Nie mam zamiaru udawać kogoś kim nie jestem…

7 lipca 2016

Ponoć życie to gra pozorów. To iluzja, stwarzanie wrażenia, nakładanie masek… i chociaż wszyscy wmawiamy sobie, że jesteśmy inni, że my nie udajemy, to i tak na pierwszej randce jemy jak damy, a po miesiącu związku rzucamy się na jedzenie jak wygłodniałe lwice.

Jest jednak różnica, między drobnym zakrzywianiem rzeczywistości dotyczącym sposobu jedzenia, w imię upragnionej miłości, a między udawaniem damy, podczas gdy jest się zbuntowaną kobietą rzucającą przekleństwami na prawo i lewo. Trafiłam ostatnio na dyskusję…mam. Bo przecież to matki mimo całego tego pieprzenia o braku czasu, mają go na takie rzeczy najwięcej. Dyskusja… jakie to przeklinanie będąc matką jest złe. Jakie to przeklinanie o zgrozo na blogu, jest złe. Bo jak to… tysiące ludzi czytają, a tu w tekście nagle, coś o pieprzeniu, cholerce jasnej czy nie daj Boże jeszcze inne, gorsze! Takie na K! Nie wiem, doprawdy nie wiem i nie rozumiem, po co udajemy idealnych? Po co udajemy, że nie robimy czegoś, kiedy robimy to może nawet nagminnie. Po co udajemy idealne i po co wymagamy tego usilnie od innych? Ale spokojnie… Bo nie o tym chcę tak naprawdę pisać. Ta sytuacja jedynie skłoniła mnie do pewnych przemyśleń…

Od kilku dni spędzam nieco mniej czasu przy komputerze, ale nie oznacza to, że nie pracuję, choć fakt. Pracuję mniej. Pracuję, ale nieco bardziej staroświecko. Czytając, doszkalając się, a nowe projekty spisując na kartkach papieru. Zmęczyłam się internetem i staram się znaleźć balans. Ciągle go znajduję, potem tracę – wytrącona z równowagi czymś co zdaje się mnie przerastać. W tym całym doskonaleniu swojego bloga, swojej pracy, umiejętności, raz po raz pojawiają się w mojej głowie pytania… czy rzeczywiście powinnam nie używać brzydkich słów na blogu, bo kogoś odstraszę? A może właśnie powinnam być jeszcze bardziej wyluzowana? A może tak, a może srak. Bo wszędzie, gdziekolwiek nie wchodzę, widzę KREACJE. Blogowe kreacje. Jestem dobrym obserwatorem i widzę jak ze wszystkich blogasków robi się jedno wielkie kłamstwo mające na celu zmanipulować widza, przyciągnąć do czegoś co jest fikcją, ale dobrze się sprzedaje. Ja też… ja też myślę strategicznie. Co zmienić, co ulepszyć, czego nowego spróbować … to normalne. Blog daje mi pieniądze, daje mi chleb, opłaca dach nad głową i pozwala też realizować większe marzenia… ale gram fair.

Wielokrotnie namawiano mnie: rób szokujące tytuły! Dobrze będą pozycjonować się w googlach, będziesz mieć tysiące wejść – tak wiem, wiem. To byłoby świetne. Trzasnąć kilka takich tekstów w miesiącu i mieć statystyki z głowy, bo słupki rosłyby same. Ale nie… ja tak nie umiem. Doradzano mi wiele innych rzeczy i może właśnie przez to, że się do nich nie stosuję wciąż nie jestem aż tak daleko, jak inni – bardziej sprytni. A może po prostu bardziej bezwzględni? Tego nie wiem. Ale wiem jedno – obiecałam sobie kiedyś, że na przekór temu całemu kłamstwu i obłudzie, którą świat coraz bardziej zarasta – ja pozostanę sobą. I mimo, że inni pukają się w głowę, gadają, że jestem naiwna – to ja inaczej po prostu nie potrafię i nie chcę. Kim bym była, gdybym swoją pasję obróciła przeciwko mnie stając się jedynie marketingowcem, człowiekiem, który nagle teksty pisze tylko i wyłącznie dla kasy, a nie ma w nich już grama pasji, zamiłowania… kim bym była, gdybym na siłę tak jak radzą inni – gdybym na spotkaniach blogerskich wciskała nachalnie wszystkim swoje wizytówki, uśmiechając się do osób, których wcale nie lubię – byłabym może bardziej znana i podłapała więcej współprac od koleżanek z własnymi agencjami – ale no właśnie… przestałabym być sobą.

