Najważniejsza rzecz w żywieniu, o której wciąż zapomina spora część z Was!

17 października 2017

Jest jedna taka rzecz, która w żywieniu odgrywa znaczną rolę. Ci, którzy mnie znają, wcale się nie zdziwią, czytając ten wpis. Trąbie o tym na prawo i lewo, kształtuję ludzką świadomość i upominam na każdym kroku. Ludzie! Zacznijcie pić wodę! Litrami!

Będąc jeszcze w liceum, nie piłam wody praktycznie wcale. Piłam soki. Litrami. Wszystko zmieniło się w momencie zajścia w ciąże, a już na pewno kiedy Pola pojawiła się na świecie. To wtedy zaczęłam zgłębiać tajniki zdrowego żywienia i bardziej zwracać uwagę na to co jem i piję. Stopniowo zaczęłam przekonywać się do wody, najpierw nastawiając budziki ( żeby nie zapomnieć), potem w nawyk zaczęło mi wchodzić kupowanie butelek z wodą przy każdym wyjściu z domu.  Ot tak, żeby zawsze mieć wodę w torebce. Kilka lat budowałam ten nawyk, aż nareszcie z ręką na sercu mogę powiedzieć, że od około roku, jest to dla mnie normalna rzecz, bez której nie wyobrażam sobie życia. Soki czy napoje gazowane mogą stać w lodówce ( dzięki F… ), a ja po nie nie sięgnę. Za to po wodę… piję ją NON STOP. Staram się nie dopuszczać nawet do uczucia pragnienia, do minimalnego odwodnienia. Woda to po prostu coś, bez czego organizm nie jest w stanie normalnie funkcjonować. I każdy, dosłownie KAŻDY powinien to sobie w końcu uświadomić.

Niestety, wciąż, na każdym kroku widzę, jak wielu ludzi, totalnie nie pamięta o piciu wody i jeszcze w dodatku nic sobie z tego nie robi. Wiecie… ja lubię pomagać ludziom i nie widzę nic złego w zwróceniu im uwagi, w zbudowaniu ich świadomości. Nie rozumiem jednak, kiedy takie coś spotyka się z reakcją dorosłego człowieka, który mówi mi: oj tam, przesadzasz. To wygląda mniej więcej tak, jakby dorosły człowiek, który sporo już przeżył i zaliczył kilka szkół po drodze – wciąż do tej pory nie dowiedział się, że bez wody… nie da się żyć. Szkoda, że tak wiele osób o piciu wody, przypomina sobie dopiero wieczorem.

Jeśli chodzi o mnie, nie pamiętam kiedy ostatni raz kupiłam wodę butelkowaną do domu. Odkąd na świecie są urządzenia filtrujące, a u siebie w Warszawie mam przepyszną kranówkę – nie kupuję wody do domu. Nawet na wyjścia staram się brać wodę z kranu w swój bidon, ale najczęściej jest to zbyt mała ilość, więc wtedy kupuję jakąś zdrową wodę, w małej butelce. Na co dzień jednak piję kranówkę i nie widzę potrzeby, by to zmieniać. W przekonaniu, że robię dobrze, utwierdziło mnie uczestnictwo w warsztatach kulinarnych Grohe, na których zaprezentowano nam innowacyjny produkt – baterię Grohe Blue Home, która jest prywatnym źródłem wody. Wszystko kryje się w jednostce chłodzącej, której rozmiary pozwalają na ukrycie jej w kuchennej szafce pod zlewem. Sprzęt ten pobiera wodę, filtruje, chłodzi i jeśli chcemy- nasyca bąbelkami. Sprzęt ten współdziała z baterią GROHE Blue Home, która posiada przyciski dzięki którym wybierzemy czy chcemy otrzymać wodę gazowaną, niegazowaną czy lekko gazowaną. Możemy też przygotować wodę z dodatkową zawartością magnezu. To zdecydowanie innowacyjne rozwiązanie, dzięki któremu nie tylko zaoszczędzimy, ale też zadbamy o środowisko i o swoje zdrowie.  Grohe duży nacisk kładzie na dbanie o środowisko i szczególną uwagę zwraca na minusy wody butelkowanej – jednym z nich jest fakt, że do wyprodukowania litrowej butelki potrzeba 7 litrów wody. To naprawdę smutna rzeczywistość…

Na Warsztatach pod hasłem Zero Waste poruszyliśmy również tematy nie marnowania żywności. Pod okiem Grzegorza Łapanowskiego przyrządziliśmy kilka wspaniałych potraw, które z wielką ochotą spróbowaliśmy – tuż po zrobieniu setki zdjęć telefonami ;) Ale bloger jak matka – zawsze je zimne!

