domowe spa

Moje remedium na stres – domowe SPA + konkurs

9 maja 2018

Są takie dni w życiu każdej kobiety, kiedy chce się wyjść, trzasnąć drzwiami i już nie wrócić. Co prawda decyzję zmieniamy kiedy tylko owe drzwi uchylimy, ale … skołatane nerwy pozostają takie same.

Jest kilka rzeczy, które mnie uspokajają i wyciszają. Najważniejszą z nich jest pobyt w kościele. To działa na mnie najbardziej. Pobyt w kościele ( byle nie na Mszy dla dzieci! ) jest dla mnie lekiem na całe zło. Zaraz po tym, na mojej liście uspokajaczy znajdują się książki, mantry, relaksacyjna muzyka, świecie i gorąca kąpiel. Całe szczęście, wszystkie z wymienionych można ze sobą połączyć w jedno.

W moim domu, mam swoje prywatne, domowe SPA. Mówcie co chcecie – wcale nie trzeba się nagimnastykować, żeby sobie takowe u siebie urządzić. Wystarczy odrobina chęci, kilka prostych ruchów, kilka minut na przygotowanie – efekt jest tak nieziemski, że mogłabym na przygotowanie czegoś takiego poświęcić nawet godzinę. I też byłoby warto.

Kiedyś nie umiałam radzić sobie ze swoimi negatywnymi emocjami. Uciekałam się do głupich rzeczy, które przynosiły ukojenie jedynie na chwilę. Od kilku lat zgłębiam tajniki pozytywnego myślenia, metod oddychania i czerpania z życia wszystkiego co najlepsze. Zsynchronizowałam się z samą sobą i nauczyłam się słuchać swojego organizmu. Dziś wiem, że wiele z naszych schorzeń, lęków czy stresów, można wyleczyć i zwalczyć naturalnie – najważniejsza jest jednak siła woli. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział w stresującej sytuacji: weź idź się wykąp, zapal sobie świecę, wycisz się – to bym go obśmiała. Niestety, ale wyśmianie to najczęstsza reakcja na coś czego nie rozumiemy, czego nie znamy. Powierzchowna wiedza nie pozwala nam zrozumieć tematu. A wystarczy chociaż spróbować…

 

DOMOWE SPA

Moje domowe SPA, to przede wszystkim atmosfera. Łazienka musi być czysta i nie mogą się w niej znajdować żadne rozpraszacze, pozwijane ręczniki, gumowe zabawki. Krok pierwszy to przede wszystkim wywalenie z łazienki wszystkich niepotrzebnych rzeczy, tak żebyśmy naprawdę mogli odpocząć w ciszy, spokoju i porządku. Następny krok, to że tak powiem: oczywista oczywistość. Żeby sobie przyjemnie poleżeć, nie ma bata – trzeba się w wodzie zanurzyć po samą szyję. A żeby było w tej wodzie „przytulnie” to trzeba się jeszcze w dodatku przykryć pianą. Obecnie nie mam żadnych soli do kąpieli, ale i na to przyjdzie pora. Póki co, starcza mi zwykły płyn.

 

RELAKSACYJNA MUZYKA I ŚWIECE

 

Ogólnie, preferuję ciszę. Ale zauważyłam, że kiedy jestem w wannie, to cisza wręcz mnie rozprasza. Z kolei przy muzyce – rozpływam się. Wystarczy wpisać na You Tube „meditation music” i w sekundę wyskoczą Wam setki propozycji. Niektóre melodie, mają dziesiątki milionów wyświetleń i tysiące komentarzy w różnych językach, w których ludzie opisują jak zbawiennie te melodie działają na nich, ale też na ich życie! Jeśli chodzi o świecie – zapachowe, lub bez zapachowe – decyzja należy do Ciebie. Wpatrywanie się w płomień świecy to rodzaj medytacji, który niesamowicie uspokaja i redukuje stres. Możecie spróbować od wpatrywania się przez minutę, dwie, a z każdą kolejną kąpielą pomału możecie wydłużać ten czas, aż dobijecie do 10 minut. Taki rodzaj medytacji niesamowicie pomógł mi w zeszłym roku, w jednej z bardziej stresujących sytuacji jakie miały miejsce w moim życiu.

 

KSIĄŻKA

Podczas kąpieli , warto wybrać jakąś lekką lekturę, przy której nie trzeba zbytnio myśleć, która działa na nas kojąco. Dla mnie taką pozycją, wciąż jest Manufaktura Codzienności, po którą sięgam zawsze, kiedy dopada mnie nawet delikatny stres. Kilka wersów i wszystko wkoło zdaje się być bardziej przyjemne… Nasze domowe SPA, nie ma już konkurencji, na stówę!

