soul camp

Soul Camp – relacja z pierwszej edycji warsztatów relaksacyjnych

6 maja 2019

Wciąż w to nie wierzę. Dzisiaj mijają trzy tygodnie. Trzy tygodnie od czasu zorganizowania moich pierwszych, autorskich warsztatów relaksacyjnych dla kobiet. Soul Camp to zdecydowanie moje drugie dziecko. Wyczekane, dopieszczone i wymarzone.

Kilka lat zajęło mi zrozumienie co tak naprawdę składa się na harmonię i równowagę w życiu. Początkowo błądziłam jak dziecko we mgle, ale z czasem wszystkie puzzle zaczęły układać się w jedną, logiczną i piękną całość. Codziennie dostaję masę pytań od czytelniczek, które pytają: jak żyć szczęśliwie? Jak odzyskać spokój? Jak się ciągle nie martwić? – a ja wtedy czuję totalną niemoc, bo to się nie da odpowiedzieć tak w jednym zdaniu, a nawet w jednym poście na blogu. To nie jest jedna, czy dwie małe zmiany w życiu, a ich cały szereg. I właśnie dlatego powstał Soul Camp. By w czasie co prawda krótkim, bo 3 dniowym, ale jednak wysoce jakościowym – przekazać dziewczynom jak najwięcej elementów zdrowego i harmonijnego życia, które one później przefiltrują przez swoje potrzeby i zastosują w życiu codziennym.

Gdybym miała szczegółowo opisać ten wyjazd, musiałabym chyba napisać książkę. Poza tym nie chciałabym zdradzać wszystkich szczegółów, żeby nie psuć niespodzianki dziewczynom, które wezmą udział w kolejnych edycjach. Ale w tym jednym wpisie, postaram się Was mimo wszystko wprowadzić w klimat tego, co działo się w czasie tego wyjątkowego weekendu… A w drugiej części tego wpisu, napiszę już stricte o swoich wrażeniach i dalszych planach na Soul Camp.

 

PIĄTEK

12 kwietnia 2019 roku, wszystkie uczestniczki po kolei przejeżdżały przez bramę wyjątkowego miejsca jakim jest Talaria. Miejsce, w którym od piątku do niedzieli wstęp mają tylko kobiety. Piękny zamek otoczony drzewami, stawami, naturą. Na dobry początek witałam dziewczyny, wręczając im taki pakiet startowy. Piękne karty z harmonogramem całego Soul Campu, drukowane powitanie, drewniany brelok z naszym hasłem przewodnim czyli Good Vibes Only od Drewniane Dodatki i coś do pielęgnacji czyli moje ulubione kosmetyki Koi Cosmetics.

Wszystko w tym wydarzeniu było ze sobą maksymalnie spójne – przewodnim kolorem był błękit, który symbolizuje m.in. spokój. To w tym kolorze Marta z tomitobi.com zaprojektowała wszystko od strony graficznej – karty z powitaniem, harmonogramy, etykietki na zajęcia. Dziękuję Ci słońce z całego serca! Tego weekendu, błękitne były nawet … moje paznokcie :D

 

 

 

 

Chciałam, by dziewczyny już od samego początku poczuły się wyjątkowo. Zaczęłyśmy pysznym zdrowym lunchem, podczas którego opowiedziałam dziewczynom o mojej wizji Soul Campu, o wdzięczności, o czerpaniu radości z życia, o harmonii i równowadze. Po obiedzie, miałyśmy integrację w SPA, podczas której korzystałyśmy z jacuzzi, saun, pływałyśmy w basenie. Wzniosłyśmy toast winem musującym 0%, zajadałyśmy się truskawkami i testowałyśmy podarunki od Naturologia – ręcznie robione mydła naturalne i szampony w kostce.

