Moje najnowsze ( tfu! pierwsze!) łupy w TK MAXX.

1 sierpnia 2016

No dobra… Może nie pierwszy, bo byłam w TK MAXX już kilka razy, ale… w zeszłym tygodniu po raz pierwszy byłam poznać ten sklep tak na 100 %. Wzdłuż i wszerz. Zrozumiałam, że w tym sklepie jest tak jak w lumpeksie. Trzeba poświęcić sporo czasu, żeby trafić na coś wyjątkowego. Na tak zwane perełki. 

Wykorzystałam czas kiedy mam teściową pod ręką i stwierdziłam, że mogę w tym sklepie spędzić nawet kilka godzin. Po raz pierwszy byłam w TK MAXX w Toruniu. Ale to co zobaczyłam, kompletnie nie tłumaczyło zachwytu moich znajomych jakie to super rzeczy można tam znaleźć. Kilka rzeczy na krzyż, nie za duży wybór, większość rzeczy jak z lat … no takich lat, których chyba nawet nie pamiętam. Rozczarowana, przez długi czas nie postawiłam tam więcej swojej stopy. No ale później wyprowadziłam się do Warszawy. No i stało się – odwiedziłam ten sklep z siostrą w dzielnicy Wola. Było tysiąc razy lepiej niż w Toruniu. Właściwie bez porównania. A później zobaczyłam ten sklep w centrum… no i przepadłam. Pamiętam, że kupiłam wtedy Polci plecak z peppą, który zrobił furorę na moim insta i FB. Nigdy więcej już tam nie byłam, bo wiedziałam, że z Polą nie będę mogła pooglądać, nie będę mogła szaleć w przymierzalni. Ale ilekroć widziałam ten sklep … cała drżałam, serio! Ilość perełek, które wtedy wpadły mi w oko, powierzchnia sklepu – to było za dużo na głowę dziewczyny z małego miasta, w którym galeria jest wielkości konkretnego sklepu na mojej dzielni  w Warszawie ;) No ale wracając do tematu… tak nie miałam czasu, tak nie miałam chęci, aż tu ostatnio mnie naszło. Stwierdziłam, że … pora przestać w końcu wiecznie liczyć, podliczać i póki mam taką możliwość – pójdę lekko zaszaleć.

Czy zaszalałam… to już raczej każdy oceni inaczej – nie wydałam fortuny, ale zdecydowanie w końcu postawiłam na zasadę ” mniej znaczy więcej” – nie leciałam na niskie ceny, w efekcie czego miałabym kilkanaście rzeczy, z czego ponad połowa byłaby nieprzemyślana albo nie warta nawet tych kilku złotych. Chociaż miałam cały koszyk wypełniony po brzegi i wszystko było fajne, wybrałam tylko te najbardziej unikatowe, najpiękniejsze i te, które rzeczywiście się przydadzą i których potrzebuje. Nie szłam po nic konkretnego. Brałam wszystko co mi się podoba, a na koniec posłuchałam rozumu i zrobiłam porządną selekcję. Musiałam się ostro hamować, żeby nie zacząć ekscytować się na cały głos, ale… po prostu uwielbiam miejsca, w których są okazje do upolowania czegoś, co jest dość unikatowe i jest tańsze niż zazwyczaj. Być może dlatego zawsze piszę o nich z taką ekscytacją.

Nie ma tego wiele, ale zdecydowanie na mnie jest to wiele :)

 

1. Sandałki – ich kolor oraz element brokatu sprawiają w tym przypadku, że buty wyglądają na dość drogie. Z wyglądu przypominały mi dość drogie modele z wojasa czy ryłko. Brokat i srebro mają to do siebie, że albo wyglądają kiczowato, albo fajnie i „luksusowo” –  przypadku tych sandałków nie ma jednak mowy o kiczu. Zakup 10/10, bo takiej rzeczy w szafie potrzebowałam. Ale wygląd wyglądem, potrzeba potrzebą – wygoda! O Panie! To jest coś co trzeba tym butom oddać – człowiek czuje się jakby chodził po jakiejś piance – rewelacja! I kosztowały jedyne 69 zł ! Ostatnio w auchanie kupiłam piękne i za 25 zł, nie za prawie 70, ale jakość jest tutaj bez porównania no i te z auchana… lekko farbują mi stopy :P

 

tk maxx

 

DSC_1565

 

DSC_1567

 

DSC_1568

 

DSC_1569

 

DSC_1570

 

2. Torebka – tak wiem, znów element brokatu, sama nie wiem co we mnie wstąpiło. Za granatem nie przepadam, a tu proszę! Jak tylko ją namierzyłam, rozejrzałam się wkoło czy nikt inny na nią nie poluję, chwyciłam i… nosiłam przy sobie aż do pójścia do kasy. Nie odłożyłam jej nawet do koszyka ;) Piękna, delikatna, z prawdziwej skóry, konkretnie z zamszu. Torebka jest na srebrnym łańcuszku co idealnie pasuje do motywu gwiazdek. Mimo, że nie jest za duża, śmiało zmieści portfel, telefon, kosmetyki i jeszcze kij do selfie się zmieści, a krótki nie jest! Razem z sandałkami taka torebka tworzy stylówkę na 10.

