Nie mam czasu na bycie idealną – czyli o makijażu codziennym słów kilka…

31 sierpnia 2015

Od zawsze, kiedy koleżanki dyskutowały w liceum na temat kosmetyków, konsystencji fluidów, maskarach itp, nie brałam udziału w dyskusji, ani jakoś specjalnie z tego powodu nie ubolewałam. Jeśli już robiłam zakupy w drogerii, to raczej patrzyłam tylko na kolorystykę i cenę. 

No ale jak tak można? Usłyszałam kiedyś, że przecież kosmetyki muszą być drogie, bo inaczej wyrządzamy krzywdę swojej cerze itp. Ok. Spoko, ja to rozumiem. Nie mam zamiaru z tym faktem dyskutować. Ale niestety nie doszłam jeszcze do punktu w swoim życiu, w którym mogę sobie pozwolić na podkład za stówę czy maskarę za 70 zł.  30 zł – tyle mogę dać maksymalnie za jeden, pojedynczy kosmetyk. I nie dlatego, że taki mam kaprys, a po prostu dlatego, że więcej nie mam. No zrozumiałe chyba nie? Nie jestem też wierna jednej firmie. Każdy kosmetyk jest chyba z innej, ale mam swoich faworytów jeśli chodzi już o konkrety. Np. fluid czy puder kupuję niezmiennie ten sam. Nie lubię zmian – po prostu.

Ale do konkretów przejdę zaraz. W kwestii makijażu chciałabym podkreślić, że jestem totalnym laikiem o czym pisałam już TUTAJ. Nie znam się na zasadach, nie wiem jak konturować, jak nie robić z siebie straszydła, a co najważniejsze – nie mam na to czasu! Grunt to przypudrować nos tak, żeby się się nie świecił i pomalować rzęsy i brwi tak, żeby nie wyglądać jak człowiek pozbawiony ich całkowicie. Ten wpis dlatego nie będzie broń boże żadnym tutorialem, ani radą. Będzie jedynie przedstawieniem zawartości mojej kosmetyczki, w której ostatnio główną rolę odgrywają kosmetyki mineralne.

DSC_1760

 

DSC_1771

 

DSC_1772

 

 

Po pierwsze PODKŁAD. Tutaj testowałam już pierdyliardy. Od musów, po jakieś kamienne, aż po jakieś totalnie wodniste, po których cera zdawała się być tłusta jak … patelnia z olejem. Miesiąc temu na spotkaniu see blogers odbyły się warsztaty EVELINE, na których dostałam podkład, który był…biały. Biały, ale jak się człowiek porządnie przypatrzy to ma w sobie drobne, koloryzujące drobinki. Idealny na lato, ponieważ nie jest ciężki, jest jak lekki krem, ale wciąż jest podkładem. Pozostanę mu chyba wierna póki co.

DSC_1763

 

Po drugie PUDER. I tutaj właśnie miałam okazję rozpocząć swoją przygodę z kosmetykami Lucy Minerals – wyobraźcie sobie moje zaskoczenie kiedy zamówiłam podkłady, eyelinery, pudry, a wszystko przyszło w jednej konsystencji. Sypkiej! Szybko jednak nauczyłam się posługiwać każdym z kosmetyków i udaje mi się nawet nie wyjść przy tej kombinacji komicznie. Produkty te są naturalnego pochodzenia i są wolne od parabenów. Zawierają w sobie minerały, które wspomagają pielęgnację i odżywiają skórę twarzy. Ale do rzeczy! Na wcześniej wspomniany podkład kładę dwa rodzaje minerałów. Jeden jaśniejszy, jeden ciemniejszy. Ciemniejszym zaznaczam kości policzkowe, górę czoła, boki nosa, a jaśniejszy nakładam na całość. Ciemniejszy kolor nałożony wcześniej przebija i tak, ale nie jest zbyt ostry. ( kosmetyczki zapewne dostają teraz palpitacji serca, ale jak się makijaż robi z dzieckiem przy nodze i ma się na niego 3 minuty to każda technika jest dobra :P ).