 

 

KOSMETYCZNA UCZTA

 

Nie od dziś wiadomo, że jednym z najlepszych przyjaciół kobiety, są maseczki i inne cuda, dzięki którym jesteśmy piękniejsze. Domowe SPA, nie mogłoby istnieć bez rytuału oczyszczania twarzy, a po kąpieli, wklepywania w nią kremów. Opowiadałam Wam wczoraj, że jakiś czas temu, odezwała się do mnie dziewczyna, z którą współpracowałam przy okazji wnętrzarskiego projektu, rok temu. Tym razem, odezwała się jako część tematu KOI cosmetics. Wobraźcie sobie, że razem z mamą i siostrą, otworzyły rodzinny biznes i zajęły się produkcją i sprzedażą swoich naturalnych kosmetyków. Bajka, co?! Klaudyna wysłała mi kilka kosmetyków na próbę i do jakiś dwóch tygodni, jestem tak bardzo nimi zajarana, że dla podbicia efektu ich stosowania, praktycznie przestałam się malować.

 

 

Kosmetyki są obłędnie zapakowane. Dziewczyny ręcznie pakują wszystkie prezenty, paczuszki i pudełka w swoim małym biurze w Warszawie. Kosmetyki produkują pod Warszawą. Wszystko wymyślają i tworzą same! I w takiej rodzinnej, przyjaznej atmosferze… A wiecie co jest najciekawsze? Że na pomysł KOI wpadły z dwóch powodów: niezadowolenia z sieciówkowych kosmetyków i zbyt wysokich cen dobrej jakości kosmetyków naturalnych. Co więc zrobiły? Stworzyły własne. Genialne, co nie? Takim oto sposobem, tworzą dobrej jakości kosmetyki, które można kupić w naprawdę dobrej cenie. Serio, kiedy na początku zerknęłam zobaczyć co takiego te dziewczyny tworzą, byłam pewna, że za moment wyskoczą mi ceny ok. 200 zł za jeden produkt. A ceny są znacznie niższe…

Tym wspaniałym trzem kobietom należą się ogromne brawa. Stworzyły świetną linię łagodzącą-nawilżająca i w planach mają dużo, dużo więcej.

„Plany na przyszłość? Właśnie jesteśmy w fazie tworzenia kolejnych produktów, olejków, hydrolatów, maseczek, a być może nawet pojawi się płyn micelarny do demakijażu. Staramy się bardzo aby nasze kosmetyki były z najlepszych składników i świetnej jakości. Lubimy, jak jest w nich dużo olejków, m.in. z awokado, oliwek, masło shea itd. Przy naszych kosmetykach już od pierwszego użycia czuć, że działają.
Najciekawszy produkt? Naszym zdaniem eliksir. Jest genialną bazą pod krem, dzięki której nie ma szans na uczucie suchości czy ściągnięcia skóry. Kwas hialuronowy świetnie nawilża i przez cały dzień skóra jest miękka i gładka. Dodatkowo jest to produkty tylko wodny, a wielu takich nie ma na rynku.”

 

Pewnie zastanawiacie się, co takiego stosuję ja. Ja akurat stosuje póki co 3 produkty: tonik z nanozłotem, krem pod oczy i dwufazowe serum. Z racji, że zmarszczek pod oczami nie mam, to oczywiście faworytami jest tonik i serum. Chyba po raz pierwszy tak bardzo uzależniłam się od jakiegoś kosmetyku – stosuję dosłownie codziennie i mało tego – sprawia mi to przyjemność. Tonik jest taki fajny, orzeźwiający i przemywam nim buzię rano i wieczorem. Serum nakładam na twarz wieczorem i lekko go wmasowuję w buzię.

 

 

 

 

KONKURS

 

3 x zestaw prezentowy od KOI cosmetics

 

 

Miałam dla swojej mamy uszykowany cudowny zestaw idealny na prezent, ale stwierdziłam, że lepiej domówię jej jeszcze jeden, a ten zostawię sobie no i przy okazji go Wam pokażę. Nic jeszcze z niego nie testowałam, więc żeby w tych „testach” nie być samotną, dwa takie zestawy rozdam wśród Was.

Wystarczy, że pod tym postem konkursowym na blogu, napiszecie mi bez czego nie wyobrażacie sobie swojego domowego SPA. Liczę na luźne i proste odpowiedzi, bez wierszy i poematów :)

Bawimy się calutki tydzień, czyli do końca dnia 16 maja. Chciałabym, żeby przesyłki dotarły do Was przed dniem mamy, bo taka nagroda to prezent idealny na to właśnie święto – i nie tylko.

W zestawie znajduje się herbatka ziołowa, eliksir i krem ultra nawilżający. Wszystko jest obłędnie zapakowane i myślę, że jako prezent dla mamy, siostry czy przyjaciółki, nada się idealnie!

 

WYNIKI

Dziękuję wszystkim za udział w zabawie! Nagrody lecą do komentarzy autorstwa: Magand06 ; Klaudia Młotkiewicz i Katarzyna Niemyjska – swoje adresy wraz z numerem telefonu, wyślijcie mi proszę na adres e-mail: alicja.wegner.blog@gmail.com

Dziękuję za zabawę, gratuluję wygranym, a reszta niech się nie zniechęca – wkrótce kolejne nagrody do wygrania ! : )

 

 

 

 

 

 

 

Na koniec zapraszam Was do obejrzenia kilku kadrów przedstawiających moje domowe Spa. Mam nadzieję, że wpis Was trochę natchnie i następnym razem jak mąż albo dzieci wyprowadzą Was z równowagi – spróbujecie mojego prostego sposobu i doświadczycie na własnej skórze jego zbawiennego działania. Na ciało i duszę :)