Świadoma decyzja.

18 lutego 2014

Zachodzenie w ciąże przez nastolatki było kiedyś zjawiskiem, które nikogo specjalnie nie dziwiło. Kobiety wcześnie wychodziły za mąż, a co za tym idzie wcześnie rodziły dzieci. Z biegiem czasu świat zaczął się zmieniać. Zwiększyły się możliwości, studia zaczęły być dostępne dla niemal każdego, więc ludzie za cel zaczęli obierać studia, pracę, a niektórzy po prostu zabawę. No bo kiedy się wyszaleć jak nie teraz?

I nagle świadome macierzyństwo nawet w wieku 20+ zaczęło dziwić. No bo kto normalny w wieku 20 lat chce ugrzęznąć w stercie pieluch, być budzony w nocy co godzinę i chodzić przez pierwsze miesiące z piersiami, z których wycieka nam mleko. A nie daj Boże dołączmy do tego jeszcze ślub. I pranie w wieku 20 lat śmierdzących skarpet mężowi, podczas gdy moglibyśmy z nim jako zwyczajna para lajtowo chodzić sobie na wykłady na uczelnię, po której co noc upajalibyśmy się alkoholem krzycząc jakie to życie jest piękne.

Zdziwienia i braku zrozumienia dla takich decyzji doświadczyłam na własnej skórze. Imprezowanie i korzystanie z życia zaczęłam dość wcześnie, bo w wieku 16 lat (chociaż mam wrażenie, że teraz mając lat 16 ludzie mają już za sobą imprezowy bagaż doświadczeń) , toteż dość wcześnie się wyszalałam. Do tego doszło zakochanie i związek, w którym coraz częściej zamiast o szaleństwach zaczęłam marzyć o… macierzyństwie. O rodzinie, o stabilizacji. Miałam dość. Miałam dość życia bez celu. Znajomi co weekend mnie gdzieś wyciągali. Ale ja wolałam usiąść przed telewizorem, albo pójść na spokojny spacer. Widok imprezujących ludzi zaczął mnie razić. Nie widziałam nic fajnego w upijaniu się co noc, w powrotach do domu nad ranem. Jedyne czego pragnęłam – to dziecko. I kiedy nadszedł ten najcudowniejszy na świecie moment. Kiedy moim oczom ukazał się ten upragniony widok – dwie kreski…byłam najszczęśliwszą osobą na świecie. Nie czekałam ani chwili, żeby pochwalić się tą nowiną całemu światu. Świadoma decyzja, ciąża planowana, tak szybko nam się udało! Muszę powiedzieć wszystkim : będę miała dziecko. Co druga konwersacja na facebooku zawierała zdania typu : ” O jezu! I co wy teraz zrobicie?!” lub ” łoo, wpadliście?”.
Wybaczając już tą bezpośredniość – naprawdę , aż tak to dziwi? Nie mam lat szesnastu i plecaka na plecach z książkami do szkoły. Uczę się zaocznie, pracuję na siebie, jestem w kilkuletnim związku. Mam prawo chcieć dziecka, a jeśli bym go nie chciała to zapewniam, że o antykoncepcji wiem wystarczająco – nie chcesz dziecka, zabezpieczaj się. Pomijając rozmowy, w których wiedziałam z kim rozmawiam, więc zapewne wiele osób gryzło się w język popis dali anonimowi komentatorzy jeszcze na poprzednim blogu, którego kiedyś prowadziłam. Tak jak nie dotykają mnie zgryźliwości marnych istot znudzonych swoim życiem przed komputerem, tak wtedy poczułam się jak śmieć. Nie przytoczę tego słowo w słowo. Nie chcę chyba nawet tego pamiętać. Ale wtedy zobaczyłam jak bardzo ludzi boli to, że ktoś obiera inne cele, inną drogę. Zaczęło się zaglądanie w portfel. Że przecież na garnuszku rodziców, że to oni będą musieli za wszystko dla dziecka płacić. Drodzy „przyjaciele”. Pomijając fakt, że utrzymuję się z narzeczonym sama – czy to nie Wy wołacie żałośnie co piątek o dychę na piwo? Czy to nie Wam rodzice muszą kupić ciuszki, nakarmić? A to, że podmywacie sobie codziennie dupę – płacicie za to sami? Czy to wciąż mama z tatą płacą za Wasze jedzenie, dach nad głową, wodę i prąd. Och…no tak myślałam.
Jak sami widzicie. Presja społeczeństwa potrafi dać w kość. Potrafi odwieść Was od przeróżnych decyzji w Waszym życiu. Ale czy warto? Czy warto rezygnować z tego czego pragniemy, tylko po to, by być w tej tak naprawdę nic nie znaczącej „większości” ?

