Miłosne uniesienia matki polki

19 października 2015

Zapewne znasz ten moment doskonale. On zbliżający usta do Twoich…Wasze przyspieszone bicia serc…cisza.On gładzi Twoje włosy, rozpala Cię do czerwoności, a Ty zaczynasz pomału czuć się jak bohaterka romantycznej sceny filmowej…przygryzasz wargę, ściskasz jego ramiona, chwytasz za jego bluzkę i nagle do akcji wkracza ...

…twoje dziecko …spragnione…picia, jedzenia, zabawy i Was obojga. Absolutnie wyspane, radosne i gotowe do kolejnych dłuuugich godzin zabawy…

Słooodko co? W ogóle mam wrażenie, że życie seksualne jakoś tak diametralnie zmienia się po narodzinach dziecka. Ciul w te obwisłe cycki po KP, bliznę po CC i rozstęp tu i ówdzie. Po ciemku nie widać! ( chyba?! ). Ale weź tu bądź boginią seksu, kiedy równolegle do tego robisz akurat pranie, gotujesz ziemniaki i dopiero co ogarnęłaś swoje drące się od 3 godzin, ząbkujące dziecko.

No bo wiecie…taka sytuacja. Godzina 20:00. Uśpiłaś wreszcie dziecko, które miało mega zły dzień. W przepoconej bluzce po całym dniu i skołtunionych dresach, ogarniasz łaźnię, która po kąpieli dziecka wygląda jak dom po tsunami. Marzysz już o umyciu tłustych włosów i zmyciu resztek nędznego makijażu, ale słyszysz pikającą pralkę, zmywarkę i zaczynasz czuć smród z piekarnika ( kur*a, zapomniałam wyjąć tego kurczaka !!! ). I wtedy do akcji wkracza Twój rycerz. Spragniony Ciebie całej, chcący Cię pożreć tu i teraz. No i oddałabyś mu się na tym kuchennym blacie, od razu, ale trochę strach unieść rękę, trochę strach, bo nie zdążyłaś ogolić nóg i generalnie trochę strach…bo czujesz się jak but pielgrzyma. Przepocony, zmęczony i generalnie taki jakiś…sflaczały. Więc mówisz „zaraz kochanie, idę wziąć kąpiel”, w wannie zasypiasz, wracasz, on śpi. Budzisz go, zaczynacie i nagle słyszycie dobiegające z łóżeczka „mamoooooo, piiić. mamoooo jeść!”. Lecisz więc rozgrzana, podekscytowana, robisz mleko, kanapki, frytki co tam dziecię sobie zażyczy, dajesz butlę z mlekiem. Usypia. Ufff. Let’s do this baby! A twój baby śpi. Mrrr. I to chrapanie. I nagle okazuje się, że zrobienie szamy, ponoszenie chwilę na rękach i kołysanka wcale nie trwała 5 minut jak Ci się wydawało, a godzinę.

Ale to tam wiecie… Najlepszy w życiu matki polki jest seks NA CZUJA. Oddajesz się miłosnemu uniesieniu, co chwilę zatrzymując akcję i mówiąc „Ci, ci, ci!!! Słyszałeś?” , „Co słyszałem?” … ” No dziecko!” …cisza. Ok, jedziemy dalej! Ci, ci, ci! A nie dobra, zdawało mi się. Jeszcze lepsze są jednak historie moich koleżanek… miłosne uniesienie, on tulący ją namiętnie i dziecko pojawiające się nagle obok jak zjawa „Mamo, daj mi pić.”

Można by było rzec „A w dupę z takim seksem” – ale brzmi tak jakby trochę niebezpiecznie. A losu lepiej nie kusić.

.

.

.

No a tak całkiem serio, to przecież matki polki seksu nie uprawiają. Już na pewno nie wtedy kiedy w domu są dzieci, a fuj! No i o seksie też nie rozmawiamy, pamiętajcie! On powinien przestać dla nas istnieć. Bo przecież dzieci nasze wzięły się … z kosmosu. Ewentualnie niektóre z nas znalazły je w kapuście, jeszcze innym bocian podrzucił je do ogródka. Są jeszcze przypadki niepokalanego poczęcia. Ale NIGDY przenigdy jest to wynik seksu. A fu!