 

 

 

 

 

Ze strefy „mokrej” udałyśmy się później do strefy „suchej” na koncert gongów tybetańskich. Właściwie nie wiedziałam czego się po tym spodziewać. Znalazłyśmy się w mega klimatycznym pomieszczeniu pełnym różnych naczyń, mis, instrumentów. Wszystkie położyłyśmy się na pufach, przykryłyśmy kocami i zamknęłyśmy oczy i… zatopiłyśmy się w dźwiękach. Początkowo było to dla mnie dziwne, ale z czasem zaczęłam oswajać się z tym nowym dla mnie dźwiękiem i relaksować. Koncert trwał 45 minut i chyba każdej uczestniczce ciężko było potem stamtąd wyjść. Leżałyśmy na pufach i przeżywałyśmy jedna przez drugą to, czego przed chwilą doświadczyłyśmy.

 

 

 

 

Wieczorem na uroczystej kolacji opowiadałam dziewczynom o metodach na zdrowy i spokojny sen i wręczyłam im materiały, które są moim wieczornym rytuałem: karty z wydrukowaną medytacją, wskazówkami dotyczącymi jakości snu oraz opaski na oczy z wypełnieniem z siemienia lnianego od I Love Grain. Posiedziałyśmy z dziewczynami nieco dłużej, niż było w planach, ale wciąż w granicach zdrowego rozsądku. Dałam jeszcze dziewczynom vouchery od mojej ukochanej kliniki La Perla, w której to dbam o swoją buzię i się od czasu do czasu upiększam ;)  Zajadałyśmy się zdrowym jedzonkiem, którego było mega dużo, rozmawiałyśmy o życiu, ale … nie było sztywno. Momentami płakałyśmy ze śmiechu, bo poruszałyśmy totalnie głupie i przyziemne tematy, co tylko pokazywało, że się na siebie otworzyłyśmy i byłyśmy po prostu sobą.

 

 

 

 

 

 

SOBOTA

Sobotę rozpoczęłyśmy pysznym, zdrowym śniadankiem, podczas którego poruszyłyśmy temat codziennej pielęgnacji i dbania o siebie. Dałam dziewczynom coś,co pomoże im w codziennej pielęgnacji – masażery do twarzy zrobione z różowego kwarcu, który oznacza dobre relacje z samą sobą, oraz plannery do codziennego notowania rytuałów związanych z dbaniem o swoje ciało i umysł – Plan na Dobrostan. O plannerze opowiadałam Wam już na stories, ale opowiem więcej wkrótce we wpisie o moich rytuałach. Zarówno planner jak i masażer to produkty od Naturalnej Bogini. Zaprezentowałam dziewczynom technikę masowania twarzy i opowiedziałam o pobudzaniu limfy. Na krzesłach czekały też na dziewczyny koszulki z naszym hasłem Good Vibes Only oraz logo Soul Camp – koszulki były od koszulove.com – zapewne kojarzycie ten czas, kiedy byłam twarzą ich odzieży do karmienia piersią ? :) Wszystkie uczestniczki założyły koszulki na późniejsze zajęcia z tworzenia map marzeń <3

 

 

 

 

 

 

 

Po śniadaniu poszłyśmy na pierwsze warsztaty i zajęcia z jogi, przeprowadzone przez Gosię Mostowską. I to było dla mnie doświadczenie na wagę złota. Można ćwiczyć sobie jogę w domu, można iść na jogę do klubu fitness. Ale joga poprowadzona przez Gosię, w kameralnym gronie kobiet, w klimatycznej sali kominkowej, to było dla mnie coś, czego nie da się opisać słowami. Coś, co każdą z nas przeniosło w totalnie inny wymiar. Nawet uczestniczki, które nie były nigdy do jogi przekonane – dały się miłością do niej zarazić. Gosia to niesamowita osoba. Na swoim YT ma już ponad 100 tys. subskrypcji. Swoimi praktykami odmienia życie dziesiątek tysięcy ludzi. Od początku wiedziałam, że to właśnie ona musi być częścią Soul Campu. Dzięki Gosi nie tylko praktykowałyśmy jogę, ale też ćwiczyłyśmy w parach, szlifowałyśmy podstawowe pozycje, a na koniec relaksowałyśmy się pod kocami przy spokojnej muzyce płynącej z głośników. Podczas jogi, korzystałyśmy z kolejnych prezentów czyli poduszek do medytacji od YogaBazar.