W dzisiejszych czasach „bycie sobą” nie jest już dla niektórych wcale ważne. Niektórzy nakładają na siebie już tak wiele masek, że sami nie wiedzą kim są. Czy bycie sobą nie jest ważne? Jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy samych siebie zatracili na rzecz znajomości, pieniędzy, kariery? Czy to życie byłoby jeszcze cokolwiek warte? Nie… dlatego jestem w punkcie w jakim jestem. Z całą swoją „naiwnością” w to, że moje prawdziwe ja obroni się samo. Bez maski. Że obronią się teksty pisane tak jak je czytacie – lekko. Bo piszę co myślę, nie tworząc planu, punktów, konspektu… I cholernie kocham to co robię. Ale jeszcze bardziej kocham swoje życie, swoje ja, to co dzieje się tu i teraz. A to jest coś czego kupić nie można. I może czasem z lekkim rozczarowaniem patrzę na to jak kłamstwo, obłuda i manipulacja zbiera największe pochwały. Może czasem lekko mi się wtedy odechciewa, bo ja tu całe serce we wszystko wkładam, emocje, a ktoś to później podpatrzy i zrobi z tego nieco barwniejszą historię, która porwie tłumy… a u mnie zaledwie kilka osób. Ale… ale mimo wszystko siedzę sobie tutaj spokojnie, wierząc, że karma istnieje, a kłamstwo ma krótkie nogi. Że może jeszcze nadejdą dni, w którym ludziom opatrzy się ta cała otoczka i kreacja, a zaczną dostrzegać bardziej i więcej. Może… bo póki co widzę tylko, że to co najlepiej się sprzedaje jest okupione zatraceniem siebie samego. A tego nie zrobię nigdy… bo nie mam zamiaru udawać kogoś kim nie jestem. Nie dla zasady, a z szacunku do samej siebie, swojej rodziny i ludzi, których wkoło siebie mam… a także z szacunku do Was. Bo zajmujecie w moim sercu naprawdę dużo miejsca… gdyby nie Wy, ten blog, to wszystko – nigdy nie byłabym w miejscu, w którym się teraz znajduję. I za to po stokroć dziękuję…

  • jadzia

    Ala.. wzruszyłam się. może uznasz mnie za wariatkę, ale mimo, że nie czytam Cię od początku to wszystko nadrobiłam i widze, ze ten wpis to 100 procent ciebie… a snapy – przyznam szczerze, ze wyobrazalam sobie ciebie przez zdjecia zupelnie inaczej, a teraz? teraz cie po prostu uwielbiam, za ta niewymuszona gadanine, za te niekontrolowane miny, odzywki – to niby normalne, ale rzeczywiscie dosc rzadkie to zjawisko zaczyna byc. ludziom w takim internecie uderza sodowa, ja powoli tego swiata mam dosc i wiesz co – ty mnie w nim trzymasz… Ala love uuuuu kobieto!!!! <3 :*

    • Dla takich komentarzy warto pisać, no! Jednak snap to był dobry pomysł, od wczoraj dostaję całą masę wiadomości o nim :O Bardzo Ci dziękuję, to cholernie budujące…

  • Ewa

    Bardzo dobry wpis!

  • KK.

