Matki nie chcą walczyć – chcą czuć się swobodnie

13 czerwca 2018

Jakiś czas temu wzięłam udział w kampanii promującej karmienie piersią w miejscach publicznych. W ramach kampanii powstało Vademecum kultury karmienia piersią w miejscach publicznych dla mam i otoczenia. Mam wrażenie, że mój spot był najbardziej kontrowersyjny. A właściwie miałam. Bo wcale nie był.

Kiedy zaproszono mnie do udziału w kampanii, byłam mega podekscytowana. Wyrwałam się jak szalona do miejsca jakim jest kościół, stwierdzając, że będzie to bardzo spójne z moim blogiem i treściami, które na nim udostępniam. Później mój entuzjazm nieco osłabł. Dotarło do mnie, że skoro karmienie w parku, potrafi wzbudzić dyskusję hejterów, to z kościołem nie będzie lepiej. Jakież było moje zdziwienie, kiedy spot z moim udziałem obiegł cały internet, a nawet telewizję, a odzew był maksymalnie POZYTYWNY!

Oczywiście, nie w 100 %. Pojawiły się głosy, mówiące o tym, że problemu nie ma. Że walczymy o coś, co powinnyśmy zostawić w spokoju. Być może mówią to osoby, które nigdy nie spotkały się z hejtem. Być może mówią to osoby, które nigdy nie karmiły publicznie. Być może. Bo w moim mniemaniu, problem był jest i będzie. I wiem jak cholernie ciężko przemóc się, by uczestniczyć z małym dzieckiem w życiu publicznym i karmić zupełnie swobodnie.

 

 

 

NIE CHCEMY WALCZYĆ

Żadna z nas nie walczy i nie chce walczyć. Nie chcemy czuć się wyjątkowe, lepsze i lepiej traktowane. Chcemy być traktowane normalnie. Chcemy uświadomić ludzi, że mamy prawo karmić tam gdzie chcemy. Nie chcemy zamykać się w domach, nie chcemy być sfrustrowane faktem, że może być takie miejsce, w którym dziecko zażąda karmienia, a my będziemy musiały pół godziny szukać miejsca do schowania. Chcemy czuć, że możemy to zrobić w każdej chwili – spokojnie, naturalnie i bez dziwnych spojrzeń i docinek. Chcemy przestać się chować i poczuć, że społeczeństwo od nas tego nie wymaga.

 

KIEDY ŚWIADOMOŚĆ ZACZYNA WZRASTAĆ

Myślę, że spokojnie mogę powiedzieć, że kampania odniosła i dalej odnosi sukcesy. Od samego początku, mówiłam Wam, że mam poczucie, że zrobimy tymi działaniami wiele dobrego. W miarę upływu lat, społeczeństwo zaczyna być coraz bardziej świadome. Coraz głośniej mówi się o tym co naturalne i dobre. Zdrowiej żyjemy, zdrowiej się odżywiamy, więcej uwagi przywiązujemy do wychowywania dzieci, do rozwoju osobistego. Skoro o tych wszystkich rzeczach mówimy coraz głośniej i chcemy je promować, dlaczego nie promować tego co jest tak dobre dla naszych dzieci – karmienia piersią? Dlaczego nie promować tego, co pozwoli nie czuć się mamom karmiącym wykluczonym z życia publicznego?

Kampania #konieczabawywchowanego odniosła sukces – to jest pewne. Spoty wszystkich dziewczyn do tej pory krążą po internecie. Mogliście nas widzieć w faktach na TVN, w TVN24, w Pytaniu na Śniadanie i w kilku innych wiadomościach. Dziewczyny udzielały też wywiadów w Radiu Kolor.

Mamy, które do tej pory się wstydziły, powiedziały w końcu: dość. Chcemy żyć normalnie. Zaszczepiłyśmy w tych matkach, pewność, że nie muszą się już dłużej chować. Że mają prawo karmić tam gdzie chcą. Ale nie wpłynęłyśmy tylko na mamy. Wpłynęłyśmy na otoczenie. Nasze vademecum pozwoliło pokazać, jak w danej sytuacji powinna zachować się każda ze stron. I śmiem stwierdzić, że świat tego potrzebował. Ileż to razy spotykałam się z dziwnymi zachowaniami osób, które nie wiedziały, czy mają patrzeć na mamę karmiącą, czy urwać rozmowę, czy… uciec ;) To co naturalne, stało się dziwne i krępujące – dla jednej i drugiej strony.

 

 

#KONIECZABAWYWCHOWANEGO

 

Jeśli moja praca ma polegać na udziale w tego typu kampaniach, to śmiem twierdzić, że mam najlepszą pracę na świecie. Dziękuję z całego serca wszystkich, którzy tak ciepło i pozytywnie opowiadają o moim ( i nie tylko ) spocie. Dziękuję wszystkim partnerom i fundatorom, dzięki którym ten projekt miał szansę zostać zrealizowany. Po raz kolejny udowodniliśmy, że o tym co ważne, trzeba mówić głośno. Bez wstydu, bez niepewności i skromności. Wszystkie mówimy głośno i wyraźnie #konieczabawywchowanego – i możliwe, że to nie jest nasze ostatnie słowo.

 

DZIĘKUJĘ!