 

 

 

 

Po praktyce jogi, w sali kominkowej, dziewczyny mogły korzystać ze wszystkich produktów Natural Mojo – miałyśmy do dyspozycji mleka sojowe i krowie, z których robiłyśmy sobie shake białkowe, parzyłyśmy sobie herbaty, łykałyśmy różne kapsułki. Wszystkie produkty były w sali dostępne dla dziewczyn przez cały weekend. Natural Mojo był głównym partnerem Soul Campu. Jestem ambasadorką ich produktów już od 3 lat i nie wyobrażałam sobie tego wydarzenia bez produktów, które na stale goszczą w mojej codzienności. Podczas kosztowania pyszności wręczyłam dziewczynom książki o diecie Clear Skin od Wydawnictwa Znak Literanova.

 

 

 

 

Po sobotniej praktyce jogi udałyśmy się na lekki, zdrowy obiadek, a po nim na zajęcia z tworzenia map marzeń. Wprowadziłam dziewczyny w świat twórczej wizualizacji, opowiadając im o wizualizacji jako technice relaksacyjnej i technice, dzięki której możemy realizować swoje pragnienia. Na dziewczyny czekały płótna, masa akcesoriów papierniczych i czasopisma – każda z uczestniczek miała stworzyć swoją mapę marzeń, na której mogła umieścić zarówno emocje jak i przedmioty materialne. Wszystko to, co chciałaby na co dzień odczuwać, o czym marzy, co chciała osiągnąć. Na koniec wszystkie opowiadałyśmy o swoich mapach, pragnieniach i marzeniach. Było emocjonująco, były łzy wzruszenia, było… właściwie nie umiem tego opisać. Każda z dziewczyn opowiadając o swoich marzeniach, obdarzyła nas zaufaniem, wprowadziła w swój świat i dała nam cząstkę siebie. Byłam tym wszystkim maksymalnie poruszona i nie zapomnę tego nigdy. Na zajęciach wręczyłam dziewczynom upominki takie prywatnie ode mnie, czyli książki o Twórczej Wizualizacji. W tym jednym momencie, wszystkie uwierzyłyśmy w to, że jeśli mocno czegoś pragniemy – potrafimy to także zrealizować.

 

 

 

 

 

 

 

 

Później wszystkie udałyśmy się do swoich pokojów, gdzie na klamkach wisiały zaproszenia na masaż. Każda uczestniczka mogła wybrać jeden z pięciu proponowanych masaży. Ja np. wybrałam dla siebie masaż masłem Shea i przyznam, że to był dla mnie chyba pierwszy moment, kiedy naprawdę zeszło ze mnie całe napięcie i stres związany z przygotowaniami i bieganiną jak na organizatorkę przystało. Po masażach korzystałyśmy jeszcze w najlepsze ze saun, basenów, domku ziołowego.

 

 

 

Wieczór był magiczny. Po dużej ilości wrażeń i emocji, wieczorem wszystkie udałyśmy się na ognisko wśród stawów i drzew. Zajadałyśmy sałatki, chlebek, śmiałyśmy się, piekłyśmy kiełbaski i wpatrywałyśmy w ogień. Wszystkie nasze problemy i zmartwienia dnia codziennego zdawały się nie istnieć… Po ognisku, poszłyśmy do sali kominkowej, gdzie w blasku rozpalonego kominka, położyłyśmy się wszystkie na dywanie, włączyłyśmy sobie w tle nastrojową muzykę, spijałyśmy 0% winko i gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Wspominałyśmy nastoletnie czasy, rozmawiałyśmy o tym jak się realizowałyśmy, o tym jakie mamy podejście do życia. Dużo żartowałyśmy, płakałyśmy ze śmiechu i… znów wszystkie czułyśmy się jakbyśmy miały 15 lat i żadnych większych zmartwień na głowie. Przed snem dałam jeszcze dziewczynom torby, w którym były naturalne kosmetyki od Resibo – okazało się, że to ulubione kosmetyki kilku uczestniczek, które już je znają i stosują. Myślę, że sobota była totalnie emocjonująca, niezwykle długa i owocna w wiele refleksji…

 

 

 

 

