Wyjątkowa sesja mam karmiących – #obliczamatkipolki

31 lipca 2017

Stało się! Nasz cudowny cykl #obliczamatkipolki dobiega właśnie końca… ale za to w jakim stylu! Nie mogłam się doczekać takiego zwieńczenia tej serii. Nie mogłam się doczekać tego pikniku, tego spotkania, tego klimatu i tych emocji! Nie mogłam się doczekać tego pięknego przedsięwzięcia, które było moją własną inicjatywą, z której naprawdę… jestem dumna!

Piknik mam karmiących był w planach już od początku cyklu #obliczamatkipolki. Wiedziałam, że sesja nie może być na początku, gdzieś pomiędzy, a musi być zwieńczeniem wszystkich wpisów. Bo skoro partnerem jest preparat na laktację – to jakie inne zdjęcia bardziej oddałyby klimat jakim jest karmienie piersią – oczywiście tylko takie jak te poniżej.

Piknik mam karmiących odbył się w piękną majową pogodę, na warszawskich Polach Mokotowskich. Na mamy czekał pyszny catering, cudowna atmosfera i w tym całym upale, cień pośród drzew. Nie powiem, ile zjadłam nerwów, kiedy nie wiedziałam jak to wszystko czasowo ogarnąć – ach, to wiem tylko ja! Bo jak zgrać wszystkie mamy, jak zgrać pogodę, jak zgrać catering, fotografa i w ogóle to wszystko! Co chwilę wypadała mi choroba Poli, co chwilę komuś coś wypadało i przede wszystkim… nie było pogody! No nic! Ciągle deszcz, deszcz i deszcz! Ale nam się udało… i choć pogoda była naprawdę upalna, to ja doskonale wiedziałam, że ok. 12/13 nadejdzie burza. I nadeszła! Ale my byłyśmy już wtedy wszystkie w drodze do swoich domów… całe szczęście!

Ale przeżyjmy to wszystko jeszcze raz… #obliczamatkipolki były pierwszym tego typu cyklem na blogu. Każdy wpis pokazywał inne oblicze matki polki – robot wielofunkcyjny, matka polka kobieta, anioł stróż, matka polka waleczna, a teraz… matka polka… karmiąca ;) Wpisy wzruszały, rozbawiały, skłaniały do refleksji… ale przede wszystkim pokazały nam jak wiele ról i twarzy ma współczesna matka polka. Jak wiele zadań dnia codziennego i jak wiele trudów musimy codziennie pokonywać. Nie ma co gadać, że nasze babcie miały gorzej i my teraz mamy siedzieć cicho. Mamy naprawdę cholernie dużo obowiązków, a do tego wszystkiego wiele z nas pracuje jeszcze zawodowo! Matki – zasługujecie na medal i nie ma tutaj miejsca na skromność – macie być dumne z tego jak wiele codziennie robicie dla siebie, dla swoich rodzin, dla swoich dzieci. Ale nie zapominajcie w tym wszystkim też o tym, co inni robią dla Was…

 

 

Przez cały cykl wpisów #obliczamatkipolki, towarzyszył nam … Femaltiker – preparat wspomagający laktację. To była jedna z najbardziej wartościowych i wspaniałych współprac w mojej blogowej karierze. Po raz pierwszy na blogu, Femaltiker pojawił się w cudownej akcji MAMY TESTUJĄ FEMALTIKER, w której mamy mogły przetestować preparat i zdać mi relację z testów. Z tego wszystkiego powstał wpis podsumowujący akcję – wpis okazał się niezwykle pomocny dla mam, które szukają ratunku dla swojej laktacji i najczęściej trafiają właśnie na ten wpis. Nie minęło wiele czasu od tej akcji, a Femaltiker znów pojawił się właśnie tutaj – we wpisach #obliczamatkipolki. Nie nawiązywały one do karmienia piersią, nie nawiązywały do żadnej reklamy, a jednak partnerem był właśnie Femaltiker, któremu ogromnie dziękuję za tak wspaniałą współpracę i tak cudowne wsparcie moich wpisów i pikniku.

