Mój plan na formę w 4 tygodnie

27 lutego 2018

Ostatni czas był dla mnie jakiś taki… poszarpany. Grudzień pod znakiem pakowania, styczeń pod znakiem rozpakowywania, luty był miesiącem domowego szpitala i dodatkowych zmartwień rodzinnych. Łatwo nie było, ale pomału wracam do żywych.

Po praktycznie trzech miesiącach spędzonych z Polą w domu, od marca wreszcie zaczynamy normalny tryb czyli Pola idzie do przedszkola ( nowego!), a ja znów ruszam z robotą na pełen etat. Jak mi tego brakowało, seeeerio! Lubię swoją pracę, ale największą radochę daje mi ona wtedy, kiedy mogę się na niej skupić w 100 %. A do tego potrzebuję ciszy i spokoju i żadnych domowników na chacie.

Postanowiłam, że odrobinę się zmobilizuję, bo brak mi jakiegoś punktu zaczepiania, którym mogłabym zarazić i Was! No więc wpadłam na pomysł czterotygodniowego planu, który będzie mnie motywował – a może i Wy z niego skorzystacie ;) Nie chcę tutaj stawiać sobie jakiś nierealnych wyzwań, fundować wyrzeczeń, bo tak jak Wam już ostatnio pisałam, chcę żeby ten cały zdrowy światek, był dla mnie czymś normalnym. Ale przez te cztery tygodnie chcę się naprawdę przyłożyć i nie chodzi mi tutaj tylko o zdrową szamkę i treningi.

Chcę odzyskać swoją totalnie odlotową energię po tych trzech tygodniach chorowania. Dosyć się już należałam i pora znów się nieco rozciągnąć, rozprostować kości i ujędrnić to i owo. To najlepszy czas na to, by przygotować się na wiosnę – zacząć wstawać coraz wcześniej, by kłaść się niezbyt późno. Zacząć znów wychodzić co ranek odprowadzając Polkę do przedszkola, robić zakupy i trening z rana. Pomodlić się, wyciszyć, popracować w skupieniu, a później wejść w tryb offline, spędzić czas z rodziną i zakończyć dzień z dobrą książką w wannie pełnej piany. Tak cholernie brak mi tych przeprowadzkach i chorobach właśnie normalnego trybu, codziennych przyjemności. Ach, to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że naprawdę lubię swoje życie i swoje codzienne rytuały, które choć są tak proste – dają mi ogrom szczęścia.

Mój czterotygodniowy plan, podzieliłam na trzy części – duchowy, treningowy i żywieniowy. Każdy z nich dotyka innego obszaru, a wszystkie razem tworzą totalną bombę energii, dzięki której zawsze realizuję wszystko na 1000 % i zamiast tracić siły, podwajam je. To się nazywa cudowny balans.

PLAN DUCHOWY

 

 

  • 2 razy dziennie modlitwa – rano i wieczorem, czas sam na sam z Bogiem, moje tradycyjne pogaduszki, podziękowania, prośby
  • kłaść się spać przed 23, wstawać max. o 6:30 – najbardziej wartościowy sen to ten o godzinie 23, jeśli chodzimy spać o takiej porze, najlepiej wstawać między 4:30 a 6:30. Pomijając tę porę, nieważne ile byśmy spali – jeśli wstaniemy później, będziemy bardziej zmęczeni. Sprawdzone info.
  • codziennie 10 min medytacji czyt. wyciszenia – nie praktykuję medytacji, w których tracę kontakt z samą sobą – preferuję medytacje jako formy wyciszenia – 10 minut wpatrywania się w płomień świeczki lub przykładowo 10 min śpiewania uzdrawiającej mantry RA MA DA SA
  • spisywanie rzeczy, za które jestem wdzięczna – każdego wieczora. Tak by zobaczyć ile dobrych rzeczy mnie spotkało, jak wiele mam szczęścia w życiu.
  • wyciskanie z każdego dnia maksimum, tak jakby był ostatnim. Muszę mieć w głowie założenie, by na koniec dnia, nie żałować – straconego czasu, żalu, który ściskał serce, uczucia nienawiści
  • każdego dnia min. pół godziny z książką – można to podzielić: 15 min rano, 15 min wieczorem.

