Nie oczekuj zbyt wiele, jeśli nie wiele od siebie dajesz.

11 maja 2016

W swoim krótkim dość życiu, miałam „przyjemność” poznać wielu ludzi, których poznanie nie nauczyło mnie niczego. Poza świadomością, że na tym świecie było, jest i będzie całe mnóstwo osób, które najchętniej nic nie robiąc, chciałyby podbić cały świat, przygarnąć kilka walizek hajsu, a jeszcze najchętniej zrobić karierę w telewizji. Choć patrząc na to kto w niej funkcjonuje, rzeczywiście wcale nie tak trudno się tam dostać. Czasem wystarczy skąpo ubrać się na jakiś event, na którym foto zrobią nam podstawieni papparazzi. Ot, cała robota.

Z tą karierą w TV, którą zapoczątkowało się pokazaniem cycka, tyłka czy silikonowej wary to jest też tak, że mogłaby to zrobić co druga laska na tym świecie. Tylko połowa z nich nie chce w taki sposób, a druga połowa cholernie by chciała, ale … przecież co inni powiedzą. Tutaj sprawa jest prosta: albo chcesz tak zaistnieć i masz predyspozycje, albo nie chcesz choć masz co pokazać, albo nie masz co pokazać, więc tutaj już nie masz zbytnio wyboru. Jednak kiedy w życiu chcemy osiągnąć coś więcej i to nie za sprawą wyglądu, sprawa zaczyna się komplikować. Bo jak to do cholery zrobić? Chęci i ambicje są ogromne – dopóki życie nie kopnie nas w zad i nie zaśmieje się szyderczo, pytając: „I ty słabeuszu chcesz coś osiągnąć”. Połowa osób wtedy mówi PAS – jeszcze zanim tak naprawdę spróbuje. Druga połowa śmieje się losowi w ryj: ” Tak ja! Ja chcę coś osiągnąć! Pokazać Ci jak to się robi?!” – i bierze życie w swoje łapy. Część z tej połowy odpada i tak. Czasem w 1/4 drogi, czasem w połowie, czasem tuż przed końcem. Ja się wcale nie dziwię. W dzisiejszych czasach, kiedy nikt nam tej drogi wcale nie ułatwia, ciężko mieć w sobie tyle pokładów determinacji i siły żeby dotrzeć do końca. Do końca, do którego dochodzą Ci nieliczni, najwytrwalsi. Na mecie są oni często posiniaczeni, wyczerpani, a jednocześnie silni jak nigdy – bo samemu przed sobą udowodnili, że się da. My tych zwycięzców widzimy na co dzień – są spełnionymi ludźmi, którzy non stop realizują swoje cele i marzenia. Nie widzimy już u nich siniaków, a jedynie pewność siebie. Często tą pewność odbieramy jako coś złego. Mylimy ją z zarozumiałością i innymi podobnymi cechami. Nie widzimy drogi do sukcesu – widzimy jedynie sukces. Który tak kurewsko razi po oczach tego, który się poddał, lub tego, który po sukces idzie, ale wciąż nie widzi mety. Opcje są dwie: albo widok osoby, która odniosła sukces Cię zmotywuje, bo stwierdzisz: ” Też tak chcę!”. Albo Cię zdemotywuje… bo pojawi się w Tobie frustracja, zawiść i zazdrość. Że ktoś ma lepiej. Bardzo często rodzi się w nas wtedy niechęć. Dopisujemy sobie swoje teorie, dzięki którym robi się nam lżej. Ktoś się pewnie dorobił na jakimś wałku, albo skapło mu od bogatych rodziców. Bogate kobiety otwierające własne biznesy to na sto procent żony „karków”, a „karki” to na sto procent dilerzy amfetaminy. No cóż. Czytając dyskusje ludzie w internecie, a nawet słuchając ich w rzeczywistości, takie myślenie to normalka wśród ludzi, którym się nie chciało. Bo nie mówię tu o ludziach, którym jest dobrze jak jest i nie potrzebują więcej. Zadowala ich mała choć stabilna pensja i spokojne życie w małym mieszkanku. Ale niestety tych ludzi jest jak na lekarstwo. Pozostali z nich albo chcą więcej od życia i po to konsekwentnie idą, albo by chcieli, ale iść im się nie chce. Wszystko jest za trudne, wszystko jest zbyt czasochłonne. Chcielibyśmy WIELKICH efektów, dając od siebie tak mało…

