List matki wyrodnej… szokujące fakty !!!

16 października 2015

Witam . Mam na imię Alicja, mam 22 lata i mam problem. Nie umiem powstrzymać się od zachowań, które niszczą moje dziecko! Nie widzę tego, ale widzą to inni. Nie chciałam wierzyć, że inne matki znają moje dziecko lepiej ode mnie, ale tak jest. Mam duży problem. Jestem zła i okrutna … co robić…

Znam smak czekolady, parówek i… danonków. Wiem. Jesteś przerażona, że moje zwierzenia już na początku są tak drastyczne… To nie wszystko. Lubię ryzykować. Lubię czasem wystawić Polę na dwór bez czapeczki…stoję wtedy za rogiem i szyderczo się śmieję ze swojego psikusa. Czasem sięgam też po broń. Telefon – wymierzam nim prosto w moją córkę i naciskam… „You tube” … po czym szybko uciekam do kuchni i jem tak żeby nie widziała. Chciałabym na tym skończyć, ale tak naprawdę to wszystko to dopiero początek… Czasem kiedy moja córka kroczy ze mną środkiem marketu, pokazuje mi na „Lubisia”… wszyscy się zatrzymują i patrzą co zrobię. Czas się zatrzymuje. Nie wiem. Nie mogę jej pozwolić, nie mogę jej tak skrzywdzić. Ale ona zaczyna krzyczeć. Co teraz? Zaraz się spoci. Spocenie jest chyba gorsze od czekolady… Dobrze, weź – mówię. Wszyscy wciskają czerwone guziki. „Czytałaś skład?!” ; „Jak możesz?!” ; „Dlaczego jej to robisz?” ; ” Właśnie zafundowałaś jej nadwagę!”… Uciekam szybko z marketu, a Pola biegnie ze mną. Ma na sobie buty po córce siostry… Czuję na sobie wzrok przechodniów… Wiem, właśnie funduję jej grzybicę + na bank jakieś skrzywienie stopy…ale nie umiem się oprzeć! Jeszcze nigdy nie miałam do czynienia z grzybicą, tak bardzo chciałabym zobaczyć jak to jest!

Wiem, wiem, zapewne nie możesz już tego wszystkiego czytać, dzwonisz po MOPS, ale czekaj… sądzę, że będą potrzebowali wsparcie… dlaczego? Dlatego, że ja jeszcze nie ujawniłam najgorszych faktów o sobie…

czasem…

nie pozwalam dziecku….

zasnąć…

o godzinie…

18…

i męczę ją zabawami, żeby przetrzymać ją jeszcze godzinę… Wiesz to taka drastyczna scena. Ona krzyczy, że chce spać, a ja przyklejam ją przecież na bank do ściany jakąś taśmą i mówię ” Żadnego spania!!!”. Prawda? Przecież inaczej dziecka nie da się przetrzymać !!!

Jest jeszcze coś… kupuję czasem dziecku drogie zabawki…i…pozwalam się nimi bawić !!! Wiem, to świadczy tylko o tym, że NIGDY przenigdy nie pobawię się z dzieckiem w berka, ale chęć posiadania jest czasem silniejsza ode mnie. Sąsiadki szepczą, że to wynagrodzenie braku miłości… Zapewne mają rację. Nie kochasz… kup dziecku zabawkę. Ale drogą….jak kupisz tanią, to kochasz najmocniej na świecie… a ja nie potrafię!!! ;(

Wiem, że już nie możesz znieść tego wszystkiego, masz już dość i oczy zalewają Ci się łzami, bo moje dziecko jest tak traktowane, a nie inaczej…

Ale na koniec chciałabym też dodać…że czasem z Polą chodzę na basen. I wtedy delikatnie zza majtek wystaje mi blizna po cesarskim cięciu… i wtedy dowiaduję się…że wcale nie jestem wyrodna i Poli nic nie grozi…bo…

.

.

.

ja nie jestem matką! I nigdy nie urodziłam. Ufff! Jak dobrze! Jak dobrze nie być matką…

bo tylko matki mają takie popieprzone problemy! ;)