PROSTE SPOSOBY NA ZDROWSZY TRYB ŻYCIA I LEPSZE SAMOPOCZUCIE!

11 kwietnia 2019

Dla swojej rodziny można robić naprawdę wiele – ale tak naprawdę tym, w co powinniśmy inwestować najbardziej ( poza edukacją ) jest… zdrowie.

Niby to takie oczywiste. Niby każdy o tym wie, każdy mówi, że zdrowie najważniejsze. A ile z nas tak naprawdę (ale to naprawdę) o nie dba? W dzisiejszych czasach to jest mega trudne. Skażone powietrze, skażona żywność. Wszechobecna chemia. Kuszące słodycze z olejem palmowym, ogłupiające gry, programy telewizyjne. Brak czasu rodziców, by wyjść na dłuższy spacer, by systematycznie chodzić z dzieckiem na basen. Na przekór temu wszystkiemu, postanowiłam jednak z troski o siebie i swoje dziecko – przestać wymigiwać się „trudnymi czasami” i przestać żyć wg filozofii: „jakoś to będzie”. Nie chcę żeby było „jakoś”. Chcę, żeby było fajnie, żeby było aktywnie i radośnie. Chcę, żeby zawsze dopisywało nam zdrowie i energia, bo to ona sprawia, że nasze życie nabiera kolorów.

Każdy z nas ma inny sposób na życie i swoją własną filozofię. To oczywiste. Ale są pewne rzeczy, które możemy wdrażać w życie wszyscy i które korzystnie zadziałają na każdą rodzinę. Wystarczy odrobina chęci, ale przede wszystkim świadomości – że czasem lepsza jakość życia i lepsza kondycja naszego ciała i umysłu, wcale nie musi wymagać ogromnych nakładów finansowych i nie wiadomo jakich czynów.

 

WSPÓLNE, DŁUGIE SPACERY

Już 30 minut dziennie szybkiego marszu na świeżym powietrzu działa zbawiennie na nasze organizmy. Osoby aktywnie uprawiające sport (czy po prostu aktywne) lepiej radzą sobie z codziennymi problemami i ze stresem. Najzdrowsze formy ruchu to bieganie, pływanie czy joga, ale tak naprawdę KAŻDY ruch jest lepszy niż bierność i siedzenie z tyłkiem na kanapie. Zmęczenie na koniec dnia robi swoje, ale dni są teraz coraz dłuższe i warto chwilę odsapnąć, a potem wziąć dzieciaki i wyruszyć przed siebie – czy to na nogach, czy na rowerach, czy z piłką, czy na basen. Ja wiem, że czasem się zwyczajnie nie chce, ale z doświadczenia też wiem, że najtrudniej się ruszyć. Potem to już sama przyjemność :).

 

OCZYSZCZASZ POWIETRZA

 

NAJLEPSZA INWESTYCJA

Wspomniałam przed chwilą o ruchu na świeżym powietrzu, ale niestety prawda jest taka, że ten ruch na powietrzu nie zawsze jest równoznaczny ze zdrowiem. Są dni, kiedy lepiej zostać w domu ze względu na stan miejskiej atmosfery. Jeśli unoszą się w nim zanieczyszczenia ze spalin, wirusy, bakterie i alergeny – niestety, ale na pewno są one też w naszym mieszkaniu, w związku z tym zamknięcie się przed nimi w domu niczego nam nie da. Na szczęście można to zmienić z pomocą dobrej jakości oczyszczacza powietrza. Miałam przyjemność testować przez pewien czas jeden z modeli oczyszczaczy firmy Panasonic. Urządzenie dba o czyste powietrze w domu w każdym aspekcie: usuwa nieprzyjemne zapachy, bakterie, wirusy, alergeny, zanieczyszczenia spowodowane spalinami, smog, a także redukuje poziom kurzu i pozbywa się sierści, jeśli domownikami są też czworonożni przyjaciele.

Jeśli podobnie jak ja – mieszkacie w dużym mieście, a na dodatek dość nisko, np. znowu tak jak ja – na drugim piętrze – oczyszczacz powietrza to obowiązkowy element wyposażenia mieszkania. O problemie zanieczyszczonego powietrza i jego złym wpływie na nasze zdrowie, mówi się w zasadzie tylko zimą i przy okazji smogu, a niestety problem nie znika wraz z pierwszymi oznakami wiosny. Warto zdać sobie sprawę, że wdychamy naprawdę sporo „brudów” przez cały okrągły rok. I to nie tylko wychodząc z domu, ale również w nim. Spędzam w mieszkaniu bardzo dużo czasu – pracuję tutaj, ćwiczę, bawię się z dzieckiem. Dbam więc o to, czym oddychamy. Oprócz tego mam alergie na trawy i pleśń. Oczyszczacz powietrza pomógł mi zmniejszyć objawy do minimum.

