Nie mam idealnego życia.

9 marca 2015

Nie mam idealnego życia.  Nie budzę się rano z doskonałym makijażem, zaspana w męskiej koszuli lub pięknej bieliźnie. Moim oczom nie ukazuje się czyste, piękne mieszkanie, a jedynie aneks kuchenny i zlew pełen naczyń w wynajmowanym, małym mieszkanku. Czasami na twarzy mam pozostałości makijażu, którego nie zdążyłam zmyć poprzedniego dnia, a na stopach mam „babcine” ciepłe skarpety. Na stole po dniu kobiet nie ma pięknego bukietu z dwudziestoma idealnymi, cudownymi różami, a obok nie ma karteczki z napisem kocham Cię. Ale są 3 różnej długości i różnego koloru róże w kubku do kawy, a obok stoją wypalone świeczki po wczorajszym wieczorze. Zmierzając w stronę zlewu nadeptuję kolejno na figurkę psa, but Poli i okruszki po kokosankach, które wczoraj przywiozłam od mamy. W łazience tuż obok nocnika możecie znaleźć nawet książkę do czytania, którą rano Pola sobie tam zaniosła. Lustro zapewne znów jest całe zachlapane, bo F. przecież rąk inaczej myć nie umie. Widok z pokoju Poli to nie park, nie jezioro, a dach marketu – bardzo drogiego. Zazwyczaj za małą siatkę zakupów człowiek zostawia tam 50 zł, a wraca jedynie z kilkoma owocami. Pola jak zwykle budzi się w śpiochach, chyba tych z pepco, ubrudzonych tu i ówdzie. W jej łóżku nie wiedzieć czemu znajduję kolejny but, ale zupełnie inny od tego w moim salono/kuchnio/sypialni. Na balkonie stoją garnki z jedzeniem, bo nie wszystkie mieszczą się w mojej małej lodówce. Na stole – miejsce pracy. O dziwo obok laptopa nie leżą firmowe słuchawki i designarski kubek, a jedynie przybierający już ciemną barwę banan i nawilżone chusteczki. Być może nie wyrobię się z obiadem dla F, a on zapewne zje coś w pracy. Nie przywitam go świeżo, upieczonym ciastem a zapewne smacznym ciachem z paczki. A nie… jednak nie. Zapomniałam, że nie mam mikrofali. 8 zł za kubek i 4 porcje w błoto. Nie mam stada przyjaciół, a telefon nie dzwoni w kółko z propozycjami wyjścia na piwo. Nie wychodzę wieczorami na lody śmiejąc się z koleżankami i opowiadając sobie sprośne dowcipy.

Nie mam idealnego życia i chyba to właśnie ten fakt, czyni je na swój sposób wyjątkowym. Nie mam stada przyjaciół, ale po całym weekendzie na uczelni wchodząc do domu widzę na stole różę, dwie świeczki i jego robiącego kolację. Wchodzę do pokoju Poli, gdzie śpi słodko od jakiegoś czasu, całuję ją w polik i znów nadeptuję na tego cholernego psa. Zerkam w telefon – znów nikt nie proponuje mi piwa, ale za to są nieodebrane połączenia od mamy, które zapewne chce ze mną znów przez godzinę pogadać o tym, że mam się tak nie smucić, bo przecież złe dni miną. Zaglądam w portfel, nie mam tam kilku stów, ale za to mam 5 zł, za które jutro kupię chleb.  Nie mam stada przyjaciół, ale zaglądam w skrzynkę meilową, gdzie obcy mi ludzie piszą wiadomości długie na stronę A4 dziękując za to, że jestem…za to, że piszę. Nie mam worka pieniędzy i nie kupię mieszkania za gotówkę, ale zapewne za jakiś czas wezmę kredyt i kupię mieszkanie z rynku wtórnego… i przy każdym przypływie gotówki, będę stwarzać sobie w w nim gniazdko swoich marzeń. Nie wyglądam jak gwiazdy z okładek gazet, ale kocham swoje odbicie w lustrze, nawet w tymi nierównymi brwiami i opadającą powieką. Nie jestem dyrektorem w banku, ale mam swoją pracę, w którą wkładam całe swoje serce i czas. Nie mam idealnego związku, w którym facet z kaloryferem na brzuchu nosi mnie na rękach i codziennie mówi milion razy, że mnie kocha. Ale mam narzeczonego, z którym przetrwałam dziesiątki kryzysów i wyszłam nareszcie na prostą. Narzeczonego, który codziennie rano całuje swoje kobiety w czoło, wychodzi do pracy, a wieczorem bawi się z nami i uśmiecha od ucha do ucha.

Być może na pozór nie mam nic czego można byłoby mi zazdrościć…ja jednak śmiem twierdzić, że mimo iż idealnie nie jest…jest tak jak powinno być. I nie zamieniłabym tego życia na żadne inne…

 

1

 

2

 

3

 

4

 

5

 

6

 

7

 

8

 

9

 

10

 

11

 

12

 

14

 

13

 

15

 

16

 

17

 

18

 

19