Oblicza Matki Polki – Matka Polka Waleczna.

5 maja 2017

Być obiektywnym będąc matką – to było realne chyba tylko wtedy, kiedy nie miałam dziecka. Byłam wtedy taka mądra i tak wiele wiedziałam o wychowaniu. Jak rodzice mogą nie widzieć wad we własnym dziecku?! Takie to było dla mnie dziwne. A teraz się sama na tym łapię. Że jak to – mój anioł? Coś komuś zabrał? Mój anioł się zbuntował ?!

I na tych placach zabaw… że niby moja Polcia mogłaby komuś coś zabrać? Kogoś zaczepić?! Przecież ja znam własne dziecko! Rzekł rodzic każdego dziecka… A kiedy ostatnio była u nas Milla, a Pola wszystko jej zabierała, to mi szczęka do podłogi opadła! I niby rozmawiałam, tłumaczyłam, ale gdzieś tam w duchu sobie myślałam: przecież ona jest jeszcze mała, Milcia jest starsza, może niech jej ustąpi? A potem to i na głos powiedziałam wzburzona: W TEJ RODZINIE ZAWSZE MŁODSZEMU SIĘ USTĘPOWAŁO! A TERAZ NAJMŁODSZA JEST POLKA. I brzmiałam pewnie jak rozjuszona lwica, która broni swego małego lwiątka – a to lwiątko pewnie gdzieś w kąciku triumfowało po cichu…

A co to będzie jak pójdzie do szkoły – czy z mieczem i tarczą przyjdzie mi za nią chodzić? Bo przecież ktoś może jej kanapkę zabrać. Albo śmiać się, że tą kanapkę w ogóle do szkoły nosi. A ktoś może się z niej śmiać. A ktoś może zaczepić. Bo żeby Polka tak miała zrobić – NA PEWNO NIE! ( ;) ) – a co jeśli nie daj Bóg przyjdzie mi zapłakana, że jej smutno, że jej źle. Czy przyjdzie rozprawiać mi się z nieznośną gawiedzią, która śmiała w mym dziecku uczucia wzbudzić negatywne?!

Ależ starczy matko, no starczy tej ironii. Bo jeszcze ktoś uwierzy, jeszcze ktoś pomyśli, że ona tak na serio. Że w tym hełmie do przedszkola spaceruje i tarczą obrania, by jej córki ktoś niechcący nie dotknął, bo moja córka wrażliwa na dotyk innych dzieci jest! Ale coś w tym wszystkim przecież jest… że w najbliższych wierzymy najbardziej i ciężko nam uwierzyć, że i oni mogą mieć coś za uszami. W sporze zawsze ufniej patrzymy na swoje, niż na obce – i walczyć to wtedy trzeba, ale o bycie obiektywnym. A to tak ciężko, kiedy Ci dziecko kochane, jedyne, trzepocze rzęskami i oczyskami niczym kocisko ze Shreka. I choć ja na placu zabaw zawsze mówię w liczbie mnogiej: musicie się zgodzić i sobie nie zabierać! I własnej Polci mówię, że tym innym dzieciom niech już ustąpi i weźmie coś innego – to gdzieś tam w głębi serca chciałabym jej to dać, a tamte dziecko odesłać do domu. Bo ja to tak za dziećmi w sumie nie przepadałam obcymi, więc jakoś specjalnie mi nie zależy, żeby być dobrą ciotką wszystkich dzieci na świecie.

Ach no ale nie dajmy się zwariować,, bo czasem sytuacja jest czarno biała i w piaskownicy to moja Pola wymyśla i ja widzę, że to ona sypnie piaskiem! I wtedy wkraczam, zwracam uwagę i pokazuję jaka to jestem OBIEKTYWNA i KONSEKWENTNA. A, że pod nosem sobie mruknę, że na pewno piaskiem sypnęła, bo inne dzieci jej pokazały, to już całkiem inna sprawa!

Matka waleczna to oblicze każdej z nas. Bo przecież wszystkie chcemy dzieci uchronić przed złem tego świata. Wszystkie tulimy je najdłużej jak się da. Wszystkie w ogień za nimi wskoczymy. Miłość matki do dziecka i to do czego matka jest zdolna, by dziecko swoje obronić – to coś niepojętego, coś czego nie da się opisać słowami i coś czego nie zazna nigdy osoba nie posiadająca dzieci. To jest miłość najsilniejsza ze wszystkich miłości na świecie. Ja przecież tu nie wspomnę o tym, że to z tej miłości chcemy dziesięć razy dziennie wyjść z domu i nie wrócić. I ja tu przecież nie o tym, że to z tej miłości, mamy czasem ochotę pobyć bezdzietnym singlem przez kilka dni, żeby nikt nam już tyłka nie truł i nikt nas do niczego nie potrzebował. Bo po co tu o tym pisać, skoro po 10 minutach od decyzji: wyjdę i nie wracam, tulimy już małego szkraba i nawet nie pamiętamy, że byłyśmy wściekłe jak osy!

