Prezenty, które mają pozytywny wpływ na rozwój dziecka. I kosztują mniej niż 40 zł.

31 maja 2017

Co jakiś czas zadaję Wam pytania o to, co chcielibyście zobaczyć na blogu. Mimo, że ciągle myślę nad nowymi tematami stricte lifestyle, zawsze okazuje się, że tematy dotyczące dzieci są jednak nadal przez Was mocno pożądane. Prezenty, rozwój dziecka – to wszystko interesuje Was niezmiennie.

Dlatego dzisiaj tematem numer jeden będą właśnie prezenty. Kiedy ostatnio wstawiłam na blog propozycję na prezenty na Dzień Dziecka, na blogu był totalny szał! Rozejrzałam się na drugi dzień po pokoju i w głowie miałam całą masę wpisów dotyczących właśnie zabawek. Ale stwierdziłam, że … co tam zabawki! Lepiej pokazać coś innego, wyjątkowego, oryginalnego. Coś przy czym dziecko nie tylko dobrze się bawi, ale również się rozwija.  I to wcale nie są jakieś nudne rzeczy, rzucone w kąt po jednym dniu. To coś, co ciągle jest w użytkowaniu i to nie tylko przez Polę!

Dzisiaj skupimy się na produktach wspierających rozwój dziecka. Jedne z tych, które mamy zaczęły nam towarzyszyć już od pierwszych dni życia Polki w formie… książeczek kontrastowych!

To właśnie rodzinne wydawnictwo Sierra Madre jako pierwsi w Polsce w 2011 roku wprowadzili koncept czarno-białych książeczek. Ale na tym się nie skończyło. Jeśli kojarzycie ich tylko z tymi książeczkami, to muszę wyprowadzić Was z błędu. Ich produkty mogą Wam towarzyszyć znacznie dłużej niż  pierwszym roku życia dziecka. I ja Wam dzisiaj pokażę cóż to takiego… ale zanim przejdę do produktów dla starszaków, chciałabym Wam na pierwszy ogień pokazać nowość właśnie dla maluszków – dzięki takim właśnie prezentom, możecie nie tylko sprawić przyjemność dziecku czy młodej mamie, ale mieć też fajne poczucie, że wsparliście właśnie w wyjątkowy sposób rozwój dziecka.

 

 PREZENTY WSPIERAJĄCE ROZWÓJ DZIECKA

 

OCZAMI MALUSZKA – ZAWIESZKA

 

 

W kartoniku znajdziemy zestaw kart kontrastowych, przeznaczonych głównie dla dzieci do 1 roku życia. Do kart dołączony jest klips, dzięki któremu możemy stworzyć wyjątkową książeczkę, którą przywiesimy np. do wózka albo w aucie. Książeczka jest jak najbardziej bezpieczna i dostosowana do użytkowania przez najmłodszych. Zawieszka została również wyróżniona w konkursie Komitetu Ochrony Praw Dziecka jako zabawka przyjazna dziecku. 

 

 

 

 

 

 

No dobra… ale wy chyba najbardziej czekacie na propozycje dla starszaków, które zapowiadałam Wam na InstaStory, prawda? Pamiętacie te tajemnicze karty, w tajemniczych pudełkach? To są dopiero czadowe prezenty!

 

SERIA „CZAS Z DZIECKIEM”

 

 

Są to trzy pudełka ( do kupienia również oddzielnie ), w których znajduje się po 30 kart z danej kategorii. Możecie o niej poczytać tutaj.

 

GOTUJ Z DZIECKIEM

 

 

W tym pudełku znajdziecie 30 kart z przepisami na pyszne posiłki, które idealnie trafiają w gusta najmłodszych. Po jednej stronie karty znajduje się zdjęcie posiłku, czas przygotowania, ilość porcji oraz stopień trudności. Wymienione są również wszystkie składniki – i ich małe obrazki – genialne dla dzieci nie umiejących czytać. Na odwrocie karty znajduje się … przepis! Prosty, obrazkowy z krótkimi komendami typu: dodaj bakalie, dodaj jogurt, wszystko wymieszaj. Na samym dole znajdują się rady dla młodego Szefa Kuchni, mówiące np. o tym, żeby dodać więcej jabłka, jeśli chcemy słodszą surówkę. Mało tego – już same nazwy są przyciągające dla dzieci np: to nie feler, krzyknął seler albo paluszki rybne pana kapitana :)

 

 

 

 

 

 

 

 

Karty GOTUJ Z DZIECKIEM to idealny sposób na dni, kiedy sami nie wiemy co zjeść – możemy wylosować kartę, albo wybrać coś adekwatnie do czasu jakim dysponujemy. To idealny sposób na dzieci takie jak Pola – wiecznie niezdecydowane. Tutaj mają czarno na białym – jaki posiłek mogą zjeść, co w nim jest zawarte. Wystarczy dać dziecku kilka kart, pozwolić wybrać, a potem wspólnie coś ugotować.

 

CZARUJ Z DZIECKIEM

 

 

Tym razem na kartach nie znajdziemy jedzenia, ale… sztuczki! Trzydzieści wspaniałych i wyjątkowych sztuczek! Na jednej stronie karty możemy zobaczyć nazwę sztuczki, spis rzeczy potrzebnych do jej wykonania, poziom trudności oraz… efekt – czyli ukazanie co zobaczy nasza widownia w formie rysunkowego komiksu. Na odwrocie karty mamy instrukcję krok po kroku jak daną sztuczkę wykonać oraz RADY NIE OD PARADY.

