Nie chcę takiego świata dla swojej córki

7 maja 2015

O ile z krytyką swojej osoby się już pogodziłam i spływa to po mnie totalnie, tak chyba nigdy nie pogodzę się z jadem kierowanym w stronę ludzi, którzy coś osiągają; ludzi, którzy są piękni, którzy są utalentowani czy po prostu w stronę…ludzi – jakichkolwiek. Nie zniosę i koniec. Nie godzę się na to. Ponoć walka z hejterami jest walką z wiatrakami, ale jak można do cholery na to przyzwalać? Jak można siedzieć bezczynnie i nie reagować na to, że z dnia na dzień coraz więcej ludzi jest gnębionych czy to w sieci czy w realnym świecie? Ja takiego świata dla swojej córki nie chcę…

Odkąd założyłam blog spotkałam się już z wieloma przykrymi sytuacjami. Początkowo reagowałam płaczem, potem złością. Na końcu wybrałam najgorszą opcję z możliwych: wdawanie się w dyskusję z komentującym idiotą. Dowiedziałam się wielu rzeczy. Że moje dziecko jest obleśnym bękartem, że powinnam podciąć sobie żyły i zdechnąć. Drastyczne? Wtedy takie było. Dziś jestem odporna na tyle, że czytam i usuwam i nie odczuwam żadnych emocji. Czasem czuję się wręcz rozbawiona. Wiem jednak, że każdego dnia tysiące ludzi, niekoniecznie prowadzących blogi czy jakieś publiczne życie są gnębieni czy to w sieci czy smsowo. O ile problem nas nie dotyka – to udajemy, że go nie ma. Osobom publicznym pieprzymy farmazony ” No musisz liczyć się z krytyką” – dając tym samym przyzwolenie idiotom, którzy roszczą sobie prawo do „krytykowania” wszystkich i wszystkiego. Przecież mamy pieprzoną wolność słowa. Więc napiszmy koleżance z klasy, że wygląda jak bezdomna, a koledze, że ma obleśną twarz. Przecież mamy prawo!

Wczoraj na pewnym FP wstawiono zdjęcie dziewczynki – młodej aktorki z polskiego serialu. Z komentarzy dowiedziałam się między innymi, że dziecko jest brzydkie jak noc, ma oczy wyłupiaste jak ropucha i zarabia na rodziców, którzy się byczą. Najsmutniejsze było to, że pisały to matki…

Blogerzy na co dzień stykają się z setkami komentarzy ” Nie odbierz tego jako hejt, ale uważam, że wyglądasz strasznie grubo w tej sukience”. Hejt czy nie? Teoretycznie nie. Tylko po co to pisać? Co nam to daje? Czy na prawdę musimy pisać ludziom takie rzeczy? Czy w realu pozwalamy sobie na tyle samo? Czy podchodzimy do obcych osób i mówimy: „Wiesz strasznie niekorzystnie wygląda w tych spodniach Twój tyłek”; ” Wiesz nie obraź się, ale te kozaczki były modne 10 lat temu”. Najbardziej przesrane mają jednak chyba osoby, która odnoszą sukcesy, są utalentowane i takie, którym generalnie w życiu wychodzi. Działają one na nerwy pewnej grupie osób – nieudacznikom życiowym. Ich misją jest zniszczenie poczucia wartości, tak by ktoś taplał się w takim gównie jak oni. Niejednokrotnie się im to udaje. Ludzie często rezygnują z pisania blogów czy publicznego życia, bo najzwyczajniej w świecie ich psychika tego nie wytrzymuje… Nie jest przecież łatwo słuchać wiecznej krytyki i dopieprzania się o każdy najmniejszy szczegół. Swoją drogą to śmieszne. Ludzie chcą, by gwiazdy były normalne, takie jak one, ale kiedy takie są, to zaraz wytyka się im błąd – miała źle pomalowany paznokieć, albo krzywe zęby. Z tymi zębami to w ogóle zabawna rzecz. Kiedy jakaś gwiazda ma je krzywe i żółte – krytykujemy. Kiedy ma krystalicznie białe i proste – wkurzamy się, że sodówa strzeliła do głowy i teraz wszystko sobie celebryci w wyglądzie poprawiają… Tak źle , tak niedobrze. Krytyka zaczyna przybierać jakieś monstrualne rozmiary. Jest dosłownie wszędzie. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że nie muszę słuchać nawet konstruktywnej krytyki jeśli tylko nie mają na to ochoty. Jeśli nie podoba nam się, że ktoś w zdaniu użył za dużo wykrzykników mamy prawo to usunąć – nasze podwórko. Czy w realu też słuchamy wszystkiego, nawet tego co nas w jakimś stopniu dotyka, lub co nam się nie podoba? Nie. Dlaczego więcej pozwalamy sobie „słuchać” tego w internecie?