Kilka dni temu usiadłam nad swoim blogiem i pomyślałam: co zrobić, żeby było lepiej? Żeby zarabiać więcej, ale nie na siłę, a pisząc o tym co lubię? Jak bardziej się przebić, a może jakie drzwi sobie otworzyć, żeby już nie liczyć tak skrupulatnie każdego grosza, a może nawet wyjechać za rok na wymarzone wakacje? Jak to zrobić, żeby rzeczy, które umówmy się, nie są jakimś marzeniem ściętej głowy – jak to zrobić, żeby te rzeczy stały się realne? Nie mówię tu przecież o najnowszym mercedesie w salonu, czy torebce za 10 koła – nie rajcują mnie już takie marzenia, choć nie ukrywam byłoby super móc takie rzeczy mieć. Jednak priorytety człowieka zmieniają się wraz z wiekiem i dojrzałością. Może nie marzę o ekskluzywnym apartamencie i jachcie, ale małe mieszkanko i jego urządzenie też kosztuje – więc jak… jak przeżyć to życie i jak ułożyć je sobie tak, by ze spokojem ducha, urządzić sobie mieszkanie i wyjechać na wakacje. Opłacić dziecku przedszkole, kupić dwa razy do roku fajną odzieżową wyprawkę, bez ciągłego liczenia i martwienia się… JAK. Zrozumiałam, że przede mną jeszcze długa droga. Magisterka, kursy, ciągła edukacja, szkolenia. Daję od siebie dużo, ciągle więcej oczekując – ale czy daję wystarczająco wiele? A może robię dużo, ale ciągle to samo – jak więc oczekiwać lepszych efektów, jeśli czyny wciąż pozostają bez zmian. Czasem sami sobie wmawiamy, że nic więcej już dać od siebie nie możemy. Że wykorzystaliśmy wszystkie możliwości. Tymczasem KAŻDY z nas może dużo, dużo więcej, niż mu się wydaje. Nie jest to jakieś pieprzenie z dupy wzięte, które nie ma w sobie żadnej racji. Nie jest to gadka : możesz wszystko, wmawiająca osobie bez nogi, że noga mu odrośnie jak będzie bardzo wierzył. Życie jest cholernie trudne i ciężko o wiarę we własne możliwości, kiedy ledwo wiąże się koniec z końcem. Ale jakby nie było… ciężko nie zgodzić się z twierdzeniem, że każdy z nas jest kowalem własnego losu. Ciężko co prawda odbić się od dna, na które się spadło, bo po drodze dokonało się złych wyborów – nie czyni to z nas nieudaczników – każdy z nas ma prawo upaść, źle wybrać. Grunt to znaleźć potem w sobie siłę, która pozwoli nam odbić się od dna i metodą małych kroków wyjść na prostą. Czasem wydaje się to nierealne, wiem. Ale pisząc to sama powoli łapię bakcyla. Cofam się nawet o rok wstecz i widzę w jakim punkcie życia byłam, a w jakim jestem. Przed chwilą na facebooku wyświetliła mi się propozycja wylotu do Miami na osiem dni. Jeszcze niedawno popłakałabym się i przewinęła, nie sprawdzając nawet ceny. Dzisiaj sprawdziłam i choć nie mam obecnie nawet złotówki przy dupie, bo właśnie wszystkie moje życiowe oszczędności czekają na oficjalne wieści odnośnie mieszkania… to sprawdziłam i powiedziałam sobie… przecież to realne. Kiedyś Cie tam zabiorę – powiedziałam do F. Bo zabiorę. Bo tak cholernie wierzę w siebie, w swoje możliwości i w to, że mogę zrealizować każdy swój cel – jeśli tylko odpowiednio zabiorę się za realizację tego, co potrzebne mi jest do jego zaliczenia.