 

 

 

 

 

 

 

Co najważniejsze – rzeczy potrzebne do sztuczek to np. ścierka, moneta, ołówek… a czasem jedynie nasze… dłonie i kawałek sznurka. Albo same dłonie! To jest idealna propozycja dla starszych dzieci, które będą chciały pokazywać Wam samodzielnie czary, których się nauczyły :) Zachwyt i podziw jakie dziecko widzi na twarzy swoich rodziców jest niezwykle ważne i budujące. Dziecko ćwiczy wiarę w siebie, cierpliwość, motywuje się do tego, by zrobić coś jeszcze lepiej. Chwalenie dziecka i docenianie jego starań wpływa ( nie tylko na tych najmłodszych) niezwykle dobrze, a wręcz magicznie. Dzieciaki dostają skrzydeł, czują się dowartościowane i wierzą w swoją… moc! Magiczną moc! ;)

 

EKSPERYMENTUJ Z DZIECKIEM

 

 

No i tutaj coś w sam raz dla dzieci żądnych nowych doświadczeń – eksperymenty! Mali naukowcy będą tutaj mieli nie małą frajdę. Trzydzieści różnych eksperymentów od walki żywiołów po domowy elektromagnes. Podobnie jak poprzednio – na jednej stronie karty mamy nazwę eksperymentu, poziom trudności i potrzebne składniki. Na odwrocie mamy już szczegółową instrukcję – kroki do wykonania, naukowe wyjaśnienie oraz rady dla młodego naukowca. Eksperyment nie dosyć, że pozwala dziecku na samodzielne wykonanie ciekawego doświadczenia, to jeszcze je szczegółowo wyjaśnia – np. w przypadku domowego elektromagnesu, dziecko może dowiedzieć się o polu magnetycznym, które wytworzył dzięki połączeniu drutem biegunów plus i minus.

 

 

 

 

 

 

I jak? Podoba Wam się SERIA „CZAS Z DZIECKIEM”? Mi bardzo – oczywiście nie bardziej niż Poli :) Ale to jeszcze nie koniec. Mam dla Was jeszcze dwie propozycje, które na pewno przypadną Wa do gustu. Gotowi? To lecimy!

 

PUZZLOWANKI MALOWANKI 

 

 

Idealny sposób na wyćwiczenie zdolności manualnych, ćwiczenie pamięci, rozwój dziecka, a przy tym wszystkim – świetną zabawę. Pola uwielbia od jakiegoś czasu wszelkiego rodzaju rysowanie, malowanie, układanie puzzli. Sprawia jej to niesamowitą frajdę i muszę przyznać, że z czasem stała się przy tym bardzo cierpliwa i niesamowicie skupia się na wykonywanych czynnościach. Jest niezwykle precyzyjna, a przecież jeszcze niedawno rzucała czymś jeśli jej coś nie wyszło.

 

 

 

 

 

 

 

 

Puzzlowanki malowanki, to pudełko, w którym znajdziecie dwa zestawy ścieralnych puzzli – 12 elementowy i 24 elementowy. Do tego dołączone są cztery kredki świecowe oraz materiałowa szmatka, dzięki której cały rysunek z puzzli można w moment zmyć… i stworzyć kolejny! To istna dawka kreatywności, nauki i zabawy dla każdego dziecka. Nie układa w kółko tych samych puzzli, tylko tworzy własne „ilustracje”, które potem układa, zmazuje i… tworzy kolejne!

 

Na koniec zostawiłam dla Was coś książkowego. Tworząc ten wpis i robiąc do niego zdjęcia kompletnie zapomniałam o tej książce – a czułam, no czułam, że coś jeszcze chciałam Wam pokazać. Ale nic straconego, dwa dni później Pola sama się o książkę upomniała prosząc o zdjęcie jej z regału… no i masz! Matce się przypomniało!

 

HELLO RUBY – programowanie dla dzieci

 

 

Wierzcie mi, że kompletnie nie wiedziałam jak takie małe dzieci mogą uczyć się technologi w jakiś prosty, zrozumiały sposób. A jednak. Hello Ruby to pierwsza tego typu książka w Polsce. Podzielona jest na dwie części: ta pierwsza opowiada o przygodach Ruby i jej przyjaciół. Druga część to zestaw zadań.

” Zadania przedstawią w praktyce problemy ze świata kodowania: jak stworzyć algorytm (mycia zębów), jak rozpoznać wzór (obrazków na tapecie), jak ułożyć pętlę (figur tanecznych), czy też jak szukać błędu w instrukcji (przygotowania kąpieli). Dzięki nim mali programiści rozwiną swoje umiejętności, przy okazji świetnie się bawiąc! „

 

 

 

 

 

 

 

Pola początkowo skupiała się na opowiadaniu, ale od jakiegoś czasu i druga część stała się dla niej dużo bardziej zrozumiała i atrakcyjna. Książka posiada niesamowite ilustracje, a zadania w drugiej części są atrakcyjne nie tylko dla starszaków, ale i dla nas – rodziców. Zadania wcale nie są trudne i niezrozumiałe – wręcz przeciwnie. Przykładowo mamy ćwiczenie z sekcji STRUKTURA DANYCH, nazywające się : czas na drugie śniadanie! 

W ćwiczeniu tym, dziecko musi pomóc Ruby dopasować jedzenie do właściwych przegródek. Przyznam, że Pola radzi sobie  z tego typu zadaniami naprawdę fajnie, a i ja mam przy tym fajną zabawę i oczywiście satysfakcję!

 

I jak? Zaciekawieni? Zainspirowani? Prezenty przypadły Wam do gustu? Lalki barbie i auta też mają swoje miejsce w życiu dzieci, ale przy wyborze gier, zabaw czy książek dla dzieci, pamiętajmy o tym, że warto inwestować w produkty, które pełnią nie tylko funkcję rozrywkową, ale potrafią sprytnie podczas tej rozrywki nauczać. Dzieci chłoną wiedzę jak gąbka, a nauka jest najfajniejsza wtedy kiedy na pierwszy rzut oka… jej nie widać ;)

Dotrwajcie do końca wpisu… tam czeka na Was niespodzianka … prezenty ! :)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

KONKURS !!!

