Plany na luty – 5 urodziny Poli, USG tarczycy i duuuużo książek

5 lutego 2019

Nadszedł luty. Mocno sentymentalny dla mnie miesiąc. To w lutym na świat przyszła moja córka. Odmieniła całe moje życie, zmotywowała do walki o samą siebie, o swoje ja.

Mimo, że nie snułam planów noworocznych, a jedynie zrobiłam w styczniu mapę marzeń, jestem maksymalnie pozytywnie nastawiona. Bez większych wzlotów i upadków – raczej stabilnie i po prostu pozytywnie. Problemy, nad którymi pochylałam się tyle lat, spakowałam do kartonów i stwierdziłam, że pora przestać ubolewać nad tym, co po prostu mi w życiu nie wychodzi i skupić się na tym, co sprawia mi radość, co jest dla mnie ważne i na co mam wpływ. Jeśli dam z siebie wszystko – uporam się z moim jednym problemem raz na zawsze. Jestem okrutnie zmotywowana. W przeciągu 2 lat chcę osiągnąć coś, co zawsze wydawało mi się abstrakcją, ale teraz wiem, że to kluczowe, by osiągnąć pełną niezależność. Ta niezależność jest moją siłą napędową – jej wizja każdego dni zrywa mnie wczesnym rankiem na równe nogi i motywuje do pracy.

Jeśli chodzi o krótkie podsumowanie stycznia, to muszę przyznać, że sporo z tych punktów, które Wam wypisałam – zaliczyłam. Niektóre nawet ponad normę, a za niektóre nie wzięłam się wcale – np. badania i j.angielski. Cóż. Może w tym miesiącu się uda. Na lodowisko też nie poszłam, ale zaliczyłam inne atrakcje takie jak Wystawa Króla Maciusia Pierwszego w Muzeum Polin.

To z czego jestem dumna, to fakt, że systematycznie, codziennie – rano i wieczorem – afirmowałam i modliłam się. Każdy jeden dzień zaczynałam od afirmacji, modlitwy, medytacji, czasami jogi. Tak też starałam się dzień kończyć. Plony tego wszystkiego zbieram każdego dnia. Naprawdę warto dbać o swoją duchowość, głowę, umysł.

Teraz mamy już Luty. Również nie snuję wielkich planów, ale mam kilka punktów, które chciałabym zrealizować. Może i one zmotywują Was do podjęcia podobnych kroków :)

NIE PROSTOWAĆ WŁOSÓW

A przynajmniej przez większość dni w tygodniu tego nie robić. Mocno je sobie w grudniu zniszczyłam ciągłym prostowaniem i teraz mogę się poszczycić niezłym siankiem na głowie. Szkoda. Kupiłam ulubiony szampon z L’biotica tym razem czarny i białą odżywkę, której nie miałam już od kilku miesięcy. Noszę się z zamiarem pójścia do fryzjera, ale chyba poczekam aż zapuszczę włosy na tyle, żeby ściąć wszystkie, na których został czarny zmieniony przez słoneczne miesiące w rudy. Mocno zależy mi na swoim naturalnym kolorze, ale nie wiem jak finalnie będę się czuć w takim wydaniu. Do czerni nie wrócę na pewno.

 

PRZECZYTAĆ MIN. 3 KSIĄŻKI

I będzie to na pewno jedna książka o potencjale dziecka, książka Magia autorstwa Rhondy Byrne ( tej samej, która napisała Sekret), oraz książka o Twórczej Wizualizacji. Je muszę doprowadzić do końca, czy mi się to podoba czy nie. Mocno mi zależy na tym, żeby wiedzę z tych książek zastosować w życiu. Oby się udało. Równolegle czytam też Moc przyciągania pieniądza i kilka innych, ale to książki, które dawkuje sobie w maleńkich ilościach, żeby się motywować i pozytywnie nastrajać.

 

ZROBIĆ USG TARCZYCY

No i raczej zrobię, bo mam już termin na NFZ i na pewno tej okazji nie odpuszczę. W zeszłym miesiącu zaliczyłam gina, a w marcu czeka mnie USG piersi. Zapomniałam już jak to jest mieć firmę, ubezpieczenie i nie musieć latać wszędzie prywatnie – teraz nadrabiam.

 

ZAPISAĆ POLĘ DO SZKOŁY RYSUNKU

Już to zrobiłam. Teraz tylko to zrealizować i pójść na pierwsze zajęcia. Nie nastawiam się na nic. Polcia poprosiła mnie o coś takiego sama i spełniłam jej prośbę. Znalazłam fajną szkołę, zajęcia trwające łącznie 16h, rozłożone na 16 spotkań raz w tygodniu. Na razie opłaciłam jedną lekcję, bo jeśli wstyd Poli zblokuje ją, to będziemy musiały odpuścić, żeby nie zrobić kroku w tył. Po wizycie u psychologa wiem już na pewno, że muszę stwarzać Poli warunki, dzięki którym będzie robiła malutkie kroczki do przodu, które będą ją wzmacniać. Muszę ograniczać w jej życiu towarzystwo osób, czy sytuacje, które jeszcze bardziej będą ją blokować.

