Projekt: salon – czas, start!

12 października 2015

Tak to już w życiu bywa – jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Ja mam wynajmowane mieszkanie, więc póki stan rzeczy zmianie nie ulegnie – chcę stworzyć w nim przyjemne miejsce, w którym odpoczywam wieczorami. Marzyłam o pięknym, prostym narożniku w salonie – no to sobie wymarzyłam. A i resztę z czasem sobie wymarzę…

Od jakiegoś czasu z F. śmiejemy się, że przynajmniej o wyposażenie mieszkania, które kiedyś kupimy nie będziemy musieli się martwić. Bo zanim je kupimy to już wszystko będziemy mieli. Alicja myśli przyszłościowo, więc i wszystkie dodatki do domu dobiera mając w głowie jej własne, piękne, śnieżnobiałe mieszkanie… Strach pomyśleć co ja bym z tych wszystkich rzeczy miała, nie mając bloga – prawie nic…! Ale nie ma co gdybać – bo ciężka praca popłaca i mieszkanie jakoś tak z każdym dniem, wyposaża się jakby…samo. I w momencie, w którym tak wszystko łatwo przychodzi i nagle ktoś wciska przycisk STOP – czuję totaaalne zdenerwowanie. Bo nagle się okazuje, że fajnie byłoby być przy kasie i sobie ten salon za jednym zamachem wyposażyć od A do Z. Z drugiej strony – ile satysfakcji daje uzupełnianie go stopniowo! Krok po kroku, poduszka po poduszce. Więc jakby to ująć… mój salon to tort, a wisienką na torcie jest…narożnik. I wszystko byłoby spoko, tylko, że nic prócz tej wisienki już nie mam…ale będę mieć… ;) Może przy odrobinie szczęścia zarobię, a może ktoś wyrzuci na śmietnik jakiś stary stolik, z którego ja zrobię odjechany DIY. Kto to wie?! Ale nie wybiegając za bardzo w przyszłość… Dzisiaj pochwalę się Wam swoją wisienką i powiem co jeszcze bym sobie do niej wymarzyła… A wy będziecie śledzić uważnie jak poooomału realizuję swój plan. Pasuje?

A więc moja wisienka na torcie była jednym, wielkim znakiem zapytania. No bo co lepsze: kanapa czy narożnik? Teoretycznie kanapa zajmuje mniej miejsca. Z drugiej jednak strony narożnik nadaje taki fajny klimat. Odgradza nas tak jakby od reszty pokoju i tworzy mały azyl, w którym spokojnie możemy odpocząć. Z kolei taka kanapa – i lepiej się ją przewiezie i mniej miejsca zajmuje…no ale tak jakby czegoś było mi w niej brak. Decyzję zmieniałam jakieś 10 razy, a kiedy w końcu podjęłam decyzję ostateczną – narożnik! To nie mogłam rozkminić czy lewo czy prawostronny. Serio – ja to nie wiem, czy ciąża odmóżdża już tak na zawsze? Czy te wszystkie szare komórki się nie odradzają? Mam czasem wrażenie, że w moim przypadku obumarły już bezpowrotnie. Nevermind. Kiedy doszłam już do porozumienia, z osobą, która realizowała dla mnie zamówienie – przez wszystkie dni oczekiwania tysiąc razy mówiłam do F. że podjęłam złą decyzję. Rozmowy o narożniku były niczym rozmowy na tematy o najważniejszych decyzjach w życiu. Kobietą być… zrozumie, kto przeżył te wszystkie rozterki. Od wyboru koloru sukienki, po wybór jaką zjeść dziś czekoladę. Ach! Nie ogarniam tej mojej dzisiejszej gonitwy myśli. Do rzeczy!

Internet jak wiecie to całaaaaa gama produktów. Do wyboru, do koloru. Mam wrażenie, że wszystko co sobie człowiek wyśni – to mu jakaś firma zrealizuje. U mnie założenie było jedno – ma być prosto, bez udziwnień. Lubię proste, klasyczne rzeczy, którym blasku nadają dodatki. Tak jak z ubiorem. Lubię klasyczne, gładkie bluzki, kurtki – a dopiero szalem czy biżuterią, nadaję całości fajny efekt.