Mam dla Was super fajne prezenty! Wśród wszystkich uczestników zabawy, rozdam trzy egzemplarze książki HELLO RUBY – specjalnie dla Was! :)

Zabawa jest tylko dla osób lubiących FB:  Mamala i Sierra Madre

 

Zasady są proste:

  1. W komentarzu na blogu i na FB o tutaj ( ten sam komentarz w dwóch miejscach) odpowiedz na pytanie: jak kreatywnie spędzasz czas z dzieckiem?
  2. Opcjonalnie: udostępnij post konkursowy i zaproś znajomych

 I… czekaj na wyniki! Bawimy się w dniach 31.05 – 04.06. Wyniki ogłoszę w przeciągu 5 dni od zakończenia konkursu.

 

POWODZENIA!

  • Aga AG

    Ze mną Córka zdecydowanie robi plastyczne rzeczy… przeróżne… od zwykłych farb poprzez różne masy robione w domu, prace przestrzenne… mamy dwa wielkie pudła plastycznych rzeczy – nie jestem w stanie tego spisać- na regale stoją książki z inspiracjami… dzisiaj widzę jak bardzo jest sprawna manualnie i jak potrafi sama wymyślać różne dekoracje… to zasługa tworzenia od momentu, kiedu pierwszy raz wzięła kredki do rączek. Kreatywność u nas ujawnia sie także w kuchni… gotuje zarówno ze mną jak i Tatem… dzięki niej nawet wygrałam konkurs na ciekawą pizze ;) cecylkowa książka kucharska czy książeczka z ciekawymi kanapkami często jest wertowana… warto w dzieciach budzić wyobraźnię, kreatywność… to potem owocuje w wielu aspektach.

  • Ewelina Matusiak

    mam wrażenie, że jesteśmy kreatywne na każdym kroku :P malujemy kredą na kostce, wycinamy jakieś pierdołki z gazet i przyklejamy na brystol :D zbieramy liście, różne kamienie i w domu układamy z tego „obrazki” – może taka fikuśna ta kreatywność, ale jest mega frajda :)

  • My lubimy kreatywne zabawy, jedną z nich jest układanie klocków, robimy też eksperymenty i to nie tylko te chemiczne ale przede wszystkim kuchenne. To nam pomogło w przekonaniu małego niejadka, że warto probować różnych potraw

  • Małgorzata Stryjecka

    Oczywiście ukladanie lego , puzle ,gry , zabawa masa solna , uwielbiaja moje dziewczynki tanczyc i spiewac ,wymyslamy nowe kroki taneczne ,ukladamu piosenki. Ale i zwykle zabawy na podwórku moga byc kreatywne i uczymy sie ile np. Płatków ma kwiatek , powtarzamy rymowanki by łatwiej zapamiętać kolory ,liczby .

  • Marzena Mistakl

    Nasza kreatywna zabawa zawsze zaczyna się w kuchni. Ja Bardzo lubię gotować dla naszej czwórki i chyba córka odziedziczyła to po mnie:) gdy widzi że zaczynam wyciągać składniki na ciasto, pierogi czy pizze zawsze przybiega i pyta co dziś gotujemy. Zawsze się cieszy i jest bardzo dumna z tego że może zjeść ulepionego przez siebie pierożka czy ciasteczko. Dodatkowo przy takich pracach z ciastem dziecko rozwija swoją motorykę. Zaznaczę jeszcze że ma tylko trzy latka moja mała kuchareczka :)

  • Katarzyna Kornelia Piekut

    Mam dwóch synów Maks(5) i Tymek(2) latka.Niestety chłopcy bardzo dużo chorują wiec czas wspólnie spędzamy albo w domu albo w szpitalu.Wiadomo jak jest w szpitlach ale w domu zawsze jest ciekawie.Bardzo lubimy czytać ksiązki w jezyku angielskim.Chlopcy wtedy maja okazje przeniesc sie w inny świat,poznają nowe słowa i staraja sie powtarzac niektore wyrazy co super brzmi w ich ustach.Lubimy zabawę piaskiem kinetycznym,mamy 5 kolorów.i tworzymy niesamowite budowle,bawimy sie w dom i przygotowujemy potrawy.Lubimy lego duplo-najbardziej mlodszy syn.Uwielbiamy grać,mamy zestaw 100 gier i ucze syna grac w warcaby(starszego),gramy w bierki,chinczyka,piotrusia,memory.Gramy w „co widze w pokoju koloru np.czerwonego” i syn szuka i pyta czy to to.Uwielbiamy spedzac czas w kuchni.Maksiu bardzo mi pomaga,miesza,kroi i pozniej pomaga wylozyc na talerze i tworzy swoja potrawe.Ostatnio zrobil mi super kanapki.Tymus przy gotowaniu wiecej broi ale gra nam tez na garnuszkach by lepiej nam sie gotowalo.Chlopcy maja okazje posmakowac duzo nowych produktow np.przy robieniu salatki.Lubimy prace ręczne,ostatnio robilismy biedronki z orzechów wloskich na liściu.Lubimy takze układać puzzle.Nigdy się nie nudzimy bo trzeba zapełnic 24h plan dnia😊

  • Roksana Gisal

    mi się dwa razy udało :) dwa razy w życiu coś wygrałam :) jestem mego szczęśliwa i jesZCE raz dziękuję :* powodzenia dziewczyny :*

  • Magdalena Sawicka

    Kiedy mojej córce nie chce się rysować kredkami, malować farbami ani nawet wyjść na dwór to wtedy wchodzimy do kuchni i razem przygotowujemy coś pysznego dla całej rodziny, a to sałatkę z kolorowych warzyw, a to pyszny, owocowy deser lub pieczemy wykrawane ciasteczka, które późnej wspólnie dekorujemy w przeróżne wzory. I już jest wesoło !