 

WYPRAWIĆ POLI CUDOWNE 5 URODZINY

Jednak spędzamy je sami, bez zapraszania dzieci, ani nawet rodziny. Ale nam to nie przeszkadza. Chcemy, żeby na długo zapamiętała ten dzień. Będą ozdoby z LOL Suprise, będzie cudowny tort, fajny prezent i dzień pełen atrakcji – kino, restauracja, deser, sala zabaw i co tam jeszcze sobie wymyślimy. Chcemy też wypłacić trochę pieniędzy i rozmienić na drobne, żeby mogła sobie wrzucać gdzie tylko zechce do automatów i żeby w końcu mogła kupić sobie jakieś bzdety na Krakowskim Przedmieściu, których my nigdy jej nie kupujemy. To ma być maksymalnie beztroski dzień, w których Polcia robi wszystko to na co tylko ma ochotę i spełnia te swoje mini zachcianki, które mama nie zawsze chce spełniać :P Myślę, że zapamięta te urodziny dużo bardziej, niż gdyby bawiła się z dziećmi na sali zabaw. Tak czuję <3

 

ZAMONTOWAĆ KARNISZE I ZAMÓWIĆ ZASŁONY

Bardzo bym chciała wyrobić się z tym przed urodzinami Poli, ale wiecie jak jest – na wszystko trzeba czekać. Wymiary karniszy podałam już firmie i mam nadzieję, że szybko uwiną się z realizacją i montażem. Zasłony już wybrałam i padniecie chyba jak się dowiecie w jakim kolorze :P Trochę się wykosztuję, bo po pierwsze zdecydowałam się na len, po drugie potrzebuję aż dwie zasłony długie na prawie 3 metry i szerokie każda też na prawie 3 ! Sporo materiału, ale wiem, ze to inwestycja na lata…

 

ZWIĘKSZYĆ SWOJĄ WIEDZĘ W ZAKRESIE MEDYTACJI, ENERGII ITP.

Sporo już namieszałam w Waszych życiach, ale pora zwiększyć swoją wiedzę w tym zakresie. Oczywiście stopniowo stale ją powiększam, ale czuję, że to jest to, co naprawdę mnie interesuje i chce w to wejść jeszcze mocniej. Póki co stawiam oczywiście na literaturę w tym temacie i czuję, że biblioteka będzie przeze mnie odwiedzana jeszcze częściej niż dotychczas.

WYRABIAĆ SIĘ Z PRACĄ DO 15:30, ŻEBY OD 16 SPĘDZAĆ Z POLĄ JAKOŚCIOWY CZAS DO SAMEGO WIECZORA

Ostatnio mi to nawet wychodzi. Wiadomo, że trzeba się czasem oderwać do czegoś, ale jestem maksymalnie szczęśliwa, kiedy do 15:30 mam ogarniętą pracę, mieszkanie i siebie i po odebraniu Poli z przedszkola skupiam się już tylko na niej. Oczywiście trzeba czasem coś ogarnąć, zrobić obiad nawet jak ona jest w domu, ale staram się robić to wtedy z nią. Wkręcam się bardzo w świadome macierzyństwo, z każdym dniem coraz bardziej. Chyba nigdy nie miałam aż takiej fazy na świadomy, jakościowy czas, który z nią spędzałam. Nie wiem jak to nazwać, ale w temacie macierzyństwa, przeżywam obecnie jakiś rozkwit, totalnie nowy rozdział. Zmotywowały mnie bardzo jej małe problemy emocjonalne, ale też spokój który mam w sobie i energia, pozwala mi na zabawy z nią i masę innych rzeczy, które wcześniej mnie nudziły. No ale warunek jest jeden – muszę być naprawdę wyrobiona z większością rzeczy, żeby móc się skupić na niej w 100%, a nie być tylko obecną ciałem, a myślami być w pracy, obowiązkach itp. Ta czysta głowy podczas zabawy z nią, to również moja motywacja do tego, by zerwać się rano na równe nogi i zacząć realizować wszystkie punkty na dany dzień.

To chyba tyle z najważniejszych punktów. Mamy dopiero początek miesiąca, więc sporo nowych planów i celów pojawi się pewnie jeszcze w każdym kolejnym tygodniu – ale to są rzeczy, na których chciałabym się w tym miesiącu skupić najbardziej. To mój czas. Jest naprawdę dobrze i chcę za tym iść – ba. To mój rok! Wiem, że w najbliższych miesiącach dam z siebie naprawdę wiele i zbiorę kiedyś tego owoce… i wcale nie chodzi mi tutaj o finanse. Tzn. o nie też, ale w głównej mierze chodzi mi o wolność i niezależność i prawdziwy spokój ducha. Kiedyś pewnie Wam opowiem o tym co mi dało power do tego wszystkiego i jakie okrutne sytuacje sprawiły, że tak bardzo wzięłam się w garść. Kiedyś… :* Póki co – trzymajcie za mnie kciuki.

Czekam na Wasze lutowe plany – może jeszcze czymś mnie zainspirujecie? A może to ja Was do czegoś właśnie zainspirowałam? Odezwijcie się, bo nic tak nie dodaje mi skrzydeł jak Wasza aktywność. Dziękuję, że jesteście!

PS: I wiecie co? Mogłabym jeszcze napisać, że mam postanowienie – jeszcze więcej sesji z Kasią! Kocham jej twórczość i kocham to, w jaki sposób łapie w kadry mnie i Polę. Ja jestem zakochana! Mam nadzieję, że Wy również się zakochacie :) Kasia podczas sesji jest jak członek rodziny. Koniecznie odwiedźcie jej Happy Factory … to prawdziwa fabryka wspomnień <3