A Ty? O czym marzysz? Być może tylko i aż o tym, by wypłata starczała na coś więcej niż opłaty…być może o tym, żeby mieć kasę na wymarzone studia…a być może o tych pieprzonych wakacjach w miami – nieważne. Dla wszechświata „rozmiar” nie ma znaczenia. Wiara – wiara to wszystko czego potrzebujesz. Jeśli będziesz wierzyć – rozwiązania przyjdą same. Ale nie myl rozwiązań z manną z nieba. Wiara nie uczyni, że walizka z kasą spadnie z nieba wprost pod Twoje nogi. Wiara sprawi, że droga do celu stanie się dla Ciebie jasna. Zrozumiesz co musisz zrobić i jak bardzo się postarać, by swoje marzenia spełnić. Wiara sprawi, że ciężka praca stanie się dla dla Ciebie przyjemnością, bo będziesz wiedział po co to robisz.

Więc tak…możesz siedzieć i narzekać. Możesz nadal pozostawać w sferze marzeń, tłukąc sobie do łba, że się nie da. A możesz w tym czasie pomyśleć też co zrobić, żeby jednak się dało… Wierz mi. Narzekanie jeszcze nikomu w niczym nie pomogło. Myślenie – już owszem. Choć inni mogą Ci wmawiać, że myślenie samo w sobie nic nie daje, to nie wierz im – czasem i pisarz musi posiedzieć kilka tygodni nad czystą kartką, by w końcu wpaść na pomysł na najlepszą książkę w jego życiu…

PS: I chyba to jakiś znak, bo akurat robiąc przerwę w tym wpisie, przeczytałam artykuł o facecie, który wprowadził na rynek kamerę GoPro… fragment artykułu” Zebranie pieniędzy na taki biznes nie było jednak łatwe. Jak zdradził Woodman, fundusze na start firmy pozyskał ze sprzedaży… korali i pasków z muszelek. Gdy był na Bali – oczywiście, na surfingu – jego dziewczyna Jill przyszła właśnie w takim stroju. Gdy usłyszał, jak tanie były te rzeczy, postanowił zamówić je hurtem. Dwa miesiące później wróciłem do Kalifornii z misją sprzedawania tego jak najwięcej, ile się da. Sprzedaliśmy większość i wtedy wróciłem do rodziców już z gotówką potrzebną do wystartowania GoPro – opowiadał Woodman. Ostatecznie zainwestował ok. 175 tys. dolarów.” ( źródło: natemat.pl)

I fakt. Może i Woodman musiał tak czy siak, mieć jakiś hajs na te muszelki, ale czy nie widać tutaj determinacji i pomysłowości, której tak często nam brak? W końcu i ja na iphone uzbierałam kupując coś taniej, sprzedając drożej. Zainwestowałam wtedy jedynie 50 zł, z których zrobiłam 100, i tak dalej i tak dalej… Aż doszłam do 2 tysięcy. Da się? Wszystko się da! Ale trzeba jeszcze chcieć. A nam przecież tak często i chcieć się nie chce…

 
IMG_3898

 

IMG_3899
IMG_3914

 

IMG_3918
IMG_3923
IMG_3939

 

IMG_3943

 

IMG_3945

 

IMG_3959

 

IMG_3964

 

IMG_3967

 

IMG_3973

 

IMG_3991

 

IMG_3993

 

IMG_3996

 

IMG_4012

 

IMG_4032

 

IMG_4041

 

IMG_4046

 

IMG_4068

 

IMG_4075

 

IMG_4096

 

IMG_4115

 

zdjęcia: Whale Photography

  • Wy moje piękne dziewczyny ❤️
    Spełniaj te marzenia! Brnij do przodu. Nie patrz na nic.