  • Magdalena Szczechura

    Moja córcia uwielbia tańczyć i malować. Często więc włączamy muzykę i tańczymy?śpiewamy. Maluję chętnie kredkami,ale często woli farbkamki. Ma dwa latka,a już wykazuje zdolności:) jestem z Niej bardzo dumna. Lubi też już jak skończą Jej się chęci do ulubionych zajęć budować wierzę z klocków,przeglądać i czytać książki z bajkami ze mną. Teraz gdy jest ciepło to obie tzn.Ja i córcia spędzamy czas na spacerkach i zabawie na podwórku np.robimy babki z piasku i puszczamy banki mydlane:) fajnie jest być mama:))

  • Maria Woloszek

    My uwielbiamy układać puzzle – małe, duże, jakiekolwiek :) Najfajniejsza forma zabawy, nauki koncentracji i cierpliwości :)

  • Julia Radlinska

    Mój synek w lipcu skończy dopiero 2 latka ale już zaczynamy układać puzle grać w owocowe domino i budować z klocków wieże większe niż on sam ☺ z racji pogody często spędzamy czas na robieniu babek z piasku puszczaniu baniek i zabawy dmuchawcami ☺

  • My (ja i moja trzyletnia córeczka :)) często malujemy ołówkiem różne stworki na kartce papieru, po czym zamiast kolorować, wyklejamy je plasteliną :)

  • Anna Jankowska

    Z moim synkiem Antosiem robimy dużo rzeczy wspólnie. Pieczemy ciasteczka, podlewamy warzywa w ogródku, ostatnio nawet wspólnie myjemy naczynia. Jest z niego taki mały pomocnik. Lubimy malować farbami plakatowymi (powstają małe dzieła sztuki), grać w „memory”, czytać książeczki na dobranoc i ćwiczyć jazdę na rowerze.

  • Marta Jędrzejczak

    Standardowo,razem z córką Klarą 4
    latką,układam puzzle,malujemy farbami, rysujemy,kolorujemy kredkami,gramy w Piotrusia, w grzybobranie. Ale mamy w domu taki swój rytuał,który robimy wspólnie na powrót taty marynarza po rejsie. Odbijamy rączki Klary na kolorowym kartonie, wycinam je nożyczkami,a następnie odliczamy 10 końcowych dni do powrotu taty,do domu. Rączki wieszamy na sznurku,które trzymają drewniane klamerki z dekoracja marynistyczna,także wykonane przez Nas. Radość z przyczepienia tej ostatniej łapki jest bezcenna😉⚓

  • Natalika

    Mój Krzyś ma dopiero 19 miesięcy, ale staram się dla niego organizować kreatywne zabawy. Puszczamy bańki mydlane, malujemy farbami za pomocą paluszek i lepimy różne kształty z plasteliny. Czasami też robimy tzw. wydzieranki z gazet a innym razem malujemy kreseczki kredkami. Gdy muszę zrobić coś w kuchni, to udajemy, że razem gotujmy – ostatnio Krzyś kleił palce w cieście do pierogów. Z czasem gdy podrośnie na pewno coś jeszcze wymyślimy.

  • Anula Wawrzyniak

    By dzień z dzieckiem kreatywny był cudny, niezapomniany,
    proponuję kilka tricków, po wielokroć już sprawdzanych!

    1.
    Już z samego rana zacząć z dzieckiem bitwę na poduchy,
    skakać po łóżkach, chichotać, łapać pod sufitem muchy,
    niech się nawet sypie pierze, co tam, razem posprzątamy!
    Ważne, że się wszyscy razem na wesoło wybudzamy!

    2.
    Niech każdy posiłek w dzień ten jest bajecznie kolorowy,
    pomidor niech jest biedronką, ogórek to wąż nilowy,
    niech się serek chmurką stanie, jajko – łódeczką na toni
    kanapki-morza, i niechaj każdy kęs do buźki goni!

    3.
    Namalujmy razem mapę marzeń naszych, wspólnych planów,
    każdy przecież ma marzenia, więc nie będzie zbędnych namów!

    4.
    Upieczmy razem ciasteczka na Dzień Dziecka – kolorowe,
    pyszne, kruche, bardzo proste, z dodatkami, odlotowe,
    takie, by maluch mógł wprawiać się w działaniach piekarniczych
    i by sam je powycinał (dzieciak aż z radości kwiczy!)!

    5.
    Urządźmy sobie podchody – choćby przy domu, w ogrodzie,
    i na nowo odkrywajmy miejsca nam znane na co dzień,
    niech też na końcu, na mecie, czeka jakiś drobiazg miły
    dla malucha – niech zwycięży, zyska wiarę w swoje siły!

    6.
    A może potem wizyta na placu zabaw? Szalona
    zawsze jest tam wszak zabawa, a dziś będzie przedłużona!

    7.
    Oddajmy dzieciakom władzę na godzinę. Niech poczują,
    jak to jest, kiedy to one w calutkim domu królują,
    niechaj w granicach rozsądku wydają nam polecenia,
    niech szaleją, niech się uczą… mądry swobodę docenia!

    8.
    Urządźmy popołudniową sesję foto dla rodziny,
    przebierzmy się w zwariowane stroje, strójmy głupie miny
    i utrwalmy to szaleństwo na serii zdjęć kolorowych,
    będzie to świetna pamiątka i rodzinny chrzest bojowy!

