Matki, wstyd mi za Was.

14 listopada 2014

Pół roku przygotowań do ciąży. Pół roku przygotowywania się do najważniejszej decyzji w moim życiu. 9 miesięcy noszenia pod serduchem. 9 cudownych miesięcy radości przeplatanej strachem. Kilka godzin porodu, dwa tygodnie dochodzenia do siebie po cc, która nastąpiła przy 9 centymetrze rozwarcia. Prawie 9 miesięcy nieprzespanych nocy, kołysania, karmienia, całkowitego poświecenia w imię miłości. Prawie 9 miesięcy przytulania, pocałunków i zabaw. 9 miesięcy smutków i radości. Płaczu ze szczęścia jak i z bezsilności w jej chorobie. Prawie 9 miesięcy przedkładania jej szczęścia i potrzeb ponad swoje od tak z własnej nieprzymuszonej woli. Prawie 9 miesięcy bezgranicznej miłości – po to by Ciebie jako matkę wzięli w cudzysłów , by obsmarowali gównem i otruli jadem. Po to, by dowiedzieć się, że jakimś tam matkom idealnym szkoda mojego dziecka. Za wyrazy współczucia serdecznie dziękuję w imieniu Poli. Zdecydowanie ich potrzebuje. Zdecydowanie.

Jestem osobą, która dotarła do pewnego punktu w swoim życiu, w którym odpuściłam. Odpuściłam smutki i żale. Zaczęłam cieszyć się tym co mam. Zdrowym dzieckiem, tym że mam dach nad głową, mam co jeść. Przestałam się martwić, analizować, rozmyślać o tym co będzie, dlaczego dzieje się tak, a nie inaczej. Dlaczego coś nie idzie po mojej myśli. Zaczęłam wyciskać z życia to co najlepsze. Nie sądziłam, że coś co zrujnuje mi to poczucie ( nie cieszcie się, bo zrujnowało na chwilę ) to będą inne matki. Matki idealne. Prowadzę FP gdzie każdy może kulturalnie wyrazić swoje zdanie. Przestałam walczyć z wiatrakami czyt. hejterami. Dawno już niczego nie komentowałam i nawet często reagowałam ciszę na jakieś mini aferki, w których ciągle padała nazwa mojego FP. Dojrzałam do tego. Jest jednak coś co boli zawsze jednakowo. Celowanie w dziecko. Tak wiem wiem, muszę się z tym liczyć. Na dobrą sprawę nie muszę, a może nie powinnam tej sprawy komentować. Ale chcę. I proszę Was o uszanowanie tej decyzji. Bo skoro to mój blog , to mam prawo pisać o czym chcę. A jeśli ktoś moich smutów i żali nie chce czytać  – w prawym górnym rogu jest czerwony krzyżyk.

Do sedna. Nic nas matek tak nie boli jak podważanie naszych kompetencji jako rodziców. Najgorsze co można usłyszeć wypruwając z siebie flaki, by dziecko było szczęśliwe to chyba to, że ktoś temu biednemu dziecku współczuje. Bo taką okrutną matkę ma, co to macierzyństwo bierze na klatę, nie ciucia jak nienormalna, a na dziecku jej świat się nie kończy. Okrutna matka, która gdzieś ma książki, bo woli kierować się intuicją. Okrutna matka, która dziecku nie pozwala wkładać palców w kontakty i nie pozwala bawić się telefonem za 2 tysiące. Jak to podsumowała jedna z „czytelniczek” fajne mam priorytety. Przecież telefon to zabawka. Daj dziecku niech wie, że może pizgnąć o ścianę zanim zdążysz wytłumaczyć, że nie do tego to służy. Co tam dwa koła, co tam, że to nie zabawka. Dziecko tego potrzebuje. Pieprz ten hajs. Zrozum dziecko!

