Reszty nie trzeba…

8 maja 2015

Dziwny to był dzień…niby piękny, bo słoneczny…ale uciążliwy bo za ciepło się ubrałam. I Pola iść sama nie chciała, a wózek w bagażniku został. I tak niosłam ją na tym wygiętym biodrze w długich jeansach, koszuli z długim rękawem, czarnych butach – i wyglądałam komicznie pośród tych ludzi, którzy już poczuli się niczym w sierpniu nad morzem i ruszyli na miasto w krótkich spodenkach i skąpych bluzkach.

Na szybie lumpeksu wielki napis „Nowy towar”- myślę sobie, że byłoby dobrze wejść i poszukać jakiś perełek …może jakaś zabawka, bo przecież setki pierdół w pokoju Poli to za mało…a może jakiś ciuch dla mnie. Na pewno znajdę bluzkę, której jeszcze nie mam. Z lekko innym wzorem i innym fasonem od tych dziesiątek bluzek z mojej szafy. Szukać na spokojnie jednak się nie da…Pola piszczy, tupie, a ludzie patrzą się na nią z politowaniem jakbym właśnie wyrządzała jej najgorszą krzywdę świata. Biorę ją na ręce, ale się wyrywa, więc szukam dalej… Wygrzebuję drewnianą świnkę, fajne trzy ludziki i konika. Po drodze chwytam za jakąś ładną bluzkę dla siebie, torebeczkę dla Poli i warzę… Dzisiaj drogo, bo 70 zł za kilogram… w portfelu mam 50 zł, płacę 40. Wychodzę z małą reklamówką rzeczy w sumie niepotrzebnych… W tym momencie mam już i tak więcej niż 50 % ludzi na świecie… Ale ja jeszcze o tym nie wiem. Idę tak przed siebie, w sumie w stronę auta i gdy już mam odbijać w ten wąski przesmyk prowadzący na parking coś mnie zatrzymuje… Widzę staruszeczkę, która ma kilka bukietów małych kwiatków…bukietów dosłownie z pięć. Siwa, w mocno podeszłym wieku… stoję w bezruchu i sama nie wiem. Ludzie przechodzą tak obojętnie, a ja stoję i stoję. I myślę…przecież kwiaty wcale mi niepotrzebne…w domu syf więc i tak uroku nie dodadzą. Podchodzę … pomarszczone dłonie trzymają trzy różne bukieciki… na ziemi leżą jeszcze dwa. Poproszę wszystkie mówię…Uradowana pani życzy sobie 12 zł, a ja zamieram po raz kolejny…mam tylko dziesięć…szukam, przeliczam…nie starczy mi … „Przepraszam, ale poproszę tylko te dwa” – 5 zł…daję jednak dziesięć i mówię „reszty nie trzeba”. Widzę wzruszenie, ale też zakłopotanie…starsza pani mówi, że tak nie można, że w takim razie ten bukiecik trzeci podzieli na pół…Uśmiecham się delikatnie, łzy nachodzą mi do oczu i odpowiadam cicho ” Dobrze, dziękuję bardzo…”. Starsza pani zaczyna mi tłumaczyć… że te kwiatki wody dużo nie potrzebują, że jutro końcówki mam podciąć, że w ten sposób one pić będą… Biorę bukieciki, dziękuję i życzę miłego dnia…uśmiecham się serdecznie, a starsza pani życzy mi wszystkiego dobrego… Wcale nie chciałam tych kwiatów…chciałam po prostu sprawić jej radość…że ktoś się zainteresował, że ktoś dał jej 10 zł, że ktoś się do niej odezwał… Nie chciałam tej pieprzonej reszty, ale widać uczciwość starszej pani wygrała… nie może tak przecież być wg niej, że biorę bukieciki za 5 zł, a zostawiam 10…muszę z trzeciego dostać tyle kwiatków, żeby wyszło za 10 zł… liczyła te kwiatki z trzeciego bukietu tak dokładnie, żebym czasem nie przepłaciła…miałam dostać tyle ile powinnam za te całe 10 zł… i kiedy tak odchodziłam z tymi kwiatami poczułam wzruszenie… poczułam jak moja wrażliwość uruchamia się jak nigdy dotąd…czy ona tam stoi bo musi? Bo nie ma na chleb? A może lubi…może lubi sprzedawać kilka bukiecików, które robi rano… Ale cholera…chciałabym, żeby siedziała w domu wśród tych kwiatów i spokojnie piła herbatę… sama nie wiem o co mi chodzi, a myśli w głowie zdają się mnie przerastać… Nie chciałam tych kwiatów, ale kiedy lekko zawiał wiatr to poczułam ich magiczny zapach. Ciągnął się on za mną i czuję go wciąż…spoglądam na kwiaty na parapecie, przypominam sobie uśmiech starszej pani i czuję radość, która mówi mi, że za te 10 zł otrzymałam więcej niż tylko kwiaty…dostałam z powrotem swoją wrażliwość, której celowo wyzbyłam się jakiś czas temu… może wrażliwość jest głupia…może czasem jesteśmy wrażliwi aż za bardzo. Ale ja czuję, że świadczy ona o tym, że jednak wciąż jesteśmy ludźmi… I czasem warto dać więcej od siebie niż się powinno…bo nawet jeśli nie chcemy reszty …to i tak dostajemy więcej niż powinniśmy…

 

DSC_0001

 

 

DSC_0002

 

 

DSC_0003

 

 

DSC_0004

 

 

DSC_0005

 

 

DSC_0006

 

 

DSC_0007

 

 

DSC_0010

 

 

DSC_0013

 

 

DSC_0014

 

 

DSC_0015

 

 

DSC_0017

 

 

DSC_0018

 

 

DSC_0019

 

 

DSC_0020

 

 

DSC_0021

 

 

DSC_0023

 

 

 

DSC_0027

 

 

DSC_0028

 

DSC_0029

 

 

DSC_0030

 

 

DSC_0031