O moich planach na bycie „cool babcią”, które zostały zrujnowane wraz z…

11 stycznia 2017

No z czym? Zaraz się dowiecie. Jedyne co teraz mogę napisać: stało się. Stałam się własną matką, ciotką, babcią. Starzeję się. Jeszcze kilka lat temu, sama wywracałam oczami na teksty rodziny: co to teraz za dziwna moda. A bo spodnie podarte miałam, a bo pępek przebity. A teraz… teraz to ja już sama nie nadążam! Czy da się to zatrzymać?! Czy jeszcze będzie ze mnie materiał na cool babkę, która nadąża za zmieniającym się światem?!

Cóż… skoro nie widzę dla siebie szans w wieku niespełna 24 lat – nie wróżę sobie dobrej przyszłości jako „cool babka”. Damn, a tak bardzo chciałam nią być! Co jeśli moja przyszłość ograniczy się do podpierania łokciami na parapecie i kiwania głową ze zmieszaną miną, ilekroć będę widywać jakąś nastolatkę, która robi albo nosi coś czego nie pojmuję?!

No bo wiecie – kiedyś to dorośli się dziwowali: a co to za moda, żeby języki, pępki i bóg wie co jeszcze przebijać! Jak tatuażu się zachciało, to matka zaraz mówiła: na dupie se zrób! Akurat nie moja, bo na tatuaż aż dziwne, ale nigdy parcia nie miałam. Jedynie pępek sobie przebiłam w gimnazjum, wyrzucając na zawsze w liceum, bo przecież: już nie modne. Ktoś tak w ogóle jeszcze to nosi?! Ale nie odbiegajmy od tematu! Dziwowałam się wtedy, czemu oni się tak dziwują. Nie umieją iść z duchem czasu czy jak? Ale i ja stałam się nimi… a zaczęło się to jakiś czas temu.

Pierwsze symptomy starości dopadły mnie wtedy, kiedy w przymierzalni obejrzałam się za zajebiście stylową babeczką, zgrabną, do schrupania! Piękna, blond ułożone włosy, obcisłe jeansy, i ten tyłeczek! No i wszystko byłoby super, gdyby ta super laseczka, nie była… chłopakiem. I ja tam nic przeciwko temu, że on tak, że .. że ten tyłek, w tych jeansach…że te włosy. No… ja nic przeciwko nie mam, niech się każdy ubiera jak chce, jak lubi, jak się dobrze czuje. Ale żeby zrozumieć. Ni chu**! Chciałam, przypatrywałam się, próbowałam sobie mówić: czemuż ty się dziwisz? Może sęk w tym, że ten chłopak atrakcyjniejszy ode mnie, ja nie wiem. Ale wtedy poczułam, że to ze mną coś nie tak. Oho! Zaczyna się… starość. A wraz ze starością, ta wykrzywiona, potępiająca inność twarz.

Potem zaczęły się selfie z psem. Ni chuuu chuuu nie rozumiałam, po kiego grzyba na profilowe zdjęcie na facebooku, wstawiać zdjęcie twarzy, na którym jest morda psa. Morda się mówi o „twarzy” psa? Czy pysk? Aaaa jeden pies! Ale generalnie – ani mnie to ziębi ani parzy. Niech sobie wstawiają nawet z ryjem/mordą/pyskiem krowy, niedźwiedzia, krokodyla, yeti, bażanta – tylko znów niczym babcia na parapecie : nie kumam, no!

I dziś dotarło to do mnie w 100 %. Jestem własną babcią. Piękny dzień. Słoneczko wlatuje do mieszkania przez okna. Dzisiaj Poldun miał wagary, więc zabawa od rana. Mówię sobie: a w dupę z pracą. Praca nie zając. No i wiecie – godzina czternasta, a tu już przeczytane wszystkie bajki. Pudło z figurkami – nie pytajcie. Wszystko wyciągane pokolei i nazywane, po wyciągnięciu wszystkiego – wszystko na niby malowane i wrzucane PO KOLEI, jeden po drugim z powrotem. Podobny schemat z kartami. To wszystko robione x 10, bo raz, a nawet dwa to za mało. Pięćset budowli z lego, humory niesamowite. w końcu myślę sobie: aha! Położę ją na drzemkę, a co. Może się uda. No i zasypia. Sięgam… sięgam z automatu po… no po co?! Po TELEFON! Jeeej! Nareszcie! Ogarniam e-maile, nieodebrane połączenia i smsy od rozżalonych kurierów: PROSZĘ ODEBRAĆ! Już więcej pewnie dzwonić nie będą, tylko jebs, awizo! I nagle odpalam… INSTAGRAM. Wiecie, takie miejsce, gdzie najwięcej fejmu zgarniają zdjęcia dupy, cycków, pieniędzy, drogich aut, ślicznych dzieci ubranych jak dorośli, zakupów w molierach, LV, Gucci, Srucci itp. No i przewijam te zdjęcia, przewijam, a nóż coś fajnego mnie zainspiruje, natchnie, poprawi humor. No i jest. Początkowo nie wiem co to, ale czuję, że już to gdzieś widziałam. Myślę. Znów pies. Ale nie. To człowiek.

