Spacer – najlepszy sposób na odporność.

26 listopada 2014

Kiedy na świecie pojawia się dziecko zostajemy zasypywani tysiącem dobrych rad. Jedne z nich bierzemy sobie do serca od razu,  na niektóre reagujemy okrzykiem ” Nigdy w życiu!” , a jeszcze innych nie rozumiemy. Jako świeże mamy nie wiemy wielu rzeczy. Po co, jak, dlaczego. Mając lat naście i słysząc ciągle słowa mojej mamy kierowane do mojej siostry „Byłaś już z dziećmi na spacerze?” nie rozumiałam o co to wielkie halo. Czemu niby tak ważne jest codziennie chodzenie na spacery i jak to niby miałoby wpływać na nasze dzieci? W momencie, w którym urodziła się Pola wiedza ta jakoś sama do mnie przyszła, a ja każdego dnia staram się dostarczać Poli świeżego powietrza mimo częstego „lenia” , zmęczenia i braku chęci. A więc czemu te spacery są takie ważne?

1. TLEN – spacer to mega duża dawka tlenu, której nie zastąpi nam otworzenie okna na 10 minut. Kiedy nasz organizm jest dotleniony, rozwija się lepiej mózg.

2. RYTM DNIA – nie wiem jak to jest u innych, ale w moim przypadku spacer stał się elementem, który wypracował mojemu dziecku ( i mi ) rytm dnia. Dziecko wie, że tuż przed spacerem je przykładowo śniadanie, a kiedy z niego wraca, je deserek i popija go herbatką. Doskonale rozróżnia, że to dzień jest czasem na wszelkie aktywności, a noc z kolei jest porą snu.

3. HARTOWANIE – trening dla odporności? Tabletki, witaminy, suplementy? BZDURA. Nie ma lepszego treningu dla odporności dziecka jak regularne spacery.

 

 

O czym należy pamiętać?

UBIÓR – oczywiście należy pamiętać o tym, by dziecka nie przegrzać, ani nie przesadzić w drugą stronę. Pamiętajmy o tym, że nam osobom dorosłym, które pchają wózek jest cieplej niż maluszkowi, który siedzi w wózku i się nie rusza. Najlepiej zawsze ubierać dziecko na cebulkę.

KIEDY ZREZYGNOWAĆ Z WYJŚCIA NA SPACER – na pewno przeszkodą nie jest lekki wiatr, czy mżawka. Ze spaceru należy zrezygnować tylko w przypadku gdy pogoda jest na prawdę PASKUDNA np. wichura, ulewa czy temperatura. Jeśli chodzi o temperaturę – na spacery wychodzimy do -10 stopni. Z dziećmi chorymi lepiej zostawać w domu, aczkolwiek nie mam tu na myśli lekkiego kataru, dla którego spacer może być nawet pomocny.

 

Rutyna na spacerach.

Ciągle te same miejsca, te same godziny…nuuuda! A gdyby tak przełamać rutynę i pójść z wózkiem do innego sklepu po chleb niż zwykle? A może by tak wybrać się autobusem na drugi koniec miasta i z niego wrócić uliczkami, których już dawno nie widziałyśmy? Opcji jest wiele, nawet w takiej małej mieścinie jak moja. Kiedy mieszkałam na wsi również można było sobie urozmaicić czas. Wziąć ciekawą książkę, zabrać dla odmiany na spacer dzieci siostry, czy pobiec truchtem z wózkiem dla załapania aktywności. Grunt to nie podchodzić do spacerów jak do obowiązku, a potraktować jak czystą przyjemność, która niesie same korzyści. Zarówno dla nas jak i dla dziecka!

 

DSC_4183

 

DSC_4184

 

DSC_4185

 

DSC_4187

 

DSC_4188

 

DSC_4190

 

DSC_4191

 

DSC_4193

 

DSC_4194

 

DSC_4198

 

DSC_4202

 

DSC_4206

 

DSC_4208

 

DSC_4210

 

DSC_4213

 

DSC_4221

 

DSC_4224

 

DSC_4226

 

DSC_4231

 

DSC_4232

 

DSC_4234

 

DSC_4235

 

DSC_4236