Nie chodzi tutaj już nawet o typowe hejterstwo, ale czepianie się wszystkich i wszystkiego. Wieczne wpieprzanie się w życie innych, komentowanie czyjegoś stylu życia, jakbyśmy nie mogli wszyscy żyć po swojemu… Przewijam fanpage rzekomo profesjonalnych blogerów i co widzę na co drugim? „Dzisiaj widziałam w sklepie kobietę, która dziecku kupiła czekoladę, a mogła przecież jakiś owoc.” No i co? Co z tego? Co nas obchodzą inni? Czemu komentujemy, wypisujemy bzdury, podniecamy się pierdołami zamiast skupić się na pożytecznych rzeczach? Czepialstwo i hejterstwo to chyba drugie imię polaków niestety…

A ja takiego świata dla swojej córki nie chcę. Nie chcę by musiała w przyszłości słuchać od „życzliwych”, że jest brzydka i głupia. Nie chcę, by ktoś rujnował jej poczucie własnej wartości przez swoje pieprzone zachcianki. Kocham ludzi, ale nieudaczników życiowych nienawidzę. Dlaczego jest ich coraz więcej? Dlaczego tak wielu ludzi za życiowy cel obiera stukanie na klawiaturze hejtów? Ja już sobie z tym radzę…ale nie mam wpływu na to czy ktoś nie będzie rujnował mi życia mojego dziecka. Patrzę na nią i jest taka słodka, niewinna. Patrzę i mam ochotę uchronić ją przed całym złem, które jest na tym świecie. Chciałabym móc ją chronić całe życie, wiedzieć wszystko, być zawsze na czas. Dlaczego muszę w tych czasach martwić się o takie rzeczy? Dlaczego w takich czasach należy walczyć o to, by człowieka człowieka szanował? Dlaczego w imię tego co powinno być normalne, trzeba wypruwać sobie flaki? I dlaczego ta cała walka z idiotami nigdy się nie kończy… Ponoć najlepszą walką z hejtarami jest ignorowanie ich. Ja uważam, że to zamiatanie problemu pod dywan… O problemach trzeba pisać, trzeba rozmawiać, trzeba z nimi walczyć. I ja wierzę, że jest jakiś sposób. I nawet jeśli po przeczytaniu tego tekstu choć jedna osoba poczuła, że powinna się czasem przymknąć i nie pisać więcej bzdur to warto wiecie… Dla siebie już nie muszę walczyć o lepszy świat, ale dla swojego dziecka będę walczyć tyle ile będzie trzeba…

 

 

DSC_0244

 

 

DSC_0245

 

 

DSC_0246

 

 

DSC_0248

 

 

DSC_0250

 

 

DSC_0251

 

 

DSC_0253

 

 

DSC_0254

 

 

DSC_0255

 

 

DSC_0256

 

 

DSC_0257

 

 

DSC_0263

 

 

DSC_0267

 

 

DSC_0268

 

 

DSC_0269

 

 

DSC_0274

 

 

DSC_0276

 

 

DSC_0281

 

 

DSC_0282

 

 

DSC_0283

 

 

DSC_0284

 

 

DSC_0286

 

 

DSC_0288

 

 

DSC_0289

 

 

DSC_0292

 

 

DSC_0295

 

 

DSC_0296

 

 

DSC_0297

 

 

DSC_0298

 

 

DSC_0299

 

DSC_0300

 

DSC_0301

 

DSC_0303

 

DSC_0310

 

DSC_0312

 

DSC_0319

 

DSC_0321

 

DSC_0323

 

DSC_0327

 

DSC_0328