Nie o tym jednak chciałam się rozpisać, acz wyrzucić z siebie musiałam. Jakiś czas temu wypisałam się ze wszystkich facebookowych grup skupiających większe grona „mamusiek”. Naiwnie wierzyłam w to, że w grupach tych matki się wspierają, doradzają, rozmawiają. Niestety to co zobaczyłam zraziło mnie jedynie do posiadania jakichkolwiek wirtualnych ” mam – przyjaciółek „. To co zobaczyłam to nienawiść, plucie jadem, udowadnianie, że moja racja jest mojsza niż twojsza, a moje wychowanie lepsze od Twojego.

Matki idealne – te co to pozjadały wszystkie rozumy i wiedzą NAJLEPIEJ na świecie. Ale nie jak wychować własne dziecko. One wiedzą jak wychować WSZYSTKIE dzieci na świecie. A ja wiem jedno. To co uchodzi za idealne, często kiedy nie widzimy jest najbardziej mroczne. Te najbardziej idealne, często są najbardziej nieporadne, zatem by zagłuszyć wyrzuty sumienia, kierują swój idealny wizerunek w sieci zasypując „radami”, a wręcz narzucając je reszcie świata. Nie trzeba tu wielu dowodów, by udowodnić moją rację. Wystarczy mi fakt, że matki, które tak bardzo za idealne uchodzą, z pozoru słodkie i kochane, służące dobrą radą mają ząbki ostrzejsze niż rekin. Pod maską matki idealnej co to z dzieckiem chce się zżyć i dawać przykład innym kryje się potwór, który kiedy zajdziesz mu za skórę robiąc inaczej niż ich przekonania, obrazi Cię, opluje, a na końcu zdepcze. Idealny przykład dla dziecka, moje gratulacje. W tym momencie to ja powinnam napisać, że szkoda mi Waszych dzieci, ale kompetencji takich nie mam. To czy byłyście idealne czy nie stwierdzi za kilkanaście lat jedynie wasze dziecko. Nie zdziwcie się jednak kiedy całkiem świadomie powie Wam wtedy, że do ideału Wam daleko. Bo dziecko widzi, patrzy i słucha. Widzi jak traktujesz innych ludzi i czy darzysz ich szacunkiem. Jeśli czegoś mogę życzyć wszystkim tym dzieciom, to chyba tylko tego, by widząc i słysząc jak własna matka pała nienawiścią do innej za inne postępowanie, wiedziało, że matka ta robi źle. Po prostu. Gorzej jeśli takowe zachowania weźmie za naturalne i zacznie je powielać. Wtedy powstanie nam kolejne pokolenie matek złych i zawistnych. A szkoda…

Mogłabym tak pisać i pisać. Czasem niestety dysponuję ograniczonym. Zdecydowanie wolę poświęcić go na zabawę. Co najśmieszniejsze, te wszystkie matki idealne co to mi dają dobre rady co i jak powinnam robić ze swoim dzieckiem, mam wrażenie, że to stałe bywalczynie na FP, zapisane do tysiąca grup. Zastanawiam się kto w tym momencie poświęca więcej czasu na zabawę i bliskość z dzieckiem. Do rzeczy. Ja matka wyluzowana, która mimo, że bezgranicznie dziecko swoje kocha, nie wariuje. I mimo, że nie wariuje nie oznacza to, że za dziecko nie oddałabym życia. Oddałabym bez wahania. Tu i teraz. Oddałabym serce, płuca, wszystko. Mogliby mi wyrwać wszystkie wnętrzności, gdyby miało to ratować jej życie. Ja matka nieidealna w oczach swojego dziecka zdecydowaniem ideałem jestem. To ja pojawiam się kilka sekund po jej przebudzeniu i mocno tulę do piersi. To ja usypiam ją czasem godzinę kołysząc i śpiewając sto zmyślonych zwrotek żabki małej. To ja jestem przy niej kiedy płacze, kiedy się śmieje. To ja koję jej ból gdy jest chora i płaczę razem z nią, gdy nie mogę jej pomóc. To ja wypruwam sobie flaki, by zapewnić jej to co najlepsze. To ja robię wszystko, by kiedyś spojrzała mi w oczy i powiedziała ” Mamo, dziękuję ci. Jesteś wspaniała”. To ja pracuję sobie na tytuł matki idealnej. Każdego dnia, w każdej godzinie, w każdej minucie i sekundzie. Pracuję na to każdym pocałunkiem, przytuleniem, każdą minutą zabawy, każdym spacerem, każdym robieniem śniadań, obiadków i deserków. I śmiem stwierdzić, że wychodzi mi to wyśmienicie.

