Co można kupić za 50 zł w sklepie ze starociami? Nasze łupy

4 września 2016

Sklep ze starociami – tyle czasu szukałam w internecie, na forach… tyle czasu rozglądałam się na dzielnicy Ursynów za miejscem, w którym będę mogła pogrzebać w starych zabawkach, zastawie i innych pierdołach. A wystarczyło zaprowadzić Polę do przedszkola i podczas dreptania w jego obrębie, przypadkowo natknąć się na taki właśnie sklep… 

Pamiętacie jak niedawno wstawiłam zdjęcia Poli bawiącej się w fontannie? No to robiąc te zdjęcia, miałam ten sklep centralnie za plecami. Widziałam tylko jakieś napisy sugerujące, że jest tam pełno jakiś pierdół, gadżetów, ale myślałam, że to coś w stylu jakiegoś chińskiego sklepu. Ale nie… to coś jak lumpeks, ale … bez ciuchów ;) Mnóstwo zabawek, książek, zastawy, kaset, płyt… raj dla osoby takiej jak ja. Dostawa co dwa tygodnie i cholernie żałuję, że nie byłam pierwszego dnia, kiedy dojechał nowy towar. Trafiła mi się cena chyba 5 dych za kg. Zastawy więc nie kupowałam, bo jednak jak już jestem w takich sklepach to chcę naprawdę niskie ceny, zwłaszcza że dolary nie wysypują mi się z portfela ;)

Pamiętam, że łupy z SH ogromnie Was zainteresowały, stąd myślę, że i takie zakupy Was zaciekawią. Tego typu shopping to dla mnie sama przyjemność. Szperanie w poszukiwaniu perełek, a nie pójście na łatwiznę i kliknięcie „kup teraz” w sieci. Te zakupy co prawda nie są jakimś totalnym sztosem, bo nie jest tego wiele, ale uważam, że 50 zł za to wszystko to naprawdę super sprawa, zwłaszcza, że wybrałam rzeczy, które naprawdę chciałam mieć. Darowałam sobie to co kusiło, ale nie byłam do końca do tego przekonana. Wiem z góry, że taki zakup, który do końca nas nie przekonuje, nie przekona nas do siebie bardziej gdy już go kupimy.

No i co najważniejsze – ten sklep ze starociami pozwolił mi przetrwać pierwsze dwie godziny Poli w przedszkolu już bez mamy – pewnie niektórzy z Was czekają na wieści jak to przeszła – no więc… przeszła znakomicie – poza kwiknięciem przy rozstaniu, nie uroniła przez cały pobyt ani jednej łzy, które za to masowo płynęły w domu… bo chciała wrócić do „kola”. Także tego… dziecko mi dorasta. I nie można tego zatrzymać! Ale dobra… dzisiaj nie o tym mowa. O przedszkolu opowiem Wam szczegółowo za kilka dni.

Poniższe łupy, może nie zachwycą dorosłego, ale… ja widząc każdy z nich wiedziałam, że zachwycą moje dziecko. A zwłaszcza ten duży, różowy … ktoś ;) Sami zobaczcie.

Skakanka

Polcia ma co prawda już jedną, ale no hello! Nie z takimi rączkami! Wiedziałam, że dziecię moje uwielbia wszystko co ma jakiekolwiek buźki, więc… nie mogłam przejść obojętnie.

 

DSC_0705

 

DSC_0707

 

DSC_0717

 

KARTY

Kiedy ostatni raz była u nas teściowa, Polcia dostała od niej małe karty myszki miki. Od tamtego czasu Pola bawi się nimi codziennie. Kiedy zauważyłam te – większe i to z księżniczkami i w takiej ilości (!!!) – wiedziałam, że Poldun będzie skakać z radości!