DSC_1773

 

Po trzecie RÓŻ. Kości policzkowe na koniec zaznaczam jeszcze typowym kosmetykiem do tego przeznaczonym. Bardzo długo byłam tutaj wierna firmie Bourjois. Od jakiegoś czasu jednak używam go naprzemiennie z Lucy Minerals, która ma do kości policzkowych bardzo ciekawe kolory i bronzery.

kos1

 

DSC_1778

 

Po czwarte OCZY – kiedyś byłam fanką eyelinerów i bez kreski nie wychodziłam z domu. Nigdy jednak nie byłam fanką cieni do powiek. Zdarza mi się jednak raz na pół roku kiedy mam czas, pomalować powiekę jakimś cieniem i jeszcze dodatkowo namalować na nim ponętną czarną kreskę. W makijażu codziennym stawiam jednak na tusz do rzęs – tutaj też obecnie od miesiąca testuję ten od eveline i jak to laik – nie widzę różnicy między poprzednimi, chociaż nie powiem – zdarzały się takie tragiczne, którymi nie dało się zrobić nic. Jedyne co się dało to wyrzucić do śmietnika. Eyeliner od Lucy Minerals – również sypki, o dziwo namalował mi kreskę lepiej niż płynny. Świetna sprawa, ale pozostawię to raczej na okazjonalne wyjścia.

DSC_1768

 

DSC_1785

 

kos2

 

 

Po piąte BRWI – oj ile to ja się nawalczyłam, żeby nie robić ich tragicznych i wyglądających jak u starej babci z henną. Rodzina długo ze mną walczyła, ale w końcu się przyzwyczaili, a ja metodą prób i błędów jakoś tam nauczyłam się panować nad ich wyglądem. Próbowałam robić jaśniejsze moi drodzy, ale za późno. Przyzwyczaiłam się. I trudno, że tak się brwi nie maluje – mi tak dobrze! ;) W tej kwestii od lat wieeeelu służy mi niezastąpiona brązowa kredka lovely, która kupuję za jakieś 9 zł w rossmanie.

DSC_1767

 

 

Docieramy do końca… USTA! Dopiero rok temu. ROK TEMU po raz pierwszy zaczęłam malować sobie usta i od razu poszłam w czerwień. Miałam długą przerwę, ale eveline miesiąc temu sprezentowało mi na warsztatach również szminkę. I tak oto czerwone usta towarzyszą mi nawet podczas wyjścia przed blok, do sklepu.

DSC_1769

 

 

Nie jestem osobą, która obsesyjnie patrzy w lusterko i robi poprawki w wyglądzie. Mam wiele innych bardziej interesujących zajęć. Dlatego na koniec cały makijaż spryskuję kupioną kiedyś z ciekawości mgiełką, dzięki której makijaż jest trwały przed dobrych kilka godzin.

DSC_1766

 

Jak wygląda efekt końcowy? Cóż. Na kolana Was nie powalę. Niestety. Makijaż codzienny to kwestia 3-5 minut. Często jest to jedynie puder + kredka do brwi. Zdarza się też nie nakładać niczego, jednak nie czuję się wtedy dobrze – i to tylko i wyłącznie przez BRWI, bez których człowiek wygląda po protu jak debil. Nie umiem robić makijażu i chyba nigdy nie będę umiała, ale… twierdzę, że kosmetyki, które Wam przedstawiłam powyżej będą wystarczające zwłaszcza dla kogoś kto pędzlem umie umiejętnie władać.  No nie mam czasu na bycie idealną, ale mimo wszystko uwielbiam patrzeć na idealne makijaże pań, które mijam na ulicy. Domyślam się jednak, że tak idealnego makijażu w 5 minut zrobić się nie da – dlatego pogodziłam się z myślą, że w najbliższym czasie takiego nosić nie będę – choćbym umiała go stworzyć. A co do osiągnięcia tej umiejętności…mimo, że czasu nie mam to fajnie byłoby nauczyć się chociaż podstaw u jakiegoś profesjonalisty. Kto wie. Może kiedy Pola podrośnie, sprezentuję sobie takie kurs? Dla samej siebie, tak po prostu.

 

DSC_1791

 

  • Natalia

    Super :) a najbardziej zaciekawiłaś mnie tym sypkim eyelinerem :D za nic w świecie nie ogarniam jakby tego użyć, ale już wpisuje w google :) a i co do brwi to dobrze Ci z takimi, taką pierwszy raz Cię zobaczyłam na blogu i zostałam ;)

    • Alicja Wegner

      Bardzo dziękuję! :* I koniecznie spróbuj eye-linera!

