Nie róbcie z ojców debili

11 sierpnia 2015

Internet przepełniony jest prześmiewczymi obrazkami, pokazującymi różnicę między matką, a ojcem. Nie trzeba nawet zaglądać do sieci, wystarczy posłuchać mamusiek, które usilnie starają się wmówić, że są niezastąpione, a facet to kompletnie na wychowywaniu się nie zna. Mam duże poczucie humoru i często obrazki np. na demotach traktuję z przymrużeniem oka. Jednak jak we wszystkim – granice muszą być. A zaczynają powoli być przekraczane.

Naprawdę nie mam pojęcia czemu coraz bardziej modne staje się podkreślanie wszędzie nieudolności ojców.  Serio jesteśmy niezastąpione? Nie sądzę. Nie chcę mówić za ogół – nigdy tego nie robię. Ale powiem Wam jak to było u mnie. Kiedy urodziła się Pola i razem z F. byliśmy z nią kilka dni w pokoju rodzinnym w szpitalu, to to on był tym, który wstawał, przewijał ją i podawał mi ją do karmienia. W sumie to właśnie sobie uświadomiłam, że to on pierwszy ją trzymał, przewijał, on pierwszy nad nią stał i się jej przyglądał. Przewijał ją nieudolnie, ale jednak próbował. Nie działało mi to wtedy na nerwy, bo byłam zbyt wykończona, by mieć o cokolwiek pretensje. Było to wręcz … fajne. Zwłaszcza, że nigdy przenigdy nie miał on do czynienia z małymi dziećmi. Co nieco pozmieniało się po powrocie do domu. Nagle zaczęłam mieć poczucie, że jestem jedyną osobą na świecie, która wie jak postępować ze swoim dzieckiem. Wkurzało mnie, że przewija albo niedokładnie, albo za długo, albo pampers jest źle zapięty. I wtedy ktoś, nie pamiętam dokładnie kto powiedział mi rzecz, która zapadła mi bardzo mocno w pamięci ” Pozwól ojcu być ojcem” – mianowicie chodziło o to, że to przecież nieważne, że zapięcia pampersa wykraczają poza napis ( o zgrozo !) i nie są w równej linii. A świat się nie zawali jak po raz kolejny przyniesie Ci body, kiedy ty wyraźnie mówisz, że ma przynieść pajaca.  Pozwoliłam zatem być mu ojcem i pozwoliłam, by uczył się na własnych błędach.

Faceci to często cisi obserwatorzy. Zrozumiałam to dopiero niedawno, kiedy zaczęłam zauważać, że F. podłapuje to jak traktuję Polę i stara się postępować w podobny sposób. Kiedy widzi, że ja czegoś zabraniam, on również wie, by nie postępować inaczej. Są jednak rzeczy, które ja obserwuję u niego i czuję wtedy, że on to robi lepiej ode mnie. Dla przykładu : ok. godziny 18, Pola zaczyna czatować pod drzwiami, a kiedy F. przekroczy próg mieszkania, biegnie do wanny. Kiedy to ja próbuję ją wykąpać… jest totalna masakra. Dlatego kiedy tatko wyjeżdża w trasę nocną raz w tygodniu – Poldun nie jest kąpany. I nawet nie chcę tego zmieniać. Tydzień spędzony u mojej mamy bez F. był dla mnie idealnym dowodem na to, że w pewnych kwestiach, F. jest niezastąpiony. I jest to np. ta kąpiel. No i jedzenie. Nikt nie pokroi dziecku chlebka w kwadraciki tak cudownie jak tata. Tyle w temacie.

Ale w sumie nie chciałam się tak rozpisywać o tym jakiego to Pola ma cudownego tatę. I mamę. Do czego dążę? Do tego, że nie wiem. Kompletnie nie wiem skąd ten stereotyp ojca nieudolnego się wziął. I nie mówię tak tylko dlatego, że u mnie jest inaczej. Tak jest u cholernie wielu osób. A u większości, u których tak nie jest – jest to wina kobiety. Kobiety, która na każdym kroku, kiedy facet próbuje być ojcem – wmawia mu, że robi to źle. Facet jak małe dziecko. Szybko się zniechęca. Skoro każdy przytulas jest zbyt mocny, każda zabawa jest wg matki głupia, a każda próba ubrania przez ojca jest beznadziejna – to po co on ma to robić? Niestety, ale w takich kwestiach prawie zawsze będę po stronie płci męskiej. Kobiety są naprawdę głupie. Wydaje im się, że są niezastąpione i najlepsze, podczas gdy bardzo często w roli rodzica sprawdzają się gorzej od ojca. Ja wiem, wiem, że na tym świecie jest mnóstwo świń, którzy mają w dupie własne dzieci – bo zaraz samotne, rozżalone matki zaczną mi to pisać. Dlatego uprzedzę – ja nie o takich przypadkach piszę, więc wrzućcie na luz. Piszę jedynie o przypadkach, kiedy ojciec ojcem chce być – ale kobieta mu to utrudnia na każdym kroku.

Oczywiście już nawet nie trzeba wspominać, że po ojcach dzieci dziedziczą wszystko co najgorsze. Za to uroda…o tak! Uroda, umiejętności, wszystkie pozytywne cechy – to musi być po mamie, no musi! Ah no i faceci przecież szybciej tracą cierpliwość. To my! To my matki, mamy jej nadmiar. A z moich obserwacji wynika, że w większości przypadków to ojcowie mają więcej cierpliwości do dzieci niż matki! I to bullshit, że to dlatego, że oni nie harują jak my. Harują , harują, tylko nie w domu. I osobiście uważam, że bardziej dziecko grałoby mi na nerwach nie wtedy gdy jestem z nim 24 h, a właśnie gdybym wracała z pracy po 12 godzinach i na wstępie słyszała tylko jęki i płacze. Na swoim przykładzie zauważam, że właśnie siedząc z Polą 24 h w domu mam do niej co raz więcej cierpliwości. Kiedy wracałabym z korpo po całym dniu, sądzę, że płacz dziecka przybiłby mnie do ściany już po 10 minutach.

Czy istnieją ojcowie, którzy są nieudolni? Oczywiście, że istnieją. Zapewne w takiej samej ilości jak i nieudolne kobiety. Ale to po prostu o płci męskiej mówi się więcej. Bo kto to widział, żeby na prześmiewczym obrazku umieścić matkę, które zakłada leginsy na ręce i zapina krzywo pampers? Matki przecież są idealne. Ojcowie wg powszechnej opinii…niekoniecznie.

Ale, ale…całe szczęście, dzięki erze blogów, które coraz częściej prowadzone są przez mężczyzn jak np. Blog Ojciec , Modny Tata czy Ojciec M.  istnieje nadzieja, że ten stereotyp zacznie powoli zanikać. Co prawda nadal będzie śmieszyło mnie zestawienie w internecie jak z dzieckiem bawi się ojciec, a jak mama i jakie pytania dziecko zadaje tacie ( gdzie jest mama?), a jakie mamie ( wszystkie inne), ale mimo wszystko – nie dam się porwać nagonce matek polek niezastąpionych na ojców nieudaczników. No i zawsze cholernie będzie mnie rozczulał widok ojców z dziećmi na spacerach – i tu również powiem, że czasem jest ich więcej niż matek… ;)

 

DSC_0337

 

DSC_0339

 

DSC_0340

 

DSC_0343

 

DSC_0345

 

DSC_0346

 

DSC_0350