Ale wracając do tematu wody – jak się do niej przekonać? Możemy to zrobić na kilka sposobów. Przede wszystkim, musi nam to wejść w nawyk. Na początku zacznijmy od ustawiania sobie budzików i zawsze wtedy wypijmy szklankę wody. Do wszystkiego można się przyzwyczaić, ja nie rozumiałam kiedyś jak można lubić smak wody, a teraz nie potrzebuję do niej żadnych dodatków. Kolejną pomocną rzeczą są tabelki, w których odhaczacie szklanki wody wypite w ciągu dnia. Jest ich mnóstwo do pobrania w sieci. Jeśli jednak smak wody jest czymś czego nie możecie znieść – mam dla Was kilka patentów od Grohe, które urozmaicą ten jakże niesmaczny dla niektórych płyn. Oto one:

 

ENERGY DRINK

1/4 ananasa

3 łodyżki melisy

2 łyżeczki soku z cytryny

1 pomarańcza

 

Ananas musimy obrać, wyjąć twardy środek, a owoc pokroić. Pomarańczę dzielimy na dwie części – z jednej połowy wyciskamy sok, drugą kroimy w plasterki. Sok wraz z plasterkami i ananasem wrzucamy do butelki/karafki. Dorzucamy opłukaną melisę i dodajemy dwie łyżeczki soku z cytryny. Dolewamy ok 1 l wody i wsadzamy napój do lodówki na pół godziny.

 

ORZEŹWIAJĄCA, CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ

1/2 ogórka

2 łodyżki bazylii

2 plasterki cytryny

 

Ogórek opłukujemy, obieramy i kroimy w cienki słupki. Cytrynę myjemy i kroimy sobie dwa plasterki. Opłukaną bazylię, cytrynę i słupki ogórka wsadzamy do karafki, napełniamy wodą i wsadzamy do lodówki.

 

AROMATYCZNY NAPÓJ

1 jałbko

1 łyżeczka nasion fenkułu

2 łodyżki mięty

 

Umyte jabłko kroimy na pół. Usuwamy gniazdo nasienne i cienko kroimy obie połówki. Do karafki wrzucamy łyżeczkę nasion fenkułu, opłukaną miętę i plasterki jabłka. Zalewamy wodą i odstawiamy na 30 minut.

 

To tylko trzy propozycje, ale tak naprawdę do wody możecie dorzucić absolutnie wszystko, co Wam smakuje. Truskawki, borówki, maliny, miętę, pomarańczę – jeśli ma Wam to ułatwić jej picie, kombinujcie. Pamiętajcie, że woda odgrywa znaczną rolę w żywieniu. Woda usuwa toksyny z naszego organizmu, pozwala nam odpowiednio trawić pożywienie, wpływa na termoregulację organizmu. Mogłabym wymieniać bez końca. Człowiek dziennie powinien pić od 2,5 do 3 litrów wody. Ile Ty pijesz? No właśnie… mało kto wie, że odwodnienie 2 czy 3 % masy ciała już wpływa na obniżenie naszej sprawności fizycznej. To dlatego tak wiele osób narzeka na to, że nie ma sił i że szybko się męczy. Przy 5 % dochodzi już do poważniejszych zaburzeń: kręci nam się w głowie, jesteśmy osłabieni. Ma to również wpływ na naszą psychikę, o czym mówi się niewiele. To co bardzo ważne – istnieje pewne minimum, które powinniśmy dostarczać absolutnie bez żadnego ale, by uniknąć zmian patologicznych. Jest to mniej więcej litr wody na dzień. A niektórzy nie piją nawet tyle – nic dziwnego, że jesteśmy tak osłabieni i pozbawieni życia. Pamiętajmy, że woda znajduje się również w produktach, którymi możemy wzbogacać swoją dietę, np. owoce, warzywa kapustne czy okopowe – to są produkty zawierająca najwięcej wody. Pozostałe typu pieczywo, kasze itp, zawierają już tylko śladowe ilości.

Podsumowując: bez wody nie da się normalnie funkcjonować i powinien to sobie uświadomić każdy człowiek. Nie chodzi tutaj o pstryczka w nos i pokazanie jak to teraz jestem mądra, bo piję tyle wody – chodzi o budowanie świadomości, o edukowanie w tym temacie i zwracanie uwagi każdemu jak leci – pamiętajcie nie tylko o sobie, ale i o innych. Upominajcie nie po to, by wytknąć komuś błąd, ale po to by o niego zadbać.

Na koniec mam dla Was jeszcze małą porcję zdjęć z warsztatów  pod hasłem Zero Waste. Było ciekawie, inspirująco i smacznie. Oby więcej takich spotkań, które niosą ze sobą tak ogromną wartość!