O miłości…

5 marca 2014
Dziś myślę jak to będzie. Patrzeć jak dorastasz. Co niesamowite – już to widzę. Każdego dnia jesteś inna. Zmieniasz się. Twoja twarz, twoje ciało nabiera coraz to wyraźniejszych kształtów. Patrzysz na mnie tak słodko. Poznajesz każdy rys mojej twarzy zapamiętując go. Nocami po omacku szukasz mojej piersi, zaciskasz swoimi małymi dłońmi moje palce. Leżąc na moim ramieniu sprawnie podnosisz głowę, pokazując mi swoją siłę. Robisz ten słodki dziubek i otwierasz szeroko oczy rozglądając się po ciemnym pokoju, w którym na całych ścianach pobłyskują gwiazdy. A najjaśniejszą z nich jesteś właśnie Ty. Swoim blaskiem poraziłaś mnie i każdego kto Cię poznał, poczuł, dotknął. Tak małe ciało skrywa tak wielkie serce. Czuję jego bicie. W nocy kiedy tak długo śpisz nieprzerwanym snem, skradam się po cichu, by usłyszeć Twój oddech. Czasem mrukniesz, wydasz z siebie dziwny dźwięk, który jest jak miód na me serce. Drobne rączki, nóżki. Tak długie i szczupłe. Z dnia na dzień coraz piękniejsza. Wiem. Oszalałam. Oszalałam na jej punkcie. Ale to takie budujące. Świadomość, że jest się dla kogoś najważniejszą. Że to mojego dotyku potrzebuje, kiedy wybudza się ze snu. Że oczami szuka mojej twarzy, a jej uszy pragną usłyszeć mój głos. Każdy dzień taki sam , a jednocześnie inny. Każdego dnia zmieniam się razem z Nią. Dojrzewam w tempie ekspresowym. Nie będę ściemniać. Miałam chwilę zwątpienia i dołka emocjonalnego. Płakałam w wannie i chciałam w niej zostać sama jak najdłużej. Macierzyństwo mnie przerosło. Trwało to jednak chwilę. I nie chcę tej chwili nigdy więcej. Następnego ranka Ona spojrzała na mnie swoimi oczami i to wszystko przeszło. Odeszło w niepamięć. Miłość. Miłość wypełnia moje serce. Wypełnia całe moje ciało i duszę. Radość przepełnia moje oczy. Ktoś mi napisał, że nie ma sensu wyrażenie, że świat zmienił się o 360 stopni. A ja się tak właśnie czuję. 180 to za mało. Zdecydowanie za mało. To jak karuzela. Karuzela emocji. Nowe doznania, nowe wrażenia. Powoli się w to wkręcam. Uzależniam się od Jej osoby. Uzależniam się jak od najmocniejszego narkotyku. Ooo…uśmiecha się do mnie. I ma dołek w policzku. Jest cudowny. Jej lekki zarys brwi jest tak naturalnie piękny. Czujecie to? To zapach matczynej miłości. Miłości, która rośnie w siłę z każdą minutą. Pamiętacie to? Pamiętacie Wasze pierwsze spojrzenia, które się spotkały? Wasze pierwsze dni? Pamiętacie tą radość z dozą nieśmiałości przy Waszym poznawaniu się? Na pewno pamiętacie. Ja przeżywam to teraz. I już teraz wiem… że nigdy tego nie zapomnę. Jej twarz będzie się zmieniać. Wszystko w Niej będzie się zmieniać. Ale oczy…oczy, które teraz patrzą w moje… pozostaną takie same. Na zawsze.
I jeśli za dwadzieścia lat znów spojrzysz prosto w Nie… będą takie same jak przy pierwszym spojrzeniu. Piękne. Twoje. Kochające. Moje…