Oczekiwania kontra rzeczywistość.

20 marca 2014

Jak wyobrażałaś sobie swoje życie z dzieckiem zanim urodziłaś? Czy rzeczywistość Cię zaskoczyła?
Mnie zaskoczyła. Nie jestem jednak rozczarowana. Czytając w ciąży wiele blogów parentingowych dzieliłam je na dwie kategorie. Jedne zdecydowanie przesłodzone, drugie albo realne albo przesadzone w drugą stronę. Albo, albo ponieważ nie wiedziałam czy rzeczywiście może być tak źle jak niektórzy piszą. Dziś wiem, że niektóre po prostu opisują jak jest, a niektóre po prostu chcą pokazać piękniejszą stronę macierzyństwa. I chwała za istnienie i jednym i drugim. Chcesz rzeczywistości? Wchodzisz w blogi nr 1. Chcesz na chwilę odpłynąć i spojrzeć na to z tej lepszej strony? Wchodzisz w blogi nr 2.
Czego ja oczekiwałam?
Wiedziałam, że trzeba będzie wstawać. Wiedziałam, że będę karmić piersią. Że dziecko brzydko mówiąc sra, rzyga, sika. Zaskoczyła mnie co prawda częstotliwość tych czynności. Nie zastanawiałam się natomiast nad faktem, że to wszystko potrafi być ładnie przedstawione tylko na reklamach albo w opowieściach innych. Karmienie piersią – robię to tylko dlatego, że wiem, że to dla młodej lepsze niż mm. A skoro mleka mam tyle, że mogłabym wykarmić cała wioskę – nie będę tego marnować. Jednak podczas wykonywania tej czynności nie wyglądam jak te uśmiechnięte kobiety na plakatach promujących karmienie. Nie jest to dla mnie magiczne, a większą więź odczuwam z dzieckiem kiedy je przytulam i całuję.
Wstawanie w nocy. Wiedziałam, że będzie trzeba. Nie wiedziałam, że będę to robić z miną wściekłego psa. Ale… padł na moim FP wczoraj taki post :

I czasem jestem tak cholernie zmęczona. A ona zaczyna płakać w momencie kiedy zapadam w głęboki, upragniony sen. I wstaję i kroczę. Z nastawieniem bojowym i miną wściekłego psa. I dochodzę do niej, zapalam lampkę, a ona się patrzy i robi ten śmieszny dziubek,a w policzku ma ten cudny dołek. I nie mam serca się wściekać. Jest piękna. Jest kochana. Jest moja.”

I nie ma w nim ani odrobiny przesady. Jest stuprocentowa prawda. Co najlepsze. Rzeczywistość zaskoczyła mnie nie tylko tym, że wstając do niej jestem zła. W życiu też nie przypuszczałabym, że uśmiech dziecka może tak łagodzić a wręcz likwidować wszelką złość. Zawsze kiedy pisałyście mi na FP teksty typu „Uśmiech dziecka wynagrodzi Ci wszystko” ; „Ja zawsze jak zobaczę jak moja mała się uśmiecha to wszystko mi mija” – myślałam sobie „WTF kobiety nie przesadzajmy, uśmiech jak uśmiech” … no ale los pokazał. Że ten uśmiech znaczy dużo więcej niż cokolwiek na tym świecie.

W ciąży kupowałam multum rzeczy dla Poli. Od przecudnych czapek bo słodkie skarpetki. Śliczne pajace, bodziaki. Po prostu wszystko. W głowie tworzyłam sobie obrazy jak moje dziecko będzie pięknie w tym wyglądać. Rzeczywistość pokazała, że dziecko owszem wygląda w tym ładnie. Ale pokazała też, że istnieje mega duże prawdopodobieństwo, że owy cudny ciuch potrafi być po minucie zalany wyplutym mlekiem bądź osikany. Równa się to stercie prania i prasowania. W tym momencie dziękuję Bogu, że ochoczo praniem i prasowaniem zajmuje się …moja mama. No cóż, skoro chce…nie będę jej bronić.
Wiedziałam, że dziecko płacze. Nie sądziłam jednak, że czasem płacz może trwać mimo jakichkolwiek prób uspokojenia dziecka. Bo np tak jak moje nie może się załatwić i musi po prostu przez to przejść. A ja wraz z nim.

Tak. Rzeczywistość weryfikuje nasze wyobrażenia, nasze oczekiwania. Stajemy się mądrzejsi i z dnia na dzień mamy coraz większy bagaż doświadczeń jeśli chodzi o wychowanie dziecka. I mimo, że w naszych wyobrażeniach macierzyństwo może wydawać się słodkie niczym miód, a okazuje się, że nie zawsze tak jest… to właśnie to wszystko co złe, co męczy, co sprawdza naszą cierpliwość – jest swojego rodzaju sprawdzianem. I właśnie to wszystko potęguję naszą miłość. Nie może być słodko i łatwo. Dzięki temu, że chwilami jest trudno – zaczęłam doceniać każdą minutę. Zaczęłam doceniać każdą chwilę z partnerem. Zaczęłam doceniać dzień jakim jest niedziela. Jedyny wolny, w którym całą trójką możemy się sobą cieszyć od samego rana do nocy. Zaczęłam doceniać swoją mamę. Zaczęłam doceniać…życie.
Macierzyństwo nie jest proste. Nie jest usłane różami. Ale jest wyjątkowe. I uczy kochać. Kochać całym sercem.