 

 

 

 

 

DESIGN I FUNKCJONALNOŚĆ W JEDNYM

Dużym atutem modelu Panasonic FVXR70G są filtry, których żywotność to aż 10 lat. W końcu urządzenie nie jest tanie i fajnie gdyby zostało z nami na dłużej bez konieczności ciągłej wymiany filtrów, które potrafią być bardzo kosztowne. Oprócz długowieczności, filtr zastosowany w oczyszczaczu Panasonic to najlepszy dostępny filtr HEPA 14 na rynku – usuwa nawet 99,99% zanieczyszczeń.

Jeśli chodzi o głośność pracy urządzenia – jest to skala od 18 do 54 decybeli. Ta najcichsza nie jest dla mnie słyszalna praktycznie w ogóle. Maksymalna głośność jest zdecydowanie cichsza niż odkurzacz czy mój czajnik elektryczny. Poza tym na maksymalnych obrotach (czyli też największej głośności), oczyszczacz działa tylko przez chwilę, kiedy pojawia się jakiś intensywny zapach lub „chmura” zanieczyszczeń.


Wizualnie model FVXR70G również nie odstaje. Jest minimalistyczny, elegancki, prosty. Chociaż w moim mieszkaniu nie ma czerni, to i tak wkomponował się idealnie w wystrój. Mój salon z aneksem ma jedynie 25m2 i jest dość mocno zagospodarowany, a jednak udało mi się idealnie ulokować go w rogu mieszkania i nie zabrał mi on żadnej przestrzeni.

Model od Panasonic aż pęka od innowacyjnych rozwiązań. Kolejna z nich to technologia Econavi, która zapamiętuje naszą aktywność w ciągu dnia. Dzięki temu oczyszczacz działa tylko wtedy, kiedy jest to konieczne – i dzieje się to ZANIM zanieczyszczenia zdążą się rozprzestrzenić. Wszystko dzięki 5 czujnikom – aktywności ludzi, światła, wilgotności, zapachu i zanieczyszczeń. Na przykład kiedy byłam aktywna i biegałam razem z Polą po salonie, oczyszczacz zwiększał moc swojego działania. Tak samo zwiększał ją podczas gotowania, kiedy zapachy z garnków zaczynały rozprzestrzeniać się po całym mieszkaniu. Mniej więcej po 20-30 minutach redukował zapachy do minimum, po czym wyraźnie zmniejszał obroty. To super oszczędne i efektywne rozwiązanie więc nie musimy się martwić o koszty zużycia energii.

Ogólnie oceniam oczyszczacz bardzo pozytywnie. Wraz ze wzrastającą świadomością ludzi dotyczącą zdrowego odżywiania czy trybu życia, podejrzewam, że w niedługim czasie oczyszczacze powietrza staną się takim podstawowym wyposażeniem każdego mieszkania jak pralka czy lodówka. Jeśli tak jak ja, cenicie jakość, jesteście zwolennikami natury, dbacie o siebie albo posiadacie zwierzaki ( już nie tak jak ja :P ) – to ten konkretny model od Panasonic będzie dla Was idealny.

 

 

ZŁAPAĆ ODDECH

Zakup dobrej jakości oczyszczacza powietrza to dość duży wydatek, ale warto mieć na uwadze, że to urządzenie spełnia swoją rolę cały rok. Wiosną i latem – kiedy pylą różne rośliny i trawy (moja zmora) – oczyszczacz chroni przed pyłkami i redukuje skutki alergii. W okresie jesiennym, kiedy w powietrzu jest ogrom zarazków i bakterii – pomaga nam się przed nimi chronić, w związku z czym dużo mniej chorujemy.
Dodatkowo, ten od Panasonic, reguluje poziom nawilżenia w naszym mieszkaniu. Urządzenie samo wykrywa, kiedy w mieszkaniu jest zbyt niski poziom wilgotności i wtedy do akcji wkracza funkcja nawilżania :). Co ważne – bez mokrych plam na ścianach i suficie.