Nie jestem „matką”. Ty też nie jesteś „matką” i ty też. Jesteśmy matkami. Przykładem dla swoich dzieci, autorytetem. A Wy drogie matki, którym szkoda mojego dziecka, bo tak bardzo krzywdzę jej swoją miłością – wstyd mi za Was. I jeśli zareagujecie na ten wpis złością, atakiem czy kolejnym screenem mojej wypowiedzi, pod którym zacznie się nagonka na mnie – idźcie spojrzeć w lustro i odpowiedzcie sobie na pytanie „Czy taką matkę, chciałoby mieć moje dziecko? Czy ja chciałabym mieć taką matkę?”. Ja bym nie chciała.Spaliłabym się ze wstydu, gdybym zobaczyła swoją matkę skaczącą do gardła innej. Dlatego tym wpisem zamykam temat. Wracam do realnego życia. O wiele ciekawszego niż polemika na kolejnej grupie „wsparcia”. Wracam do swojego dziecka, by je znów tulić, tłumaczyć, całować. By z nim być. Nie bywać.

I byłoby naprawdę dobrze gdyby wszystkie dzieci na świecie były kochane tak jak moje. W imieniu córki swej – dziękuję za wyrazy współczucia. Pozdrawiam.

 

zdj: logo panelu „Wściekłe matki” na VI Kongresie Kobiet

  • a.

    zgadzam sie z Toba w 100 % !

    • Alicja Wegner

      Miło :)

      • kasia

        Kochana głową do gory!!! Dobrze, że wyraziłas swoje zdanie. Może trafi do którejś mam z jadem.

  • Myślę że przez tamtą wypowiedz przejawiała zazdrość. Zazdrość o to że potrafisz! Potrafisz pisać wprost to co Ci na sercu leży. Tak jak jest! Nie boisz się opinii innych i masz je w dupie. Bo to w końcu Twoje dziecko, Twoja rodzina, Twoje życie. Potrafisz wyciągać z życia maximum! Mieć cudowne, szczęśliwe dziecko, kochanego faceta u boku. Masz czas na bloga, czas na wspólny czas we dwoje, czas dla siebie.
    Nie rozumiem tylko komentarza tej kobiety. Ciekawe jestem czy ona pozwoliłaby swojemu dziecku wsadzić palce do kontaktu? I na spokojnie z uśmiechem patrzyła jak słodko się bawi.. Dziwne..

    • Alicja Wegner

      Wg tej kobiety nie powinnam po prostu nazywać tego wymuszaniem, a inne kobiety nie powinny nazywać dzieci „małymi terrorystami” – jakby ktoś rzeczywiście mówił to dosłownie. I z tego powodu moje dziecko zasługuje na wyrazy współczucia…

      • Od tego chyba jest rodzić. Na czas reaguje gdy dziecko próbuje „wymusić” wsadzenie tych palców do kontaktu..
        Aluś, dla mnie jesteś taką MAMĄ którą sama chciałabym być w przyszłości :* I jedyne czego można Poli, to zazdrościć Mamy! Ooo!

  • Dla mnie jesteś mistrzem i uwielbiam do Ciebie zaglądać. Czasami zastanawiam się czy ta przysłowiowa wolność wypowiedzi panująca w Internecie ma sens. Ludzie przestają myśleć, nie szanują drugiego człowieka i zawsze musza postawić na swoim. I przypomina mi się początek filmu Bogowie, w którym aktor mówi, że Polak Polakowi nawet klęski zazdrości. Mamalo bądź sobą, gdzieś w tej otchłani internetowej są matki normalne.Pozdrawiamy

    • Alicja Wegner

      I to te normalne matki to moje czytelniczki nie „czytelniczki”. I za to Wam dziękuję. :)