I moment, w którym tak przyglądałam się temu wynalazkowi, był momentem, w którym do mnie dotarło, że … nie ogarniam. Pora założyć moherowy beret, spódnicę za kolano, sweterek i ułożyć sobie poduszkę na parapecie. Bo wiecie… ja już trendów i mody też nie ogarniam! Te pasy, paski, paseczki o nieznanej mi nazwie – na nogi, brzuch, ręce… phi, może nawet jeszcze na łeb – że to tak na co dzień? Że do łóżka? I wcale nie chodzi mi tutaj o te tasiemki zwane chokerami, a o istne uprzęże, no mówię Wam! Na instagramie wielokrotnie myślałam, że to ubezwłasnowolnione osoby w obrożach. Jeszcze tylko tego wspomnianego wcześniej filtru z twarzą psa brakowało, to bym się nie zdziwiła, no bo kogo dziwi pies w obroży, czy jakiś kuźwa szelkach. A człowiek? Człowiek już trochę tak…

Więc dzisiaj rozumiem. Rozumiem Was wszystkie babcie, ciotki, wujki, dziadki, ojcowie, matki. Toż to w grobie się idzie przewrócić, nawet w nim jeszcze nie będąc, widząc jak świat gna do przodu. Zwłaszcza jeśli na  jego czele stoi armia psów w szelkach. I może nie zostanę cool babcią, która mówi: kurwa, jakie to fajne! Też se kupię, a co! Ale może w wieku 70 lat nadal będzie mnie jarał wypad do Amsterdamu i może ze zmarszczką na czole, spalę nawet blanta w „kofi szopie” ( a może lepiej nie, bo jeszcze stanie mi serce), albo wypiję winiacza z córką przy dobrym serialu. Kto tam wie. Nieważne co jak i gdzie, ważne bym była babcią, która na wszystko co dla niej dziwaczne, patrzy mimo wszystko z uśmiechem. Myślę, że tak będzie! Zdecydowanie! Tego życzę sobie, Wam i wszystkim psom w szelkach. A niech mają! Ejmen!

  • ewiii.

    Hahaha, dawno się tak tutaj nie uśmiałam! :D mam podobnie, stara baba już chyba ze mnie, bo też nie ogarniam tych trendów i tak jak tobie w sumie mi to wisi, ale co sobie w głowie pomyślę, to pomyślę haha :D super Ala!!!!

  • Wiedziałam gdzie zajrzeć by usmiech wrócił mi na twarz, na szczęście jeszcze nie tą psią i bez szelek ale może…. ja już mam ten wiek co to babcia moge się szybko stać i wiem, że jak moja mama niczemu sięnie dziwię a raczej przyjmuję na klatę z usmiechem, wiec jak coś to tego winiacza mozemy razem wypic

  • Kamila

    Genialny tekst ! :)

  • Monika Kobylinska

    Dobrze napisane,ja mam 27lat i czuję się czas na babcine kiedy spotykam się z młodsza o 10l. Siostra i za głowę się chwytam kiedy słucham jakie ona głupoty opowiada.. No a na pytanie co chciala na prezent pod choinkę odpowiedziała choker na szyję…haha
    Strach się bać co dalej będzie..ale też mam marzenie by być spoko matka i babcia😁

  • Aga

    Aż sobie wygooglowałam co to jest hoker na szyję

  • Dorota Skrzypek

    Ja mam podobnie, czasami nie nadążam za naszą młodzieżą ;) Mój syn ma 20 lat :O i czasami nie wiem o co mu chodzi :/