 

 

ZDROWE POSIŁKI

Znam doskonale ten problem – ty chcesz jeść zdrowo, reszta familii ma w tym temacie swoje zdanie. Moja rada – nie kombinuj, nie namawiaj. Po prostu lekko modyfikuj ich ulubione dania w taki sposób, by były zdrowsze i lżejsze. Ja podeszłam do tematu tak, że robiłam sobie różne zdrowe dania i obserwowałam, co Poli smakuje – jeśli wyłapałam, że któreś danie polubiła, kombinowałam z tym dalej. Nie wiem, jakim cudem, ale pokochała brokuły, ciecierzycę i jarmuż. Obserwowała, co ja piję i jem – jednak nie namawiałam jej żeby robiła to samo. Z czasem sama chciała próbować tego co ja – i o dziwo wiele potraw przypadło jej do gustu. My też jemy pizzę i słodycze, ale Pola ma świadomość, że nie są to zdrowe rzeczy – że je się je w drodze wyjątku, ale na co dzień najważniejsze są warzywa, owoce i duże ilości wody. Naprawdę – da się to wytłumaczyć 5-latkowi, tylko trzeba być konsekwentnym. Czyny są ważniejsze niż słowa. Pokazuję dziecku, co można fajnie i zdrowo jeść, ono widzi, jak dobrze ja się po tym czuję – i dziecko z tego czerpie.

 

REGULARNE BADANIA JAKO WSPÓLNY, RODZINNY OBOWIĄZEK

Dzieci wysłać na badania jest ciężko. Chłopa jeszcze gorzej. Może dobrym pomysłem jest ustalenie ram czasowych – np. dwa razy do roku, w takim i takim miesiącu – wszyscy idziemy się badać. Pobierać krew, oddać mocz, porobić podstawowe badania, sprawdzić poziom witamin itp. Tutaj również to MY, musimy świecić przykładem i ciągnąć za sobą tą resztę rodziny, która pewnie będzie wywracać oczami, ale… jak dzieci dorosną, to okaże się, że weszło im to w nawyk i sami będą nad tym czuwać. Przykład idzie z góry :)

 

BĄDŹ SZCZĘŚLIWA!

Najprostsze rady, są najlepsze prawda? Droga do prawdziwego szczęścia bywa długa i wyboista. Ale… nie da się stworzyć zdrowej, szczęśliwej rodziny, jeśli jesteśmy przesiąknięci złą energią, pesymizmem, żalem, nienawiścią. Te wszystkie rzeczy mocno odbijają się nie tylko na naszej psychice ale i na naszym zdrowiu fizycznym. I niestety – nie tylko naszym. Swoje problemy i zmartwienia chcąc nie chcąc, przerzucamy na tych z którymi żyjemy. Warto uporać się ze swoimi demonami, rozwiązać swoje problemy, przepracować je – i krok po kroku dążyć do budowania w sobie szczęścia i optymizmu. Usuwajmy z życia toksyczne relacje, przebaczajmy, przestańmy karmić się złą energią, oglądać w kółko wiadomości. Nie atakujmy się newsami z tv, radia, fb, instagrama. Twórzmy wkoło siebie swój dobry, pozytywny świat. Wybierajmy treści, które nas pozytywnie nastrajają, spotykajmy się z ludźmi, którzy są pozytywni, nie obgadują, w kółko nie narzekają. Bądźmy szczęśliwi – pomimo problemów i zmartwień dnia codziennego.

 

 

Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Dbanie o dobry, jakościowy sen, zabieranie rodziny do muzeów, teatrów – bo kontakt z kulturą to optymalizacja rozwoju naszego mózgu – już od najmłodszych lat. Dla zdrowia możemy zrobić naprawdę dużo – i o ile w oczyszczacz powietrza trzeba już zainwestować  pieniądze ( i upieram się, że warto! ) , tak w spacer czy wspólne czytanie książek – już nie. Zdrowe posiłki, też nie muszą być wymyślne i kosztowne – ja osobiście jestem fanką warzyw i kasz wszelakich, które kosztują grosze. A są zdrowe, smaczne i pożywne – i naprawdę można z nich wyczarować różnorakie cuda.

Cudownie patrzy mi się na Polę, która robi ze mną 10 kilometrowe spacery, sama wyciąga mnie na bieganie i prosi o makaron z brokułem. Ale zawdzięczam to tylko i wyłącznie sobie. Daję jej dobry przykład i pozwalam jej wybierać sobie to, co jej odpowiada. Za kilka lat, mogłoby już być za późno, ale z drugiej strony… na zmiany zawsze jest dobry czas. W końcu lepiej późno niż wcale, prawda?