    9.
    Wieczorem gry i zabawy urządźmy w którymś pokoju,
    co tam znajdziemy pod ręką – ha! Wszyscy gracze do boju!

    10.
    A przed spaniem poczytajmy – do późnej nocy i dłużej,
    poczytajmy, co tam chcemy, aż się sama całkiem znużę,
    aż komuś się zamkną oczy, dając sygnał do odwrotu
    – bo czytanie dzieciom równe jest oddaniu im klejnotu!

  • Dominika Lenar

    Zły humor podczas choroby nas dopada,
    piękna pogoda wcale się nie zapowiada.
    Wyciągam wtedy mąkę ziemniaczaną,
    zawsze w kuchni skrycie schowaną.
    Wlewam mieszając, odrobinę zimnej wody,
    żeby mąkę rozpuścić – nie dla ochłody.
    Do tego farby zielonej trochę dodaję,
    w misce synowi magiczną miksturę podaję.
    Ciesz nienewtonowska- tak się nazywa,
    od świetnej zabawy uśmiechu nam przybywa.
    Najpierw przelewanie między paluszkami,
    później zgniatanie małymi rączkami.
    Na końcu chowamy w niej małe elementy,
    szukamy ich rękami jak rybak bez przynęty.
    Zabawy nie ma końca polecam każdemu,
    zarówno dorosłemu jak i małemu.

  • Izabela Bor

    Zabawy kreatywne! Zdecydowanie są one u nas na pierwszym miejscu. Piasek kinetyczny i sztuczny śnieg oraz masa solna cały czas robią u nas furorę. Zabawę zaczynamy już od wspólnego przygotowywania. Potem już tylko dobra zabawa, lepienie i dużo śmiechu. Dlaczego ją najbardziej lubimy?? Bo można zrobić coś z niczego. Synek może dać pokaz swojej fantazji, tworzy co mu się tylko podoba. Tym bardziej, że w tej zabawie mogą uczestniczyć wszyscy domownicy, a nawet babcia i dziadek chętnie siadają z nami do stołu i tworzą;) To jest zabawa, która nie ma ograniczeń wiekowych. A przy okazji synek rozwija zdolności manualne, przestrzenne i swoją wyobraźnię, twórczość i kreatywność. Myślę, ze te zabawy pomogą u później w szkole i w dorosłym życiu też;) Często też tworzymy wielkie budowle, budynki, lepimy podobizny swoje i zwierzątka. Synek jest radosny i szczęśliwy, bo wspólnie spędzamy czas. I to najważniejsze;)

    Kreatywnie czas spędzamy
    Bo dużo zabaw wymyślamy
    Lubimy wtedy być kreatywni
    W swoich pomysłach efektywni
    Umysł i rozwój wspomagać
    Dlatego mamusia lubi dawać
    Bardzo różne faktury i tesktury
    A także do mieszania mikstury
    By małe rączki wszystko to badały
    I cały otaczający świat poznawały
    Książki kolorowe też czytamy
    I odgłosy zwierząt też znamy
    Z klocków różne cuda budujemy
    Wyobraźni upust dajemy
    Budujemy przeróżne cuda
    Nieraz pojazd kosmiczny się uda
    Pierwsze kolcki to duplo lego
    Specjalne dla każdego małego
    Są bezpieczne i kolorowe
    W zabawie są cudowne
    Uczą świata i rzeczywistości
    Zwykłej ludzkiej codzienności
    Podstawowe czynności nazywać
    I wszelkie przedmioty pokazywać
    Różności można z nich stworzyć
    I można to wszystko jeszcze mnożyć
    Powstają wielkie budynki
    Z warzyw nawet muminki
    Czasem śmieszne stworki
    Bo mają fajne jęzorki
    Rysować też wszyscy uwielbiamy
    W szczegóły się wtedy zagłębiamy
    Wszystko dokładnie odzworowujemy
    I farbkami lub kredkami malujemy
    Wiele zabaw wymyślamy
    I świetną zabawą mamy
    Sztuczny śnieg i masa solna
    A mama jest taka zdolna
    Że też piasek wyczaruje
    To wszystko małego ujmuje
    Ale ostatnia nasza zabawa
    Za którą należą się nam brawa
    To wielkie kasztanobranie
    Najpierw wielkie przygotowanie
    Na wspólnych spacerach jesieni
    Skarby chowamy do kieszeni
    Kolorowe liście, żołędzie i kasztany
    Wszyscy je przecież znamy
    Potem plansze wspólnie robimy
    I pięknie wszystkim ją zdobimy
    Pola to są piękne kolorowe liście
    A przecież mamy ich całe kiście
    Kasztany to cel każdego
    I zdobyć też można co innego
    Pełno żołędzi i jarzębiny
    I wtedy szczęśliwe mamy miny
    Specjalne pola też mamy
    I wtedy odpowiednią kartę czytamy
    Na niej są pewne polecenia
    To dla małego utrudnienia
    By bliżej lub dalej mieć do mety
    I to są akurat same zalety
    Sami pionki też robimy
    I kostkę oczkami zdobimy
    Tak właśnie wspomagamy
    I wyobraźnię wzbogacamy
    Dużo ruchu też zapewniamy
    Na świeżym powietrzu bywamy
    Naszego synka bardzo kochamy

  • Justyna Jackowska

    Mam wrażenie, że to moi synowie wzięli na siebie odpowiedzialność za zapewnianie codziennej porcji atrakcji. Przede wszystkim troszczą się o to, żeby nie zabrakło mi ruchu. Starannie obmyślają każdy trening, dbając o to, by ćwiczenia były maksymalnie zróżnicowane. Ich kreatywność w tym względzie nie przestaje mnie zaskakiwać. Podejrzewam, że jak tylko opanują trudną sztukę pisania, zaproponują Wydawnictwu własną pozycję pt. „Ćwicz z rodzicem”. Tylko kart będzie pewnie więcej niż 30 ;-)

    Choć skończyły się Igrzyska,

    Wciąż po drodze mi ze sportem,

    A synowie zrobią wszystko,

    Bym w szczytowej była formie.

