Od nowa.

6 stycznia 2016

Rok 2016 rozpoczęłam zupełnie odmieniona. Wolna od złudzeń, wolna od złej energii. Wolna od wszystkiego co wpływało na mnie negatywnie. Doskonale pamiętam ten dzień…23 grudnia. To tego dnia wzięłam długopis do ręki i zaczęłam planować. Planować życie. 

Przyznam, że końcówka roku była dla mnie zgubna. Jeśli źle idzie nam w życiu osobistym – przekłada się to również na nasze życie zawodowe, czy pasje. Ja w najbardziej fatalnym momencie, postanowiłam na blogu odkryć trochę za dużo kart. Dostałam delikatnie w policzek, kiedy składając czytelnikom życzenia świąteczne na facebooku, moja szczerość obróciła się przeciwko mnie. I z góry uprzedzam – NOWE nie idzie dlatego, że przejęłam się opinią jednej osoby. Jeśli o coś mogłabym prosić to o to, by przestały czytać mnie osoby, które przestają mi kibicować tylko dlatego, że nie pozwalam im śmiecić w moim ogródku, kiedy im się żywnie podoba. Nie zależy mi na takich czytelnikach i nigdy nie będzie mi zależało. Do rzeczy. Kiedy zorientowałam się, że napisałam na blogu o kilka słów za dużo na temat mojego prywatnego życia, automatycznie usunęłam dwa wpisy, w którym te wszystkie słowa padły. Moja szczerość obróciła się przeciwko mnie, bo jak się okazało – zawsze znajdzie się ktoś kto będzie chciał drążyć temat i uzna, że skoro piszę o czymś publicznie – to komentujący ma prawo pytać o to do usranej śmierci. Ok.

Przejdźmy do sedna. Pod koniec roku czułam się już totalnie zmęczona własnymi myślami, chaosem w głowie i wiecznym rozważaniem na temat życia, miłości itp. Byłam wściekła na siebie, że tak bardzo pozwoliłam innym wkroczyć w moją prywatność, a blog stał się życiorysem, w który można zajrzeć i wiedzieć o mnie wszystko. Co chcę Wam przez to powiedzieć – prostą rzecz. Tego już tutaj nie będzie. Co nie oznacza, że nie będzie szczerze, autentycznie i prawdziwie. Nadal będziecie mogli tutaj poczytać wpisy prosto z serca, ale szczegóły na temat swojej miłości, związku – zachowam dla siebie. Jak już jednak wspomniałam – ciężkie tematy mnie zmęczyły. Moja dusza potrzebuje teraz odpoczynku, lekkości i zaprzestania ciągłego myślenia. I właśnie dlatego, dnia 23 grudnia, kiedy wzięłam do ręki długopis i kartkę, zaczęłam spisywać pomysły na lekkie tematy, o których zawsze chciałam Wam napisać, ale uznawałam je za mało wartościowe. Rozumiecie o co mi chodzi? Przywykłam do ciężkich tematów na temat depresji, związków, kryzysów – tak bardzo, że nawet gdy czułam, że mam dla Was garść fajnych porad np. na temat trądziku czy sprzątania – to Wy tego nie przeczytacie. I dlatego milczałam zawsze, gdy nie miałam do powiedzenia nic, co Was poruszy. A czy do cholery wszystko musi być na tym blogu górnolotne? Nie. Jakim zdziwieniem było dla mnie kiedy pytając Was, jakie tematy Was interesują padły właśnie pytania o te lekkie tematy typu: jadłospisy, odpieluchowanie …

Blog ten to będzie misz-masz. Tak jak w sumie od zawsze – poczytacie o tym co mam w sercu, ale poczytacie również o takich banalnych rzeczach jak pomysły na makaronowe dania. Dlatego, że pragnę być tutaj dla wszystkich. Nie tylko dla tych, którzy chcą emocji, ale też dla tych, którzy tak jak teraz ja – chcą od nich odetchnąć. Wierzę, że z moją motywacją, która teraz we mnie siedzi, dotrę na prawdę wysoko w skali swoich marzeń i założeń.

