Nie śpię, bo czekam na skurcze.

1 lutego 2014

Nadszedł luty. No fucking way! Nadszedł miesiąc, w którym będę rodzić !
A jeszcze tak niedawno skakałam z testem ciążowym, krzycząc „Ku*wa, udało się”. I know. Co ze mnie za matka… Jak wygląda ostatni miesiąc ciężarówki, a konkretnie mój? Nie wiesz? To Ci powiem. Zachowania tegoż osobnika nieco odbiegają od normy. Każdy minimalny ból podbrzusza, brzucha, krocza czegokolwiek zmusza go do wstania na równe nogi, wyrzucenia gałek ocznych na drugi koniec pokoju i jednej myśli „Jezusie. To już”. Po czym osobnik zazwyczaj udaje się do ubikacji obserwując przy wydalaniu moczu, czy googlowy czop śluzowy nie postanowił właśnie wypaść. Zazwyczaj osobnik na ubikacji siedzi ze swoim smartfonem czytając po raz kolejny artykuł ” Poród. Kiedy udać się do szpitala?”. I taki rytuał powtarzany jest każdej nocy po kilka razy. Po co spać, kiedy można czekać na skurcze? O których nic się nie wie. I nie wie się, czy się będzie wiedziało, że to one. YOU KNOW WHAT I MEAN ?!
W każdym bądź razie. Pierwszy poród. Nie wiem na co czekam, nie wiem o co chodzi. I za każdym razem mówię sobie : „Jak się zacznie to będziesz wiedziała.”. Na podsumowanie całej ciąży jeszcze nie czas, aczkolwiek, mam tysiąc planów, których zapewne nie spełnię, odnośnie tego co będę robić po ciąży. Poza karmieniem, tuleniem, kochaniem, przebieraniem, kołysaniem i wpatrywaniem się w Nią jak w ósmy cud świata. Mnóstwo planów również co do bloga. Bo dopiero teraz, kiedy Ona będzie na świecie, będę mogła poprowadzić go w takim kierunku w jakim chcę. Ale nie zamierzam przestawać pisać. Wręcz przeciwnie. Będę pisać więcej i więcej jak tylko zacznę racjonalnie myśleć, jak na normalnego człeka przystało. W ciąży kobieta ani trochę nie myśli racjonalnie, nie mówiąc już o jej postępowaniu. Odmóżdżenie level hard, ale jest jeszcze nadzieja. A póki co zaczynamy odliczanie. Dni do porodu, godziny, minuty, sekundy. Damn, jestem taka ciekawa! Jej oczu, ust, nosa, wszystkiego ! I przez to wszystko każda doba wydaje się trwać w nieskończoność. I wiem wiem, że jeszcze za tymi długimi dobami zatęsknię… Ale na dzień dzisiejszy mam ich dość. Pola. Pokaż się światu :)