  • Bożena Jędral

    Robię to, co lubię, kocham to, co robię i dobrze mi z tym :) Masz taka bluzkę, jak ja ;*

  • Motywujące :)

  • Agata Korek

    Ale dałaś power do działania… ekstra! A fotki piękne, cudowne jesteście!!! :)

  • Kk

    Jak zwykle wlewasz mi motywację z nonszalancką lekkością. Czuje się od razu pełna energii i nowych pomysłów. Dzięki, że jesteś, że mogę korzystać z twojej inteligencji i czerpać z niej inspirację. Pozdrawiam Mamallka&Pola bardzo serdecznie 😊 Trzymam kciuki za realizację, każdej z twoich koncepcji 😊😄

    • Dzięki, że Ty jesteś! <3 I dzięki za miłe słowa! <3

  • Maria Woloszek

    Błagam Cię… pisz więcej i nigdy nie przestawaj. Dzięki Tobie człowiek jest w stanie zmienić całe swoje życie… I za to Ci dziękuję!

  • Wielu blogerów się w tym gubi, że dużo pracują i dużo tworzą treści, ale właśnie… tworzą cały czas to samo, bo nie inwestują w siebie i nie zmieniają się. Wciąż te same myśli, wciąż te same treści. Przez rok czy przez dwa to się sprawdza, ale później? Oczywiście da się tak działać i przez 5 lat, a zmiana tego jest niezwykle ciężka, ale ci, którym się to udaje, osiągają znacznie więcej niż cała reszta. Dobrze, że o tym piszesz. Dobry kop.

  • misia

    Ala skąd bluzka?!

  • Różyczka

    SIEDZE od 3l w domu z dziecmi „rok po roku” .
    W tym czasie przeprowadziliśmy się do De.
    Zazdrosciłam znajomej ze zrobiła kurs i teraz ma możliwości…
    W lipcu ide na kurs prawka (tutaj) we wrześniu zapisałam dzieci do przedszkola i jest te pkt będą odhaczone tez ide na kurs jezyka. Może to niewiele ale dla mnie milowy krok do przodu do lepszego zycia i spełnienia się. Dla mnie i mojej rodziny.
    Uwielbiam Twoje wpisy :D Fakt często zataczasz koło w jednym temacie ale to pokazuje jak bardzo Ci zależy . Z czasem spełnisz większość swoich planow inne się zmienia jak to w zyciu. Ale ja zycze Ci tych wakacji , M4 noo i tego Mercedesa ;)

    • Kochana w takim razie życzę Ci wszystkiego dobrego! I dzięki za miłe słowa. Fakt, wpisy „o życiu” zataczają koło w jednym temacie, aczkolwiek zawsze staram się ugryźć to ciut inną historią, przekazać to samo, a jednocześnie coś innego :*

  • Eliza

    Zawsze mam ochotę takie wpisy sobie wydrukować i czytać w kółko. Wątpię przynajmniej raz w tygodniu, więc poproszę takiego kopa min. raz na tydzień! Zarażasz pozytywnym nastawieniem kobietooo! :) I za to Ci chwała!

    • To nic tylko drukować i czytać Eliza! :) Dzięki Ci!

  • Miałem takie marzenie, że idąc na urlop rodzicielski będę miał czas na naukę czegoś nowego, żeby móc po powrocie żyć z czegoś innego niż praca na nudnawym etacie. Chciałem rozwinąć bloga, a nawet dwa… Urlop to jednak zweryfikował. Cały dzień opieka nad dziećmi i brak czasu na zajęcie się czymkolwiek innym, a ja jestem najszczęśliwszy w życiu, bo widzę dzieciaki cały dzień i robimy super rzeczy. A co będzie jak skończy się urlop? Jeszcze nie wiem do stycznia mam czas :)

    • Grunt to robić tak jak się czuje, to co czyni nas szczęśliwymi! Nie ma co spinać się na rozwój kariery itp. jeśli w danym momencie, do szczęścia nie trzeba nam nic innego prócz czasu z dziećmi. Powodzenia! :)

      • Ten czas z dziećmi to najlepsze, co mi się trafiło w karierze zawodowej :)

  • Monia

    Najważniejsze to w siebie wierzyć, a Twoja wiara jest ogromna. Tak trzymaj.

  • salus salus

    Wiara w siebie czyni cuda!!
    Piękne są te wasze zdj.

  • Pingback: Ze Źródeł #72 » kubaosinski.eu()