Jakaż ja byłam nieomylna i wszechwiedząca, kiedy urodziłam dziecko. Jak to mi nic powiedzieć nie można było, doradzić, bo ja i tak wszystko wiedziałam najlepiej. A jakże mnie kusiło, żeby matki starszych dzieci pouczać, bo przecież ja ze stażem kilku dni wiem już wszystko o macierzyństwie… tsa…

Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Z uśmiechem na twarzy słucham mam maluszków, które jedyne co robią to śpią i jedzą – maluszki w sensie, nie matki. I te kobiety obwieszczają światu o swoich planach, założeniach, o tym jakich błędów nie popełnią, jakie zajebiste będą, wyluzowane. A potem mijają dwa lata i dołączają do grona mam, które znają już „życie” i którym oczekiwania i założenia rozmyły się nieco w brutalnej rzeczywistości. Więc jak to było kiedy Polka była mała, a jak to jest teraz… hmm, pomyślmy…

1. No więc z początku wygląda to mniej więcej tak – Twoje dziecko tylko je i śpi, a ty wpatrujesz się godzinami, czekając z niecierpliwością, aż się przebudzi. Nooo, otwórz te słodkie oczka, uśmiechnij się do mamusi! Jejku, ale to będzie frajda za jakiś czas jak już nie będzie tyle spało! O jaaa, czaad! No i mija czas, snu coraz mniej, a Ty nagle odkrywasz niesamowity fakt – dziecko, które nie śpi = mama, która nie śpi. Wooow! Gratulacje! Odkryć takie coś w stanie, w którym nie wiesz co to są słowa „Ale jestem wyspana!” – to naprawdę coś! No i nareszcie mijają dwa lata! Generalnie jest zajebiście. Dziecko wkracza w stan wygłupów i popisywania się, a ty masz dziennie tysiące powodów do śmiechu. Tylko, że już nie błagasz dziecka o otwarcie oczu z rana. Ale w sumie jest nadal podobnie tylko, że…rano mówisz: no pośpij jeszcze chwilę! W południe mówisz: a może drzemka co? A jak już tej dziennej drzemki nie było to wieczorem prawie płaczesz, mówiąc: zaaaśnij wreszcie!

2. Ha! To jest zajebiste. Śpiący maluszek i matka w 100 % idealna i zajebista. Świecie! Wiedz o tym, że jestem mistrzem organizacji! Czysty dom o powierzchni 300 metrów, 2 godziny domowego SPA, godzina treningu, dziecko nakarmione, czyściutkie, może koleżanka wpadnie na kawkę? Ach! Pouczę się jeszcze! Ten stan trwa zajebiście krótką chwilę. A konkretnie tą, kiedy Twoje dziecko budzi się tylko na possanie Twojego cycka, ewentualnie na przebranie pampersa. Dwa lata później, ja nadal mogę powiedzieć o sobie, że jestem dobrze zorganizowana, nadal mam czystą chatę, tylko czasem doba tak jakby miała za mało godzin. I czasem to jedyne co chciałoby się rzecz to… za ch*j się z tym nie wyrobię. Nie ma takiej opcji!

3. Marzenia matki zapatrzonej w noworodka to marzenia o nowych zabawkach, pięknych nowych śpioszkach w żyrafy, słoniki i serduszka. Och, a ta wanienka jaka fajna! A taki obrazek nad łóżeczko! A ta pościel. Po dwóch latach siedzenia w 4 kątach marzenia zaczynają mieć inny wymiar. Nowy mop, taki fajny. Tu się wykręca, tu składa. A ta rurka taka fajna! Och, i takie stojak na pranie, solidny, kolorowy, a nie te metalowe nogi brzydkie co u mnie. Do kuchni to garnki pastelowe bym chciała, patelnię w kolorze mięty. Zabawki? Dajcie mi spokój z zabawkami! Co chwilę nadeptuję na klocki lego w salonie…o w salonie to bym chciała dywan nowy i do niego takie fajne płyny do czyszczenia…

4. Wyjazd we dwoje, kiedy dziecko ma kilka miesięcy? Spoko! Ja nie z tych matek co mają pierdolca na punkcie dzieci i nie umieją nigdzie wyjść bez wydzwaniania co 5 minut… boże, masakra! Randki we dwoje, wyjazd do Holandii na tydzień, phi, lajtowo! Tęsknota jest, ale taka zdrowa. Dwa lata później, kiedy z dzieckiem spędzasz 365 dni w roku, 24 godziny na dobę, chęć wyjścia bez dziecka jest proporcjonalna do tego jak bardzo tego nie chcesz, bo przecież tylko TY wiesz, że kiedy dziecko pije to się denerwuje, póki nie przykryjesz jego nóżek „kiki” czyt. kocyk i nie dasz ręki koniecznie gołej do miziania. A jak już się zdecydujesz na wyjście, to po godzinie zastanawiasz się, czy ten kto został z dzieckiem, aby na pewno pamięta, że kiki to kocyk, a mynu to mleko…

5. Świeżo upieczona mama jest święcie przekonana, że w życiu wszystko jest czarne i białe. Jak to nie spędzacie czasu we dwoje, jak to dziecko o 21 nie śpi? Kiedy mój maluszek zasypiał w wieku 2 miesięcy ja stawałam się boginią seksu, cudowną kochanką, nikt nie przeszkadzał nam podczas jedzenia CIEPŁEJ KOLACJI, oglądania romantycznego filmu…tak będzie już zawsze! Zawsze przez kilka najbliższych tygodni. Kiedy dziecko kończy dwa lata, nie wiesz nawet kiedy bardziej od seansu we dwoje, jara Cię madagaskar o godzinie 20:00 i walka we troje na poduszki, wspólne tulenie się, a czasem po godzinie żałowanie, że się dziecka nie uśpiło o tej 20, bo teraz jedyne osoby, które oglądają bajkę to rodzice, a najmłodsze w rodzinie jednak chciałoby układać klocki.

Generalnie po dwóch latach zmienia się po prostu wszystko. Choć czasem tęsknisz za byciem mamą noworodka, ewentualnie kilku miesięczniaka, bo dwulatek daje Ci ostro w kość – to koniec końców i tak stwierdzisz, że … jest coraz lepiej. To nic, że już nie jesteś tak mądra i tak zajebista jak 2 lata temu. To nic, że już doskonale zdajesz sobie sprawę, że wciąż gówno wiesz, bo każdy dzień zaskakuje Cię sto razy bardziej niż poprzedni. To nic, bo nieważne jak lajtowo było kilka miesięcy wcześniej, jak fajnie było drzemać w dzień i mieć czas na trening. My i tak choć padamy wkurwione i zmęczone często grubo po północy – i tak będziemy zasypiać z masą nowych wspomnień, a rano i tak uśmiechniemy się do tego poczochranego małego skrzata, choćby nas wczoraj wyprowadził tysiąc razy z równowagi. I zanim po raz kolejny przeklniesz, że jak ten skrzat był mniejszy to było łatwiej, to pamiętaj, że to gówno prawda. Bo tak jesteśmy już dziwnie skonstruowane, że pamiętamy najwyraźniej te dobre rzeczy, a wcale nie pamiętamy tego, że nie było tak kolorowo, jak teraz to wspominamy. Więc świeżo upieczona matko – nie daj się zastraszyć, że im starsze dziecko tym gorzej. Rzekłabym, że intensywniej. Ale na pewno nie gorzej…

 

DSC_0580

 

DSC_0583

 

DSC_0587

 

DSC_0589

 

DSC_0605

 

DSC_0607

 

DSC_0615

 

DSC_0617

 

DSC_0620