  • Ala

    Mamala czym Ty się przejmujesz? :) Moj syn ma 3 latka, a dobre rady, oceny itp. przez te 3 lata uodpornily mnie. Jeszcze troche masz czasu, ale bolec bedzie zawsze, tylko mniej uwagi bedziesz do tego przywiazywala.
    U nas madrosci innej matki, byly na tyle sugestywne, ze prawie posypalo nam sie zycie z mezem. Przez dobre rady i madrosci jego bratowej, za ktora murem stala tesciowa. Take it easy :) :* Jetes fajna mama i tyle. A kazdy z nas jest INNY, i kazde dziecko jest INNE, i kazdy ma INNE doswiadczenia! Niektorzy nie potrafia tego zrozumiec!

    • Alicja Wegner

      Spokojnie już z moją psychą wszystko ok :P Po prostu to co wczoraj zobaczyłam na tej grupie chwilowo mnie złamało. Chciałam to z siebie wyrzucić :)

  • Bożena Jędral

    Nic tak nie działa na nerwy innym, jak szczęście i zaradność, jak widać zdobyłaś mistrzostwo we wkurzaniu ;)

  • aga81

    Czasem wolałam czasy kiedy nie było internetu, było łatwiej

  • anyahmama.blogspot.com

    Czasem mnie wkurzasz, czasem mam ochotę poprowokować i troszkę Ci „dogadać” bo ze swej niewątpliwej miłości do Polki piszesz miliony tekstów o miłości do niej właśnie (nomen omen). To jak piszesz sprawia, że nie mam wątpliwości. Że pomimo częstych różnic zdania, pomimo (podobno młodego) wieku jesteś dla mnie matką totalną. Z krwi i kości, nie utkaną z teorii, która tą świętą jest tylko na piśmie. Jesteś człowiekiem i tak w relacjach z innymi możesz wyrazić swoje zdanie, tak i dziecku nie możesz pozwalać na wszystko. Czyż nie na tym polega wychowanie? Jestem po Twojej stronie. Po stronie normalnej, emocjonalnej matki, która wychowa cudną i mądrą dziewczynkę. Głowa do góry! Nie potrzebnie pokazałam Ci tę rozmowę, ale gdy ją znalazłam zagotowałam się, bo jako osoba zgadzająca się z Twoim zdaniem w tej kwestii, również poczułam się dotknięta. My „mamy” tak mamy :)

    • O dokładnie. Dzieci też muszą znać granice. Nie dajmy sobie wejść na głowę.

  • Matka z Aparatem

    Cisną mi się na usta same wulgaryzmy, ale się opanuję… Zawiść ludzka nie zna granic i przekonuję sie o tym coraz bardziej na kazdym kroku. Ja jako młoda mama tez często spotykam się z tymi ‚lepszymi’ co to wszystko wiedzą najlepiej…
    A najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że ludzie nie znają, a oceniają. Oceniają życie innych zamiast zająć się swoim. Nienawidzę tego.

    Miłość matki czy ojca jest największą radością dla dziecka. największym szczęściem i tak powinno być.
    A współczuć można tylko tym dzieciom, których rodzice tego nie rozumieją.
    Amen

  • mama

    Ja tez sie wypisalam z takich grup po tym, jak zobaczyly zdjecie mojego dziecka.. Zrobily na mnie taka nagonke, ze mialam ochote wziac jakis karabin i je wszystkie powystrzelac :-P na odchofne napisalam kilka ‚milych’ slow, co by wiedzialy, ze nie tylko one potrafia byc super madre, mniej wiecej w takim kontekscie, jak Twoj wpis. A Ty, Mamala, nie przejmuj sie- swiat jest okropny i niesprawiedliwy, ale Pola i F sa od tego, zeby stal sie kolorowy :) duzo sily i cierpliwosci!