Matka waleczna też człowiek. I nie tam jakaś Merida. Matka Waleczna to jest dopiero coś. To jest stan umysłu. Tego nie ogarniesz.

_____________________________________________________________________________

A co by już tą ironią nie zajeżdżać i tak być na chwilę poważnym to ja Wam powiem, że… jesteśmy już prawie na mecie! Nasz cykl „Oblicza Matki Polki” za moment dobiegnie już końca. Choć wiem doskonale, że w Waszej pamięci zawsze będzie żywy ;) Ale niestety – to już przedostatni wpis, dlatego musiał być z jajem, o! Zwieńczeniem cyklu będzie już nie coś śmiesznego, a coś bardzo pięknego… w całej tej przygodzie patronował nam preparat na laktację Femaltiker. I najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że zdobył zaufanie wielu z Was, które o tym preparacie dowiedziały się właśnie z mojego bloga, lub wiedziały o nim, ale nie były do końca przekonane. Przypominam, że w zeszłym roku przeprowadził akcję, w której 15 mam przetestowało preparat. Wyniki tej akcji były cóż… więcej niż zadowalające. Były… REWELACYJNE! Efekty akcji możecie zobaczyć tutaj. Naprawdę warto zerknąć i zapoznać się z kryteriami, które zostały ocenione przez karmiące mamy.

Tymczasem nasz cykl pokazał Wam, że w tych całych sporach KP kontra MM, zawsze wygrywa… zdrowe podejście do tematu :) Uświadamianie, a nie wywieranie presji. W taki właśnie sposób Femaltiker promuje swoje produkty i właśnie dlatego to oni są partnerem mojej akcji i goszczą na tym blogu już od długiego czasu. Cieszę się, że mogłam pokazać Wam coś, co może wam pomóc i co jest warte rekomendacji.

Jesteście nadal z nami? Cieszymy się! Za moment razem dobiegniemy na metę i zobaczymy piękne efekty ostatniego wpisu… nie wybierajcie się nigdzie!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • Martyna Wikarska

    Ciekawe co sąsiedzi pomyśleli hehe. Jesteś najlepsza ❤

  • Paulina Świątek

    Wariatka ! hahah zajebiaszcze focisze ! tak trzymać ! niech moc będzie z Tobą ! :*

  • Ewa

    Alicja mistrzyni blogosfery !!! 😂 wariatka niemożliwa 😘

  • kamila

    no rozwaliłaś system dziewczyno :D oj ta my mamuski zrobimy wszystko dla swoich pociech i to jest piekne w macierzynstwie :)

  • Ewelina Matusiak

    Trafiłam na Twoją stronkę jakiś czas temu i przepadłam – wertuję treści od samego początku, ale też czytam na bieżąco i muszę to powiedzieć, że pierwszy raz gdzieś coś komentuję w ogóle :) Ja to taka mało internetowa jestem, a dla Ciebie to nawet insta założyłam :) Jesteś rewelacyjna w tym co robisz! Boskie foty! :*

  • karina l.

    u made my day :D jak ja cie ogladam to sie zastanawiam skad ty masz tyle energii ?! ja sie nie dziwię, że tyle osób z Twojego polecenia kupuje ksiazke o ktorej ciagle mowisz, bo skoro dzieki niej czlek taki szczesliwy… :D oj Ala, zarazasz tym naprawde :D :)

  • Marlena

    Ciekawe co sobie pomyśleli ludzie, którzy patrzyli przez okna, albo przechodzili obok haha :D Jesteś wariatka jakich mało :D

  • Milena Wojciechowska

    kochana te zdjęcia są takie pozytywne! super :)

    http://nouw.com/maajlena

  • Małgorzata Stryjecka

    Zdjecia mega :) co do wpisu wróć do niego za pare lat ,:) buziaki

  • Super tekst, bo w każdej z nas tkwi matka waleczna o sercu lwicy. Zdjęcia rewelacja

  • Padłam ze śmiechu ze zdjęć :D :D :D

  • Pingback: Wyjątkowa sesja mam karmiących – #obliczamatkipolki()