#fitchallenge – 3 miesięczny projekt metamorfozy!

1 września 2016

No i stało się. Pierwszy września nadszedł szybciej niż się spodziewałam. Wakacje zleciały w niesamowitym tempie, a ja trochę sobie podczas nich poszalałam jeśli chodzi o żywienie. Na siłowni byłam zaledwie kilka razy, bo najzwyczajniej w świecie wieczorami padałam na pysk i było to ostatnie o czym chciałam wtedy myśleć. Ale teraz będzie inaczej…

Projekt metamorfozy. Chciałabym napisać o nim od razu tu i teraz, ale… po kolei. Nadszedł taki moment w moim życiu, kiedy potrzebuję chwili poza domem. Doskonale wiem, że potrafię ćwiczyć w domu, bo pamiętam jaką formę zrobiłam rok temu z dzieckiem u boku, wykorzystując pół godzinne drzemki w ciągu dnia i spinając tyłek, żeby zdrowo jeść. Da się? Da! Wszystko się da. Ale ja już nie chcę… nie chcę być bohaterką na siłę, która nie wydaje ani złotówki na siłownię i robi rzeźbę nie wytykając nosa poza swoje mieszkanie. Pola poszła właśnie do przedszkola, a przede mną cholernie ciężkie zadanie: nauczyć się organizacji. Ktoś może powiedzieć – przy dziecku dałaś radę pracować, ćwiczyć to bez dziecka co za problem. Otóż taki, że jak się ma nagle tyle czasu sam na sam – to prościej nic nie robić, delektować się ciszą, kąpielą czy ulubionym filmem. Ale… ale nie po to załatwiałam przedszkole, by teraz poddać się tej błogiej wolności. Przedszkole było głównie dla potrzeb Poli, na drugim miejscu był rozwój mojej pracy. Postanowiłam, że warto w ten „wolny” czas wbić też czas dla siebie, ale w taki sposób, który nie będzie polegał na lenistwie, a na czymś co da mi też korzyści – i to jest właśnie ta siłownia.

Projekt metamorfozy, który nazwałam projektem #fitchallenge – miał pozostać początkowo tylko w moim prywatnym notesie. Wiem jednak, że nie ma większej motywacji, niż powiedzenie A przed publiką, po to by potem nie wymigać się od powiedzenia B. Poza tym… pokazując Wam, że mi się chce, że ja tego dokonuję – mogę zmobilizować też i Was. Nieważne czy będziecie ćwiczyć w domu, na siłce czy na placu zabaw. Nevermind. Liczy się efekt. Oczywiście ćwiczenia ćwiczeniami – nie zapominajmy, że to co jemy odgrywa w tym wszystkim główną rolę. Jak wiecie choruję na hashimoto, więc tym bardziej mam motywację, by micha była czysta jak najczęściej – ilekroć skuszę się na chleb, jakiekolwiek ziarno czy za dużo nabiału – puchnę, zatrzymuje mi się woda i generalnie czuję się jakbym była styraną przez życie 50 letnią kobietą. Ta choroba nie jest fajna i mocno żałuję, że tak ją zbagatelizowałam. Ale… nie jest to koniec świata i zdrową dietą i aktywnością można naprawdę zdziałać cuda!

Kiedy zauważyłam w swoim projekcie potencjał, miałam z niego zrobić naprawdę coś wielkiego. Znaleźć partnerów do współpracy, załatwić nagrody dla czytelników – zamiary były, plan projektu powstał, niestety czasu zabrakło. Wzięłam się za to zbyt późno, a szkoda. Wszystko jednak dzieje się po coś. Wierzę, że jeśli projekt już wystartuje i będzie dobry – to obroni się sam. Być może wtedy przyciągnie on kogoś, kto zobaczy w nim potencjał i zechce do niego dołączyć. Póki co – działam w pojedynkę!

#fitchallenge – o co tutaj chodzi?

Ale konkretniej. #fitchallenge to moja metamorfoza. Zarówno fizyczna jak i psychiczna. Na Waszych oczach będę Wam pokazywać jak zmienia się moja waga, ciało. Będziecie śledzić to jak się odżywiam, co ćwiczę, jak zmienia się moje samopoczucie. Na instagramie i FB będziecie mogli być z projektem na bieżąco, z kolei blog będzie służył do miesięcznych podsumowań.

