Lubię macierzyństwo. Nawet wtedy gdy jest ciężko…

3 sierpnia 2016

Lubię macierzyństwo. Ba! Kocham je. Każdego dnia coraz bardziej. Choć niejednokrotnie czułam się przemęczona, zawiedziona, a nawet rozczarowana. Ale te wszystkie uczucia zawsze trwały tylko krótką chwilę. Bo jak można być rozczarowanym macierzyństwem? Chyba tylko wtedy kiedy wyobrażamy sobie, że nie zmieni się nic…

Albo wtedy kiedy nastawiamy się na kupy pachnące fiołkami i dziecko, które nic od nas nie chce… Tak – macierzyństwo często różni się od naszych wyobrażeń, a w chwilach słabości możemy nawet myśleć, że nic nie jest tak jak być powinno. Ale wszystko jest kwestią podejścia. I na pewno nie jest coraz ciężej.

Straszono mnie niesamowicie. Chyba jak każdą matkę. Że będzie coraz gorzej, trudniej. Nie wiem… sama nie wiem. Mówiły mi to chyba matki, które w ciąży wyobrażały sobie, że dziecko będzie gadżetem, który postawimy sobie gdzie chcemy jak przedmiot na wystawie sklepowej. Nie raz płakałam, zaciskałam zęby z bezsilności, wysiadał mi kręgosłup. Nie raz narzekałam, bo … mam do tego prawo. Macierzyństwo nie jest łatwe, ale nikt nie mówił, że będzie. Poza tym czy gdyby było łatwe, byłoby takie satysfakcjonujące? Trud włożony w wychowanie, w tłumaczenie najprostszych rzeczy, we wszystko… a następnie efekty tego „trudu” to coś czego nie da się opisać słowami. Pierwsze słowa, pierwsze umiejętności. Pierwszy wierszyk, piosenka i coraz lepsze rozumienie tego co nas otacza. Pierwsze fochy i odzywki, które pokazują jak dziecko nas testuje i pokazuje, że jest odrębną jednostką, która też ma swoje zdanie. Te furie, które nas frustrują, a potem przytulenia, które wszystko łagodzą…

Nie. Nie jest trudniej. Jest coraz lepiej, piękniej i łatwiej. Małe dzidzie są fajne, ale pogadanie sobie ze swoją mniejszą wersją i nie mam tu na myśli gaworzenia – jest rzeczą niesamowitą. Postrzeganie świata przez dzieci, ich proste myślenie, beztroska … to jest coś czego nam dorosłym brakuje. Od dzieci można się wiele nauczyć. Ja uczę się codziennie… zwłaszcza tego dostrzegania małych rzeczy, zwracania uwagi na szczegóły, cieszenia się każdym krokiem, celebrowania każdej wspólnej chwili. Uczę się zatrzymywania w momentach, w których wszyscy inni biegną, nawet jeśli chodzi tylko o przyjrzenie się biedronce czy niezwykłym kształtom kamyka.

Myślę, że rzeczą ludzką jest mieć dość. Rzeczą ludzką jest wątpić i bywać bezradnym. Ale czy warto w tym stanie trwać, skupiać się tylko na tym? Czy nie lepiej się wypłakać, zwierzyć koleżance, a potem znów od nowa skupić na tym co sprawia nam w macierzyństwu radość? Czemu tak drażnią nas piękne zdjęcia? Czemu nastała moda na hejtowanie pięknego macierzyństwa? Czy serio ktokolwiek na tym świecie uważa, że jeśli zdjęcia są piękne i kolorowe, to życie też takie jest? Nie, nie jest takie. Ale może ich autorzy po prostu wolą emanować tym co piękne i radosne, niż wiecznie się nad sobą użalać. Myślę, że trzeba znaleźć sobie swoje miejsce gdzieś pomiędzy. Umieć przyznać, że jest ciężko, ale przyznać, że mimo to jest pięknie… bo jedno drugiego nie wyklucza. Dziś po 2,5 roku już nie pamiętam tego jak byłam zmęczona rok temu, kiedy Pola miała lęki nocne i nosiłam ją do 6 rano, bo inaczej płakała w niebo głosy… dziś już nie pamiętam tego jak źle znosiła ząbkowanie, ale pamiętam radość z pierwszego, drugiego, trzeciego ząbka… nie pamiętam już jak w dziewiątym miesiącu płakałam, bo nie mogłam złapać tchu, a przy obracaniu się na bok rozrywało mi całe ciało… ale pamiętam kopniaki, które tworzyły na moim brzuchu góry, których nie zapomnę nigdy. I potrafię o tym opowiedzieć koleżankom. Potrafię opowiedzieć jak było momentami ciężko, ale zawsze dodaję… ” kochana… spotka Cię w macierzyństwie tyle pięknych rzeczy, że te złe i smutne przestaną na ich tle mieć jakiekolwiek znaczenie… ” – i tego będę się trzymać. Bo kocham macierzyństwo. I nie ma tu grama lukru, tęczy czy jak tam to inaczej nazywają krytycy wszystkiego i wszystkich. To oczywista oczywistość. A jak miłość może kogokolwiek z nas smucić? Może i może, ale … tylko na chwilę.