  • Karolina Latusek

    O rany,dziewczyno. Olej wszystko,co usłyszysz lub przeczytasz o sobie,czy Twojej rodzinie. Te pseudo mamuśki,które się za dużo udzielają zazwyczaj gówno wiedzą i szkodzą tym swoim dzieciom. I szkoda czasu i zdrowia na przejmowanie się takim czymś. Ja mam 24 lata,od 5 lat męża i 2 córeczki,jedną w wieku 4 lat,a drugą wieku 12 miesięcy. Za mąż wychodziłam nie będąc w ciąży i tylko słyszałam ” Po co Ci to? Taka młoda jesteś,nie jesteś przecież w ciąży”,ale każdy kieruje swoim życiem i podejmuje własne decyzje. Olewałam z uśmiechem na twarzy te wszystkie durne teksty i komentarze. A gdy urodziła się Zosia (pierwsza córka), słyszałam non stop co powinnam,a czego nie,co mam przy Niej robić,a czego mi nie wolno. „A zrób to tak,bo to,bo sramto…”, „co z Ciebie za matka,pozwól Jej na to czy tamto…”. Nie słuchałam nikogo. To są nasze dzieci,to my jesteśmy matkami,to my je rodziłyśmy kilkanaście godzin w męczarniach i bólu i my decydujemy,co jest dla nich najlepsze. Sama też nie udzielam rad,jeśli nikt o to nie poprosi. Nie ma co wpuszczać nikogo z buciorami w nasze życie,bo potem go nie przegonimy. Dlatego dobrze zrobiłaś pisząc ten tekst,może inne (te złośliwe i wiecznie wszechwiedzące mamuśki) przeczytają i same zrozumieją,że nie warto być tak aż takim „poradnikiem” czy krytykiem. Ale się rozpisałam :P Ale to pewnie dlatego,że sama nie cierpię takiego czegoś… Więc cycki do góry i do przodu :D Pozdrawiam Ciebie i to Twoje małe cudeńko :)

    • Asia

      śmiem twierdzić że nie zrozumieją, one tym żyją.Przykre.
      pozdrawiam :)

  • Jest jedna grupa, która ma ból dupy na moim punkcie, generalnie moje imię działa tam jak bomba (prawie) atomowa. Dotarcie do moderatorki, żeby coś się z tym zrobiła kończyło się fochem z przytupem, bo jakże śmiem, jako osoba (poniekąd) publiczna MUSZĘ się z tym liczyć, a osoby, które mi ,,kapują” powinny być wywalone z grupy.

    Ostatnia akcja : robienie personalnych serduszek. Dałam instrukcję obsługi jak to zrobić, obiecałam też, że w miarę posiadania czasu, niektórym zrobię to za darmo. I tu cała litania była na tej drugiej grupie, bo tam przecież 5 złotych biorą, a ja nie biorę, bo mam ZDROWE dziecko i PEŁNO czasu.
    Pomijając brak logiki w tym, bo przecież gdyby tyle czasu poświęciły temu programowi,co jadowi i agresji skierowanej w moją stronę, zrobiłyby to również posiadając … chore dzieci?

    Jedna osoba tam wykorzystując sytuację napisała łzawą historyjkę o tym jak napisałam jej wiadomości prywatne, tylko jakoś nie może tego udowodnić, bo przecież tak płakała, że to usunęła, a ja skoro udowodniłam że z dziewczyną nie mam żadnej konwersacji, to też usunęłam. :D

    Pewne rzeczy chyba trzeba olać w nadziei, że albo się ktoś znudzi, albo Twoim kosztem wyleczy swoje jakże obfite kompleksy.
    Żal mi tylko dupę ściska, że to matki wcześniaków któe również krytykowały Światowy Dzień Wcześniaka organizowany przez moją koleżankę bo przecież robi to na pewno ,,dla pieniędzy” ,,będzie nudno” itp.