    RZUT poranną porcją prasy,

    SKOK W DAL do walczących braci,

    Bo trenują już ZAPASY

    Na edukacyjnej macie.

    Jeśli BIEG, to przez przeszkody,

    Bo znów w domu jest, cóż, brudno;

    PCHNIĘCIE szafy stukilowej,

    Bo samochód pod nią utknął.

    Chociaż sił już nie mam wcale,

    Dalej śmigam po pokoju –

    Cóż cenniejsze nad medale

    W rodzicielskim WIELOBOJU?

  • Marta Zet

    „Kombinujesz” – tak mawia mąż, gdy nad wyrzuceniem pustego pojemnika po jogurcie dumam przez kilka minut, tworząc w głowie różne wersje zabaw z nim w roli głównej. Już dawno przekonałam się, że zabawki dla dzieci nie muszą być drogie ani „kupne”, gdyż dziecięca wyobraźnia nie zna granic. Lubię z moim synkiem wymyślać więc zabawy, których głównym bohaterem stają się puste rolki po ręcznikach papierowych czy kubeczki po serku.
    Poniżej kilka naszych DIY rozrywek:)

    1. Etna w naszej kuchni
    Hitem w naszym domu są kolorowe wulkany! Są one wspaniałym wstępem do chemii jako dziedziny nauki, a dla mojego synka to super zabawa, podczas której z jego ust pada szczere „wow”. Wypełniamy cztery szklanki wodą, wkładamy do nich paseczki kolorowej bibuły (do każdej szklanki inny kolor) i po kilku minutach paski wyjmujemy. Otrzymujemy kolorową wodę. Wsypujemy do każdej szklanki opakowanie kwasku cytrynowego (ok. 3-4 łyżki), a w jeszcze innej szklance z wodą rozpuszczamy 5 łyżek sody oczyszczonej. Nabieramy do strzykawki wodę z sodą i wlewamy do szklanek z kolorową wodą. Pssssssssss – właśnie wybuchł wulkan!:)
    http://zmniejszacz.pl/zdjecie/143/466733_wulkany.jpg

    2. Nakręćmy się
    W tej zabawie najlepiej sprawdzają się nakrętki – takie zwykłe, kolorowe, po mleku. Mamy kilka zabaw z nimi w roli głównej:
    – na papierze rysujemy kratki (tak jak do zabawy „kółko i krzyżyk”) i gramy w ww. zabawę nakrętkami właśnie.
    – na papierze rysujemy wyimaginowane miasto z domami, ulicami, sklepami, bankami etc. Nakrętki służą nam jako samochodziki, które jeżdżą od jednego miejsca do następnego
    – na papierze rysujemy samochodzik, dom lub co nam wyobraźnia podpowie – lecz robimy to niekompletnie. Samochód nie ma kół, świateł, a dom nie ma okien, komina czy drzwi. Zadaniem Malucha jest ukończenie obrazku nakrętkami (czyli np. dorobienie okien z nakrętek:)
    – nakrętki mogą być klockami. Robimy z nich wieże (które mój przedszkolak z lubością rozwala:)

    3. Piłko, leć!
    Uwielbiamy też kręgle z butelek po napojach:) Kręgle są podstawą naszych Rodzinnych Wieczorów Czwartkowych – najpierw gramy w kręgle o plastikowy złoty medal (który kiedyś mój synek dostał od dentysty za odwagę;), a potem wspólnie jemy pyszne ciasto. Takie czwartki to nasz żelazny punkt tygodnia i chocby się waliło i paliło – kręgle i ciasto muszą być!

    4. Kupię, sprzedam!
    Jak nauczyć dziecko liczyć i podstaw handlu?;) Gdy, tak jak mi, trafił Wam się mały automaniak – nie pozostaje nic innego jak urządzić…sklep samochodowy! Znajdujemy stary karton i z pomocą naszego zstępnego ozdabiamy go tak, by nie było wątpliwości, że to sklep samochodowy. Następnie robimy metki z cenami (kolorowy papier + klejąca taśma dwustronna) i zaczynamy wyceniać autka. Gdy juz każde autko ma przypisaną sobie cenę – rozpoczynamy część właściwą zabawy czyli KUPNO i SPRZEDAŻ. Walutą są nakrętki (które namiętnie zbieramy).
    Zabawa jest przednia! Dziecko musi dać tyle „pieniędzy” ile jest na metce z ceną, by kupić samochód – musi więc policzyć. Poza tym zaczyna rozumieć na czym polega kupno i sprzedaż („Mamooo, ale ja chcę je wszystkieeee…buuu”, „Nie kochanie, musisz kupić – za tyle, ile masz”).