NIEDZIELA

Niedzielę zaczęłyśmy od praktyki jogi z Gosią. Po praktyce chciałam już podsumować nasz wyjazd, więc pozwoliłam sobie na małe przemówienie i poprosiłam dziewczyny, by podchodziły jedna do drugiej i anonimowo zostawiły jej na kartce krótkie zdanie, które oddaje co myślimy o tej osobie – jakiś komplement. Wszystkie przeczytałyśmy o sobie masę pozytywnych spostrzeżeń, co znacznie umocniło naszą samoocenę i było dla każdej z nas mega miłym doświadczeniem. Dobrze jest obdarzać ludzi miłości i sympatią i dobrze jest to samo otrzymywać. Świat byłby piękniejszy, gdybyśmy wszyscy byli dla siebie po prostu mili i widzieli w człowieku człowieka. Wykorzystując to, że byłyśmy jeszcze wszystkie w jednym miejscu, wręczyłam dziewczynom paczki z produktami od Natural Mojo, a następnie wszystkie udałyśmy się na śniadanie. Tam czekały na dziewczyny torby z upominkami od Bio Planet i paczuszki, które przygotowałam dziewczynom na drogę powrotną. Była tam woda w szklanej butelce, batoniki Happy Bars, owoce. Po śniadanku, chętne dziewczyny udały się na kobiecą sesję zdjęciową i stanęły przed obiektywem Kasi – to właśnie Kasia z Happy Factory zatrzymała w kadrze wszystkie piękne chwile podczas Soul Camp. Nie wyobrażałam sobie zaangażować do tego kogoś innego niż właśnie ją. Kasiu, dziękuję Ci z całego serca i cieszę się, że spotkałam Cię na swojej drodze! Niektóre dziewczyny po sesji udały się w podróż, bo przyjechały z drugiego końca Polski – inne, razem ze mną czillowały jeszcze kilka dobrych godzin w strefie SPA.

 

 

 

 

 

 

 

 

Z całego serca pragnę podziękować tutaj też mojej siostrze Patrycji – jej wkład w Soul Camp i pomoc była nieoceniona !!! Patrycja zajęła się drukiem i przygotowaniem tego co zaprojektowała Marta, stworzyła bukiety, które przez cały Soul Camp ozdabiały nasz stół w restauracji i… pomagała mi dosłownie ze wszystkim. Od pakowania, po przygotowywanie wszystkiego w Talarii. Bez Ciebie, chyba bym nie ogarnęła. Dziękuję!

Dziękuje WSZYSTKIM uczestniczkom za Wasze zaufanie, za Waszą energię, za Wasz przyjazd. Dziękuję Wam za to, że uwierzyłyście w mój projekt, że zaangażowałyście się we wszystkie zajęcia. Każda z Was jest wyjątkowa i jedyna w swoim rodzaju. Mam nadzieję, że wyciągnęłyście z tego wyjazdu jak najwięcej dobrego!

Dziękuję wszystkim partnerom – za materiały, które były ogromną częścią Soul Campu. Wszystkie upominki powiązane były ściśle ze zdrowym stylem życia, z dbaniem o siebie z relaksem. Ich łączna wartość to… ponad 1300 zł! Wszystkie te rzeczy mają jednakże ogromną wartość… samą w sobie. Polepszają jakość naszego życia i sprawiają, że dbanie o siebie staje się przyjemnością. Dziękuję!

Czy da się opisać ten wyjazd w kilku słowach? Nie da się. Sam opis harmonogramu zajął mi już i tak dość sporo miejsca tutaj i Waszego czasu, dlatego o swoich wrażeniach i planach na dalszy rozwój Soul Campu, pozwolę sobie napisać w drugiej części tego wpisu, już za kilka dni. To co mogę napisać tu i teraz to fakt, że jestem wdzięczna. Za pomysł, za organizację i za to, że ktoś mi zaufał, bo to był jednak pierwszy raz. Jestem wdzięczna za to, że poznałam tyle niesamowitych kobiet i za to, że udało mi się wprowadzić je w ten harmonijny świat. Jestem wdzięczna za to, że mogę w życiu spełniać swoją misję, jaką jest bycie dla innych kobiet. Uważam, że musimy trzymać się razem. I pragnę w życiu robić rzeczy, które pozwolą nam żyć dobrze i szczęśliwie.