  • Marlena Pietkiewicz

    Strach pomyśleć co za „modowe indywidualności” będą krążyć po świecie realnym i wirtualnym za te 40 lat. My wówczas babcie po 60-tce będziemy jeszcze nie raz oczami przewracać że zdzwienia… 👀😨😉

  • Elżbieta

    Tak to już jest. Sama patrzę na młodych (choć nie tylko) ludzi i czasem swoje myślę, ale nie zapominam też o dziwactwach, które rządziły za mojej młodości. Bardzo fajnie to napisałaś, bije od tego tekstu humor, ale też dojrzałość, bo mimo, że czegoś nie rozumiesz, to nie oceniasz i dajesz każdemu swobodę – to mi się podoba.

  • Basia Potocka

    Hahahaha padłam! 😂
    Ja też się zdecydowanie starzeje, mimo że jestem bardzo tolerancyjna na inność itd.. Ale nie zrozumiem jak można łazić po mrozie z odkrytymi kostkami u nóg!! I to że niby 100% facet robi się na laske.. Świat się zmienia, my się starzejemy..ehh jak żyć? ;)

  • Małgorzata Stryjecka

    O k….,hehehe, ja też nie ogarniam ;) ale po którymś powrocie z Holandii paliła jojta z moim ojcem, chciał spróbować i skwitował: o co tyle szumu?! Lepsze papierosy

    Także kto wie ;)

 NEW #nails by @beautiko  #polishgirl #girl #warsaw #warsawgirl #airmax #nike #jeans #denim #red #watch #happiness #happy #brunette #inspiration #blog #blogger #fashion #instamatki #mother
 #SINSAYxRIMMEL 🥂 #polishgirl #girl #warsaw #warsawgirl #event #ootd #blog #blogger #brunette #happiness #happy #instamatki #sinsay #rimmel #black #fun #weekend #party
 Breakfast 🥖☕️ before event #SINSAYxRIMMEL  #polishgirl #warsaw #warsawgirl #restaurant #breakfast #happy #weekend #instamatki #blog #blogger #happiness #inspiration #food #pornfood
 Wpadłam właśnie na spontaniczny pomysł! Pozwoli on osobom, które śledzą mnie od dawna - wspólnie powspominać. A osobom, które nie znają moich początków - poznać je właśnie teraz ❤❤❤ macie jakiś pomysł na nazwę takiego cyklu wpisów na ig? 🤔 12 września 2013 roku na blogu pojawił się pierwszy wpis opatrzony takimi właśnie zdjęciami. Wpis był krótki. Blog miał być pamiętniczkiem, który może ktoś tam przeczyta. Dziś czyta go kilkadziesiąt tysięcy osób miesięcznie ...  Na nazwę mamala wpadłam spontanicznie siedząc na łóżku w pokoju mojego F... stwierdziłam, że tyle przechodzi przeze mnie myśli, że może warto byłoby zacząć je spisywać... "Tak jak obiecałam. Pierwszy post. A więc (wiem nie zaczyna się tak zdań) zaczynam skrobać. Krótko o mnie. Bo po co się rozpisywać. 20 letnia studentka, szczęśliwa narzeczona, przyszła mama. Tak. To ja. Imię moi rodzice nadali mi proste, aczkolwiek jak niektórzy sądzą piękne – Alicja. Żyję sobie w małej mieścinie, niekoniecznie spokojnie. Co robię obecnie? Uczę się, kompletuję wyprawkę, snuję plany z narzeczonym, urządzam pokój dla dziecka. Co zaczynam? Nowy etap w życiu. To ja. Ciężarówka w czwartym miesiącu ciąży, która już pokochała swoje dziecko nad życie. To ja. Mamala." ❤❤❤ przeżyjmy to jeszcze raz !!!  Będziecie ze mną ?  #polishgirl #instamatki #memories #blog #blogger #happiness
 Około stu wiadomości od Was na insta, po wczorajszym instastory  jesteście najlepsze! ❤❤❤po raz pierwszy od dłuższego czasu nie miałam sennych koszmarów przypadek? Nie sONdze  na blogu nowy wpis, pamiętajcie ! ❤ #polishgirl #girl #warsaw #mother #instamatki #winter #snow #blog #blogger #happy #happiness #brunette

follow on instagram