    5. Kartonowe szaleństwo
    Gdy odwiedza nas Pan Kurier i przynosi paczkę – można opakowanie po niej albo wyrzucić albo dać mu nowe życie. Wybieram opcję nr 2! W ruch idą plakatówki, flamastry i po kilkunastu minutach mamy garaż pierwsza klasa:)

    6. Jestem artystą
    Zapytałam mojego synka czy by nie narysował wakacji:) Tak się złożyło, że byliśmy u babci i nie mieliśmy ze sobą przyborów – kredek, farb itd. Trzeba więc było ruszyć głową! Poniżej dzieło mojego synka (z moją pomocą;) – wyspa i słońce są z bursztynu, fale z taśmy izolacyjnej, palma z kawałków starej płyty CD, promienie słoneczne z papieru z dziurkacza, a statek z takich małych, kolorowych naklejek do zaznaczania stron w książkach. Potrzeba matką wynalazku!
    https://uploads.disquscdn.com/images/b4d4164d082363f95bdeaf1130dc13754f260a6f1d3a6433edb0eb98c11dfdb4.jpg

  • Sla Tom

    Kreatywna zabawa? To nasza ulubiona zabawa z klockami. Wystarczą zwykłe, kolorowe, duże klocki dla dziewczynek i chłopców. A dlaczego? Ponieważ zabawa klockami daje mnóstwo możliwości. Wszystko zależy od pomysłowości.
    – zwykle budujemy wieże (kolorowe, jednokolorowe, wysokie, niższe, wąskie bądź bardzo masywne)
    – zabawa na dłuższy czas to budowanie mostów, dróg dla papierowych samochodzików i torów dla pociągu z wagonikami z kartoników
    – gdy córki mają ochotę na zabawę gumowymi zwierzakami to budujemy boksy i wybiegi w zoo
    – gdy córki mają ochotę włączyć do zabawy lalki budujemy domki dla małych lalek, czasem domki te stają w płomieniach i do akcji wkracza dzielny strażak Sam swoim wozem strażackim i ratuje lalki oraz gasi pożar
    – lubimy również urządzać warsztaty gastronomiczne i powstają prawdziwe kulinarne arcydzieła klockowe: tory, ciasta, babeczki itp.
    – a ponieważ jestem zapalonym kibicem piłki nożnej i koszykowej sprzątanie klocków po zabawie traktujemy jako zabawę w rzucanie klocków do pudełka, kto wie może właśnie trenuję przyszłe gwiazdy sportu?
    Co mogę więcej dodać? Klocki to zabawka, którą można zaaranżować tysiące zabaw. Jeśli raz pokażę moim córkom co można wyczarować z klocków, zabawa z każdym dniem rozwija się coraz bardziej. I choć są jeszcze bardzo małe, ich kreatywność i fantazja rosną coraz bardziej.

  • elekdj

    Wielka to dla syna gratka,

    Gdy się z tatą może bawić;

    Nie ma mocnych na dwulatka,

    Czas zakasać swe rękawy!

    Syn na psoty ma ochotę,

    Śmieje mu się do nich buzia:

    „Chwytaj, synu, za tę szczotę,

    Pomyślimy też o kurzach”.

    Już po chwili wszystko błyszczy,

    Pora wziąć się za naczynia.

    Syn z radości głośno piszczy,

    Taka zgrana z nas drużyna.

    Żona wkrótce wróci z pracy,

    My z posiłkiem już spieszymy;

    – „Jak porządek, synu?”- „Cacy!”,

    Tak się oto „w dom” bawimy!