 

 

Dlaczego Femaltiker? Pisałam Wam o tym już nie raz. Tutaj nie chodzi już nawet o to, jaki to wspaniały produkt i jaka wspaniała firma. Tu chodzi o podejście. Podejście do macierzyństwa, do mam, do pomocy, którą się mamom daje. W dobie internetu i wszechobecnego hejtu, w dobie podziałów matek na: lepsze i gorsze, oni są dalecy od podziałów, mimo, że ich preparat kierowany jest do grupy mam karmiących piersią. Nie wbijają potajemnie szpilki tym, którzy wybrali inaczej. Nie istnieją dla nich podziały i szukanie klientów poprzez łamanie zasad moralnych. Femaltiker promuje swoje produkty poprzez obraz radosnego, luźnego macierzyństwa, ale zdaje też sobie sprawę z tego, że nie zawsze jest kolorowo – dlatego służy nam pomocą, tworzy pomocne filmy, artykuły. Ale przede wszystkim buduje naszą świadomość, bez piętnowania i wytykania braku wiedzy! Bo o to właśnie w tym wszystkim chodzi – by obalać mity, uświadamiać i uczyć, ale też pozostawiać wybór.

 

 

Piknik był doskonałą okazją do poznania fantastycznych kobiet i ich pociech. Choć wszystkie różniły się od siebie, to jednak sporo nas łączyło – wszystkie jesteśmy matkami i kobietami. I to powinien być wystarczający powód, by darzyć siebie sympatią i szacunkiem. Niestety nie zawsze tak jest, ale wierzę w to, że jeśli jest się dobrym człowiekiem, przyciąga się do siebie również dobrych ludzi. Tak też się stało. Nie było sztywnej atmosfery, nie było dziwnych spojrzeń. Delektowałyśmy się wspaniałą pogodą i atmosferą, zajadałyśmy pyszne babeczki i łapałyśmy promienie słoneczka. Każda z dziewczyn inna, każda wyjątkowa na swój sposób. Mam nadzieję, że dziewczyny mi wybaczą, że nie byłam do końca w formie, ale myślę, że mimo BIG opuchlizny na twarzy i całej hurtowni leków w moim organizmie – dałam radę.

 

 

 

 

Karmienie piersią… długo nie mogłam zrozumieć tej magii, którą czują mamy karmiące. Moje karmienie jak i moja wiedza o nim były znikome. Wiedząc dzisiaj, że nasza podświadomość i nasze nastawienie kształtuje całe nasze życie – mogłabym podejść do tego nastawiona na sukces i zapewne by się udało. Ja natomiast byłam zrozpaczona. Bólem, ciągłym duszeniem się Poli, widokiem jej sinej buźki i faktem, że jakoś za bardzo nic nie mogę z tym zrobić. Nasze karmienie trwało ok. 5 miesięcy, ale rzadko zaznawałam spokojnego karmienia, w którym mogłam się rozpłynąć. Podczas pikniku patrzyłam na mamy karmiące i na to jak idealnie im to „wychodzi”. Trochę nawet zaczęłam zazdrościć, bo … no pięknie to wygląda! Tak delikatnie i subtelnie. Bo… karmić to trzeba też umieć! Być może wtedy byłam zbyt zbuntowana i zbyt wiele było jeszcze ze mnie z tej dawnej pesymistki. Być może jeszcze wtedy nie dojrzałam do tego, by móc w pełni zakochać się w karmieniu. Nie żałuję, ale myślę, że przy drugim dziecku podeszłabym do sprawy inaczej.  Tymczasem… dziękuję. Dziękuję wszystkim mamom i ich pociechom. Za przybycie, za udział w sesji, za ciepłe słowa, za uśmiech, za pięknie spędzony czas.

 

 

Dziękuję Monice, autorce bloga Monika Pawlak, za przepyszny catering. Babeczki zrobiły największą furorę, ale co się dziwić – były obłędne!

 

 

 

 

Ogromne podziękowania należą się też Ewie, która przyozdobiła głowy moich dziewczyn, cudownymi wiankami od Ewianek Pracownia Florystyczna. Jesteś niesamowita!