I Ty możesz dołączyć! I wygrać nagrody…

Tak! I Ty możesz dołączyć i stworzyć swój własny projekt metamorfozy.  Jeśli ugotujesz czy przyrządzisz coś zdrowego, jeśli wyjdziesz na świeże powietrze pobiegać, jeśli będziesz czytać książkę czy gazetę o zdrowym stylu życia – cyknij fotkę i wstaw ją na instagram tagując hashtagiem #fitchallengebymamala. Możesz też oznaczyć mój instagram na zdjęciu, będę wtedy dostawać powiadomienia. W każdym miesięcznym podsumowaniu na blogu, wskażę zwycięskie zdjęcie, które obdaruję nagrodą, która przyda Wam się i w Waszej metamorfozie.

3,2,1…. START!

A więc… startujemy. Pierwszy września – nowa energia, nowy power, nowe wyzwanie, mój projekt metamorfozy, która ma zmienić mnie i moje życie. Z jakiego punktu startuję? Napiszę Wam najważniejsze parametry, które za miesiąc porównamy…

WAGA: 69 KG ( 4 kilo przez wakacje! )

TŁUSZCZ:  30,1 %

MASA TŁUSZCZU: 20,4 kg

MASA MIĘŚNI: 44,1 kg

BMI: 21,8

 

Tak to mniej więcej wygląda. Pamiętam, że jedząc wcale nie tak zdrowo, a mniej i ćwicząc w domu jedynie przysiady (!!!)  miałam tłuszczu poniżej 25 % ! Nie wiem w jak szybkim tempie mogę dobrnąć do 25 %, ale byłoby fajnie osiągnąć to przez miesiąc. Wolę stawiać sobie mniejsze, ale realne cele i pozytywnie się zaskoczyć niż rozczarować…

 

CELE I PLANY NA WRZESIEŃ:

  • waga – 66 kg
  • trening – 3 x w tygodniu
  • regularne i zdrowe posiłki
  • 2 litry wody dziennie ( wody, nie wódy!)
  • dodatkowa pielęgnacja ciała balsamami
  • ograniczenie cukru, nabiału i pieczywa

Pisząc zdrowe posiłki nie mam tutaj na myśli bułki pszennej i twarogu na śmietanie. Czasem kiedy widzę, co ludzie tagują jako zdrowe posiłki czy dietę mam wrażenie, że są na tym etapie co ja w liceum – kiedy myślałam, że zdrowe odżywianie to bułka, jogurt i schabowy, ale przecież z zieloną sałatą…

Co do treningów – głównie chodzi o to, by podjąć jakąś aktywność fizyczną. Nie zawsze musi być to trening siłowy. Przykładowo dzisiaj, zaliczyłam w pół godziny 5 km na orbitreku – spaliłam 200 kcal. Po takiej rozgrzewce zrobiłam pół godzinny trening siłowy, głównie na uda i pośladki. Co będzie dalej? Nie wiem… mam nadzieję, że będzie tylko lepiej!

A teraz… wesprzyj mnie dobrym słowem, dodaj sił i jeszcze większej energii. A jeśli zdecydujesz się dołączyć do mojego wyzwania – będzie mi niezmiernie miło! Udostępnij ten post dalej znajomych, by dowiedzieli się o projekcie, w którym sami mogą się maksymalnie zmotywować i przy okazji…  coś wygrać! ;) Aktywność popłaca, zatem rusz ze mną już teraz!

 

DSC_5853

 

DSC_5839

 

DSC_5805

na zdjęciu z Martą z TOMITOBI

DSC_5724

 

DSC_5854

 

fit1

 

DSC_5700

 

koszulki – koszulove.com

bransoletka ciężarki –

Power Jewels

  • Małgorzata Stryjecka

    Super ja ćwicze pod okiem Wojciech Banik, prowadzi stronę Jedz i chudnij, mam dietę i ćwiczenia od niego. Od 06.06 schudłam 7,5 kg.wolno trochę ale wakacje wiadomo trochę grzechów było. Trzymam za ciebie kciuki i będę z tobą również się motywować. Mój cel to Twój początek ale każda z nas jest inna. 8 lat nic nie robienia chciałabym w rok zgubić. Buziaki

    • Brawo kochana, będzie jeszcze lepiej! Trzymam kciuki i za Ciebie i czekam na zdjęcia! :) :*

  • Sara W.