 

DSC_8658

 

DSC_8659

 

DSC_8662

 

DSC_8669

 

DSC_8670

 

DSC_8672

 

DSC_8677

 

DSC_8680

 

DSC_8681

 

DSC_8682

 

DSC_8686

 

DSC_8688

 

DSC_8693

 

DSC_8696

 

DSC_8701

 

DSC_8703 (1)

 

macierzyństwo

 

  • Karolina

    Cudowny wpis! Zgadzam się w 100 %. Mamy prawo narzekać, ale martwi mnie w jakim kierunku to zmierza. Jaki jest cel? Chyba tak jak napisałaś na insta, najbardziej straszą matki zawiedzione tym jak to wszystko wygląda… Polka jest przepiękna, naprawdę! Dzieci ogólnie są ładne, ale ta Twoja to jest modelka niesamowita!

  • To prawda nikt nie powiedział, że będzie łatwo. Teraz już wiem, że będąc w ciąży nie powinnyśmy sobie NIC wyobrażać, bo rzeczywistość jaka nastąpi po rozwiązaniu mija się z naszymi wyobrażeniami. Trzeba celebrować te piękne i radosne chwile, które przegonią momenty słabości ;)

    • Oj tak! Oczekiwania, a rzeczywistość do dwie bajki niestety :D A może i stety :P :)

  • ewa

    pieknie :*

  • Kamila S.

    i tak trzymaj! niesamowicie Ci kibicuje i uwielbiam Twoja tworczosc! twoje wpisy duzo daja mi do myslenia chioc na 1 rzut oka zdaja sie byc banalne, ale nie ,… nie sa… i za to Ci dziekuje!

    • Bardzo dziękuję Kamila, dużo to dla mnie znaczy :*

  • Natalia

    Jak Ty to kochana robisz? Piszesz o niby oczywistych rzeczach w taki sposób, że człowiek zaczyna dostrzegać więcej niż dotychczas! Ja również Ci dziękuję. Pisz dalej, bo chyba wszystkiego tego potrzebujemy. Internet bez Ciebie to już nie byłby ten sam internet !

  • elwira

    w samo sedno :)

  • Kinga Kmiecik

    Czysta prawda :* Ile razy nie potrafiłam wstać tak szybko jakbym chciała po cesarce, bezsilność jak nie potrafisz w żaden sposób pomóc dziecku, które coś boli, wszystko wynagradza uśmiech, każda kolejna nowa czynność, której dziecko się nauczyło :) U mnie już jest etap samodzielnego robienia łóżka w wieku prawie 5 lat! :) Ależ jestem dumna ;)

  • Basia Potocka

    Ja swoje macierzyństwo też lubię..nawet bardzo! I mimo tego, że bywa ciężko, że się czasem wkur**am na syna, że miewamy ciężkie noce to przecież nieuniknione przy małym dziecku. Aaa teraz jak Bartek jest z dnia na dzień coraz bardziej świadomy to jaram się tym moim macierzyństwem jak szalona i z każdym dniem kocham syna coraz bardziej <3
    Minął nam już rok! Ja się pytam KIEDY TO ZLECIAŁO? 😱