 

 

Całej tej sesji nie było gdyby nie Patrycja i jej „dziecko” czyli Wegner-Keiling Photography. To dzięki niej, możemy teraz obejrzeć piękną, myślę, że na swój sposób wzruszającą sesję mam karmiących… Zobaczcie sami efekty naszej wspólnej pracy… Zapraszam!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak to wszystko wyglądało… taka była atmosfera, takie kobiety, takie cudowne dzieci i taki wspaniały klimat! Jeszcze bardziej utwierdziłam się w przekonaniu, że idę w dobrym kierunku. Że chcę się uczyć, uświadamiać, pomagać, uszczęśliwiać, ale przede wszystkim tworzyć coś co ma jakąś wartość. Cieszę się, że mogłam być częścią tego pikniku i sprawić, że stał się on rzeczywistością. Byłam jednak jedynie pomysłodawcą. Całość mogła się zrealizować tylko dzięki temu, że ktoś chciał do tego dołączyć i stać się tego częścią. Dziękuję jeszcze raz i mam nadzieję, że to nie pierwszy i ostatni raz, kiedy mogliśmy wynieść internetową znajomość na wyższy poziom czyli… rzeczywistość!

  • Małgorzata Stryjecka

    Cudne zdjęcia , Pani w ciąży nadal karmi mega podziwiam :)

    • Oj tak zdjęcia wyszły super, a wszystkie modelki dały radę niczym profesjonalistki!

  • Ola

    Cudowna sesja ❤️ Gratuluje pięknej inicjatywy.

  • ewela

    jeju cudownie to wyszlo, teraz żaluję, że się nie zgłosiłam no :( ale mam nadzieję, że będzie jeszcze jakaś okazja, chociażby żeby Cię poznać. uwielbiam twoje wpisy !

    • Okazji będzie mnóstwo do poznania, pracuję nad tym :* Przyszły rok będzie w tej kwestii przełomowy!

  • Wiki

    „Piknik był doskonałą okazją do poznania fantastycznych kobiet i ich kobiet. ” Wkradł się mały błąd :)

  • Malwina

    Alicja ty nawet z opuchlizna wyglądasz jak milion dolcow 😜😘 gratuluje pikniku i tego jak sie realizujesz i spełniasz w tym co robisz 😘

    • Błagam Cię Malwina! :D Ty mnie tu nie bajeruj! :D Dziękuję serdecznie :* Blogowanie sprawia mi mega frajdę!

  • Jadwiga Mazur

    Brawo! Za włożoną pracę, za inicjatywę i za wszystko co robisz na tym blogu! Oby tak dalej!

    • Jejku dziękuję, to miłe, że tak wiele osób to docenia!

  • esia

    jak z jakością tych wianków? szukam od dłuższego czasu i tak mi się rzuciły w oko na twoich zdjęciach, wyglądają przepięknie, sprawdziły się podczas sesji? ps; dziewczyny wypadły cudnie oczywiście, gratulacje

    • Bardzo fajne, super wykonane naprawdę polecam :) Sprawdziły się super! Dziękuję :*

  • Świetna sesja! Piękne zdjęcia! Bardzo chętnie wzięłabym udział w kolejnej edycji! Także, jeśli będziesz to powtarzać, daj znać!

    • Ajjj mam wielką nadzieję, że to powtórzę! :*

  • Ola Fasola

    Och gdzieś mi wczoraj umknął ten post. Cudowne zdjęcia!

    • Bardzo dziękuję! Niestety FB ogranicza widoczność postów, pewnie dlatego :( :*

  • baśka

    oby więcej takich wpisów mamala, naprawdę podoba mi się to co tutaj ostatnio robisz. jako wierna czytelniczka ośmielę się poprosić o ten wpis o przedszkolu, będę za niego ogromnie wdzięczna! powodzenia Ci zycze jak i całej Twojej rodzinie, pieknie wyglada Polenka z tata.

    • Właśnie siadam do tego wpisu :* Dziękujemy całą rodzinką za ciepłe słowa!