  • Ania Kamińska

    Muszę wkleić chociaż jedno zdjęcie, bo opis nie zobrazuje ogromu maminej pracy w zajęcie małego „nicponia”, zwłaszcza, że w przypadku braku humoru za poprawienie jego czasem należałaby się nagroda Nobla. Są dzieci mniej i bardziej wymagające, a moja córka nie zadowoli się byle czym. Zacznę więc od jej podium, czyli:
    1. Z uwagi na rozpoczęty niedawno proces edukacji małoletnich (przedszkole dla 3-latków) ulubioną zabawą mojej córki stało się odgrywanie przedszkola w domu. Nie może być jednak półśrodków, więc każdy uczeń w przedszkolu (jest ich ponad 10) musi mieć swojego odpowiednika w postaci pluszaka, każdy musi mieć swoje miejsce na śniadanie na krześle, krzesełku, stołku, pufie lub chociaż poduszce. Wszyscy powinni mieć też przybory do malowanie, plecaki (lub chociaż torebki reklamowe na drobiazgi) i oczywiście buty na zmianę (córka posiada kolekcję butów od „już za małych” do „kupionych na zapas”, więc jest w czym wybierać. Obowiązkowo jest sprawdzanie obecności, wf, rytmika i oglądanie bajek. Mama zazwyczaj jest „Panią Grażynką”, czyli opiekunką w przedszkolu, która organizuje dzień. Wszelkie zabawy, piosenki do śpiewania czy tez atrakcje do zrobienia w ciągu dnia wymyśla córka. Jest też profesjonalna lista obecności, miejsce na szatnię, kącik na zabawki, itd. Uwielbiamy z córką takie zabawy. Gdy ta żmudnie przygotowywana zabawa się skończy przechodzimy do:
    2. Malowanie, rysowanie, wyklejanie, plastelina, ciastolina i odkryte ostatnio zamiłowanie do cięcia nożyczkami czego się da. Potrzebne są zatem przybory do prac plastycznych, stół, dużo kartek i jeszcze więcej cierpliwości (przy rozchlapywaniu farby, pocięcia zamiast kartki obrusu czy pozostawienia plasteliny w dywanie). Zadanie jest mocno czasochłonne, więc jak na dzieci przystało nudzą się po pół godziny i przechodzimy do punktu
    3. Przebieranki, czyli coś co małe modelki i modele lubią najbardziej (oczywiście nie chodzi o gotowe stroje, bo to by było zbyt proste dla mami tatusiów oraz za mało pracochłonne dla dzieci. Stroje robimy zatem ze starych ubrań, dokładamy korony wycięte z papieru, opaskę na oko dla kapitana zrobioną z czarnej tektury i gumki, uszy Myszki Miki ze sztywnej opaski i materiału naciągniętego na drucik czy najnowszy hit – kask strażaka sama z czerwonej miski na owoce. Każda okazja jest dobra, aby przygotować nowy strój. W okolicach Bożego narodzenia przebieramy się oczywiście za Mikołaja, śnieżynki czy renifera, Ostatnio na Wielkanoc przebieraliśmy się za króliczka. Były więc uszy z tektury pomalowane na biało-różowo, białe przebranie oraz twarz pomalowana na biało mąką, wąsiki namalowane kredką i różowy nosek pokryty szminką. Ostatnio weszliśmy na „wyższy poziom” tej zabawy, gdyż w związku z tym, iż córka uwielbia słuchać bajek przed snem i umie je już prawie na pamięć, stąd od jakiegoś czasu wcielamy się i oczywiście przebieramy podczas zabawy w postacie z bajek. Jeśli bawimy się w Jasia i Małgosię, to córka jest Małgosią, mąż Jasiem, a ja niestety Babą Jagą. Podczas zabawy w Czerwonego kapturka córka jest kapturkiem, mąż wilkiem, a ja babcią. W każdym przypadku zabawy jest mnóstwo, gdyż często dochodzi do zmian „obsady” i córka jest potem wilkiem, ja babcią, itd. Kiedy jesteśmy w odwiedzinach u innych także przypadkowi goście są wciągani do zabawy :)Ale ta zabawa jak każda inna nie trwa wiecznie, czas więc na punkt
    4. Gotowanie, czyli wreszcie zabawa, dzięki której mama zrobi obiad (czasem przyprawiony dziwnie dużą ilością soli czy pieprzu lub z „małą wkładką” w środku) i przy której córka też się dobrze bawi. Każda z nas bierze swoją miskę, swój nożyk i łyżkę i robimy autorskie zupy i sałatki. Wychodzą więc sałatki ze skrawków plasteliny pozostałych z poprzedniej zabawy, świecówek czy zakrętek od napojów oraz zupy dla lalek z wody, soku, jogurtu i kremu czekoladowego (a niech się męczą). Nawet przy takiej zabawy nasi mali schorowani „terroryści” potrafią się znudzić, więc przechodzimy do gwoździa programu
    5. Budowy baz, czyli domków z kocy, kocyków, narzutek i czego tam jeszcze się w szafie uda znaleźć. Mama ma swoją bazę między stołek, krzesłami, a lampą stojącą, a córeczka swoją między kanapą, komodą, a kolejnym krzesłem. Zadanie jest godne komandosa i najbardziej wysportowanego olimpijczyka, gdyż trzeba przejść ze swojej bazy do baz ze zdobyczami (lalką, pluszakiem, kubkiem niekapkiem oraz plecaczkiem), które są wcześniej ustalane w danym pomieszczeniu (jedno w kuchni, dugie salonie, łazience, sypialni, itd), lecz w ostatniej chwili chowane przez uczestników. Wygrywa ten, kto pierwszy zbierze do swojej bazy wszystkie „skarby”. Córka jest przeszczęśliwa, gdy jakimś cudem po raz 1236 udaje jej się wygrać. Na koniec mamy punkt
    6. Czytanie bajek do snu, wybieranie ulubionych książek i zmienianie zakończenia tylko po to, by usłyszeć głośny sprzeciw: „mamo, to nie było tak …”, hihi, zawsze zauważą wkład własny.
    7. Nasza ulubiona ostatnia kreatywna zabawa nazywa się „Bajkowe Wycinanki”. Polega ona na tym, że bierzemy z córką dużą kartkę papieru, a najlepiej brystol lub sklejamy kilka kartek razem dla osiągnięcia duuuużej płaszczyzny. Następnie bierzemy stare gazety córki (np o Śwince Pepie, Księżniczkach, Barbie, itd, co nam się trafi pod ręce. Wycinamy z gazet postacie (np Peppę, Georga, Księzniczki, Pociągi, kucyki, zwierzątka, itd) naklejamy na pierwszy fragment i tworzymy bajkę. Wymyślamy historię, np, że bohaterowie jadą dziś na wycieczką. Na pierwszym obrazku w związku z tym są np. w pociągu, na dugim naklejamy to, co widzą po drodze, czyli drzewa, zamki, domy. Potem na kolejnych naklejamy cel podróży – np. zoo, plac zabaw lub przedszkole. Potem kolejne obrazki, to ciąg dalszy historii, czyli spotkanie przyjaciół, wspólna z nimi zabawa, itd. Na koniec naklejamy wszystkie uśmiechnięte postacie, aby pokazać jak świetnie się wszyscy bawili oraz to, że bajka ma dobre zakończenie. Za każdym razem historia jest o czym innym, bo przygody są różnej tematyki, np. wizyta w szpitalu, odwiedziny Mikołaja na gwiazdkę, wyjazd nad morze, ale zawsze mamy przy tym mnóstwo zabawy i co najważniejsze zabawa jest bardzo wciągająca i zajmująca, a do tego kreatywna, gdyż córka musi wymyślać historie, dialogi, zakończenie, wybierać postacie. Obie tą zabawę uwielbiamy. https://uploads.disquscdn.com/images/d961d124866e1d196dc37db3cd7e8c7d4b25cbd4c53319f8d78617854e1f49f2.jpg

  • UUUUUUUUwielbiam takie mądre zabawki <3 zapisuję je sobie jako pomysł na prezent

  • Zuzanna Malinowska

    Śliczne te książeczki :-) Będę je miała na uwadze przy następnych zakupach prezentów dla dzieci. Ja mogę ci polecić świetną książkę, którą moim zdaniem każdy powinien choć raz w życiu przeczytać. Nazywa się „Zatrzymać dzień” i opisuje historię chłopczyka z Rzeszowa. Zmienia sposób patrzenia na Świat. Serdecznie polecam.

    Pozdrawiam ciepło