Tak wysoko, pozwalacie być mi Wy. To dzięki WAM, tym prawdziwym czytelnikom, wciąż jestem „na fali”, wciąż mam motywację i kroczę dalej przed siebie. Czasem powątpiewam. Kiedy pracuję godzinami nad wpisem, a Was na blog wchodzi całe mnóstwo, a odzywa się…pięciu –  czuję się taka…niedoceniona. Czasem przejmuję się zbyt bardzo. Myślę, że wynika też to trochę z Waszej niewiedzy na temat funkcjonowania blogów/fp. Sprawa jest prosta, a z racji, że tym razem jest to u mnie sprawa wielkiej wagi – poświęćmy minutkę na edukację. Bloga nigdy nie prowadzi się tylko dla siebie. Jeśli tak by było, równie dobrze moglibyśmy spisywać sobie notatki w notesiku na kłódkę. Blog prowadzi się i dla siebie i dla innych. Często zanim wpis pojawi się na blogu, muszę zrobić odpowiedni research, poświęcić godziny, a nawet dni na : konsultacje, zdjęcia, obróbkę, napisanie tekstu. I na tym się nie kończy. Potem jest odpisywanie na komentarze, wiadomości – CODZIENNIE jest ich cała masa! Dzielę się Wami wiedzą, którą macie na wyciągnięcie ręki, za darmo. Czasem ktoś mi za to płaci – ok. Ale najczęściej nie płaci za to nikt. I wtedy najlepszą zapłatą jesteście Wy – kiedy nie klikacie „lubię to” pod moimi wpisami, lub nie zostawiacie komentarzy tutaj bądź na facebooku – to tak jakbyście nie czytali :) Dla mnie nie liczą się tabelki, liczby. Dla mnie liczą się realni ludzie. Imiona i nazwiska. Już pominę fakt, że im mniej osób lajkuje – tym mniej osób wgl zauważa wpis na facebooku. Jest to celowe działania facebooka, które ma na celu zmuszenie nas do płacenia za reklamę. Dlatego: pokazujcie, że jesteście, nawet jeśli to ma być tylko i AŻ kciuk w górę… no już, już. Wierzę, że załapaliście migusiem…

Rok 2016 będzie dla mnie przełomowym. Przede wszystkim blog stanie się moim głównym źródłem utrzymania. Włożę w niego jeszcze większy kawał serca i czasu niż rok temu – choć myślałam wtedy, że to niemożliwe. Przyłożę się do niego jeszcze bardziej i nigdy więcej nie dam sobie wmówić, że nic nie znaczę. Stanę pod koniec tego roku dumnie przed lustrem i powiem: ” Wszystko co osiągnęłaś, osiągnęłaś SAMA maleńka”. To mój czas. Wierzę, że tym razem rozwinę skrzydła i NIKT, dosłownie nikt nie waży mi się ich podciąć. Wiecie dlaczego? Bo absolutnie nikt nie dosięgnie mnie tam gdzie będę. A będę cholernie wysoko.

Idzie nowe. Idzie lepsze. Nowe, lepsze życie pełne zmian. Czy to chwilowa zajawka? Pragnę wierzyć, że nie. Mogłabym wymieniać w nieskończoność, co sobie założyłam: wymarzoną sylwetkę, zmianę nawyków żywieniowych, częstsze czytanie książek – aż po bycie lepszą osobą  – dla siebie i dla innych. Każdy cel ma swoją datę, bo tak łatwiej do niego dążyć. Każdy cel nie jest tylko napisem na kartce, ale wyrytym w mojej głowie postanowieniem, odpowiednio przemyślanym i rozważonym.

Pragniesz zmienić swoje życie na lepsze? Zacznij od teraz. Ale nie od lekkomyślnego spisaniu na kartce tego co co roku:

  • 10 kg mniej
  • codziennie trening
  • bla, bla, bla
  • bla, bla
  • bla.

Olej to! Jeśli chcesz zmienić życie to musisz to po prostu na spokojnie przemyśleć. Odpowiedz sobie na pytanie: co chcesz zmienić i dlaczego? Dzięki czemu będziesz szczęśliwsza? Dzięki czemu będziesz spokojna? Dopisz obok daty realizacji postanowień i trzymaj się tego.

Jestem cholernie pewna, że pod koniec tego roku, będę w najlepszym położeniu w jakim będę mogła być. Naiwne? Być może. Ta wiara jednak pomoże mi w byciu szczęśliwą każdego dnia. Ta wiara pozwoli mi osiągnąć spokój, którego tak bardzo było mi w ostatnich miesiącach brak.

A jeden cel mam całkiem ogólny… BYĆ SZCZĘŚLIWA – rok 2016.

 

Szczęśliwego Nowego Roku kochani. Niech NOWE znaczy LEPSZE. Innej opcji nie bierz pod uwagę.

 

DSC_0202

 

DSC_0203

 

DSC_0204

 

DSC_0208

 

DSC_0209

 

DSC_0210

 

DSC_0211

 

DSC_0212

 

DSC_0214

 

kurteczka – klik