  • Ja nic mądrego nie napiszę, ale Hafija bardzo mądrze napisała wczoraj :) http://www.hafija.pl/2014/11/a-coz-to-za-zabawa-to-szuranie-rekawem.html

  • Agata/colorsofchildhood

    Ciebie atakują obcy, mnie znajomi. Przecież jestem 23 gówniarą co to dziecko zrobiła sobie dla zabawy. Co ja mogę wiedzieć, przecież żadnego doświadczenia. w kółko dostaje jakieś mądre rady, które nijak się mają do mojej ideologii wychowawczej. ale niech sobie gadają. koniec końców jest taki, że moje dziecko nie choruje, nie ma problemów, a dzieci tych idealnych matek w kółko lądują w szpitalach, u lekarza albo coś im dolega. Ale to ja przecież się nie znam na ubieraniu bo w kółko jej za zimno wg innych.

  • Renata Mielczarek

    Żyjemy dla siebie, reszta to zbędny balast…
    Ty od zamartwiania sie pochorujesz a reszta będzie mieć ubaw…
    Ty popełniasz błędy bo się uczysz macierzyństwa, oni z każdego Twojego potknięcia mają radochę…Ty ponarzekasz oni wytkną cie palcem…
    Rób co masz robić i sie nie przejmuj…

  • Asia

    zgadzam się z tym wpisem w 100%! też nie chciałabym mieć takiej matki!
    to co opisujesz widzę przed blokiem. Matki które na fejsie są idealne, wstawiają zdjęcia swoich dzieci pisząc jakie to są wspaniałe i cudowne na żywo wrzeszczą na nie jak furiatki. Kiedyś wyjrzałam przez okno myśląc że coś się stało a to mamusia wydzierała się na córeczki :)
    …a najgorsze jest kiedy dzieci się kłócą a matki się wtrącają i jedna skacze drugiej do gardła (gdzie przed chwilą siedziały na ławce i lustrowały wszystkich sąsiadów), albo co gorsze matka wrzeszczy na inne dziecko. Takie kino mam przed blokiem :) ale to inny temat.
    pozdrawiam Alicja :)

  • Joanna Długozima

    Alicja rób swoje.
    Wiesz, że to wszystko co się dzieje to zazdrość? Wiesz o tym, bo jesteś mądrą, fajną i uczuciową kobietą. To, że kochasz swoją córkę widać w każdym wpisie i na każdym zdjęciu :) I mnie to nie dziwi, bo mam córki dwie, też bronie ich jak lwica, bo kocham je nad życie. I właśnie to tak bardzo boli te matki z pozoru idealne, które ” mają ząbki ostrzejsze niż rekin”, a za maską ich uśmiechu do swoich pseudo facebookowych przyjciółek „obrażają Cię, oplują, a na końcu zdepczą”. O to im chodzi. I tylko o nich to świadczy.

  • 100% racji. Dzieci muszą znać granice. To też im daje poczucie bezpieczeństwa. A nie potem siedzą takie i narzekają, że nic nie mogą zrobić, bo im dziecko nie pozwala. Jak będą dodatkowe ubezpieczenia na telefony w sensie dziecko zepsuje to operator da nowy (oczywiście darmowe)- to ja bardzo chętnie dam się pobawić chłopcom tak średnio co pół roku :D

  • kamama

    „ZNACZNIE BARDZIEJ OD WŁASNYCH PORAŻEK-BOLĄ NAS SUKCESY INNYCH” – jak dla mnie święte słowa. Zawsze kiedy słucham „złotych rad” które wcale złotymi nie są – bo mają na celu Nas dojechać.. (niestety tak mało jest życzliwych ludzi)przypominam sobie to przysłowie. Szkoda, że tyle w ludziach nienawiści.. ale nic z tym nie zrobimy. Osobiście odcięłam się od „przyjaciół”.. mieszkam z dala od miasta rodzinnego i bardzo dobrze mi z tym. Kiedy jednak stamtąd wracam.. nie śpię trzy noce, zamartwiając się tym wszystkim co usłyszałam ..ale wtedy wchodzę na Twojego bloga i jest mi lepiej :)
    Niedługo sama zaczynam pisać,właściwie bardziej pamiętnik dla mojej córki, a to wszystko dzięki TOBIE :) jesteś dla mnie inspiracją :) !!!
    pozdrawiam