    Tak jak Jadzia uważam, że jesteś moim must have. Z autopsji wiem , że jesteś człowiekiem, który nie bierze wszystkiego co mu ktoś podrzuci. Nie patrzysz co tu wcisnąć, żeby jeszcze zarobić. W prawdzie snapa nie ogarniam twojego bo uznałam, że nie zainstaluje go na moim androidzie, za dużo tego dobra internetowego , które pochłania. Karma jest taka, że jak jesteś ze sobą w zgodzie i ciężko pracujesz to cel uzyskasz.;) I wiem, że ty swój cel uzyskasz. Jesteś piękną kobietą. Masz piękny umysł, który tworzy nam masę inspiracji i motywacji życiowych. ;) W końcu to dzięki tobie zaczęłam korzystać z wiewiórki czy koszulove oraz całej innej treści którą mi udostępniłaś, i to nie mówię tylko o tych dobrach reklamowych wręcz przeciwnie wiele razy dałaś mi wsparcie psychiczne i wiarę w siebie dzięki treścią które piszesz ;) A to co mnie do ciebie przyciąga to właśnie ta szczerość i to, że nie jesteś prze-lansowana ubarwiona i wyprodukowana ku masowemu odbiorowi nastawionemu na zysk. I po mimo, że każda z nas która czyta twoje wpisy jest całkiem inna i lubi co innego to jesteś tym naszym magnesem który łączy każdą z nas ;) Mamalla łączy ludzi ;p Trzymam kciuki za ciebie nie daj się zepsuć i dąż do swoich marzeń bo jesteś cudownym prawdziwym człowiekiem który umie walczyć o swoje ;) Pozdrawiam.

    • Jeju, nawet nie wiesz… nie wiesz jak takie słowa mnie motywują, jak uszczęśliwiają. Czytałam i łzy mi ciekły po Twoi komentarzu! Co do snapa pozwolę tylko sobie wtrącić, że ze wszystkiego on zajmuje najmniej czasu – zaledwie kilka minutek, bo snapy trwają kilka sekund, a ja nie wstawiam ich wiele, czyli można np. wieczorem obejrzeć wszystkie z całego dnia i zajmie to właśnie kilka minut :* Bardzo mnie cieszy, że korzystasz też z rzeczy, które polecam. Staram się w końcu polecać tylko to co tego warte, nie byli jaki shit… fajne, że są takie osoby jak Ty, które rozumieją „efekt uboczny” blogowania ;) I bardzo się cieszę, że widzisz we mnie tyle dobrych rzeczy.. dziękuję! Na prawdę wiele mi to dało, co napisałaś…

  • ania

    Jesteś najlepszą! Twoje wpisy są prawdziwe i pokazują że każda z nas mą podobnie ;) prawdziwe przyciąga prawdziwych ! Pamiętaj ! ;) może nie jest nas nie wiadomo jak wielu ale jesteśmy prawdziwi i cieszymy się Twoimi sukcesami ;) a dzięki Twoim projektom poznajemy wiele ciekawych stron /projektów /pomysłów na wszystko ;)

    • Oj tak jesteście prawdziwi i … kochani! <3 Dziękuję!

  • Asia

    Ala najlepsza 😘❤️

  • xxx

    Ekstra wpis :) mam ostatnio podobne odczucia, aż by się chciało opuścić ten cały, internetowy świat…

  • Maria Woloszek

    i za to Cię właśnie lubię. za tą autentyczność :*

  • ewa

    zawsze jak czytam tego typu wpisy na twoim blogu, mam wrazenie jakby hm…krzyczala cala twoja dusza, jakby kazde zdanie bylo wystukiwane tak lekko prosto z wnetrza Ciebie… to, ze piszesz prosto z serca naprawde czuc :)

  • Edyta

    Nie wiem w jakim kierunku zmierza ten świat, ale przywracasz mi wiarę w ludzi!

    • Jeju, naprawdę?! Ale mi zrobiłaś dzień… dziękuję!

  • Natalia Kaczmarek

    😘😘😘

  • Basia Potocka

    Nie zmieniaj się nigdy, nie musisz nikogo udawać bo jesteś super! Kur……wa mać tak właśnie! :-D

  • emilia837444

    A ode mnie to mężczyzna odszedł… długo nie mogłam się
    pozbierać aż w koncu zaryzykowałam i zamówiłam na niego urok miłosny na
    biala-magia.pl ,nie wierzyłam że się uda, ale po 1,5 miesiąca on do mnie
    wrócił… i jak na razie jest między nami świetnie.