 

DSC_1537

 

tk maxx

 

DSC_1550

 

DSC_1551

 

3. Tunika + legginsy – tutaj komplet dla Polci. Oczarował mnie totalnie. Ze względu na wykonanie, ze względu na wygląd i ze względu na jakość. Coś pięknego! Przepiękna bluzka/tunika z efektownym „rozdarciem” z tyłu, zapinana u góry na czarny guziczek. Gładka faktura legginsów sprawia, że nie gryzą się one z bluzką. Nie mogę się już doczekać kiedy po raz pierwszy ubiorę w to Polcię! Może na rozpoczęcie roku w przedszkolu? ;)

 

DSC_1583

 

DSC_1584

 

DSC_1585

 

DSC_1586

 

DSC_1587

 

DSC_1588

 

4. Buciki MK – i tutaj zadziwiłam samą siebie. Jak już wcześniej pisałam Wam o brokacie – może on łatwo sprawić, że rzecz będzie zalatywać kiczem. Czy tak jest i w tym przypadku? Pewnie każdy oceni to inaczej – dla mnie te buciki to mistrzostwo świata! O ile torebki MK mają wiele negatywnych opinii ( ja z mojej póki co jestem mega zadowolona) – tak o butach słyszałam naprawdę wieeeele dobrego! Kupione oczywiście na wyrost, bo jest to rozmiar 27, ale na spokojnie będą sobie czekać w szafie, aż stópka Poli nabierze odpowiednich rozmiarów.

 

DSC_1530

 

DSC_1533

 

DSC_1544

 

DSC_1545

 

DSC_1546

 

5. Zeszyt – wymarzony. Nie zastanawiałam się ani chwili, od kiedy tylko zobaczyłam jak jest wykonany, jaki ma kolor i przede wszystkim… jaki ma napis na okładce! Idealnie wpasowuje się w to o czym zawsze mówię, że … AMAZING THINGS CAN HAPPEN – to co dzieje się w moim życiu tylko tę tezę potwierdza! Zamierzam zapisywać tutaj najfajniejsze cytaty, rozpiski całego miesiąca pod treningi i jedzenie oraz pomysły na wszystkie blogowe projekty.

 

tk maxx

 

DSC_1559

 

DSC_1560

 

DSC_1562

 

DSC_1572

 

6. Puzzle Pony – uwielbiam drewniane zabawki, choć jeśli mam być szczera coraz częściej w moim domu znajduje się plastik – przecież i on może być piękny. Ale w zabawkach przede wszystkim chodzi o to, że mają podobać się dziecku, nie nam ;) Ja przyznam, że trochę na zakupach oszukuję, bo jeśli wybiera coś co naprawdę nie jest warte swojej ceny i w dodatku ma już coś podobnego – to na prawdę nie mogłabym ot tak wywalić na to kasy. Daję jej więc wtedy kilka zabawek, które wcześniej wskazywała i pozwalam wybrać wśród nich. Tym razem byłam sama, więc miałam wolną rękę. W pudełku są puzzle, z których można ułożyć trzy obrazki. Można je układać na pudełku, które stanowi ramę. Baaardzo fajna rzecz!

 

DSC_0005

 

DSC_0007

 

DSC_0014

 

DSC_0020

 

Jestem bardzo zadowolona i przede wszystkim usatysfakcjonowana, że nie dałam się zbytnio ponieść i nie kupiłam nic co rzuciłabym na drugi dzień w kąt. Sandałki już noszą ślady użytkowania, torebkę noszę odkąd wyszłam z nią ze sklepu, puzzle codziennie są w użytku, a notes już wkrótce zostanie zapisany moimi najbardziej odjazdowymi pomysłami. Jedynie buty cierpliwie czekają, aż stopa panny Poli trochę podrośnie. A przepiękny komplet? Chyba będzie miał swoją premierę na rozpoczęciu przedszkola… TK MAXX – od dziś mój numer jeden! :)