    Wow, super akcja! Z chęcią dołączę, ale… musisz mnie naprawdę dobrze motywować! Trzymam kciuki za Twoje cele,ja chciałabym schudnąć ok. 10 kg, ale myślę, że tak jak piszesz : wszystko się da! Dziękuję za kolejną dawkę motywacji. Buziak!

    • Pewnie, że wszystko się da, musi to być dla Ciebie OCZYWISTE :*

  • iwka

    nie mam insta, ale chyba specjalnie dla akcji zaloze :) i obiecuje wstawiac ekstra zdjecia! podlapalam bakcyla po wpisie, az sama w to nie wierze hehe. jutro pocwicze z Ewka, obiecuje! trzymam tez kciuki za ciebie, nie moge sie doczekac podsumowania wrzesnia!

    • Jako projektantka koszulek pozwolę sobie się wypowiedzieć – pokazane koszulki zostały stworzone dla potrzeby sesji PROJEKTU FITmama. Czy wejdą do sklepu, niewiadomo. Będziemy się z koszulove o to starać. Póki co szukamy fajnych modeli koszulek, na których moglibyśmy pracować.
      Jeśli będzie większe zainteresowanie, wtedy pomyślimy o wprowadzeniu ich na stałe. Dawajcie znać na fan page’u koszulove, czy chcecie tych koszulek. To da nam kopa do dalszej pracy.

    • mam nadzieję, że dotrzymałaś obietnicy! :*

  • Marta

    No napis na koszulce rzeczywiście ekstra. Ale nie widzę w asortymencie na stronie, którą podałaś :( A za projekt trzymam kciuki. Jeśli mnie zarazisz energią i ja dołączę :*

    • Co do koszulek – Marta odpowiedziała komentarz niżej ( chyba się pomyliła) – koszulek nie ma w asortymencie, jeśli będzie zainteresowanie – wejdą :)

  • Agnieszka

    Zrezygnuj z glutenu to będzie lepszy efekt i samopoczucie. Ja zrezygnowałam z przymusu (choroba) i widzę poprawę przede wszystkim mojego samopoczucia. Trzymam kciuki. ☺

    • Też słyszałam, że zklikwidowanie glutenu już da efekt w postaci spadku wagi. Do tego zero cukru (sztucznego) i będzie super :)

    • Tak, tak, po glutenie sama zauważyłam, że czuję się najgorzej, ale nie umiem go jakoś wykluczyć totalnie… :/

  • Maria Woloszek

    powodzenia Alka ! :) ja bym prosila o duzo przepisow, ktore znasz i lubisz ;) i najlepiej jakies sprawdzone sklepy ze zdrowa zywnoscia, polecisz cos?

    • Maria ja właściwie kupuję w sieciówkach typu auchan, po prostu czytam składy :) Przepisy będą :*

  • Marta Zet

    Trzymam kciuki kochana! Ja nie mam nic do schudnięcia ale przydałoby się ujędrnić ciało wiec…dołączam! Nie intensywnie ale na luziku. Zaczynam od roweru i przysiadów 3x w tygodniu! Niech moc będzie z nami!

    • No właśnie! Ja też głównie ujędrnienie, bo waga to właściwie najlepiej jak mam ok. 64/64 kg – wtedy się najlepiej czuję :) Buziak :*

  • Dołączam! Wiesz, że będę Cię wspierać we wszystkim <3
    Motywuj mnie, a jak ciebie! Razem damy radę.

  • Wika

    Powodzenia, kibicuję! :-)
    Ja póki co czekam na moją córeczkę (jeszcze miesiąc! :), ale po porodzie i niezbędnej regeneracji, też wezmę się za siebie :)

    • Super, projekt będzie trwał nie tylko 3 miesiące, a pewnie już… zawsze :D więc dołącz jak będziesz na siłach!

  • Kinga Kmiecik

    Dołączyłam! :* <3 Ale pewnie to już widziałaś na Insta :P