  • Ból dupy i tyle. Być w Twoim wieku, spełniać się i być szczęśliwą mając małe dziecko, to jest coś! Olej to ciepłym moczem, choć do mnie na bloga poczytaj kawały, pośmiej się trochę ;)

  • Katrin

    RACJA przez wielkie R! Nie szczędząc języka – wkurwiają mnie matki typu „wszechwiedzącego”. Najgorsze jest to, że widzą, jak postępować z innymi dziećmi, tylko własnymi nie potrafią się zająć…

  • Jaga08 – wyrodna matka:D

    Podczytuje FP nie jestem użytkownikiem w pełnym słowa tego znaczeniu, w ogóle brak mi czasu na komputer. Dlaczego? Mam półtorarocznego w tej chwili synka. Wielkie brawa i szacunek dla Ciebie. Nie komentuje nie czytam zbyt dużo. Powód „idealne matki” – wymiotować się chce na tą całą zazdrość i wiadra pomyj które wylewają. Rób swoje i nie daj się zwariować.
    Ja stosuje jedną zasadę: Szczęśliwa matka = Szczęśliwe dziecko !!

  • Kasia

    Mi też się raz dostało od ,,idealnej matki” i postanowiłam już nigdy nie dzielić się swoimi doświadczeniami dot. mojego dziecka. Zresztą moim największym priorytetem odnośnie porad i wychowywania dzieci jest moja mama, która wychowała piątkę dzieci (to również było skrytykowane)… Ech żal mi tych niby mam… Ja się już nie przejmuje bo nie ma czym i Wam też tak radzę :-)

  • Mama PółRB

    Brawo!
    Pomimo, że należę do „pewnej grupy na FB” to zupełnie nie rozumiem zamieszania.
    Kochasz dzieci? Chronisz je? Czynisz je szczęśliwymi i uśmiechniętymi? TAK. I to jest kwintesencja.
    A, jak niestety widać, miliony mądrych książek nie uczynią z kogoś osoby empatycznej i ciepłej.
    Mi też za Was wstyd, mamy RB.

    • Tylko,ze rodzicielstwo bliskosci nie polega na pozwalaniu dziecku na wszystko. Wielu ludzi tak sadzi. Ja tez jesten mama pol rb ;) ale mysle,ze niektore matki rb zznyt fanatycznie do tego podchodza i stad potem takie opinie…ze rb to wychowanie,bezstresowe,a tak nie jest :(

  • Jest jedna rzecz, która najlepiej pokazuje innym, że nie mieli racji. Że są tylko małymi, smutnymi i zakompleksionymi ludźmi, którzy muszą kogoś innego obsmarować, żeby ubarwić swoje życie. Ta jedna rzecz, to wielki sukces. Powodzenia :)

  • .

    Jeśli nie chcesz być oceniana sama nie oceniaj, tym bardziej tego na czym się nie znasz.

    • Mimo to ktoś anonimowy jakie ma prawo do oceniania/współczucia/atakowania słownie osoby, o której nie ma pojęcia?

  • Szczęście Mamy

    A ja jak zwykle nie wiem gdzie, co jak, ale może to i lepiej, że nie ogarniam tych wszystkich blogowych afer

  • Znama takie plaujace matki. I niestety,dwukrotnie okazaly sie nimi moje „znajome” z internetu. Za to,ze nie chcialm sid oumowic w porze drzemki marcinka zostalam zwyzywana od nienirmalnych,ze jesten glupia i moje dziecko tez bo nie chce spac w wozku (dwulatek!) i pewnie to dlatego bo nie mam porzadnego wozka tylko jakis badziew ;) no coz na tym nasza znajomosc sie skonczyla. Ja jestem za kulturalnym wyrazanuem zdania,kazdy qychowuje po swojemu i tyle. Ja zadnej ksiazki nie przeczytalam o wyxhowaniu dzieci. Kieruje sie intuicja,czasem poprosze o rade tych ktorych uwazam za madrzejszych od siebie lub bardziej doswidczonych. Czasem czytam titakne bzdury ba grupach o dawaniu danonkow dwu miesieczniakow itp ale to nie moja brocha,. Olac tych co lepiej znaja twoje dziecko i wiedza jak z nim postepowac. To my to wiemy bajlepiej vo my z nimi jestesmy ;) Sorki za bledy ale pisze na tel.