  • Hm, chyba się skuszę. Kosmetyków nigdy za mało. Piękny efekt.

    • Alicja Wegner

      Koniecznie Martuś :*

  • Bożena Jędral

    Polecam taki kurs. Ukończyłam kurs wizażu, makijażu, stylizacji paznokci, jednak najlepiej odnajduj,e się w makijażach. Zdarza mi się malować koleżanki na wesela, komunie czy chrzciny, czasem również je czeszę i dobieram ciuchy na okoliczność. Pokazane przez ciebie marki znam, poza Lucy Minerals (bez obaw, nadrobię), kocham kosmetyki Eveline, ale zakochana również jestem w skon79 (tak wiem ile kosztuje podkład w kremie, ale nic nie poradzę na miłość). Gosh również skradł moje serce, dlaczego? Dlatego, że osiągnęłam już pewien wiek, w którym poznaje się wartość kosmetyku widząc jego efekt na skórze, po całym dniu. Kocham maskę/krem z avon itd Mogłabym wymieniać godzinami. Używam kosmetyków z tak diametralnie różnych pólek, jak to tylko możliwe. Jestem wierna temu, co mi się sprawdza, starając się rozsądnie sprawdzać cenę. Potrafię za kosmetyk dać znacznie więcej jeśli jest tego wart. Jednak jeśli coś kosztowało by 2zł i było według mnie zajebiste, broniłabym własną piersią i pokazywała światu.

    • Alicja Wegner

      No to chyba skuszę się na taki kurs, jak Pola troszkę podrośnie of kors. No i droższe kosmetyki też na pewno potestuję – jak się dorobię! :P

    • paquito

      Wybacz Bożeno, ale kompletnie nie widać byś Ty przynajmniej liznęła jakikolwiek kurs wizażu

      • Bożena Jędral

        wybaczam,jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził

      • Alicja Wegner

        Bożena ściemnia, jak zawsze:) nie Bożka? :P

  • Kamila

    Lucy minerals nie znałam, ale z chęcią przetestuję! :)

    • Alicja Wegner

      Polecam serio :) Nie pożałujesz!

  • Ja nauczyłam się używać kosmetyków z różnych półek cenowych. Zazwyczaj znanych marek ale okazało się że tusz który najbardziej mi przypasował jest polskiej firmy. Kosmetyki mineralne uwielbiam choć marli Lucy Minerals nie miałam okazji poznać więc czas bedzie to nadrobić ;)

    • Alicja Wegner

      Koniecznie Iza nadrób :)

  • Mialam okazje przetestować i są świetne – musze w koncu zainwestować :)

    • Alicja Wegner

      Ha no widzisz jakie Ci cuda pod nos podsunęłam. I jak ładnie wyglądałaś! :)

  • gosia k

    Super i w sumie nie są drogie.Będę musiała pomyśleć jakie kolory dobrać do swojej cery. Fajny wpis , pozdrawiam!

    • Alicja Wegner

      Na pewno dobierzesz odpowiednie :) dzięki!

  • Dobra – namówiłaś mnie – w wolnej chwili idę na kurs :)

    • Alicja Wegner

      Idzim razem ;)

  • Nie znam i chętnie poznam bo moje oczy wymagają czegoś lekkiego- wiele rzeczy mnie uczula

    • Alicja Wegner

      Oo no to spróbuj, może akurat :)

  • Śliczny i naturalny makijaż! Masz rację, że brwi są bardzo ważne, a niestety bardzo często pomijane.

    • Alicja Wegner

      Dokładnie :)

    • Alicja Wegner

      i dziękuję bardzo :*

  • Lubię te kosmetyki o których wspominasz, są naprawdę dobre. A jeśli chodzi o efekt jaki Ty uzyskałaś, pffff….też mi. Jak się ma taką urodę, wysilać się nie trzeba wcale ;)

    • Alicja Wegner

      jak zwykle przesadzasz tej :P :*

  • Jako jedyny tu chyba facet przedstawię nasz punkt widzenia: te tapety to jakiś dziwny wymysł i czasem jak widzę kobietę z różem na twarzy, to wygląda tak nienaturalnie, że raczej bym się z nią nie umówił… ;) Nie należy też zapominać o tym, że to wszystko niszczy kobietom twarze i już przy czterdziestce zaczyna się poszukiwanie magicznych drogich kremów na uratowanie cery (ten biznes potrafi kobiety ogłupiać). A gdyby tak z 90% tego zrezygnować i dbając o zdrowie wyróżniać się młodym wyglądem?