 

DSC_0708

 

DSC_0709

 

DSC_0710

 

FIGURKI

Od malutkiego zbieraliśmy Poli przeróżne malutkie figurki. Plastikowe, gumowe, teraz nawet… gipsowe. Pamiętam jak układała je wszystkie w domku, teraz tworzy im przeróżne budowle z klocków lego, układa w rządku i odgrywa z nimi scenki. Fajny widok. Zawsze jak jestem w jakimś secondhandzie czy sklepie z takimi pierdołkami, wyszukuję jej właśnie takie cudeńka. Mam nadzieję, że kiedyś zapełnimy nimi mnóstwo półek… ;)

 

DSC_0701

 

DSC_0702

 

DSC_0703

 

DSC_0704

 

NAKLEJKI

Kolejna rzecz, której nie wiecie o mojej córce, to fakt, że jest maniaczką naklejek. Mamy w domu już całe sterty zeszytów z naklejkami, książeczek, notesów… od czasu kiedy tak szybko stała się w moich oczach dużą dziewczyną i zaczęła większą uwagę przywiązywać do takich czynności, w których trzeba być precyzyjnym – naklejki są ratunkiem wszędzie tam gdzie dopada nuda – w metrze, w aucie, czy w oczekiwaniu na autobus czy ciacho w knajpie.

 

DSC_0719

 

DSC_0720

 

DSC_0721

 

DSC_0723

 

NOTES

Tego u nas również nigdy za wiele… Pola uwielbia rysować i jak wspomniałam wcześniej – przyklejać naklejki. Stąd leży u nas całe mnóstwo kartek i zeszytów, a notesu jakoś było brak… zwłaszcza takiego, no! No nie powiecie, że nie jest piękny! Jest… <3 I na dodatek jest w rewelacyjnym stanie!

 

DSC_0711

 

DSC_0713

 

DSC_0714

 

DSC_0716

 

KUBEK

No jak nie ma w domu kubeczka z motywem dziecięcym i to z uchem… to chyba najwyższy czas kupić prawda? Cudowny, delikatny i lekki. Piękna rzecz!

DSC_0734

 

DSC_0735

 

DSC_0736

 

ETUI NA TELEFON

Dobra, dobra. Wiem, że zajeżdża kiczem, ale … mi się podoba :D No co zrobić. Nie jest zbyt wygodny i raczej nie na co dzień, ale na weekendowe, wieczorne wyjścia ( wiem, całe mnóstwo ich) – będzie idealny! Siedem ziko, kto by tam się zastanawiał. No może ktoś tak, ale ja chwyciłam od razu, krzycząc radośnie: mój Ci on! ( tak w duchu, no ale zawsze to krzyk jednak… )

 

DSC_0729

 

DSC_0731

 

DSC_0733

 

No i na koniec… główny bohater tego shoppingowego „szaleństwa”… proszę Państwa…

oto…

PEPPA!

Piękna, różowa, mięciutka, a teraz po pranku – pachnąca! Najbardziej ze wszystkiego zawróciła Poli w głowie –  i ja się wcale jej nie dziwię. Peppa codziennie podbija całe mnóstwo malutkich serduszek. Jest mała, kochana, słodka i jak widać dzieciaki doskonale rozumieją co do nich mówi. Peppa nie ma żadnego wypełnienia, z tyłu jest odpinana na rzecz i można coś do niej spakować. Bomba!

 

DSC_0725

 

DSC_0726

 

DSC_0727

 

DSC_0728

 

No i jak?! Można? No pewnie, że można. Ja to nawet wychodzę z założenia, że można WSZYSTKO, co to więc za sztuka upolować takie cacka?! No cóż… 5 dych to też nie mało, ale patrząc na to co za to kupiłam – nie wydałam majątku. Wraz z 1 września został nam już TYLKO rok, by uzbierać pieniądze na wykończenie mieszkania – a co za tym idzie – zaczynamy maksymalne oszczędzanie. Trochę ciężko wrócić do takiego trybu po wakacjach podczas których w końcu, po wpłaceniu prawie wszystkiego na wkład własny, trochę poszaleliśmy w Warszawce po kinach, basenach i restauracjach – warte to było tych wszystkich wspomnień, nie żałuję ani złotówki, ale pora zejść na ziemię i znów skupić się na CELU jakim jest mieszkanie, a konkretnie jego wykończenie. Czy się uda? Innej opcji nie widzę!

Dajcie znać czy i Wy jesteście łowcami, którzy lubią dreszczyk emocji przy szukaniu perełek w takich sklepach. A jeśli jesteście z Warszawy, koniecznie dajcie znać o podobnych miejscówkach!