  • Twraz doczytalam ze chodzi o matki rb. Sama naleze do tej grupy jednak tak jak w kazdej grupie sa rizni ludzie i nie generalizujmy ze kazda mama rb taka jest. ;) tu traczej chodzi o matki fanatyczki tylko ich agresywne komentarze niestety bardzo kloca sie z zalozeniami rb :( smutne to bo robia bardzo zła reklame calkiem fajnemu nurtowi.

  • Ladymami

    Już to kiedyś Ci pisałam i się powtórzę… Dla Poli to Ty jesteś matka idealną, dlaczego? Bo jedyną!! Tak, jak napisałaś każda matka niech pracuje na swoje bycie idealną w oczach własnego dziecka, bo to chyba o to chodzi w byciu matką, a nie o bycie matką, która niszczy wizerunek matki idealnej. Drogie Matki wątpiące w to, że inna matka (podobnie jak w waszym mniemaniu Wy) też może być idealna, zwyczajnie pozwólcie jej na to, a same nie bądźcie przeciwieństwem ideału plując na słowo „matka”. Dziękuję Ci droga Alicjo za możliwość delektowania się tym tekstem :). http://laydymami.blogspot.com/

  • ja jestem w angielskich grupach mamusiek. ile dziennie postow sie tam przewala i dwa razy wiecej hejtu oczywiscie. i co zrobic? dzien w dzien ktos pisze ze to styd by kobiety na obczyznie tak sobie skakaly do gardel nawajem… nie pomoze na to nic. trzeba ignorowac, choc oczywicie i ja nie raz plakalam przez glupie komenty… Trzymaj sie! Jestes najlepsza, tak jak ja! ;)

  • Adriana Schenk

    Pieknie napisane. Lepiej sie nie przejmowac takimi wypowiedziami innych kobiet, matek. Ale dobrze ze to zostalo podsumowane w taki sposob. Lepiej nie mozna bylo napisac. Pozdrawiam serdecznie.

  • Renia

    Świetnie napisane! Słusznie zwracasz uwagę na fakt, jakimi mamami chcemy być w oczach naszych dzieci. Takimi z klasą, które potrafią być ponad to, zamiast skakać innym do gardła. Bardzo mi przykro, kiedy czytam o tych wszystkich mamuśkowych nagonkach i wojenkach – czasem odnoszę wrażenie, że kobiety są po prostu wredne, lubią rywalizować, drzeć koty, skakać sobie do gardeł, a macierzyństwo nie zmieniło ich pod tym względem. Ukierunkowały wszystkie szpile przeciwko innym matkom (jakby było o co rywalizować…), pomimo nowych doświadczeń nie złagodniały, nie stały się bardziej tolerancyjne. A rozumienie pojęcia „tolerancja” nadal kuleje – nie jesteśmy tolerancyjni, „tolerując” tylko to, z czym i tak się
    zgadzamy – tolerancja polega na szanowaniu zachowań, które są nam obce. Czy tak ciężko zrozumieć, że nie ma „jedynego słusznego” rozwiązania danego problemu? Widocznie pokory również nam (mamom) brakuje.

  • Nefertari

    Brawo!

  • Nikola Mioduszewska

    jestem w szoku ze inne matki moga takie rzeczy wypisywac,
    ogolnie sama naleze to jednej z grup matek na http://www.mjakmama.pl
    wchodze na twe moje forum od poltora roku i nigdy nie spotkalam sie z takimi wypowiedziami
    dzielimy sie swoimy doswiadczenia nawzajem doradzamy zadna z nas nigdy nie uzyla takich slow jak ty tu opisujesz. bez zawachania moge je nazwac moimi wirtualnymi przyjaciolkami z kazdym problemem dzielimy sie na forum a inne nas wysluchuja i to jest tam fajne, jestem dumna z tego forum:)