Nowoczesny dom – jakie sprzęty są teraz na czasie?

23 września 2018

Przyznam, że jeśli chodzi o nowinki technologiczne, o gadżety i bajery – to nie bardzo jestem na czasie. Może dlatego, że póki co każdą złotówkę ładuję w mieszkanie i narazie na mojej liście zakupowej znajdują się takie rzeczy jak zasłony czy stolik rtv.

Nie mniej jednak, gdzieś tam w stronę tej nowoczesności mnie ciągnie. Co raz częściej rzuca mi się w oczy thermomix, którym wszyscy się tak zachwycają i choć takie sprzęciory kuszą bardzo, to ja jednak chyba w takich sprawach jestem tradycjonalistką i mimo miłości do nowoczesności – wolę czasem pozostać przy tradycyjnych rozwiązaniach.

Ostatnio buszowaliśmy z F. po sklepach i w sumie to byłam w szoku ile teraz jest tego wszystkiego na rynku – mam wrażenie, że z jednej strony ilość tych gadżetów i sprzętów wynika z zapotrzebowania ludzi, którzy dzięki nim, chcą mieć więcej czasu, a z drugiej – na te wszystkie cuda trzeba zarobić, więc ten czas właściwie i tak poświęcamy na pracę – błędne koło, no ale… takie czasy.

Nie powiem, gdybym miała gruby portfel i trochę większe mieszkanie pewnie i sama bym się na różne różności pokusiła. Póki co obserwuję i obiektywnie wyciągam wnioski, czy dane rzeczy są tylko i wyłącznie chwytem marketingowym, wmawiającym ludziom, że tego potrzebują, czy może rzeczywiście naprawdę ułatwiają ludziom życie i warto w nie zainwestować?

Powiem Wam dzisiaj o kilku rzeczach, w które moooże mogłabym zainwestować i nie są to jakieś mega wymysły, a raczej rzeczy, które mi, perfekcyjnej pani domu, mogłyby się rzeczywiście przydać :)

 

EKSPRES DO KAWY

Co prawda nie dla mnie, bo kawy nie lubię, ale dla mojego F. który w każdym sklepie wyraźnie daje mi do zrozumienia, że tego właśnie mu w życiu i w naszym mieszkaniu brakuje. Bo jak inaczej odebrać to, że stoi, patrzy, mówi „No taki chciałbym mieć…” – przekaz jest chyba oczywisty?! :P Wiem, że sprawiłabym mu totalną radochę, gdybym mu takie cacko fundnęła. Nie znam się na tym co prawda totalnie i mam nadzieję, że nie jestem sama – gdybyście przymierzały się do zakupu to warto zerknąć do artykułu: Jaki ekspres do kawy kupić? Jak wybrać najlepszy? . Choć kawoszem nie jestem, to potrafię się domyślić, że dla prawdziwych miłośników kawy taki ekspres to naprawdę mega fajna sprawa. Te wypasione tanie nie są, ale ponoć warto :)

 

 

ROBOT ODKURZAJĄCY

Przy moich białych podłogach, mogłoby to być spore ułatwienie, a i sprzęt sam w sobie zajmuje mało miejsca i mógłby być np. pod łóżkiem. Cena mnie osobiście jednak powala i zainwestowałabym w to chyba jedynie wtedy, gdybym miała do odkurzania jakieś 200 metrów a nie ledwo co 60. Minus tych sprzętów jest taki, że i tak nie dotrą wszędzie – zakamarki, kąty itp. Mimo wszystko – fajna sprawa.

 

 

ŻELAZKO PAROWE

Do tej pory używałam prasowacza parowego, z które byłam bardzo zadowolona, no ale… 60 metrowe mieszkania rządzą się swoimi prawami. Nie mam już na niego miejsca. Gdzieś tam chodzi mi po głowie żelazko z generatorem pary, ale to też zajmuje już trochę więcej miejsca niż tradycyjne żelazko. Nie jest to coś bez czego bym nie przeżyła, ale jak już prasować to fajnie było chociaż mieć do tego fajny sprzęt :D Póki co kupiłam sobie zwykłe żelazko za jakieś 2 stówy. Podrzucam Wam też artykuł: Jakie żelazko wybrać? Parowe? Z generatorem pary? Stację pary? 

