Matki dobre rady – wściekłe, złe i zawistne.

31 maja 2014

Matki dobre rady. Lecz przestają być dobre kiedy…ich radę masz w dupce i robisz inaczej. W kółko powtarzają jak wspaniały przykład dają dziecku. Koloryzują sobie we własnych głowach swoje życie i uważają, że to co robię one same – jest najlepsze i powinien robić tak każdy. Skoro one używały aspiratora do nosa, powinna go używać każda matka. Skoro jej dziecko spało tylko w śpiworku – powinien powstać zakaz kupowania pościeli. Zgadzam się ze zdaniem, że każda matka wie najlepiej co najlepsze dla jej dziecka. O właśnie dla JEJ dziecka.I tylko jej. Bo to co dobre dla Twojej córki, niekoniecznie dobre może być dla mojej. Bo to co dla jednych praktyczne, u innych nie sprawdza się wcale.

Czemu matki tak usilnie chcą udowodnić, że wiedzą lepiej od innych? Że są lepsze, że lepiej sobie radzą? Czemu tak głośno to wykrzykują? Dla mnie odpowiedź jest prosta. Same w siebie nie wierzą i takim krzykiem próbują…w końcu uwierzyć. Lecz tym wszystkim pokazują tylko innym jak bardzo idealne…nie są. Bo kiedy matkom dobrym radom się człek sprzeciwi…pokazują swoje prawdziwe twarze. Zaczynają wyzywać, zaczynają szydzić. A ich idealne dziecko? Siedzi w tym czasie samotnie w pokoju, bo jego idealna matka siedzi na FP…i…wyzywa. Od pustaków. Od nieudaczników. Od małolat. Daje upust swoim emocjom, przy czym udowadnia sama przed sobą jak bardzo na matkę się nie nadaje. Tak. Bo wstyd byłoby mi za matkę, która wyzywa inne jakby przeżywała okres buntu w wieku naście. Wstyd byłoby mi za matkę, która zachowuje się mniej dojrzale ode mnie i która robi to jak debil w internecie. A gdyby spotkało się ją na mieście schowałaby głowę w piasek i zapewne narobiła w majtki ze strachu. Wiem. okrutne. Ale jakie prawdziwe.

I robią to tak wściekle i zawistnie matki dobre rady. Pouczają i szukają naiwniaka, bez własnego zdania, który ich posłucha. Szukają zaczepki u tych, którzy rady nie posłuchają. I siedzą podekscytowane przed monitorem, bo wdały się w dyskusję. I tak wygląda ich (nie)idealne życie. Z dzieckiem w pokoju obok i komputerem przed nosem. Nudne, żałosne i pełne żalu. Że inni mają lepiej, radośniej…po prostu inaczej.

fot: Wegner-Keiling photography

  • To prawda. Też na mnie kiedyś wjechano bo „jak mogę polecać koszulkę na niemowlaka? Przecież praktyczne są tylko body!” A akurat dla mnie koszulki są równie praktyczne jak body! Lubię i tę i tę formę. To już polecić nie mogę, bo może ktoś ma inne zdanie ;) No cóż…wystawiamy się na internety to się z krytyka liczyc musimy. Pozostaje z uśmiechem ją przyjąć i nabrać dystansu.

    • Ja też lubię koszulki. O rany ,ale jestem nieidealna. Idę się schować w mój nieidealny karton wstydu. :D

  • Mnie się wydaje że to są kobiety których w realu nikt nie słucha i tak naprawde potrzeba im górować nad nieidealnym światem złych matek niestety moim zdaniem jedyną matką idealną jest Matka Boska a my wszystkie musimy się całe życie uczyć i tak sobie myśle że dobrze mi z tym moim nieidealizmem pozdrawiam Kinga

  • Swietny tekst popieram że każda matka która koloryzuje maciezyństwo tak na prawdę nie radzi sobie i chce to ukryc ja tez jestem matka ale to nie znaczy że tak jak te „idealne” muszę siedzieć ciagle z dzieckiem w domu 24h/7 bo niby tak trzeba bzdura tak można tylko znienawidzic soje dziecko to brzmi okrutnie alee taka jest prawda matka tez potrzebuje odpoczynku nawet od własnego dziecka bo bycie dobrą matka to nie tylko siedzenie ciagle z dzieckiem….