   Jeśli ledwo co skończyłaś szkołę i rozważasz zajście w ciążę , mam dla Ciebie kilka rad : 

  • Daj sobie nawet pół roku na przemyślenie, nie podejmuj decyzji kierując się jednym impulsem
  • Jeśli nie jesteś pewna czy od razu poradzisz sobie w stu procentach finansowo, musisz porozmawiać też z rodzicami. Jeśli na początku tej drogi zechcą ci pomóc – to masz zielone światło. Jeśli nie – wstrzymaj się. Na dziecko idzie naprawdę sporo pieniędzy, nie narażaj go na niedostatek czegoś poprzez swój kaprys.
  • Nie słuchaj rad innych. Ty sama wiesz najlepiej czego pragniesz. Jeśli ktoś Ci powie „Tylko wydaje Ci się, że jesteś gotowa” – zignoruj to.
  • Studiujesz? Będziesz musiała pogodzić macierzyństwo z nauką i pojawianiem się na wykładach. Dowiedz się na uczelni, jak wygląda indywidualny tok studiów, zaliczenia itp. Być może tak jak ja będziesz mogła przejść na taki tryb i pojawiać się tylko na zaliczeniach, a to co było na wykładach wykładowca będzie musiał Ci systematycznie udostępniać.
  • Jeśli Twój mężczyzna pracuje i mieszkacie sami, zastanów się czy dasz sobie radę bez pomocy innych. Jeśli Twoja rodzina mieszka nieopodal, sama musisz wiedzieć, czy zechcą Cię czasem wyręczyć lub dać odetchnąć. Jeśli wiesz, że nie będziesz miała wsparcia, a nachodzi Cię jakakolwiek wątpliwość, czy dasz radę. Odpuść. Nie możesz wątpić. Musisz być pewna, że dasz radę.
   To co napisałam wyżej, dla jednych może być oczywiste i śmieszne. Inni mogą przysiąść i zastanowić się czy rzeczywiście są pewni. Pamiętajcie. To Wasze życie. Wasze decyzje. Nie pozwólcie, by presja społeczeństwa, rówieśników odebrała Wam to co najpiękniejsze. Ja się zdecydowałam. Podjęłam tą decyzję. Podjęłam ją świadomie. I nie wyobrażam sobie postąpić inaczej. Jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Mam rodzinę , grunt po nogami. Za kilka dni na świecie pojawi się owoc mojej decyzji. Najlepszej na świecie. A to co myślą inni – jednym uchem wpuszczam, drugim wypuszczam. To samo radzę Wam.
Bo to na mnie rano będą spoglądać najpiękniejsze na świecie oczy dziecka, a nie skacowane oczy mojej własnej osoby w lustrze. I to ja będę wstawać codziennie rano, nie po to, żeby pomyśleć gdzie się dziś wyszaleć w tym cudownym studenckim czasie. Będę wstawać po to, by całować ją w czoło, kochać, tulić i wierzyć. Wierzyć, że każdy następny dzień – będzie jeszcze piękniejszym.