Piknikowe love.

22 maja 2014

Takie dni jak ten mogłyby się zdarzać codziennie. Kocyk na trawie i unoszący się w powietrzu zapach bzu. Upał zabijany zimną lemoniadą, a głód kolorowymi kanapkami. Dziecko leży i się uśmiecha jak gdyby wiedziało, że takie dni są… wyjątkowe. Jedyne w swoim rodzaju. Leżysz, nad Tobą błękitne niebo,nie patrzysz na zegarek. Nie liczy się to, która jest godzina, nie liczy się to jaki jest dzień. Nie myślisz o jutrze. Cieszysz się tym co jest tu i teraz. Tylko to się liczy. To Ona – moja córka, nauczyła mnie tego, by chłonąć każdą chwilę, jakby miała być moją ostatnią. By cieszyć się każdym dniem i szanować każdą wolną minutę. By nie marnotrawić czasu na głupoty. Nauczyła mnie cierpliwości i tego jak kochać. Nauczyła mnie jak być szczęśliwą. Jeszcze 2 lata temu w dzień jak ten , obudziłabym się i by być zadowoloną z upalnego dnia musiałabym wyjechać gdzieś dalej, stracić pieniądze i objeść się hotelowymi przystawkami. Tego dnia jedyne czego pragnęłam to wyjść z Nią do ogrodu, położyć się na kocu i… żyć. Mówią, że życie to nie bajka Więc czy ja śnię na jawie? Bo leżąc tak czuję się tak beztrosko. Czuję się o niebo lepiej niż w tym drogim hotelu. Zobacz…zobacz jak nie wiele potrzeba do szczęścia. Kawałeczek ziemi i koc. I ktoś u boku kogo kochasz. Tylko tyle. Nic więcej.

bluzka i kapelusik – cocodrillo
spodenki – sh
butelka – klik