  • Brawo! W samo sedno :)

  • Brawo! Jak zwykle w samo sedno :)

  • Nie zgodzę się ze wszystkim. Napisałaś: „każda matka wie najlepiej co najlepsze dla jej dziecka”, a niestety wcale tak nie jest. Jeśli ktoś uważa, że dla dziecka najlepsze na śniadanie są Danonki albo kromki z Nutellą („bo przecież lubi!”), to uważam że zdecydowanie należy go kulturalnie uświadomić, jakie negatywne skutki niesie za sobą spożywanie tego typu jedzenia i ewentualnie zaproponować zamienniki. Kto wie, a nuż się spodobają i do stałego jadłospisu wejdą? Są rzeczy, które nie mają wpływu na faktyczne dobro dziecka, jak śpiworki vs kołdry, body vs koszulki czy cokolwiek w tym stylu, a są takie, które wpojone w dzieciństwie (złe nawyki żywieniowe) odbijają się na całym dalszym życiu. W czasach, kiedy 80% dzieci do 3. roku życia spożywa za dużo cukru, a 90% za dużo soli, dobre rady w kwestii żywienia są na wagę złota. Niestety zwykle bywa tak, że sami rodzice nie są uświadomieni i są całkowicie przekonani, że robią dobrze, a parówa za 5,90 zł/kg to stały punkt w jadłospisie dziecka.

    • A ja się nie zgodzę. Gdybym zechciała raz na ‚ruski rok’ dać dziecku do spróbowania danonka lub parówkę, to żadnej szkody bym mu nie wyrządziła, a już na pewno nie innej mamie i jej dziecku. Więc gdy przez przypadek – chcący czy nie chcący – inna mama zauważy co robię i postanowi mnie uświadomić (kulturalnie czy nie) to mi się ciśnienie podnosi na samą myśl o takiej sytuacji.

    • Anonymous

      A co złego jest w Danonkach, chlebie z Nutellą lub parówkach ? A jeśli są takie „zue” i „be” to po co je reklamują w i inny sposób? Nie rozumiem Pani podejścia do tej sprawy.

    • Popieram Urban Urszula!!! Moja sprawa co.daje do jedzenia a co nie. Parowka cieleca to az takie zlo? Nutella czasami tez?? Jasne, warzywa i owoce sa wazne, witaminy – wiadomo. Ale nie przesadzajmy!!!

    • Urszula,
      fragment „Jeśli ktoś uważa, że dla dziecka najlepsze na śniadanie są Danonki albo kromki z Nutellą („bo przecież lubi!”)”, gdzie wyraz najlepsze na śniadanie sugeruje częste lub regularne serwowanie takich posiłków, a nie raz na ruski rok.

    • Yendza O. Zgadza się, mój błąd.

    • Anonimowy: „A co złego jest w Danonkach, chlebie z Nutellą lub parówkach?”

      Danonki – syrop glukozowo-fruktozowy, cukier, żelatyna wieprzowa, skrobia modyfikowana.
      Nutella – cukier na pierwszym miejscu w składzie.
      Parówki – mom, skóry wieprzowe, aromaty, glutaminian sodu… tu zależy zwykle, jaka cena parówek, ale nawet w drogich można znaleźć pełno syfu.

      Naprawdę nie widzisz tu nic złego? A ja widzę WSZYSTKO, czego dzieci nie powinny spożywać w nadmiarze. Ba, wszelkich sztucznych dodatków nie powinny spożywać W OGÓLE.

      Argument o reklamie zupełnie bez sensu, producentom żywności nie zależy na tym, by ich żarcie było zdrowe, ono ma się sprzedać. Bardzo źle, że takie reklamy w ogóle są, bo skandaliczne i niemoralne jest wmawianie widzowi, że Nutella albo Danonki są zdrowe. NIE SĄ. Zdrowe jedzenie to jedzenie JAK NAJMNIEJ PRZETWORZONE.