 

 

NAWILŻACZ POWIETRZA

To akurat jest mój must-have i nie ma w tym grama przesady. Teraz, kiedy większą wagę przywiązują do zdrowia, zaczynam być na tematy bakterii wyczulona. Nawilżacze z tego co widziałam, są różnej wielkości a ceny też są totalnie różne, bo możemy dostać coś poniżej 1000, a możemy dostać coś powyżej… dwóch O.o W tej kwestii jednak, nie jestem zwolenniczką przepłacania. Nawilżacze robią teraz furorę, toteż producenci prześcigają się coraz bardziej w ulepszeniach, a co za tym idzie podnoszą ceny swojego produktu. Nie zagłębiałam się zbytnio w różnice funkcjonalności, ale myślę, że jak i we wszystkim, nie trzeba płacić milionów, za markę i „modę”, a wystarczy kupić coś co będzie spełniać swoją funkcję tak samo jak sprzęt trzy razy droższy.

 

BLENDER DO ORZECHÓW

No nie zgadniecie w jaki sposób sobie to uroiłam :D Się robi słodkości ( zdrowe!) w kuchni i wykorzystuje do nich w głównej mierze orzechy… to by się chciało te orzechy skutecznie w czymś mielić. Mam mini blenderki, ale są one raczej do miękkich rzeczy. Do kruszenia lodu, orzechów i tym podobnych produktów, potrzebne są już blendery o silniejszej mocy. Trochę poczytałam, m.in tutaj —> Blender do orzechów – jak wybrać najlepszy blender do orzechów? – i  z tego co wyczytałam przy mieleniu rzeczy takich jak orzechy potrzeba już blendera o mocy ok. 750 W. No i najlepiej wybierać stopę ze stali nierdzewnej. No cóż… może kiedyś :D

 

 

MOP ELEKTRYCZNY

Możecie się ze mnie śmiać, ale powiedziałam swojemu F. że może mi coś takiego sprawić na następne urodziny :D Serio! Pucuję podłogę co dwa dni, ale najchętniej pucowałabym ją codziennie. Uuuuwielbiam jak się lśni! Oczywiście mam wielką nadzieję, że czyściłoby mi się nim nieco lepiej niż tradycyjnym mopem. Biała podłoga nie jest jakaś specjalnie wymagająca wbrew pozorom, ale moja ma powłokę wodoodporną i jak już jest na niej jakiś brud, który mocno wszedł w te „rowki” to muszę już się nieco przyłożyć :D No ale będąc szczerą pojęcia zielonego nie mam jak taki mop funkcjonuje – swoje kosztuje, toteż oczekiwałabym efektów. Niby zajmuje trochę miejsca, ale w sumie przy normalnym mopie więcej miejsca zajmuje wiadro więc chyba na jedno wychodzi.

 

THERMOMIX

Nooo i to jest coś! :D Co prawda na początku nie łapałam czym tu się zachwycać, ale teraz jak złapałam fazę na gotowanie i widzę co z tym cudem można zrobić to awrrr – też bym chciała, no! Ale tutaj cena powala mnie już do tego stopnia, że pozostawiam w sferze marzeń ściętej głowy. Aż tak mi nie zależy haha :D Ale… szczerze zazdroszczę każdemu kto posiada! Tak zdrowo zazdroszczę :P

 

 

W sumie to mogłabym wymieniać i wymieniać, bo bajerów na rynku nie brakuje, ale ze wszystkiego co mi w oczy wpadło, propozycje powyżej jakoś najbardziej do mnie przemawiają. Gdyby jednak chciało się mieć wszystko, to najpierw trzeba byłoby wybudować dom o powierzchni 300 metrów, żeby mieć gdzie to wszystko składować :D Ja na swoich 60 metrach na razie aż tak wiele nie potrzebuję. I może to i lepiej! ;)