PLAN TRENINGOWY

 

 

  • min. pół godziny dziennie spaceru na świeżym powietrzu
  • trening min. trzy razy w tygodniu – obecnie mam bzika na punkcie Turbo Spalania autorstwa Ewki Chodakowskiej
  • napinanie mięśni brzucha i pośladków w wolnych chwilach, na przykład siedząc przy komputerze – ufff, wychodzi na to, że mogę robić to min. 6 godzin dziennie! :D

Chciałabym fajnie zarysować plecy i brzuch, wyszczuplić uda i ujędrnić pośladki. Waga – nie jest to dla mnie wyznacznik, ale nie może to też być powyżej 65 kg – nie ma takiej opcji! ;) Najlepszym wyznacznikiem jest dla mnie lustro – od razu wiem, czy są efekty, czy lekko przytyłam, czy muszę jeszcze trochę popracować.

 

PLAN ŻYWIENIOWY

 

 

W tym miesiącu, zdecydowałam się na malutkie ułatwienie zadania, czyli MojoBox – program 4 tygodniowy zawierający produkty, przepisy, plan dnia, a nawet wsparcie eksperta. Mój plan na cztery tygodnie, wygląda następująco:

W dni treningowe:

  • rano:  zdrowe śniadanko np. omlet z warzywami + herbatka ActiviTea – przyspiesza metabolizm, dodaje energii
  • po ok. 2 godzinach: zdrowa przekąska np. owoc + Carb Blocker – redukuje spożycie węglowodanów
  • przed treningiem: Fit Caps – wspomagają proces spalania tłuszczu
  • obiad: np. kasza z kurczakiem i brokułem
  • kolacja: fit shake jako zamiennik posiłku + BeauTea – herbatka dla nawodnienia organizmu

W dni bez treningu:

  • rano: śniadanie np. naleśnik z mąki ryżowej z twarożkiem + PuriTea – herbatka wspomagająca oczyszczanie organizmu
  • po ok. 2 godzinach: zdrowa przekąska, np. koktajl warzywny + Carb Blocker
  • obiad: np. zupa krem z warzyw
  • wieczorem: Fit Shake + BeauTea

 

 

 

 

 

Moim głównym założeniem jest mega dużo warzyw, nieco mniej owoców. Raz dziennie, na kolację, tradycyjny posiłek będę zastępować Fit Shakiem. W skład Mojo Box wchodzą: 3 x Fit Shake, ActiviTea, PuriTea, BeauTea, Fit Caps, Carb Blockers, filtry do herbaty i shaker.

Na hasło MAMALA25 macie 25 % zniżki na cały asortyment od Natural Mojo.

W marcu czeka mnie sporo pracy i energia zdecydowanie będzie mi potrzebna. Będę miała też trochę służbowych ( i nie tylko) rozjazdów. Czekają mnie też pierwsze rodzinne wakacje we trójkę. W połowie miesiąca jedziemy do Ustki trochę odpocząć i złapać oddech. Nareszcie mamy taką możliwość i bez zastanowienia z tego skorzystamy… będzie mimo wszystko aktywnie, bo mamy zamiar wyszaleć się na basenach, spocić w saunach i pospacerować po plażach. Nie mogę się doczekać, no! Kiedyś z F. jeździliśmy spontanicznie do Sopotu, Warszawy, Mielna i nie liczyliśmy ani czasu ani pieniędzy. Teraz odkąd Polka jest na świecie mieliśmy obroty nie z tej ziemi, nie było czasu ani kasy na wakacje, więc te cztery dni urlopu w Ustce jarają mnie tak, jakbym miała spędzić miesiąc na Majorce, seriooo!

Tymczasem, drukuję sobie swoje założenia na kartce A4 i kładę ją na swoim noooowym biureczku w sypialni. Każdego dnia będę zerkać, żeby pamiętać jak powinien wyglądać mój dzień, żebym wieczorem kładła się spać spełniona. Oczywiście na liście mogłoby się znaleźć dużo więcej rzeczy, ale ich ilość mogłaby bardziej przerażać niż motywować. Pewnie myślicie – po co zapisywać sobie coś takiego jak modlitwy? A ja Wam mówię – każdy z nas tak pędzi, że czasem z jednego dnia bez organizacji, robi się tydzień, miesiąc albo rok. Warto zerkać sobie na taką listę i pamiętać o tym, o czym łatwo w biegu i ferworze obowiązków zapomnieć, w końcu… wszyscy jesteśmy tylko ludźmi ;)

Aktywnego marca Wam życzę ludziska! Pamiętajcie, że forma to nie tylko zdrowe ciało, ale też zdrowy umysł. Pielęgnujcie swoje myśli, przesiewajcie je, nie ładujcie w siebie negatywnej energii, bo ta ma przełożenie na całe nasze życie – i to nie jest jakiś wymysł, tylko sprawdzone info ;) Stwórzcie wokół siebie świat pełen dobra, pozytywnej energii, cudownych ludzi, a zobaczycie jak nagle zacznie Wam sprzyjać los… Pięknego życia kochani :*