Jak to wszystko się zaczęło? Przyciągnęłam narożnik siłą umysłu :P Podczas wyprowadzki w okresie wakacyjnym, a konkretniej podczas szukania następnego mieszkania – był czas, że znalazłam takie w sam raz dla mnie, ale … puste. I wtedy już wiedziałam, że najważniejsze to znaleźć łóżko. Na resztę przyjdzie czas. I wtedy właśnie zaczęłam poszukiwania. W międzyczasie znalazłam jednak mieszkanie obecne – umeblowane, a wtedy z nieba trochę za późno spadła mi firma Meble Jana . I olałabym sprawę, bo przecież kanapę w salonie mam – gdyby nie fakt, że ta prostota mebli, które oferują, tak przypadła mi do gustu, że nie mogłam przejść obojętnie. Początkowo wybrałam kanapę, ale jednak jak już pisałam po wszystkich za i przeciw padło na narożnik. Wszystko ładnie, pięknie, ale w asortymencie rzuciły mi się w oczy same ciemne kolory. Szybko jednak dowiedziałam się o możliwości wyboru innej tkaniny i padło na klasyczną, jasną szarość. Myślę, że w połączeniu z fajnymi poduszkami w czerni i bieli – będzie to dawało niezły efekt.

Jeśli chodzi o porównanie – nie mam tutaj szerokiego pola do popisu. Miałam w swoim życiu tylko jeden narożnik i oczywiście jakąś kiczowatą kanapę, której nie biorę pod uwagę. Postanowiłam zatem porównać mój nowy mebel z poprzednim, który miałam w mieszkaniu w Inowrocławiu i rzeczywiście – choć nie wiem ile tamten kosztował – to na tle nowego wypada blado. Nowy narożnik ma zdecydowanie wyższej jakości tkaninę i znacznie wygodniej się nam nim siedzi. Nie jest zbyt twardy, ani zbyt miękki, jest wprost idealny.

Ceny – pozwoliłam sobie zrobić mały research w sieci i rzeczywiście – ceny nie należą do najwyższych. Podobne narożniki w innych sklepach kosztują nawet 500 zł więcej – to jest już dla mnie kolosalna różnica. Więcej o firmie możecie przeczytać tutaj. Proces dostawy, bo zapewne takie kwestie też Was interesują – bezproblemowy. Mimo, że firma transportowa nie ma obowiązku wnoszenia mebli to jednak pan okazał się pomocny i razem z F. wniósł nasz nowy mebel do mieszkania.

Czy jestem zadowolona? Ogromnie! Jest to jedna z tych rzeczy, która na pewno stanie w moim nowym mieszkaniu i będzie służyć mi latami. Ale, ale… na koniec jeszcze Was trochę wykorzystam – jak takie cuda najlepiej czyścić? Samodzielnie czy może raz na jakiś czas zatrudnić do tego kogoś, kto zrobi to profesjonalnie? Narzuta załatwiłaby sprawę, ale trochę słabą opcją jest zakrywanie czegoś co tak ładnie się prezentuje… HELP! :)

A teraz zobaczcie sami moją wisienkę na torcie, a już za kilka dni przygotuję wpis z fajnymi gadżetami, które również w salonowym projekcie chciałabym mieć…

 

DSC_0005

 

DSC_0006

 

DSC_0008

 

DSC_0012

 

DSC_0013

 

DSC_0015

 

DSC_0018

 

DSC_0020

 

DSC_0021

 

DSC_0025

 

DSC_0027

 

DSC_0029

 

DSC_0030

 

DSC_0032

 

DSC_0033

 

DSC_0034

 

DSC_0035

 

DSC_0039

 

DSC_0041

 

DSC_0042

 

DSC_0044

 

DSC_0046

 

DSC_0047

 

DSC_0048

 

DSC_0050

 

DSC_0051

 

DSC_0055

 

DSC_0056

 

DSC_0057

 

DSC_0058

 

DSC_0059

 

DSC_0061

 

DSC_0063