  • Super!!! :) Zakompleksione i zirytowane. Takie są… zazdroszcz, że inni mają lepiej. A poza tematem – kiedy zdjęcia chrzcinowe?? :)

  • Anonymous

    szkoda,ze poszlaś, ze skrajności w skrajność i najpierw bardzo długo tolerowałaś różne obelgi na swoim blogu (za długo) a teraz nie pozwalasz sobie zwrócić uwagi na nic i kasujesz/nie dopuszczasz, żadnej, nawet grzecznie zwroconej uwagi, jak to co zostalo napisane na Twojej tablicy odnośnie tego, że określiłaś się „osobą publiczną”, troche nie w zgodzie ze znaczeniem tego wyrażenie – nie bylo czepialskie, a wszystko kasujesz. zostaja tylko oczy i achy. to strasznie jednostronne podejscie i czyni blog/fp oltarzykiem i swiatynia autorki a nie miejscem dyskusji na ktora jako „osoba publiczna” powinnas byla pozwolić, jesli nie jest obejga,to jasne.

    • Chyba coś Ci się pomyliło. Na tablicy na FP i na blogu odkąd weszła moderacja odrzuciłam AŻ jeden komentarz, który był od osoby, która na FP dopieprzała się do wszystkiego. To na prawdę tak dużo? ;)

  • Sama znam przykład takiej blogującej mamy. To jakaś porażka. I najsmutniejsze w tym wszystkim jest to dziecko w pokoju obok.

  • Jak zawsze napiszesz na temat, podajesz mocną argumentacje i tym razem się z Tobą zgodzę. Nie jestem jeszcze mamą …ale wymuszone „rady” mam są naprawde niepotrzebne … Kazda mama wie co jest najlepsze dla swojego dzieciatka!

  • Zauważyłam pewną prawidłowość. Najbardziej mamy-dobre-rady przeszkadzają innym mamom-dobrym-radom. :)

  • Eiiiiiii, Alka, a czy „żałosne i pełne żalu” to nie to samo? :D

    • nie :)
      żałosny to wzbudzający politowanie;wywołujący niechęć, niesmak
      a pełen żalu może oznaczać np. osobę pełną żalu (do kogoś; świata), że coś jej się nie udało, czegoś nie ma.

  • Tekst mega! Też się spotkałam z dobrymi radami, a wszystko co robiłam było źle. Jedyna różnica to taka że krytykowała mnie rodzina męża i nie mieli odwagi powiedzieć mi tego prosto w oczy tylko jemu mówili za moimi plecami. Było to przykre.
    Więc mniej w dupce co piszą obcy ludzie. Ważne że rodzina Cię wspiera. Bo szczęśliwa mama to szczesliwa Pola ;-)

  • Ten komentarz został usunięty przez autora.

  • Masz 100% racji. Szczerze, wcześniej nie lubiłam czytać Twoich postów. Teraz coraz bardziej Cię lubię. Równa z Ciebie babka :)
    Tak trzymaj i nie daj sobie na głowę wejść :)
    My matki powinnyśmy się wspierać ,a nie robić wyścigu szczurów,która z nas lepsza. To jest chore.
    Matki Dobre Rady jak dla mnie są zakompleksione,a swoje frustracje i fantazje o idealnym życiu wlewają na forum. Tym się dowartościowują. Ot co.

  • Niestety są i takie „matki”. Jedna mieszka nawet blok dalej ode mnie. Ale ja tam się nie przejmuje nimi. Jednym uchem wpuszczam, drugim wypuszczam, a i tak robię swoje.

    http://cytrynkowy-swiat.blogspot.com/

  • Brawo Ala. Podoba mi się ze w kulturalny sposób dajesz po tyłku tym matkom co to zamiast na plac, spacer bądź lody z dzieckiem -żyją monitorem i życiem innych psiczac,bluzgajac, udzielając „dobrych rad” a w głowie pustka.aczkolwiek każdemu wytknąć potrafią.nie ma matek idealnych, ale dobre mamy wierzą czego potrzebują ich dzieci i na serio od parówki się nie umiera, czekolada nie zabije… I tylko
    dzieci szkoda..co to mają matki „idealne” co nie piją, nie wychodzą z koleżankami i swój czas poświęcają na bzdety i kłótnie „ala” face to face

  • Zgadzam się z każdym Twoim słowem w tym poście :)