    • Alicja Wegner

      Przy 40? Moje koleżanki, które nakładały od gimnazjum po kilka warstw WSZYSTKIEGO, dziś mając 22 lata wyglądają gorzej od mojej mamy… ;)

  • Ladymami Paulina

    Kosmetyki mineralne są świetne :). Na obserwacjach własnej cery wiem, że gdy używałam podkładu mineralnego to moja cera była mniej przsuszona i bardziej promienna. Fajnie to zobrazowałaś, teraz może pokażesz jak robisz makijaż ? Całkiem ładnie Ci to wychodzi :)

    • Alicja Wegner

      Ło losie! No w sumie, można pokazać jak laiki robią make-up czemu nie ;)

      • Ladymami Paulina

        No, to czekam z niecierpliwością na instruktaż ;)

  • nadia

    Laik?! Ja do takiego makijażu potrzebowałabym tutorial :D Ładnie :*

  • rumpert

    Kości policzkowe na koniec zaznaczam jeszcze typowym kosmetykiem do tego przeznaczonym – gdzie tu sens a gdzie logika… Znasz kogoś kto pomadką lub cieniem zaznacza kości policzkowe? :o

    • Lila

      Przecież można użyć pomadki jako róż na policzki :P

    • Alicja Wegner

      Kości policzkowe można umiejętnie zaznaczyć pomadką – a zdanie, które zacytowałaś było napisane tak dlatego, że wcześniej napisałam już o nałożeniu na kości policzkowe ciemniejszego odcieniu pudru. Także próba napisania błyskotliwego komentarza nieudana :)

  • Agnieszka

    Wiec tak…Z makijażem jest tak, ze to kwestia ćwiczeń. Ja tez mam dziecko (8mies niemowlę) , mąż pracuje od 9-18, co się równa z tym, ze cały dzień jestem sama z mala. A jak wyglądam? Codziennie ćwiczę po 40min, mam zrobiony makijaż (zrobiony nie na odwal, bo nie lobie byle jak wyglądać), mam pomalowane paznokcie u stop i rak, zrobiona fryzurę, nawet ogolone nogi :P i to wszystko robię przy dziecku które się bawi lub wtedy śpi (oczywiście + obowiązki domowe, obiad, pranie, sprzątanie które robię w towarzystwie małej ), nawet ba mam czas napisać ten komentarz. Wszystko jest kwestią organizacji ;) a co do umiejętności makijażowych to ile jest np. na yt filmów związanych z prawidłowymi technikami makijażu, chyba każdą kobieta chce pięknie wyglądać, czyli dążyć do tego żeby brwi, kreska wyglądały jak najlepiej a nie tak łooo,a to kwestia ćwiczeń! wiem, ze nie każde dziecko jest takie ze da coś zrobić, ale jak ten facet przyjdzie z roboty to niech da nam wolność i zajmie się dzieckiem! Mój mąż jak przychodzi z pracy, myje ręce i z automatu przebiera i karmi :) a mi karze leżeć i odpoczywać :D Pozdrawiam serdecznie!

    • Alicja Wegner

      Hmm… z makijażem to jest tak…że lubię jak jest, ale nie musi być idealny ;) Czuję się dobrze z takim jaki umiem wykonać. A co do czasu… akurat mi o organizacji pisać nie trzeba, bo przy dziecku i ćwiczę i gotuję i sprzątam i prowadzę blog i sprzedaję ubrania i latam na pocztę i na spotkania biznesowe ;) A przy tym jeszcze się z dzieckiem bawię. Tam gdzie mogę tam ten czas oszczędzam i jest to np kwestia pomalowania się ;) I u mnie też facet jak przychodzi to zajmuje się małą, a ja wtedy…pracuję oczywiście, bo ja pracoholik, ale tylko dlatego, że praca to pasja ;) Więc Pani Agnieszko…ja również pięknie wyglądam cały dzień…dobrze, że jesteśmy zorganizowane ;)

      • Agnieszka

        Ale ja nie twierdzę, że jest inaczej :) pozdrawiam :*

  • Basia Potocka

    Wyglądasz IDEALNIE!